kopytniak
31.05.04, 21:59
cholernie się pociłem, czasem dosłownie kapało ze mnie oczywiscie w najmniej
odpowiednich momentach. Obciach. Do tego diabelne zdenerwowanie, w tle
wieczne poczucie zagrożenia. Niby smieszne a diabelnie zawęziło moje
mozliwości. No jak tu asertywnie się zachowywać z potem kapiącym z uszu i
końca nosa? Zawsze musiałem lawirować zamiast zając się meritum. I nasi
mądrzy lekarze machajacy na to ręką: "Paaanie, kazdy się poci". Szczerze
powiedziawszy, jedyny sposób to ostentacyjne wycieranie sie husteczką i
bezwstydne prezentowanie wszystkim spoconego łba . Ech,tak tylko piszę, że
dać świadectwo, jak mawia pewien mój ulubieniec.