Dodaj do ulubionych

Czy macie przyjaciol ?

29.02.04, 14:16
Pytanie moze banalne.
Ja mam to szczescie i mam, choc nie jest ich wielu i kiedy jest ze mna zle -
nie moga na mnie liczyc - bo izoluje sie totalnie od ludzi.
Kiedy mam dobry czas - jestem dla innych i wtedy potrafie byc przyjacielem
dla kogos.

Czy Wasi przyjaciele wiedza o Waszej chorobie ? A bliscy znajomi ?

Stracilam dwie osoby (w sensie: ich przyjazn). I nie dlatego, ze sie
zniechecili moja choroba, naprawde starali sie mnie wspierac, choc ich nie
prosilam o pomoc, wysylalam pewnie jakies sygnaly i byli bardzo wyrozumiali.
Po prostu zloscila mnie ta ich troska! Glupie, prawda ? Mysle, ze nie
starczylo im cierpliwosci i nie dziwie sie.
Obserwuj wątek
    • patja Re: Czy macie przyjaciol ? 29.02.04, 14:26
      Oj jak bardzo byliby mi potrzebni! Niestety nie mialam szczescia co do bliskich
      osob, a moze to moja wina i mojego codziennego samopoczucia. Bo tak wlasciwie,
      jak mozna wytrzymywac z kims co dzien w dzien ma dola. Dodatkowo, kiedy ktos
      staral sie mi pomoc to konczylo sie to dla niego dosc tragicznie i szybko
      rezygnowal. Teraz w kazdym razie brakuje mi kogos... no coz... tak bywa...

      "Czy Wasi przyjaciele wiedza o Waszej chorobie ? A bliscy znajomi ?"
      - Moi znajomi wiedza, ze cos jest ze mna nie tak, ale mysle, ze maja na to
      wytlumaczenie (innosc, upor, zyciowe niepowodzenia itp.)

      Pozdrawiam cieplo

      • abdon Re: Czy macie przyjaciol ? 29.02.04, 14:37
        patja napisała>
        "Czy Wasi przyjaciele wiedza o Waszej chorobie ? A bliscy znajomi ?"

        Wierz mi, jeszcze gorzej jest wtedy, gdy nie można nikomu nic powiedzieć.

        abdon
        • patja Re: Czy macie przyjaciol ? 29.02.04, 15:09
          To byl cytat z wypowiedzi poprzedniczki...

          Zgodze sie z Toba, ze jest gorzej, gdy nie mozesz sie komus wygadac!
          Ale z drugiej strony mysle, ze "innym", ktorzy nie czuja tego samego, ciezko
          byloby zrozumiec, a tym bardziej pomoc.
          Moi znajomi zawsze mowili, ze co ja moge wiedziec o problemach, ze oni maja sie
          gorzej, ze ja to nic nie przezylam, no i ze SOBIE WYMYSLAM. Tyle, ze oni nie
          wiedza jak to jest stac w miejscu; patrzec za siebie i myslec, ze wszystko bylo
          zle, ze nic mi nie wyszlo; myslec tylko o tym jak przetrwac kolejny dzien, zeby
          calkowicie sie nie pograzyc; bac sie wszystkiego i wszystkich...

          W sumie to takie bledne kolo i tak zle i tak nie dobrze.

          Pozdrawiam

          Pozdrawiam
      • bajdon Re: Czy macie przyjaciol ? 29.02.04, 14:41
        a ja mam to szczescie, ze mam. Wszyscy wiedza o moich problemach z jakimi sie
        borykam, ale tylko nieliczni wiedza o konsekwencjach tych problemow (deprecha).
        Jestem jeszcze takim szczesciarzem, ze mam dziewczyne, jestesmy razem od 2,5
        roku i gdyby nie ona to wogole bym chyba nie wyrobil. Pozdrawiam
    • morgana_le_fay Re: Czy macie przyjaciol ? 29.02.04, 16:27
      Tak. Prawdziwych, najprawdziwszych. Miałam to szczęście mieć bardzo mądrych i
      dobrych rodziców. O ich życiu, każdego z osobna i razem możnaby pisać
      książki. Niestety miałam ich krótko.
      Jednak wśród szerokiego grona moich znajomych, kilka osób (niewiele 2, góra: 3)
      są przyjaciółmi na pewno. Myślę sobie, że prawdziwa przyjażń to taka miłość
      tylko trudniejsza. Jest bardziej wymagająca.
      Trudniej się wybacza, a trzeba. Trudniej się poświęcić, a trzeba. Łatwiej się
      rozstać, a nie wolno. Mówi się, że w przyjaźni trzeba być tolerancyjnym. To
      prawda. Ale ta tolerancja nie może oznaczać mniejszych wymagań. Wręcz
      przeciwnie. Trzeba być niezwykle hojnym w dawaniu i pragnąć wiele. Nauczyć
      się dobrze obu tych lekcji.

      planasana napisała:
      Mysle, ze nie
      > starczylo im cierpliwosci i nie dziwie sie.

      Czy te dwie osoby, to aby na pewno przyjaciele?, a może nie wiedzieli o
      chorobie?, a dlaczego się nie dowiedzieli? Ty nie musiałaś im mówić, miałaś
      swięte prawo milczeć. Ale musieli coś widzieć.
      Postawiłam pytania retorycznie. Nie nalegam, żebyś odpowiadała.

      Tak sobie teraz myślę: tak się składa, że wszyscy moi przyjaciele są tak samo
      jak ja jedynakami. Może dlatego tak silnie się "opletliśmy korzeniami", żeby
      stworzyć namiastkę dużej rodziny. Tworzymy rodzaj stada, w którym po zapachu,
      geście i grymasie rozpoznajemy swoje stany. Pewnie nie musi tak być. Pewnie
      nie wszystko trzeba o sobie wiedzieć i nie zawsze być na każde zawołanie. Ale
      jeśli tak jest, to chyba jest lepiej. A na pewno łatwiej.
      Jak zwykle gorąco pozdrawiam.
      MorgleF
      --
      Every little thing she does is magic...
    • abdon Re: Czy macie przyjaciol ? 29.02.04, 16:37
      Bajdon!

      Wiem z doświadczenia, że taka dziewczyna jest na wagę złota!

      Nawet nie domyślasz się jak Cię lubię.

      abdon
    • illusiomatic Re: Czy macie przyjaciol ? 29.02.04, 17:03
      niestety nie mam przyjaciol i nigdy nie mialem prawdziwych..przez depresje i
      lęki stalem sie zamkniety w sobie,nie natrafiłem na zyczliwe osoby..zresztą kto
      by ze mna chcial rozmawiac..

      gdzie są moi przyjaciele
      bojownicy z tamtych lat
      zawsze było ich niewielu
      teraz jestem sam...
    • abdon Re: Czy macie przyjaciol ? 29.02.04, 17:05
      Abda do Morgany:

      Morgano!

      Twoje rozważania o przyjaźni, to strzał w dziesiątkę. Już nie wiem który raz
      podziwiam Twoją mądrość i wnikliwość.

      Abda

      Przepisał z kartki : Abdon
      • morgana_le_fay Morgana do pp Abdonów.... 29.02.04, 22:27
        > Abda do Morgany:
        > Morgano!
        > Twoje rozważania...

        I wzajemnie. Dzięki Abdo. Dzięki. Pozdrawiam.

        > Przepisał z kartki : Abdon

        Ładnie przepisał. Na prawdę ładnie.

        Morgana
    • abdon Re: Czy macie przyjaciol ? 29.02.04, 17:12
      Illusiomatic!

      Wcale nie jesteś sam. Masz więcej przyjaciół niż Ci się wydaje. Tylko częściej
      zaglądaj na to forum.

      abdon
      • bajdon Re: Czy macie przyjaciol ? 29.02.04, 17:21
        Tez Cie lubie abdonie:) gdyby wszyscy byli tacy jak Ty, to jeszcze daloby rade
        naprawic ten chory swiat...
    • lisette Re: Czy macie przyjaciol ? 29.02.04, 23:34
      Temat przyjaciol to dla mnie przykry temat. Nie wiem dlaczego, nie rozumiem
      tego, moze to kwestia niskiej samooceny, ale ludzie nie licza sie ze mna i nie
      cenia mojej przyjazni. To ja zabiegam, to ja dzwonie, to ja sie pytam, to mnie
      zalezy... ale bez narzucania sie. Jak czuje, ze ktos nie chce, to nie nalegam.
      Trudno. To ja wychodze do ludzi, ale ludziom na mnie nie zalezy. Przykro mi to
      pisac, ale tak jest.
      • abdon Re: Czy macie przyjaciol ? 01.03.04, 00:18
        lisette napisała
        To ja wychodze do ludzi, ale ludziom na mnie nie zalezy

        Ze starego notesu:

        "Najlepsza filozofia w stosunku do ludzi jest ta, w której wesoły sarkazm łączy
        się z pobłażliwą wzgardą" (Nicolas Chamfort)

        abdon
        • morgana_le_fay Słynny notes Abdona 01.03.04, 08:48
          Abdonie!
          Przekseruj mi ten notes, albo Ci go ukradnę!

          Morgana
      • morgana_le_fay Re: Czy macie przyjaciol ? 01.03.04, 09:39
        Droga Lisette,

        Coś pewnie jest na rzeczy z tą niską samooceną. Niewątpliwie to utrudnia
        życie. Z tego, co czytałam w osobnym wątku, to obiektywnych powodów do
        obniżonego poczucia własnej wartości mieć nie powinnaś. Zdolna z Ciebie laska,
        te dyplomy i wogóle... Często pracujemy wprawdzie niejako "na akord", właśnie
        po to, żeby coś sobie i światu udowodnić. Wiem coś o tym. Sama dostaję
        absolutnej wscieklicy, kiedy cos mi nie wychodzi. Rekompensuję to sobie pracą
        ponad miarę na tym, czy innym polu, aż zaspokoję swoją pasję. Myślę, że ne ma
        w tym wiele złego. Przynajmniej coś tym sposobem jest zrobione.

        Jeśli chodzi o przyjaciół, to kłopoty polegają często na błędnych sygnałach,
        albo na ich błędnym ukierunkowaniu. Może nie do tych ludzi wysyłasz swoje
        sygnały? Wśród moich najbliższych znajomych są wprawdzie pokrewni mi zawodowo,
        ale mam też wierną przyjaciółkę, która jest....kolejarzem (kolejarką?).

        Piszesz, że to ty dużo dajesz. A jak to jest z braniem? Czy aby nie reagujesz
        na innych na zasadzie "dziękuję, nie trzeba było", albo "sama dam sobie radę"?
        Pytam, bo moja babcia w ten sposób żyła. Przeżyła prawie sto lat, wszyscy ją
        podziwiali, szanowali, nawet bili czołem, ale przyjaciół to ona nie miała.
        Wydawała się tak wspaniała, że aż niedostępna.

        Poza tym: Artystom JEST trudniej. Jest większa potrzeba ucieczki we własne
        wnętrze, roztrząsania niuansów, detali, problemów, które w materialnym świecie
        nie wydają się zasadnicze. Ciągłego konfrontowania się z ocenami innych,
        tłumaczenia pewnych nienamacalnych, subiektywnych problemów światu, którego tak
        na prawdę często to wcale nie obchodzi. Albo przynajmniej tak mu się wydaje.
        To nas spala. I dlatego odebranie prostych sygnałów może sprawiać trudnośc.

        A przede wszystkim: Nie należy się zrażać niepowodzeniami. To nie jest tak, że
        masz jakiś feler, że nikt cię nie polubi i kropka. Jakbym chciała napisać na
        ilu osobach w życiu się zawiodłam, to musiałabym wylać morze łez i nawet serwer
        by tego nie wytrzymał, nie tylko uczestnicy tego forum. I nie jest prawdą, że
        takie rzeczy spływają po mnie jak po kaczce. Czasami chciałabym mieć skórę jak
        na słoniu, ale najczesciej nie mam żadnej. Jest wielu ludzi, którzy
        najbardziej nie znoszą poczucia, że coś komuś zawdzięczają. Czują się
        widocznie do czegoś zobligowani, nie mieści im się w głowie ludzka
        bezinteresowność. Bywa, że na okazanie przez ciebie serca odpowiedza nawet
        okrucieństwem. Przerobiłam to. Serdecznie im współczuję. To jest moja
        wyrafinowana zemsta.

        Lisette, próbuj. Nie zrażaj się niepowodzeniami. Potraktuj je jako lekcję i
        próbuj dalej. We mnie już masz wiernego kumpla. Pozdrawiam.

        Morgana
    • abdon Re: Czy macie przyjaciol ? 01.03.04, 00:31
      Morgana napisała o Abdonie
      Ładnie przepisał. Na prawdę ładnie.

      Z wielkim trudem, ale nauczyli mnie ładnie pisać.

      abdon
      • abdon Re: Czy macie przyjaciol ? 01.03.04, 09:57
        Morgana napisałaAbdonie!
        Przekseruj mi ten notes, albo Ci go ukradnę!

        Wolę, żebyś próbowała ukraść, bo wtedy złapię Cię za rękę.

        abdon
        • morgana_le_fay Re: Czy macie przyjaciol ? 01.03.04, 11:58
          No to się doigrałeś! Trzymasz się mocno? To złap kierunek na priva.

          Ukłoniki i zgrabne dygnięcia.

          Morgana
    • kakofonia Re: Czy macie przyjaciol ? 01.03.04, 09:59
      Na szczęście mam. Kilku, ale dobrych. Tylko jeden nie wie o chorobie. Sama nie
      wiem, czemu, jakoś nie było okazji.
      Tak bardzo się cieszę, z tego, że są. I wszystkim możliwym siłom wyższym będę
      za to dziękować.
    • rumiankowa Re: Czy macie przyjaciol ? 01.03.04, 19:20
      planasana napisała:

      > (..) mam, choc nie jest ich wielu i kiedy jest ze mna zle -
      > nie moga na mnie liczyc

      A Ty na nich?

      > Kiedy mam dobry czas - jestem dla innych i wtedy potrafie byc przyjacielem
      > dla kogos.

      Ech.. gdybym miala czekac na "dobry czas", by byc przyjacielem to nie wiem czy
      ktos by to przetrzymal ;) Ogromną zaletą moich przyjaciol jest to, ze moge
      kontaktowac sie z nimi i w ten zly czas - chyba juz sie na tyle oswoilismy, ze
      nie trzeba grac, spotykac sie tylko, gdy wszyscy maja stabilne samopoczucie
      itd. Mam 4 przyjaciol - jedna "normalna", a raszta jak ja ;) No i nasi mezowie -
      trzech na piec bab. I tak sie trzymamy, bez tematow tabu - to daje duzy
      komfort, nie trzeba sie jakos specjalnie mobilizowac by spotkac sie i w ten
      gorszy czas, tutaj wszystko zwiazane z dziwnymi stanami jest zrozumiane.

      Wcale nie bylo latwo byc przyjacielem, oswoic tych ludzi i dac sie samemu
      oswoic. Wyciagac reke, by dawac i brac. Bez wstydu, z przeswiadczeniem, ze to
      co daje jest cos warte, ze potrafie pomoc i zadzwonic gdy pomocy potrzebuje.

      Czasem nie kontaktujemy sie pare miesiecy, ale takim czy innym kanalem wiemy co
      u siebie slychac, kto ma groszy czas, co sie waznego dzieje.

      Ci przyjaciele oczywiscie wiedza o moich przypadlosciach (dwoje poznalam na
      terapii grupowej), bliscy znajomi tez wiedza, choc nie z takimi szczegolami -
      wiedza ze np bylam na terapii, ale nie rozmawiamy raczej o takich sprawach.

      Haslo na dzis: na przyjaciol trzeba nie tyle zapracowac, ale sobie pozwolic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka