Dodaj do ulubionych

psychiatra a pacjent

24.04.10, 23:13
Mam pytanie czy mozliwe jest przyzwyczajenie sie psychiatry do
pacjenta? Chodzi mi dokladnie o to czy takie zjawisko wystepuje i
czy jest ono dosc czeste. Oraz czy po dluzszym czasie pacjent dla
lekarza nie jest juz tylko zwyklym pacjentem ale staje sie kims
indywidualnym.
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: psychiatra a pacjent 24.04.10, 23:28
      psychiatra tez czlowiek, wiec czemu mialby sie nie przyzwyczajac? zeby
      stweirdzic, czy zjawisko jest czeste i na czym mialoby polegac, nalezaloby
      przeprowadzic badania (bardzo trudne zreszta). jednak te badania, a i odpowiedz
      na twoje pytanie, nie odpowie tobie na pytanie o znana ci sytuacje, ktore, jak
      sadze, chcialabys zadac. ale moze sie myle i to tylko teoretyczne pytanie....
    • annarchia Re: psychiatra a pacjent 26.04.10, 11:07
      dziw-ka napisała:

      > Mam pytanie czy mozliwe jest przyzwyczajenie sie psychiatry do
      > pacjenta?

      A to są jakieś podejrzenia czy obawy? :P
      • lucyna_n Re: psychiatra a pacjent 26.04.10, 11:42
        chyna nadzieje
        nikt nei chce być zwykłym, szarym pacjentem, co się go nie pamięta tylko za
        każdym razem kartę czyta i pyta o to samo,
        • annarchia Re: psychiatra a pacjent 26.04.10, 16:16
          To zależy. Osoby z silnym lękiem przed zależnością i bliskością mogą się tego na
          serio OBAWIAĆ. Ale fakt, że u niektórych może to być silna nadzieja. A u jeszcze
          innych naprzemiennie jedno z drugim (znam przynajmniej jedną taką osobę :D).
          • tlenoterapia Re: psychiatra a pacjent 27.04.10, 23:36
            annarchia napisała:

            > To zależy. Osoby z silnym lękiem przed zależnością i bliskością mogą się tego n
            > a
            > serio OBAWIAĆ. Ale fakt, że u niektórych może to być silna nadzieja. A u jeszcz
            > e
            > innych naprzemiennie jedno z drugim (znam przynajmniej jedną taką osobę :D).


            To ja jestem taka druga osoba.
    • azx Re: psychiatra a pacjent 27.04.10, 17:16
      Poczytaj sobie o przeniesieniu i przeciwprzeniesieniu. Eichelberger miał z tym
      poważne kłopoty kilka lat temu jak pamiętam...
    • tlenoterapia Re: psychiatra a pacjent 28.04.10, 00:02

      Przypuszczam ,ze dla psychiatry kontakt z pacjentem czesto wiaze sie z duza
      ambiwalencja.
      Bo jesli nie udaje i szczerze sie przejmuje i stara pomoc ,to jednoczesnie
      odczuwa frustracje o ile nie tlumiona zlosc na pacjenta ,ze sie nic nie zmienia
      nie poprawia...

      Ale raczej psychiatrzy udaja sympatie.
      Nawet tak kiedys ich szkolili ,zeby pacjent zawsze czul, ze jest jedyny i
      wyjatkowy ,zeby okazywac zrozumienie i akceptacje,a w tedy wiecej sie pacjent
      wygada na temat swego fisia.

      A po za tym najczesciej pacjent jest blizej psychiatry emocjonalnie, niz
      psychiatra wobec pacjenta.

      • dala.tata Re: psychiatra a pacjent 28.04.10, 00:05
        dlaczego udaja? to jest profesjonala sympatia czy empatia. nie, ona nie
        przeklada sie na to, ze tak psychiatra ni emoze spac wieczorem. i dobrze ze tak
        jest, bo by sei wykonczyl szybko.

        niestety ich w tym zakresie nie szkola.
        • tlenoterapia Re: psychiatra a pacjent 28.04.10, 13:48

          > dlaczego udaja? to jest profesjonala sympatia czy empatia. nie, ona nie
          > przeklada sie na to, ze psychiatra nie moze spac wieczorem.

          Mozna rozumiec jako profesjonalne zachowanie ,mozna jako udawanie.
          Latwo sprawdzic, wystarczy spytac psychiatre czy dobrze sypia,jak zle to
          znaczy,ze nie udaje ;)

          > niestety ich w tym zakresie nie szkola.

          ...zalezy jak sie rozumie wskazowki zawarte w podrecznikach do psychiatrii dla
          studentow ,dotyczacych relacji pacjent -psychiatra.

          Po cos wymyslono i po cos propaguja w ksiazkach z zakresu psychiatrii ,zeby
          psychiatra nie chodzil w fartuchu,zeby krzeslo dla pacjenta ustawiac z boku
          stolu,albo zeby w fotelach siedziec,zeby nie zaprzeczać pacjentowi,nie
          oceniac,nie krytykowac, nie wdawać sie w dyskusje...

          Jest rowniez troche ksiazek pisanych przez psychiatrow o swoich doswiadczeniach
          z pacjentami ,w ktorych jest sporo analizy ; aspektow tych relacji.
          Sadze ze adepci psychiatrii troche czytaja.
          • dala.tata Re: psychiatra a pacjent 28.04.10, 14:34
            to, ze wymyslono w podrecznikach, nie znaczy ze studentow sie tego uczy.
            psychiatrow nie uczy sie technik wywiadu, rozmawiania itd itd. zreszta w Polsce
            w ogole sie tego nie uczy na medycynie.

            na swiecie owszem.
            • u.nick Re: psychiatra a pacjent 28.04.10, 19:42
              zaczynasz jechać zero-jedynkowo
              Tlenoterapia miewa rację

              to już specjalizacyjne kwestie, uczą
              zainteresowanie czysto profesjonalne i przeniesienia pacjenta

              szkoda , szkoda ;)
              wielu chcialoby być tym jedynym , a jest 20-stym w kolejce
              • dala.tata Re: psychiatra a pacjent 28.04.10, 19:53
                niespecjalnie wiem, na czym polega zerojedynkowosc. to, ze w polsce nie uczy sie
                psychiatrow (ani innych lekarzy) umiejetnosci komunikacyjnych to jest fakt.
                jesli mi pokazesz akademie medyczna, w ktorej uczy sie rozmowy (a nie wywiadu
                medycznego do diagnozy roznicowej, bo to co innego), to chetnie odszczekam.
                natomiast wywiadu psychiatrycznego nie uczy sie w ogole.

                nie wiem, na czym polega racja tlenoterapii.
                • dala.tata PS 28.04.10, 20:01
                  co wiecej, zeby juz zakonczyc temat, zarowno w Polsce, jak i na swiecie nie ma w
                  ogole badan nad wywiadem psychiatrycznym. opublikowano na temat, niedawno
                  czytalem, kilkanascie artykulow. w Polsce nie ma takich badan w ogole.

                  mozna ppwoiedziec, ze w polsce nie mam zielonego pojecia, jak rozmawiaja z
                  pacjentami psychiatrzy. w ogole nic. wiemy tylko to, co nam mowia pacjenci, a to
                  dosc malo.
                • u.nick Re: psychiatra a pacjent 28.04.10, 20:05
                  na specjalizacji się uczy
                  jeśli ktoś nauki głodny

                  szczekać nie musisz

                  mówię co psychie prywatnie gadają
                  w czym problem i co jest

                  Twój świat - Twoje wyobrażenia o nim
                  znaczy - Twój ogląd - you know ;)
                  • dala.tata Re: psychiatra a pacjent 28.04.10, 20:17
                    na ktorej? znam specjalizacje w dwu osrodkach akademickich w Polsce i tam sie
                    nie uczy.

                    co psychiatrow prywatnie, to jeszcze nie spotkalem takiego, ktorego uczyli. a
                    jako ze od czasu do czasu mam dla nich wyklady, poznalem ich niezla grupe.

                    i bardzo prosze o zrezygnowanie z protekcjonalnosci
                    • u.nick Re: psychiatra a pacjent 28.04.10, 20:28
                      mówisz - masz
                      rezygnuję :(

                      kto chce ten sie uczy
                      pozorowana empatia po prostu sie opłaca
                      zawsze i prawie wszędzie
                      taki lajf
                      • dala.tata Re: psychiatra a pacjent 28.04.10, 22:46
                        z szacunkiem, ale 'kto sie chce, ten sie uczy', to jest co innego niz 'na
                        specjalizacji ucza'.

                        i z pewnoscia sa tacy, ktorzy sie ucza. ja jednak osobiscie wolalbym zeby sie
                        uczyli rozmawiac,a nie 'uczyli sie empatii', bo tego pierwszego to ja umiem
                        nauczyc, tego drugiego nie, bo nie mam pojecia co to jest.
            • tlenoterapia Re: psychiatra a pacjent 28.04.10, 22:01
              dala.tata napisał:

              > to, ze wymyslono w podrecznikach, nie znaczy ze studentow sie tego uczy.
              > psychiatrow nie uczy sie technik wywiadu, rozmawiania itd itd. zreszta w Polsce
              > w ogole sie tego nie uczy na medycynie.
              >
              > na swiecie owszem.

              Co masz na mysli ,ze nie uczy sie w Polsce technik wywiadu i rozmawiania z ludzmi?

              Tresci podrecznikow do nauki psychiatrii ,w ktorych jest o tym mowa ,nie maja
              nic wspolnego z nauka poczatkujacego medyka??

              To jakim cudem zbieraja psychiatrzy dane ?

              Zajecia z psychologii lekarskiej nie obowiazuja u nas na studiach medycznych?
              • lucyna_n Re: psychiatra a pacjent 28.04.10, 22:16
                jeżeli są prowadzone takie zajęcia, to sądząc z zachowania lekarzy są traktowane
                bardzo po macoszemu.
                króluje bowiem zasada że pacjent ma trwać w postawie glębokiej pokory znać swoje
                miejsce i nie fikać, nie pytać, a już z pewnością nie wykazywać się żadną wiedzą
                z zakresu medycyny bo to stwarza uczucie niepokoju u lekarza i wyraźnie budzi
                niechęć.
                • mauamee Re: psychiatra a pacjent 28.04.10, 22:43
                  nie wiem czego uczą a czego nie, ale żadna nauka osobowości człowieka nie zmieni
                  mnie zawsze charakter bije po oczach

                  już po kilku zdaniach widać, czy można fikać, pytać, siedzieć pokornie, a może
                  uciekać jak najdalej
                  i, o zgrozo, na ile można sobie samemu leki dobierać
                • tlenoterapia Re: psychiatra a pacjent 28.04.10, 23:21
                  Dokladnie ,tak prawda.
              • dala.tata Re: psychiatra a pacjent 28.04.10, 22:59
                psychiatrzy zbieraja dane na podstawie tzw. wywiadu medycznego. to cos innego
                niz wywiad psychiatryczny. nawiasem mowiac, niedawno bralem udzial w zajeciach z
                psychiatrii ze studnetami medycyny. nie byli w stanie zadac jednego senswonego
                pytania pacjetnowi.kiedy ich o to zapytalem, powiedzieli, ze nikt ich tego nie
                uczyl. mieli w miedzyczasie pare godzin o wywiadzie medycznym.

                i dalej, jesli wezmiesz sobie na przyklad to:

                tinyurl.com/34c9xme
                to to jest bardzo dobry przewwodnik, jak zadawac pytania w wywiadzie
                psychiatrycznym. nie ma polskiego odpowiednika takiego podrecznika.

                ale to jest pol biedy, bo kontakt z pacjentem to nie tylko wywiad
                medyczny/psychiatryczny. to rowniez rozmowa, to umiejetnosc zadania pytania,
                umiejetnosc porozmawiania. tego polksich psychiatrow (i lekarzy) w ogole sie nie
                uczy. (nawiasem mowiac, tego nie uczy sie rowniez na psychologii, ale to jest
                innsza inszosc - znam tylko jedna psychologie w Polsce gdzie uczy sie technik
                wywiadu). wbrew bowiem pozorom, rozmowa z pacjetnem to wcale nie takie proste,
                ba, zadanie sensownego pytania nie jest takie proste.

                i jesli wezmiesz sobie podreczniki psychiatii, to zobaczysz, ze owe wskazowki do
                wywiadu to ogolniki typu empatyczny, skupioy na czlowieku, na doswiadczeniu. ale
                nikt nie mowi, co to tak dokladnie znaczy. jakie pytanie zadac? jak zaczac
                wywiad z pacejntem? przychodzi baba do lekarza i co? co mowi lekarz? to pytanie
                nnie jest, wbrew pozorom, pytaniem banalnym.

                i najgorsze w tym wszystkim jest to, ze ludzie mysla: no ale o co chodzi, kazdy
                otrafi zadac pytanie, kazdy potrafi rozmawiac. niestety tak nie jest. i na ten
                temat jest troche literatruy juz zreszta. a na swiecie, w USA zaczeli
                najwczesniej, zaczeto juz uczyc lekarzy rozmawiac. i nie robia tego inni
                lekarze, ale lingwisci. w UK jest juz podobnie. do nas tez to przyjdzie. za 20 lat.

                i na koniec, twoje pytanie ozbieraniu danych pokazuje jkai masz stosunek do
                tego, co mowi do ciebie lekarz psychiatra. pacjent jest zrodlem danych? ja to
                calkowicie odrzucam! pacjetn ma opowiedziec lekarzowi o swoich doswiadczeniach
                (to zreszta mowia podreczniki), a poddac sie zbieraniu danych.
                • tlenoterapia Re: psychiatra a pacjent 29.04.10, 00:45
                  >dala.tata napisał:
                  > ale to jest pol biedy, bo kontakt z pacjentem to nie tylko wywiad
                  > medyczny/psychiatryczny. to rowniez rozmowa, to umiejetnosc zadania pytania,
                  > umiejetnosc porozmawiania. tego polksich psychiatrow (i lekarzy) w ogole sie ni
                  > e
                  > uczy.


                  Chyba u nas kazdy jest nieco zly na kontakt z lekarzami i jesli to zaniedbania
                  uczelniane charakterystyczne dla Polski (dotyczace technik wywiadu ,zadawania
                  pytan...)to niech tak bedzie,chociaz widze tez inne powody tej sytuacji.

                  Faktycznie coz po opisach ksiazkowych jatropatogennych postaw lekarzy i innych
                  nagannych zachowan w kontakcie z chorym, wskazowkach jak sie zachowac by
                  poglebic komunikacje, by ja podtrzymac ,jak konfrontowac pacjenta z
                  rzeczywistościa ,łacznie z radami Bilikiewicza zeby pochwalic pacjeta za to ,ze
                  sie ogolil...jesli z doswiadczenia zyciowego wynika ,przynajmniej mojego ale
                  przeciez wszyscy sie straszymy opowiesciami o lekarzach ,ze po za nielicznymi
                  wyjatkami jest zle.

                  > i na koniec, twoje pytanie ozbieraniu danych pokazuje jkai masz stosunek do
                  > tego, co mowi do ciebie lekarz psychiatra. pacjent jest zrodlem danych? ja to
                  > calkowicie odrzucam! pacjetn ma opowiedziec lekarzowi o swoich doswiadczeniach
                  > (to zreszta mowia podreczniki), a poddac sie zbieraniu danych.

                  Podreczniki tez mowia jak radzic sobie z pacjentami gadulami placzacymi sie w
                  dygresjach ,i jak z tej plataniny wylapac to co dla lekarza istotne -dane
                  potrzebne do ustalenia leczenia.

                  Odrzucam mowienie lakarzom o swoich doswiadczeniach-przezyciach i guzik mnie
                  obchodzi co pacjent według podrecznika powinien. No chyba ,ze mowie
                  psychiatrze, ze sie nadaje do pracy w laboratorium z myszami, a nie w kontakcie
                  z ludzmi :)

                  • dala.tata Re: psychiatra a pacjent 29.04.10, 11:27
                    to, co ty chcesz powiedziec lekarzowi, to twoja sprawa i mi nic do tego, ani nic
                    do tego podrecznikowi. i podreczniki nie wypowiadaja sie na ten temat. idzie o
                    to, zebys mogla poweizdiec, co ci sie chce powiedziec, a nie tylko o nastroju i
                    jako dlugo on jest. to mam na mysli mowiac o doswiadczeniu.

                    lekarz nie powinien sie skupiac na 'symptomach'. powinien sie skupiac na
                    cierpieniu czlowieka. powinien przede wszystkim sluchac. sa zreszta na ten temat
                    dosc ciekawe badania, jak lekarze mowia.

                    co do wskazowek, to ja niespecjalnie wiem co to znaczy poglebic komunikacje, a
                    juz zupelnie nie wiem jak by to mialo wygladac w praktyce. takie rzeczy trzeba
                    cwiczyc, cwiczyc, jeszcze raz cwiczyc. tego nikt nie uczy.
                    • tlenoterapia Re: psychiatra a pacjent 29.04.10, 18:08
                      dala.tata 29.04.10, 11:27 Odpowiedz


                      lekarz nie powinien sie skupiac na 'symptomach'. powinien sie skupiac na
                      cierpieniu czlowieka. powinien przede wszystkim sluchac. sa zreszta na ten temat
                      dosc ciekawe badania, jak lekarze mowia.

                      Zamiast na cierpieniu to lekarz na zdrowieniu powinien sie skupiac ...Widzisz
                      jeden woli byc sluchany, drugi woli rozmowe a trzeci woli zadawac pytania
                      lekarzowi.

                      Nikt nie chodzi do lekarza, zeby o kwiatkach na balkonie mowic bo to nie one sa
                      najwazniesze tylko objawy choroby ,tak jak nie idzie sie do prawnika zeby po
                      politykować, chyba ze wariat.

                      Trodno uogólniać ,ze nikt nie ma dobrego kontaktu ze swoim lekarzem psychiatra..
                      sa jakies badania w Polsce robione?

                      A zreszta u nas to sie na ogol skupia lekarz na tym ilu ma pcjentow ma
                      "przerobic" na godzine,przy standarcie 4-6 osob u psychiatry i 10 u onkologa
                      mowienie o umiejetnosci sluchania i usmiechania sie lekarza nie jest
                      najwaznieszym dobrodziestwem dla pacjenta.W tym czasie medycznych spraw nie jest
                      w stanie lekarz wyjasnic...i jak sie to nie zmieni o dobrym kontakcie trudno mowic.


                      >co do wskazowek, to ja niespecjalnie wiem co to znaczy poglebic >komunikacje, a
                      >juz zupelnie nie wiem jak by to mialo wygladac w praktyce.

                      -np .Zachecanie do opisu przezyc,komunikowanie przez lekarza o odczuciach na
                      temat emocji pacjenta, i takie tam.
                      • dala.tata Re: psychiatra a pacjent 29.04.10, 20:07
                        sorry tlenoterapio, ale tak nie jest. pacjent, ktory 'mowi o symptomach' zostal
                        juz zmedykalizowany. i to zle. nie mozna pojsc do lekarza, by 'mowic o
                        symptomach'. masz mowic o tym, na czym polega twoj problem, a nie 'o symptomach'.

                        mowiac inaczej: pacjent nie ma symtpomow. pacjent ma problem, a lekarz ustala,
                        czy to jest symptom. i wlasnie dlatego lekarz nie powienien pytac o symptomy, a
                        pacjent nie ma 'mowic o symptomach'.

                        i jesli twoim najwiekszym problemem sa baloniki, to wlasnie o tym masz mowic. a
                        nie o 'obnizonym nastroju'. bo ludzie nie mowia o 'obnizonym nastroju',
                        zaczynaja dopiero po kontakcie z psychiatra. nie ty jestes od symptomow!

                        w Polsce znam tylko jedne badania na temat komunikacji miedzy pacjenetem a
                        psychiatra.

                        dobrze - to powiedz mi jak bys 'zachecila do opisu przezyc'. tak po prostu:
                        prosze opowiedziec o przezyciach? na co pacjent powie: ale przepraszam ze o ssso
                        sie rozchodzi.....ja wiem, ze ty myslisz ze ja banialuki gadam, ale to wcael nie
                        jest takie proste. moi studenic zawsze patrza na mnie jak bym z byka spadl, az
                        kaze im porozmawiac z pacjentem.i sie lapia za glowy, jak im pokazuje jakie
                        pierdoly wygaduja.
                        • tlenoterapia Re: psychiatra a pacjent 30.04.10, 01:16
                          > sorry tlenoterapio, ale tak nie jest. pacjent, ktory 'mowi o symptomach' zostal
                          > juz zmedykalizowany. i to zle. nie mozna pojsc do lekarza, by 'mowic o
                          > symptomach'. masz mowic o tym, na czym polega twoj problem, a nie 'o symptomach.

                          Na poczatku kazdy mówi lekarzowi co czuje,a po tem gdy sie dowie jak nazwano
                          jego dolegliwosc o symptomach.

                          Pacjent ,ktory idzie pierwszy raz do kardiologa gdy nie jest jeszcze
                          "zmedykalizowany" mowi po swojemu co czuje -"ogniste rwanie zeber i jak by mnie
                          ktos dusil ,zwlaszcza gdy rano siedze i patrze przez okno na sasiada".
                          Lekarz decyduje jaka informacja jest wazna (bol-pieczenie,dusznosc ,a nie
                          sasiad).Po tem delikwent juz zaczyna mowic jezykiem fachowym-czuje arytmie
                          obawiam sie ze komorowa ,a na wiecowke bralem to i to...

                          Podobnie bywa na pierwszych wizytach u psychiatry ,ze pacjenici opowiadaja np.
                          " czuje sie tak jak bym mial umzec ,zwariowac ,ja od tego umre na serce i dla
                          tego postanowilem sie nie kapac ,bo zaciepla woda wywola u mnie zawal.."
                          W tedy z triumfem swietnego diagnosty slysza od psychiatry -"ma pan ataki
                          paniki-to nerwica-moze sie pan kąpać"i od tej pory delikwent mowi ten "paniczny
                          lek "mnie wykonczy musze lyknac tranxen .

                          Ja cie mimo swych "ale" rozumiem dala tata.To paskudne uczucie gdy wsadzaja
                          problemy do szufladki z diagnoza, jeszcze gorsze gdy sie otwierasz i mowisz ,a
                          notuja z przyjaznym usmiechem ,ze niezrozumiale filozofujesz...paskudnie jak
                          traktuja z biurokratycznym dystansem pouczajac ,ze informacje ,ktore
                          przekazujesz sa nieistotne medycznie...

                          > w Polsce znam tylko jedne badania na temat komunikacji miedzy pacjenetem a
                          > psychiatra.
                          Ciekawe jaka czesc pacjentow jast zadowolona z relacji...po za tymi w
                          hipomanii;),czy jest uniwersalny wzorzec idealnego psychiatry .

                          > dobrze - to powiedz mi jak bys 'zachecila do opisu przezyc'. tak po prostu:
                          > prosze opowiedziec o przezyciach?

                          No zwyczajnie bym zachecila -lampą po oczach i mow co Ci sie uroilo , bo ci
                          strzele w lep swirze!.

                          Kiedys mnie podszedl psychiatra ,stwarzając atmosfere zaciekawienia
                          ,fascynacji,jak by byl wspolodkrywca wraz ze mna ,czegos waznego
                          wyjatkowego...trudno w tedy odmowic ,az by sie wiecej "fisow" i "wyczynow"
                          ujawnilo ,zeby dalej bylo milo.
                          Ale do każdego czlowieka inny kluczyk pasuje.

                          > kaze im porozmawiac z pacjentem.i sie lapia za glowy, jak im pokazuje jakie
                          > pierdoly wygaduja.

                          Biedaki.
                          Ale nauka komunikacji nauka ,a i tak wyglad ,ton glosu ,cechy osobowosci
                          decyduja czy sie z kims dogadujemy.To dogadanie moze byc nawet w tedy gdy obie
                          strony mowia o pierdolach.
                          • dala.tata Re: psychiatra a pacjent 30.04.10, 09:30
                            no wiec, jesli nie masz przygotowania psychiatrycznego, niespecjalnie potrafisz
                            nazwac 'symptomy'. uzywasz tych samych slow, niekoniecznie z tym samym
                            znaczeniem. problem jest inny. sa badania, ktore pokazuja, ze psychiatrzy wola
                            pacjetnow, ktorzy mowia 'symptomami. uwazaja ich za kooperatywnijszych, z
                            wgladem. ci, ktorzy po prostu mowiac ze im zle itd. uwazani sa za mniej
                            kooperatywnych. masz po czescii odpoweidzi na pytanie, dlaczego mowisz
                            symptmami. ja wiem, ze fajnie myslec, ze ty po prostu tak chcesz. sprawy sa
                            bardziej skomplikowanie.

                            porownanie z kardiologiem nie ma wiekszego sensu. psychiatra to nie kardiolog i
                            na odwrot.

                            w UK sa badania na temat zadowoloenia z psychiatrii.badania sa dosc dokladnie i
                            poziom jest wysoki. ok 70 proc. jesli pamietam mowi, ze psychiatra ich slucha.
                            ale juz tylko ok 45 proc mowi, ze maja wplyw na decyzje o sobie. te badania sa
                            dostepne ww sieci. robione byly przez Healthcare commission, o ile pamietam.
                            mysle ze w polsce wybiki bylyby znacznie gorsze - w UK od dluzszego czasu
                            kladzie sie nacisk na to, jak lekarze porozumiewaja sie z pacejtnem

                            zupelnie nie wierze w 'osobowosc' jako decydujacy element kounikacji. to mity.
                            tego wszsytkeigo sie mozna po prostu nauczyc. jednak myslenia o osobowiosciach
                            itd. to jest fajne alibi, zeby sie nie uczyc.
                            • tlenoterapia Re: psychiatra a pacjent 30.04.10, 14:45
                              sa badania, ktore pokazuja, ze psychiatrzy wola
                              > pacjetnow, ktorzy mowia 'symptomami. uwazaja ich za kooperatywnijszych, z
                              > wgladem. ci, ktorzy po prostu mowiac ze im zle itd. uwazani sa za mniej
                              > kooperatywnych. masz po czescii odpoweidzi na pytanie, dlaczego mowisz
                              > symptmami.

                              Czyli taki pacjent co mowi zle sie czuje .
                              -a co panu jes?
                              -niewiem ,to niech pani doktor mi powie ,
                              jest wedlug ciebie skuteczny w szukaniu dla siebie pomocy,i rokuje lepiej niz
                              pacjent swiadomy ?


                              >ja wiem, ze fajnie myslec, ze ty po prostu tak chcesz. sprawy sa
                              > bardziej skomplikowanie.

                              Po czesci taka postawa moze wynikac z potrzeby spenienia oczekiwan lekarza,po co
                              ma sie meczyc jak mozna mu na tacy podac to co chce.
                              Ten rodzaj komunikacji jest skuteczniejszy ,ale mniej satysfakcjonujacy w sensie
                              psychologicznym.
                              Tylko w skrajnym wypadku lekarz dowiaduje sie tylko o symptomach ,zwykle ma cala
                              sieczke innych informacji.

                              > porownanie z kardiologiem nie ma wiekszego sensu. psychiatra to nie kardiolog i
                              > na odwrot.

                              Tu nie o porownaniu byla mowa ,a o tym ,ze pacjenci mowiacy wlasnymi slowami o
                              tym co im doskwiera ,zamieniaja po pewnym czasie okreslenia wlasne na medyczne.

                              > poziom jest wysoki. ok 70 proc. jesli pamietam mowi, ze psychiatra ich slucha.

                              Jak dla mnie to tylko swiadczy ze zapotrzebowanie ludzi jest takie ,ze chca by
                              psychiatra rowniez byl psychoterapeuta-wszyscy sie obawiaja ze tylko recepty
                              bedzie wypisywac.
                              --
                              > ale juz tylko ok 45 proc mowi, ze maja wplyw na decyzje o sobie.

                              To co 55% siedzi ubezwlasnowolniona?

                              >w UK od dluzszego czasu
                              > kladzie sie nacisk na to, jak lekarze porozumiewaja sie z pacejtnem.

                              To dobrze ale nawiasem mowiac to wszyscy znajomi z UK mowia o pakistanczykach
                              zapisujacych na wszystko paracetamol i przyjezdzaja do Polskich lekarzy sie
                              leczyc i to nie zpowodu nacjonalistycznych tylko lepszych ich kompetencji..

                              > zupelnie nie wierze w 'osobowosc' jako decydujacy element komunikacji. to mity.
                              > tego wszsytkeigo sie mozna po prostu nauczyc. jednak myslenia o osobowiosciach
                              > itd. to jest fajne alibi, zeby sie nie uczyc.

                              Czasem to nawet do zlego kontaktu nie trzeba osobowosci, wystarczy ,ze ktos ma
                              glos podobny do ktos kto kiedys nam kuku zrobil,albo wygladem przypomina
                              tatusia .Bywa ,ze nie lubimy ludzi popedliwych,czy zbyt delikatnych....Zadne w
                              tedy metody nauki sie nie zdadza .

                              Zreszta osobie otwartej ,zyczliwej,pogodnej,nauka kontaktu z ludzmi latwiej
                              przyjdzie niz introwertykowi obawiajacemu sie bliskosci i wtym sensie osobowosc
                              ma znaczenie i nie jest zadnym mitem..

                              "Uczyli nas jak leczyc choroby ,a na nasze nieszczęście musimy leczyc
                              ludzi"(dr.House)
                              • dala.tata Re: psychiatra a pacjent 30.04.10, 15:29
                                ale przepraszam, to jest powazne pytanie? bo wiesz, czytalem wiele rozmow
                                lekarzy z pacjentoami, ale tego jeszcze nei widzialem. ale niech bedzie - to ze
                                pacjetn nie wie, jest wazna informacja, ktora warto podrazyc. i wydaje mis eize
                                powienienem ci poweidziec, ze jesli tylko tobie dziala gadanie o symptomach -
                                nie pozwol zeby ci ktokowliek przeszkoadzil. ty mowisz co chcesz, lekarz jest
                                szczesliwy bo nie musi sie zastanawiac, wypisuje szybko recepte i wszystko gra i
                                bucy!

                                tlenoterapio, nie chce mi sie gadac w ten sposob - nie, mysle ze nie 55 procent
                                nie siedzi ubezwlasnowolnionych.

                                zapisywanie na wszystko paracetamlu to taki fajny mit, choc glwonie o lekarzach
                                pierwszego kontatku. natomiast rzeczywiscie,elkarze tu rzadko wypisuja
                                antynbiotyki na przeziebienie.
                                • jaszmije_smukwijne Re: psychiatra a pacjent 30.04.10, 21:07
                                  gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90440,7831962,Polski_lekarz___niemowa.html
                                  • jaszmije_smukwijne Re: psychiatra a pacjent 30.04.10, 21:16
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,23,110795654,110812105,Bo_nie_ma_zajec_z_komunikacji_lekarskiej.html
                                    • dala.tata to jest jeszcze lepsze 30.04.10, 22:46
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,23,110795654,110812764,aj_na_was_lache_klade.html
                                • tlenoterapia Re: psychiatra a pacjent 01.05.10, 01:47
                                  dala.tata napisał:
                                  jesli tylko tobie dziala gadanie o symptomach -
                                  > nie pozwol zeby ci ktokowliek przeszkoadzil. ty mowisz co chcesz, lekarz jest
                                  > szczesliwy bo nie musi sie zastanawiac, wypisuje szybko recepte i wszystko gra

                                  oj dala tata nic mi nie gra ,chyba tylko podrabianie recept...

                                  Sam mowisz ,ze psychiatrzy w ogóle o komunikowaniu sie z ludzmi nie maja
                                  pojecia , a nawet, ze pierdoly opowiadaja pacjentom .
                                  Poczekam 30 lat i jak juz beda wyedukowani jak rozmawiac to porozmawiam ,teraz
                                  to szkoda czasu i nerwow :)

                                  Milego unieszczęśliwiania konserwatywnych psychiatrow.

                                  • dala.tata Re: psychiatra a pacjent 01.05.10, 10:56
                                    a tosmy sie nie zrozumieli. jesli twoim stanowiskiem jest strategiczne podejscie
                                    do rozmowy z psychiatra, ktora i tak nie moze wygladac lepiej, bo psychiatra i
                                    tak nie podgada, to ty masz oczywiscie racje! ja tylko chce powiedziec, ze to
                                    mozna traktowac tylko jako zlo konieczne, ww systemie, ktory nie ksztalci
                                    porzadnie lekarzy.

                                    eeeee, oni sa dosc odporni na unieszczesliwianie ;-)
                  • lucyna_n Re: psychiatra a pacjent 30.04.10, 17:33
                    ja bym nie mogła pracować w laboratorium z myszami, szczurkami czy innymi
                    stworzeniami , serce by mi pękło.
                    • tlenoterapia Re: psychiatra a pacjent 30.04.10, 22:36
                      Bo nie jestes obojetną emocjonalnie psychiatrą .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka