nevada_blue
13.05.04, 15:15
dziesiątki pytań bez odpowiedzi..
a najważniejsze: dlaczego? po co?
ja wiem, że dwa miesiące leczenia to niewiele, że trzeba być cierpliwym itd.,
ale ja już mam chwilami dość..
moje leczenie:
podejście pierwsze:
* Seronil 10mg rano - na poprawe nastroju
* Chlorprothixen 15mg 1-2 tabletki wieczorem - na wyciszenie, żebym mogła
zasnąć
Fluoksetyna zaczęła działać od razu nasilając mi stany lękowe, poprawa
nastroju pod koniec drugiego tygodnia, potem znów dół i coraz silniejsze
napady lęku
podejście drugie:
* Seronil jw.
* Zolafren 5mg [przez kilka pierszych dni połowa] - wieczorem na wyciszenie i
stany lękowe
* Chlorprothixen - doraźnie w napadach lęku w ciągu dnia
piąty tydzień na Seronilu w porządku - zupełnie dobrze, napady lękowe ustały
[najwyżej lekki ścisk w gardle], połowa szóstego tygodnia znowu w dół
podejście trzecie:
* Seronil jw.
* Zolafren 10mg wieczorem
* Spamilan 5mg 1 tabl. rano i 1 wieczorem - na stany lękowe
* Lucetam 400mg na poprawę koncentacji, bo niedługo sesja - 1 tabl. rano i 1
w ciągu dnia..
siódmy tydzien na fluoksetynie i ciągle dół..
choć moze już nieco mniejszy niż parę dni temu..
ale ciagle nie czuję się najlepiej..
diagnoza: lekarka skłania się ku zaburzeniom depresyjno-lękowym o możliwym
podłozu psychotycznym [ze względu na nasilenie lęków..]
ja jestem grzeczną dziewczynką - biorę leki regularnie, tak jak mi kazała,
nic nie ostawiałam ani nie kombinowałam na własną rękę..
więc dlaczego nie czuję się dobrze?
dlaczego poprawa jest tylko chwilowa [najwyżej kilkudniowa], a potem wszystko
wraca?
po każdej wizycie od lekarki wychodzę z nowymi receptami na coraz to inne
leki, których biorę coraz więcej..
ja już mam dość, mam wrażenie, ze to do niczego nie prowadzi..
że to wszystko jest bez sensu i nie ma po co tego ciągnąć..
nawet mysli samobójcze wydają mi się teraz absurdalne..
chciałabym zasnąć..
nie myśleć, nie czuć, po prostu zasnąć..
na dłuuugo..