martini-7
29.04.10, 13:51
dwa tygodnie brania leków a ja od dwóch dni co czuję się jakby ich działanie
spadało, mimo przyjmowania ich dopadł mnie silny lęk... zakładam że to taki
"etap przejściowy" w leczeniu... dodatkową przykrość sprawiła mi koleżanka bo
powiedziała, że jej zdaniem jestem przewrażliwiona, co się dziwić syty
głodnego nie zrozumie... zresztą chyba w przeszłości powinnam była przywyknąć
do słów "przesadzasz" czy "czego Ty właściwie chcesz" lub "jesteś
przewrażliwiona"... przecież wg większości miałam wszystko... a jednak tak nie
było... wiecie co jest najzabawniejsze? że nikt nie słyszał (albo nie chciał
słyszeć) tego co mówię między wierszami... wiem że mój mąż słyszał... dziś
wiem, że jedna z przyjaciółek miała podejrzenia, że coś słyszała, ale nasz
kontakt nie był częsty a ja za mało otwarta... dziś jest inaczej dopiero w tym
życiu jakie mam obecnie, pomimo zaburzeń, wiem co znaczy dorosłość... wiem
również ze nie można nic idealizować, a patrzeć na świat jaki jest i otwarcie
mówić co się czuje... dziś to wiem, ale wiedza ta nie poprawia mi dziś
nastroju... mam zmiennie słaby dzień...