negatywista
28.03.04, 21:17
Czy ktoś z was wygramolił się z bagna depresji połączonej z nerwicą lękową?
Chodzi mi o stan niezdolności do normalnego funkcjonowania w codzienności
(podjęcia aktywności intelektualnej bądź fizycznej), na który to stan
składają się wahania nastrojów - od ekstremum do ekstremum, totalny lęk przed
śmiercią, a zaraz potem myśli samobójcze, urojenia lękowe, patologiczny
pesymizm, permanentny niepokój, upadek poczucia własnej wartości, utrudniony
kontakt z innymi ludźmi, irracjonalne przekonanie o byciu prześladowanym
przez złe fatum itp. itd.
Co wg was bardziej przyczyniło się do wyzdrowienia - leki czy psychoterapia?
Czy skuteczność psychoterapii była dla was w ogóle zauważalna? Czy
wyzdrowienie przychodziło niespodziewanie, czy bardzo powoli i stopniowo? Czy
wyzdrowieniu rzeczywiście (tak jak słyszałem od niektórych) towarzyszył przez
jakiś czas zdwojony przypływ energii życiowej i inwencji, czy też mozolnie
powracało się do utraconej niegdyś formy? Jak długo zajął wam powrót do
zdrowia? Czy miewacie nawroty starych (depresyjnych) schematów myślowych? Czy
wyzdrowienie zupełnie odmieniło wasze podejście do życia i spojrzenie na
niektóre trawiące was realne problemy? Dzięki za odpowiedzi.