Dodaj do ulubionych

Przeżycia religijne a schizofrenia

08.07.04, 18:15
Czy znacie jakiś adres emailowy jakiegoś księdza który zajmuje się osobami
chorymi psychicznie.Chciałbym z nim skonsultować swoje przeżycia natury
nadprzyrodzonej na początku mojej choroby.Bardzo prosiłbym o pomoc.Pozdr.Paweł
Obserwuj wątek
    • kasiulek10 Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 09.07.04, 13:01
      Hej hej, ja też miałam takie przeżycia. Niestety nie znam żadnego adresu, pod
      który możnaby napisać...
    • awanturka Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 09.07.04, 13:16
      Mnie też ta sprawa interesuje (akurat przeżycia religijne nie w przebiegu schizofrenii, a w przebiegu a CHAD), dajcie znac jak na kogos takiego traficie!(raczej watpię).

      Czytajac relacje z życia wielkich mistyków daje się zauważyc wyraźne u nich objawy chorób psychicznych. Więc gdzie jest granica, która oddziela autentyczne przeżycie mistyczne od wytworu chorego umysłu, w przebiegu choroby psychicznej?
      Czy możliwe jest aby autentyczne przeżycia mistyczne z choroba psychiczna współisniały? jaki jest miedzy nimi zwiazek?

      Dużo myslalam na ten temat (i czytałam) i chętnie podzielę się refleksjami (na priv).

      - awanturka
      • zoltanek Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 09.07.04, 14:37
        >oddziela autentyczne przeżycie mistyczne od wytworu chorego umysłu


        nie ma różnicy. przeżycia mistyczne, religijne wizje są tym samym co halo
        wzrokowe u shizofrenika czy halucynacje po LSD. Dlaczego miałaby istnieć
        jakakolwiek różnica? dlaczego jedne z nich miałyby być autentyczne a inne nie?

        nie ma zjawisk nadprzyrodzonych, wszystkie nasze przekonana, myśli, uczucia,
        wierzenia, emocje itp. są wytworem naszego mózgu, ale wiedza o tym nie
        przeszkadza w zachwycaniu się mistycznymi uniesieniami......

        ....tak jak wiedza o budowie słońca i zachodzących na nim reakcjach nie
        przeszkadza Nam w podziwianiu zachodu lub wschodu słońca.
        • awanturka Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 09.07.04, 16:32
          Mogę sie z Toba zgodzic w tym względzie, że każde przeżycie ma swoje fizjologiczne podstawy i u osób jednych i drugich w mózgu zachodza te same procesy. Tylko czy napewno sa fizjologiczna odpowiedzia organizmu na to samo.

          Pomyśl. Fizjologicznie lęk osoby napadniętej w ciemnej ulicy niczym nie różni sie od lęku osoby majacej depresję lękowa. Tylko, że jeden jest zdrowa reakcja na realna sytuację i tego typu lęk pomaga w życiu, a drugi jest wytworem nieprawidłowo funkcjonujacego móżgu i jest nieadekwatny do rzeczywistosci, a przy tym niczemu nie służy - jest destrukcyjny.

          To samo ze smutkiem. To normalny i zdrowy element zycia psychicznego dopóki jest wytworem prawidłowo funkcjonujacego móżgu - jest odekwatny do zaistniałaej sytuacji i stanowi ważny element zycia psychicznego człowieka.

          A smutek depresyjny jest nie jest adekwatny do sytuacji, jest "chory", jest destrukcyjny.

          Więc sa doznania psychiczne, które sa wartościa, które stanowa o bogactwie ludzkiej psychiki (ludzkiego ducha?), ale sa i takie, które sa "chore" stanowia swoistego rodzaju "defekt psychiczny".

          Wracajac do przeżyc mistyków. Te przeżycia (nie tylko one) sprawiły, że to co napisali, powiedzieli, zrobili traktowane jest jako coś wspaniałego, wzniosłego, sa wynoszeni na ołtarze, ich przezycia staja się inspiracja dla wielu ludzi. Natomiast to co przeżywa chory traktowane jest jako choroba, nieszczęście i budzi najwyżej współczucie.

          Przypomina mi się cytat z jednej ksiażki (dośc dawno wydanej) adresowanej do spowiedników i zawierajacej, miedzy innymi wskazówki jak postępowac z osobami ccierpiacymi na zaburzenia psychiczne. Cytuję z pamięci: "Nie można wykluczyc, że częśc z tych nieszczęśnikow jest w stanie osiagnac jakiś mierny poziom rozwoju duchowego...".

          I co Ty na to?

          - awanturka
          • zoltanek Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 10.07.04, 12:34
            Awanturko, przkonałaś mnie. Zgadzam się z tym co napisałaś. "Uczucia krańcowe",
            wywołane bardzo silnymi emocjami, bądź nagromadzeniem wielu uczuć różnią się od
            tych "uczuć krańcowych" wytworzonych niejako "sztucznie". W obu przypadkach
            człowiek wpada w ten sam stan z fizjologicznego puntu widzenia, ale w pierwszym
            przypadku ten stan jest czymś umotywowany i służy człowiekowi, w drugim zaś
            jest czymś przypadkowym i obojętnym dla psychiki.

            Artyści często tworzą w stanie owego extremalnego stanu uczuć, kiedy to
            przeżycia i uczucia kolekcjonowane przez lata, nagle wybuchają i pozwalają się
            w niezwykły sposób przelać na papier. Nie było by to możliwe bez tego
            mistycznego stanu, kiedy wszystko czuje się silniej, głębiej itp.
            Nie uważam jednak, że mistyczne przeżycia wywołane nie prawdziwymi przeżyciami,
            a chorobą fizyczną, czy narkotykami nie mogą być przyczynkiem do stworzenia
            wielkiego dzieła. Wtedy artysta wchodzi w mistyczny stan "sztucznie", ale
            treścią wizji są prawdziwe przeżycie utkwione w pamięci.
            np. Dick, wywoływał u siebie wizje za pomocą halucynogenów, a jego książki nie
            są bredniami, przynajmniej dla mnie.


            • wieje.wiatr Re: Przeżycia religijne a artyści 14.07.04, 22:54
              zoltanek napisał:

              > Artyści często tworzą w stanie owego extremalnego stanu uczuć, kiedy to
              > przeżycia i uczucia kolekcjonowane przez lata, nagle wybuchają i pozwalają się
              > w niezwykły sposób przelać na papier. Nie było by to możliwe bez tego
              > mistycznego stanu, kiedy wszystko czuje się silniej, głębiej itp.

              Wiesz, Zoltanku, ja się tym trochę zajmowałam. Artyści wcale tak często nie tworzą w stanach
              ekstremalnego napięcia i wizjonerstwa. Tak się czasem dzieje, np znany z tego u nas był
              Witkacy, a także wielu poetów młodoposkich. Ale to raczej rzadkość. Sztuka wymaga dyscypliny.

              Natomiast jak się zobaczy twórczość osób chorych psychicznie, to mało kto wychodzi poza
              schematy typowe dla np schizofrenikow, dla ktorych typowe jest przedstwianie wszędzie oczu
              w wielkich ilościach, co ma znaczenie symboliczne. Jest nawet trochę albumów sztuki chorych
              psychicznie i w nich widać że większość mogłaby być przypisana jednemu autorowi. Talenty tu
              też się objawiają, wtedy sztuka robi się zindywidualizowana, nawet jeśli to twórca
              nieprofesjonalny.

              Ale wielu artystów zawodowych choruje psychicznie, to prawda. Ja też. Tylko że wcale tego nie
              widać w tym co robię.

              > Nie uważam jednak, że mistyczne przeżycia wywołane nie prawdziwymi przeżyciami,
              > a chorobą fizyczną, czy narkotykami nie mogą być przyczynkiem do stworzenia
              > wielkiego dzieła. Wtedy artysta wchodzi w mistyczny stan "sztucznie", ale
              > treścią wizji są prawdziwe przeżycie utkwione w pamięci.

              Myślę, że masz rację. Co nie wyklucza wcale tego co napisałam wcześniej.

              Pozdrowienia, mam nadzieję że się zbytnio nie wymądrzam, jak na pierwszy wpis...?
      • effatha19 Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 09.07.04, 15:28
        Nie mam takiej jak Wy wiedzy o tych wszystkich chorobach, ale interesuje
        mnie temat, który rozpoczęliście.
        I w ogóle jak Kościół podchodzi np.do depresji bądź fobii społecznej? Nigdy
        nie rozmawiałam z nikim na ten temat, ale spotkałam się już z sytuacją kiedy
        księża byli przeciwni braniu leków przeciwdepresyjnych.
        Wiem, że trochę odbiegłam od tematu przeżyć religijnych, ale to wszystko
        bardzo mnie interesuje.
        Awanturko, a mogłabyś podzielić się ze mną swoimi refleksjami?
        • awanturka Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 09.07.04, 18:31
          Effatha19 napisała:
          > ... spotkałam się już z sytuacją kiedy
          > księża byli przeciwni braniu leków przeciwdepresyjnych.

          Ksiadz był przeciwny braniu lekow antydepresyjnych? Wiele o różnych rzeczach, którym sprzeciwiaja się księża (w ramach swoich prywatnych pogladów, chociaż nie zawsze tak to przedstawiaja), ale o czymś takim jeszcze nie! A uzasadniał to jakoś, jakoś argumentował?

          Effatha19 napisała:

          > I w ogóle jak Kościół podchodzi np.do depresji bądź fobii społecznej?

          A jak Kosciół ma podchodzic do depresjna i lub fobii społecznej. Z tego co wiem to nie wydano żadnego oficjalnego dokumentu na ten temat, tak jak nie wydano żadnego oficjalnego dokumentu na temat cukrzycy, padaczki czy zapalenia wyrostka robaczkowego ;) A jak nie ma oficjalnego dokumentu za ktorym stoi autorytet Magisterium Kościoła, ani papież się w tej sprawie nie wypowiedział ex cathedra powołujac sie na swoja nieomylnośc, to wszystko co w tej sprawie jest mówione pozostaje tylko prywatnymi opiniami osób, które się wypowiadaja, a nie stanowiskim Kościoła.

          Natomiasy niewatpliwie w stanowisko Koscioła wpisane jest liczenie sie z osiagnieciami współczesnej medycyny i nic nie stoi na przeszkodzie aby korzystac ze zdobyczy tej nauki.

          effatha19 napisała:

          > Awanturko, a mogłabyś podzielić się ze mną swoimi refleksjami?

          Jak sie ten watek będzie rozwijał dalej to bardzo chętnie! (możesz juz nappisac to co napisałam do Zoltanka). A wszystkiego co myślę na ten temat nie sposób napisac (bo myślę dużo i to w sposob "wielowatkowy"!).

          - awanturka
        • zoltanek Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 10.07.04, 13:00
          Nie wiem, jakie jest oficjalne stanowistko kościoła w tej kwesti, ale
          intuicja
          podpowiada mi, że kościół jest raczej przeciwnny stosowaniu leków
          antydepresyjnych. Kościół nigdy nie akceptował środków, które w jakikolwiek
          sposób wpływają n chra świadomość człowieka, bo to kłuci się z dogmatami
          wiary.
          Religia chrześcijańska zakłada, że człowiek ma wolną wole i sam jest
          odpowiedzialny za swoje czyny i myśli. Antydepresanty analogicznie do
          narkotyków zmieniają naszą świadomość, tok naszego myślenia, a co za tym
          idzie
          zachowanie. Myśląc w bardzo uproszczony i skrajny sposób, można stwierdzić że
          antydepresanty mają siłe zmiany człowieka "z grzesznika" na osobę "dobrą".
          Płynie z tego prosty wniosek, że człowiek nie ma wolnej woli, a o jego
          czynach
          decydóją czynniki fizyczne tj. stężenie neuroprzekaźników w mózgu. Kościół
          jak
          ognia piekielnego boi się tego typu wywodów, więc na wszelki wypadek przerywa
          łańcuszek skojażeń już na samym początku, nie akceptując leków
          przeciwdepresyjnych.

          Ale kto by się tym przejmował?

          Instytuicja kościóła jest jak firma dążąca do jak największej ilośći klienów.
          Kiedy jakieś sądy kościoła stają się trudne do zaakceptowania dla wiernych,
          kościół zmienia swoje stanowisko by ich nie stracić. Tak samo będzie z
          antydepresantami.

          Słyszeliście, że dopiero kilka lat temu, kościół zaakceptował Galileusza.
          hehehehhehe
          • anieatak Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 10.07.04, 13:42
            zoltanek napisał:

            .
            >
            > Słyszeliście, że dopiero kilka lat temu, kościół zaakceptował Galileusza.
            > hehehehhehe

            A kościól jeszcze może nawet o zoltanku nie słyszał..ciężko będzie im ciebie
            zaakceptować..hehehehehe
          • awanturka Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 10.07.04, 13:47
            Człowieku!

            Intuicja podpowiada Ci błędnie.
            W wypadku choroby psychicznej zaniechanie leczenia jest traktowane jako grzech przeciw piatemu przykazaniu!

            A leki psychotropowe nie zmieniaja świadomosci, one przywracaja zmieniona choroba świadomośc do stanu normalnego! A źle funkcjonujaca świadomosc ogranicza wolnosc wyborów moralnych człowieka, wiec nie może byc stanem porzadanym, z punktu wiedzenia nauki Koscioła.

            Coś mi Twoja wypowiedź "zalatuje" jakaś antykoscielna ideologia, jakimiś antykościelnymi uprzedzeniami nie popartymi konkretna wiedza.

            Jaszcze raz powtarzam: Nie ma żadnego oficjalnego dokumentu Koscioła w tej sprawie (jak i w sprawie leczenia chorych migdałków!), a sprawy w których Kosciół się oficjalnie nie wypowiedział pozostawione sa sumieniu wiernych i zakłada się, że podejmujac decyzję beda oni kierowac się swoim własnym rozsadkiem!



            Przepraszam za autorytarny ton mojej wypowiedzi, ale czuję się w obowiazku sprostowac pewne sprawy. Sama nie jestem "fanka" stanowiska Kościoła w wielu kwestiach, ale nie lubię, jak Kościolawi przypisuje się poglady, których nie głosi!!


            pozdrawiam! - awanturka
            - awanturka
            - awanturka

            • zoltanek Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 10.07.04, 14:24
              Ale granica między człowiekiem zdrowym a chorym pscyhicznie jest bardzo płynna.
              np. mnie równie dobrze można nazwać chorym jak i zdrowym, a leki
              przeciwdepresyjne w pewnym stopniu wpływają na moje zachpowanie. np. bez leków
              jestem wkurzony i moge złamać przykazanie "czcij ojca swego i matke swoją"
              nazywając moich rodziców idiotami, a po lakach będe dla nich miły, bo leki
              wprowadzą mnie w stan chill-outu.

              Odrzućmy na razie ciężkie choroby psychiczne i rozpatrujmy jedynie lekkie
              zaburzenia psychiczne, takie jak lekka depresja, nerwica. Tak naprawde, trudno
              powiedzieć kiedy zaczyna się choroba, a kończy świadome działanie człowieka, a
              leki przeciwdepresyjne działają i zmieniają świadomość człowieka, wcale nie
              przywracając jej do normalności, bo normalność nie ma ścisłej definicji.

              kto jest normalny? zoltanek wkurwiony na świat i bluzgający na przyjaciół i
              rodzinie, czy ten spokojny, wyczilautowany, miły dla wszystkich, bo wziął leki?

              Moje posty są jak najbardziej antyklerykańskie, bo nie cierpie kościoła
              katolickiego.

              -zoltanek
              -zoltanek


              • anieatak Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 10.07.04, 14:44
                zoltanek napisał:

                > Ale granica między człowiekiem zdrowym a chorym pscyhicznie jest bardzo
                płynna.
                > nie ma granic..wszyscy jesteśmy chorzy..niektórym wydaje się że są
                zdrowi..a to ci najbardziej chorzy..trzeba być maniakiem fest żeby czuć
                powołanie do grzmienia z ambony..kościół zresztą urzywa raczej określenia
                opętanie, a nie choroba..
                • awanturka Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 10.07.04, 17:52
                  Z tego co wiem, zanim uana się kogos za opentanego angazuje się psychiatrów, aby zbadali czy to nie choroba psychiczna. I przewaznie nie poprzestaje się na opinii jednego. Kosciół odróznia chorobę psychiczna od opętania!
                  Znowu musze prostowac czyjeż jakieś błędne przekonania. Ciekawe skad się one biora, czy możesz mi to wyjaśnic?
                  • anieatak Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 11.07.04, 10:58
                    awanturka napisała:

                    > Z tego co wiem,

                    chyba czy na pewno?ja też piszę z tego co wiem lub mniemam;)

                    > zanim uana się kogos za opentanego angazuje się psychiatrów, ab
                    > y zbadali czy to nie choroba psychiczna.

                    jak to z tymi opiniami jest..pieprzona diagnoza psychiatryczna ..zawsze
                    kulawa..zawsze dorobiona do terminologii..jak w kogoś wstapił szatan to go
                    neuroleptami nie załatwią..a jak wstąpił Bóg to tym bardziej..księża
                    zazdroszczą mistykom ich bezpośredniego i bliższego kontaktu..przypuśćmy ..taki
                    egzorcysta..jeżeli wierzy że może ..to w mojej opinii bardzo chory..

                    >I przewaznie nie poprzestaje się na op
                    > inii jednego. Kosciół odróznia chorobę psychiczna od opętania!

                    jak to rozróżnia?


                    > Znowu musze prostowac czyjeż jakieś błędne przekonania. Ciekawe skad się one
                    bi
                    > ora, czy możesz mi to wyjaśnic?

                    Prostujesz ale bez pewności..jakie źródło ma Twa wiedza?
                    Moje przekonania to głównie z filmów..no i czytam co nie co czasem, także
                    myślę..a Twoje skąd ..z księżyca?

                    tak czy inaczej prostuj nas awanturko póki siły masz bo będziemy trwać w
                    niewiedzy aż się w piekle obudzimy..

                    zoltan czy nam przyszło z prałatem jakimś dyskusje toczyć czy co myślisz?
                    czy to prawda że wielu biskupów ma hipokryzyjną osobowość typu `piłat` i ucieka
                    od odpowiedzialności?

                    prałat piłat..dziury w całości nie da się załatać..anyway..

                    DOGmat..psia mać..męskie bożki i żyjące półbożki z monopolem na moralność..

                    `szturba ich psów suka malowana`
                  • lucyna_n Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 12.07.04, 15:28
                    Awanturka ma racje, kosciol i ksieza (Ci ktorzy maja troche rozumu w glowie) jak najbardziej uznaja
                    itnienie chorob psychicznych i koniecznosc ich leczenia. To nieleczenie sie jest wedlug kosciola
                    grzechem.
                    Zanim odprawia nad kims egzorcyzmy musi dana osoba przejsc badanie psychiatryczne, jest to wymog
                    konieczny do ich odprawienia. Nie wiem jakie sa dokladne kryteria oceny ale rozgraniczaja opetanie od
                    choroby psychicznej. Nad chorymi psychicznie nie odprawia sie egzorcyzmow tylko modlitwy o
                    uzdrowienie.
                    Bledne przekonania biora sie z uprzedzen, niewiedzy i modnego ostatnio przekonania ze wierzacy to
                    glupki i naiwniaki i tylko ateisci widza sprawy racjonalnie a wiec wlasciwie.
                    Swoja droga kosciol sobie mocno zapracowal na taka zla opiniie i ksieza tez, ale ludzie juz naprawde
                    czasem kleca mity ktore bardziej ich samych osmieszaj niz kosciol.
                    • eulogete Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 13.07.04, 17:09
                      a jeszcze lepiej na opinię o Kościele jako ciemnogrodze zapracowało Oświecenie
                      • wieje.wiatr Oświecenie? Dlaczego? 14.07.04, 23:05
                        Słowo ciemnogród nie brzmi najlepiej, czy na pewno pochodzi z czasow oswiecenia?

                        ....
                        wasza ww
              • awanturka Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 10.07.04, 14:46
                zoltanek napisał:

                > (...) granica między człowiekiem zdrowym a chorym pscyhicznie jest bardzo płynna.


                Masz oczywiscie rację i to rodzi mnóstwo problemów natury moralnej i chwieje takim pojęciem mocno zakorzeninymi w systemie pojęciowym naszej kultury jak: "wolna wola", "świadomy wybór","odpowiedzialnośc morala za czyny" itp. Nie wiem jak filozofowie, etycy, teologowie sobie z tym poradza, ale z tego co widzę to raczej omijaja ten problem na razie szerokim łukiem, bo chyba ich przerasta.

                Kościoła katolickiego możesz nie cierpiec, ale nie przypisuj mu pogladów których nie głosi. Bo to jest nieuczciwośc intelektualna.

                W każdym razie, ja to tak odbieram. - awanturka
    • anieatak Re: Przeżycia religijne a schizofrenia 10.07.04, 12:05
      no właśnie.. nie ma różnicy..
      ale powiedzenie..widziałem Boga do niewierzącego psychiatry jest dosyć niebezp
      [ieczne..
      misstycyzm..znowu Pani..

      przecież nawet stygmatykom potrafią wmówić że im się wydaje , iż krew jest
      słodka..
      • clued_up do anieatak 12.07.04, 16:09
        Czy coś konstruktywnego masz w tym temacie do powiedzenia, bo ja wiem, może
        jakieś osobiste przeżycia, lub choćby deklarowana wiedza telewizyjna, samymi
        najazdami na awanturkę nikogo nie przekonasz...
        • beekeeper Re: do anieatak 12.07.04, 17:01
          czytałem gdzieś, że u schizofreników przeżycia mistyczne zdarzają się dość
          często. tylko właśnie – czy to są przeżycia mistyczne? wszyscy się zgadzają, że
          bezpośrednią ich przyczyną są pewne procesy w mózgu. ale tu zgoda się kończy,
          bo np. katolik powie, że to efekt kontaktu z absolutem, na co zareplikuje
          ateista (np. ja), że tu nic nadprzyrodzonego nie ma, a tylko kultura (np.
          katolicka) sugeruje nam w sposób przemożny określone interpretacje
          (metafizyczne właśnie) tych „mistycznych” stanów. a religijni mistycy to po
          prostu ludzie, którzy na pewnym etapie swego życia, z różnych powodów (choroby,
          emocji, środków odurzających etc.) doświadczyli „odmiennego stanu świadomości”,
          a ponieważ byli przepojeni wiarą, to co w tych stanach doświadczyli –
          zinterpretowali w duchu religijnym właśnie. takie jest stanowisko ateistyczne,
          materialistyczne – ale ten spór jest w pewnym sensie nierozstrzygalny, jak
          każdy spór między nauką a wiarą...

          jeszcze co do kościoła katolickiego – nie chciałbym nikogo urazić - ale uważam,
          że polityka watykanu w kwestiach zdrowotnych łamie przykazanie nr 5. np.
          tępienie używania prezerwatyw w trawionej przez aids afryce jest moim zdaniem –
          wykroczeniem przeciw życiu ludzkiemu, a więc – przeciw temuż 5 przykazaniu.
          • clued_up i jeszcze... 12.07.04, 17:13
            Nie jestem miłośniczką Koscioła Katolickiego, jego stanowisko w wielu kwestich
            jest dla mnie nie do przyjęcia. Ale to jest kwestia mojego wyboru i mojej
            odpowiedzialności. Nie oznacza to również, że automatycznie odrzucam wszystko,
            co religia katolicka z sobą niesie, bo wiele w niej prawd uniwersalnych, jak we
            wszystkich wielkich religiach. Znam też kilku księży, których lubię i szanuję
            bo są dobrymi ludźmi, oddanymi swojejemu powołaniu, czy pracy, jak kto woli.
            Struktura ludzka nawet najbardziej uduchowionej instytucji zawsze będzie
            ułomna, bo taka jest ludzka natura.
            • lucyna_n Re: i jeszcze... 12.07.04, 19:05
              Ja tez tak to widze. Dokladnie tak.
          • eulogete Re: do anieatak 13.07.04, 17:18
            jest to stanowisko ateistyczne, które nie pokusiło sie o sprawdzenie, jak
            Kościół traktuje przeżycia mistyczne. W szczególności to, że ktoś doświadcza
            jakichkolwiek niezwykłych stanów nie potwierdza dokładnie niczego. Mistycy poza
            doświadczeniami duchowymi mają parę innych cech, o których stanowisko
            ateistycna nie chce wiedzieć.

            polityka Watykanu nie zajmuje sie jedynie fizycznym zdrowiem mieszkańców
            Afryki , a samo używanie prezerwatyw nie jest w stanie rozwiązać praktycznie
            żadnego afrykańskiego problemu , co zdają sie sugerować ich zwolennicy. AIDS
            nie jest jedyną przyczyną dla której ludzie nie powinni uprawiać seksu z kim
            popadnie i bez żadnych ograniczeń.
            • clued_up Re: do anieatak 14.07.04, 13:05
              Eulogete, absolutnie zgadzam się, że seks z byle kim, byle gdzie, byle tylko,
              to pomyłka. Ale nie pakuj wszystkich używających prezerwatyw do takiej
              szufladki. Ja ograniczam aktywność seksualną to małżeńskiego łoża, a z nich
              korzystam. To nie jest wynalazek szatana wyłącznie na użytek puszczalskich
              panien i don juanów. Jeśli źle Cię zrozumiałam, przepraszam, ale jakoś dziwnie
              mi się zrobiło...
              • wieje.wiatr Afryka Afryka 14.07.04, 23:24
                Afrykańskie praktyki seksualne wywodzą się z dawnych obyczajów plemiennych i są różne w
                różnych częściach kontynentu. Swoboda seksualna jest może z naszego punktu widzenia godna
                ubolewania, ale nie musi świadczyć o upadku moralnym. Tak jak ludożerstwo pewnych plemion
                na Nowej Gwinei.
                Ten świat mija i być może szok kulturowy zaniknie na naszych oczach. Ale czy to dobrze?

                ...wasza ww
                • eulogete Re: AfrykaAfryka 15.07.04, 11:44
                  Nie chodzi o "upadek moralny" plemion afrykańskich - ich stare zwyczje nie
                  podlegają ocenie w tych kategoriach. Chodzi o to że te zwyczaje powodują
                  rozprzestrzenianie się śmiertelnych chorób. I użycie od czasu do czasu
                  prezerwatywy nie zmieni dokładnie NIC.
                  • beekeeper Re: AfrykaAfryka 15.07.04, 12:59
                    litości - afryka to nie tylko „zacofani buszmeni” i społeczności pierwotne.
                    aids jest dużym problemem na obszarach wielkomiejskich – gdzie często istnieją
                    programy edukacji seksualnej i dystrybucji prezerwatyw (które notabene dla tych
                    ludzi nie są już dawno czymś „magicznym” – oni doskonale wiedzą do czego one
                    służą). niestety – temu właśnie sprzeciwia się watykan. prezerwatywa jest ważną
                    bronią w walce z aids i zabobonne odrzucanie jej na rzecz wzniosłych apeli do
                    czystości i wierności (które same nie załatwią sprawy) - niestety przekłada się
                    bezpośrednio na chorobę i smierć wielu ludzi. takie są fakty.

                    p.s. to, że w warunkach kapitalistycznych dostarcza się do afryki raczej broń
                    niż np. tanie leki to oczywiste, ale to temat na inne opowiadanie, zresztą coś
                    już o pewnych koniecznych konsekwencjach logiki kapitalistycznej pisałem.
              • eulogete Re: do anieatak 15.07.04, 11:30
                Clued
                nie chciałam cię urażać- po prostu okazjonalne akcje z prezerwatywami dla
                Afryki można o przysłowiowy kant rozbić. Musiały by być prowadzone przez bardzo
                wiele lat na ogromnym obszarze i bez przerw, żeby mogly odnieść pozytywny
                skutek. Wyobrażasz sobie takie przedsięwzięcie - zapewnienie ciągłych dostaw na
                obszarze wielkości choćby Polski przez 30 lat? Dla mnie to czysta fikcja.
                Jedyne co trafia do Afryki regularznie to broń - bo za to płacą.
                I bez edukacji - nie tylko w sferze seksu - pozostaną w świadomości
                miezszkańców czymś magicznym i trudnym do oceny, czy aby na pewno skutecznym,
                bo aids ma za długi okres do rozwinięcia pełnych objawów, żeby wiązać ich
                wystąpienie czy brak z wydarzeniami sprzed kilku lat...
        • anieatak Re: do anieatak 14.07.04, 21:39
          clued_up napisała:

          > Czy coś konstruktywnego masz w tym temacie do powiedzenia, bo ja wiem, może
          > jakieś osobiste przeżycia, lub choćby deklarowana wiedza telewizyjna, samymi
          > najazdami na awanturkę nikogo nie przekonasz...

          tak, często rozmawiam z Bogiem..ktoś mógłby to może nazwać praktykowaniem magii
          lub czarami..lecz mam z tym czymś we mnie lub poza mną z całą pewnością
          kontakt..naturalnie nie wiem z kim..większość księży powiedziałaby że już
          raczej z szatanem..ja wolę myśleć że to jednak Bóg, ewentualnie anioł;)..
          ewentualnie mieszkaniec mojej głowy..ewentualnie schizofrenia:)

          to natyralna herezja w oczach kleru..prawda?

          poza tym często działam jak nawiedzony..w niewytłumaczalny dla mnie samego
          sposób czynię..poza tym mówię językami których nie znam a które są rozumiane
          przez tych którzy znają..

          mógłbym dużo o tym p[iosać ale mi się nie chce zbytnio ..po odstawieniu
          alkoholu:) wpadłem w delikatną depresję

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka