Dodaj do ulubionych

Atak depresji

06.12.12, 02:08
W zasadzie nie wiem czego oczekuję. Czuję, że mam straszną depresję. Tak, tak leczę się. Pigułki szczęścia. Tyle, że nagle przestały działać. Wszyscy mnie opuścili. Wydaje mi się, że nikomu nie jestem potrzebna. Byłam ostatnio, chora. Zawsze myslałam, że mam mnóstwo zyczliwych ludzi wokół. Ja zawsze wszytskim pomagam - bez względu na wszytsko. I nagle... w stanie, który kilka minut po przyjeździe do szpitala skutkował pilna operacją musiałam jechać do tegoż szpitala taksówką. Smutne, prawda? Mam za sobą straszne dwa lata. Chorował mój mąż. Potem walczyłam długie miesiące o zycie mego Taty. potem zachorowałam sama. Nikt o mnie nie walczył. Nawet nikt mnie nie odwiedził. Z wyjatkiem jednego starego przyjaciela. Ale On jest bardzo chory i wszyscy się od niego odwrócili. Męczy mnie praca. Nie mogę spać. Niech mi ktoś napisze, że czuje się podobnie. Może w towarzystwie będzie mi raźniej. Mam 42 lata....
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: Atak depresji 06.12.12, 13:15
      w poważnej chorobie "dobrzy znajomi" rozpierzchają się jak karaluchy.
      Trzeba się od nowa nauczyć żyć dla siebie, bez oglądania się na innych.
      Samotność jest w depresji bardzo dojmująca.
      Z tego co zrozumialam jesteś teraz w żałobie, i przyszedł ciężki czas odreagowania wszystkich ogromnych stresów. Na pociechę powiem Ci że jeżeli przed tymi wydarzeniami nie miałaś skłonności do depresji i ten stres jest jej powodem bezpośrednim to masz ogromną sznsę na wyjście z niej raz na zawsze i nic dziwnego że nei odczuwasz poprawy po lekach, bo nie masz zaburzonej pracy neuroprzekaźników, po prostu masz tak trudny okres w życiu że stan psychiczny w jakim jesteś jest jego w pewnym sensie normalną konsekwencją. Myślę że przydalaby Ci się rozmowa z psychoterapeutą, jeżeli jesteś w stanie, to powinaś spróbować. To w takich przypadkach to często o wiele skuteczniejsze od tabletek.
      • agnasie Re: Atak depresji 06.12.12, 14:27
        nie, nie jestem w żałobie. A depresja to moje drugie imię. Choruje od bardzo bardzo bardzo dawna. Miałam 17 lat kiedy przesżłam incydent anorekscji a do teraz cghoruję na bulimię. Jest ze mna źle. nikt nie umiał mi pomóc - psychologowie, psychiatrzy. Nie będę już korzystać z ich porad. Niestety nie wystarcza intelektu do konwersacji ze mną. Ale dzięki za jakąkolwiek odpowiedź. Chociaż węszę w niej język fachowca lub co najmniej długoletniego wyedukowanego pacjenta.
        • lucyna_n Re: Atak depresji 06.12.12, 14:39
          czyli że mąż nie jest Ci podporą? Ty jego wspieralaś a on Ciebie nie? ojciec tak samo.
          To smutne bardzo.
          • agnasie Re: Atak depresji 06.12.12, 16:57
            Rzeczy nie są tym na co wyglądaja. To zupełnie nie tak. Ale nawet nie chcę tego wyjasniać. Życie pisze rózne scenariusze. Moje zycie jest dość pokręcone.Ale myślałam, że mam przyjaciół. Pomagam innym we wszytskim, pozyczam kasę, wożę gdy potrzeba, udzielam rady (także fachowej). O moim mężu i Tacie nie będę rozmawiać bo nie mam im nic do zarzucenia. Ja kiedyś chodziłam na terapię (którąś z rzędu). Pani terapeutka okazała się być tak po ludzku głupim człowiekiem. I pochpnie oceniła, mnie mogeo męża i tatę. To było nasze ostatnie spotkanie. Moja depresja nie ma wiel wspólnego z nimi. Ja wręcz prosiłam mego faceta żeby wyjechał b o nie chcę by widział mnie w złym stanie... Napisałam sobie coś na forum bo chciałam spotkać osobę, która czuje się podobnie a Ty lucyno nie jestes taką osobą. Ja to po prostu czuję. :)
            • lucyna_n Re: Atak depresji 06.12.12, 17:17
              to prawda, moje problemy są zupelnie w czym innym osadzone, chciałam Ci dodać otuchy ale się nei udało.
              Może wkrótce odpisze ktoś kto ma podobne
              trzymaj się
              L.
            • iso_1 Re: Atak depresji 07.12.12, 00:11
              Czy ja dobrze zrozumiałem ?
              Ty nie chcesz otrzymać dobrej rady a jedynie spotkać na tym forum osoby podobnej do Ciebie ?
              • lucyna_n Re: Atak depresji 07.12.12, 00:32
                jak w tym dowcipie o pustyni, chciała wody ale z sokiem:)
                • mifune85 Re: Atak depresji 07.12.12, 00:47
                  lucyna_n napisała:

                  > jak w tym dowcipie o pustyni, chciała wody ale z sokiem:)

                  Mogłabyś się bardziej postarać być tą osobą jaką chciałaby żebyś była. Zawiodłaś ją...:)
                  • lucyna_n Re: Atak depresji 07.12.12, 12:25
                    no masz ci los, no i doła załapałam!
      • polishholford Re: Atak depresji 13.12.12, 16:26
        Droga Pani Agno,
        Wcale nie dziwi mnie, że różnego rodzaju psychoterapie nie przyniosły rezultatów. Mieszkałem pięć lat w Anglii, gdzie zetknąłem się z ideami Patricka Holforda, który między innymi praktykuje leczenie depresji właściwym odżywianiem i suplementacją. Zarówno Holford jak i ja zaczynaliśmy jako psycholodzy i na pewnym etapie kariery zauważyliśmy, że dywagacje na temat mechanizmów obronnych, nawyków etc. pomagają tylko niektórym. Przyczyna jest głębsza. Obaj przeprowadziliśmy badania na ten temat i wniosek nasuwa się taki, że w XXI wieku POWINNY ROSNĄĆ statystyki depresji, ADHD, autyzmu etc. Dziwi mnie tylko fakt, że część ludzi pozostaje jeszcze zdrowa psychicznie, co tylko dowodzi ogromnych możliwości adaptacyjnych naszego gatunku. Przemysł spożywczy nasyca nasze ciała (w tym mózgi) substancjami chemicznymi, z którymi jesteśmy genetycznie niekompatybilni. Komórki nerwowe zbudowane z takich syntetycznych substytutów nie potrafią działać tak, jak u naszych przodków, u których depresja była rzadką chorobą. Po 5 latach pracy jako terapeuta w Anglii, przyjechałem do Polski w celu popularyzacji metod Patricka Holforda.
        Jestem więc psychologiem "nawróconym" na dietetykę. Do moich sukcesów zalicza się między innymi wyleczenie chronicznej wieloletniej depresji w ciągu zaledwie 3 miesięcy przy wyłącznym użyciu modyfikacji dietetycznych i wprowadzeniu kilku suplementów.
        Kontakt: miloszpawlikowski@yahoo.pl, 536 176 228
        • mifune85 Re: Atak depresji 13.12.12, 16:36
          polishholford napisał(a):

          Zarówno Holford jak i ja zaczynaliśmy jako psycholodzy i na pewnym e
          > tapie kariery zauważyliśmy, że dywagacje na temat mechanizmów obronnych, nawykó
          > w etc. pomagają tylko niektórym. Przyczyna jest głębsza. Obaj przeprowadziliśmy
          > badania na ten temat i wniosek nasuwa się taki, że w XXI wieku POWINNY ROSNĄĆ
          > statystyki depresji, ADHD, autyzmu etc. Dziwi mnie tylko fakt, że część ludzi p
          > ozostaje jeszcze zdrowa psychicznie, co tylko dowodzi ogromnych możliwości adap
          > tacyjnych naszego gatunku. Przemysł spożywczy nasyca nasze ciała (w tym mózgi)
          > substancjami chemicznymi, z którymi jesteśmy genetycznie niekompatybilni. Komór
          > ki nerwowe zbudowane z takich syntetycznych substytutów nie potrafią działać ta
          > k, jak u naszych przodków, u których depresja była rzadką chorobą. Po 5 latach
          > pracy jako terapeuta w Anglii, przyjechałem do Polski w celu popularyzacji meto
          > d Patricka Holforda.
          > Jestem więc psychologiem "nawróconym" na dietetykę. Do moich sukcesów zalicza s
          > ię między innymi wyleczenie chronicznej wieloletniej depresji w ciągu zaledwie
          > 3 miesięcy przy wyłącznym użyciu modyfikacji dietetycznych i wprowadzeniu kilku
          > suplementów.
          > Kontakt: miloszpawlikowski@yahoo.pl, 536 176 228

          Widać że nie bywasz zbyt często na forach o depresjach i nerwicach. Twierdzenie że to złe odżywianie jest przyczyną depresji i nerwic jest bzdurą dla tak wielu chorych którzy dobrze się odżywiają lub zmienili nawyki żywieniowe bez żadnych skutków. Znaczna większość ludzi spożywa to samo a jedni chorują na depresję a inni nie i to chyba wystarczy za pełną odpowiedź i dowód na to że to o czym piszesz jest szarlatanerią i próbą wykorzystania ludzi chorych.
        • iso_1 Re: Atak depresji 13.12.12, 19:43
          zapomniałeś dopisać ile sobie życzysz za tą "dietę cud"
          • lucyna_n Re: Atak depresji 13.12.12, 23:09
            otóż to, kolejny żerujący na ludzkim nieszczęściu i bezradności.
    • mskaiq Re: Atak depresji 07.12.12, 10:41
      Nie bedę Ci pewnie towarzyszył bo nie czuję sie tak jak Ty. Kiedyś pewnie mogłem
      bo było ze mna bardzo źle.
      Z domu wyniosłem się sam aby dzieci nie oglądały końca. Dzieci juz były dorosłe,
      juz nie byłem potrzebny. Mimo to nie zostałem sam, musiałem pomagać, bo ktoś
      bliski był na skraju zupelnej dezintegracji.
      Dzięki temu przeżyłem. Dla siebie nie byłbym w stanie zrobić czegokolwiek dla
      kogos jeszcze mogłem.
      Teraz nie mam już depresji, jestem pogodzony ze światem. Świat to dobre miejsce
      kiedy jest się z nim pogodzonym
    • belka23 [...] 10.12.12, 14:55
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • kubamelbor Re: Atak depresji 01.01.13, 21:20
        Myślę, że czuję się podobnie. Na nerwicę choruje od ok. 20 lat - teraz mam 38. Bywało różnie, kilkakrotnie brałam leki antydepresyjne - zwykle rok, półtora ale wystarczyło odstawienie i jakakolwiek trudna sytuacja życiowa powodowała kolejny nawrót. Najgorzej jest gdy nie pracuję tylko siedzę z dzieckiem w domu ... Zaliczyłam taką deprechę jakieś 10 - 11 lat temu, pomogły leki i wydostanie się z domu do ludzi. Potem bardzo źle było 6 lat temu po śmierci mojej córeczki, ta ciąża miała wszystko naprawić i wyciągnąć mnie z depresji i lęków. Stało się odwrotnie - spadłam na samo dno. Nie miałam wsparcia, zdesperowana sięgnęłam po leki i psychoterapie. Jakoś stanęłam na nogi ale już nigdy nie było jak przedtem. Coś we mnie umarło. Od tamtej pory moje życie stanęło w martwym punkcie, nic mi się nie udaje. Po paśmie nieudanych prób, porażek odważyłam się na kolejną trzecią ciąże - wierzyłam że odbuduje to mój związek, nada sens życiu. Było bardzo trudno, ciąża z zagrożeniem życia dziecka i mojego, potwornie bałam się, że nie przeżyję porodu. Przed samym rozwiązaniem byłam w takim stresie, że uwierzyłam, ze ślepnę - wariowałam. Przeżyłam i urodziłam wcześniaka. Drżałam o niego w każdej chwili dniem i nocą. Nie mogłam się po tym wszystkim pozbierać, zupełnie nie miałam na kogo liczyć. Znów depresja i totalna samotmość, lęk o dziecko o siebie, o wszystko. Mój mały synek ma w tej chwili już prawie 3 lata, siedzę z nim w domu i wariuję. Mam depresję, lęki, ataki paniki mega hipochondrię. Jest tak jak 10 lat temu z pierwszym dzieckiem, z tym, ze teraz zupełnie nie mam na kogo liczyć, nie chcę brac leków i nie mam żadnych szans na wyjście z domu. Próbowalam oddać go do przedszkola, ale zaczął tak chorować, że w przeciągu 3 miesięcy był tam całe 6 dni i zdążyliśmy w tym czasie zaliczyć 3 krotnie szpital. ŻYJĘ W CIĄGŁYM MEGA STRESIE BEZ NADZIEI NA JAKĄKOLWIEK ZMIANE.
        Od 2 lat mój ojciec ( który od dziecka i tak mnie nienawidzi ) choruje na raka. 2 tygodnie temu wycięto mu już wszystko i nie wiadomo czy to nie poczatek końca. Moja matka zawsze pomagała mojej siostrze a wiecznie czekałam na swoja kolej. Niestety choroba ojca ostatecznie odebrała mi szansę jakiejkolwiek pomocy, mozliwości podjęcia pracy. Zresztą w tej chwili myslę, że już nie mam szans na znalezienie jakiegokolwiek zatrudnienia bo od 13 lat nie pracuję, mam tylko wykształcenie średnie, male dziecko i mieszkam na takim zadupiu, że dostanie się gdziekolwiek graniczy z cudem. Jako jedyna w okolicy nie mam prawa jazdy, ale to dla mnie kosmos (próbowałam 7 razy i jak zwykle wszystko - nie udało się ) teraz jestem w takim stanie, ze to niemożliwe. Tydzień przed świętami tak się rozchorowałam, ze przez 6 dni miałam 40 stopni goraczki - nie wstawałam z łózka. Cały dom przestał funkcjonować i nagle okazało się, że nie ma mi kto podać szklanki herbaty. Mąż i starszy syn byli na mnie wściekli. Małzonek nie mógł pracowac, musiał zająć się młodszym dzieckiem i w zasadzie wszystkim. Dzień przed wigilią nie było zakupów na święta, prezentów, obiadu NIC. Cały czas się na mnie wydzierał i krzyczał. Powiedział synowi, żeby mi podziekował za to , ze nie ma choinki, ze nie będzie świat. Brałam antybiotyk ale nic nie pomagał, czułam sie coraz gorzej. Dostałam takiego stresa, że w tej goraczce miałm ataki lęku z kołataniem serca i drzeniem całego ciała. Dodatkowo dopadły mnie natrętne mysli, ze mam zakrzepice i że mi się coś stanie. ( Kilka dni wczesniej bolała mnie noga pod kolanem ) Zaczęłam sobie ciągle oglądac nogi i sie panicznie bać. Po 6 dniach przyszedł lekarz i zmienił mi antybiotyk ( angina ropna ) gorączka spadła ale rozdygotanie, lęk i poczucie totalnego opuszczenia pozostało. Ta świadomośc, że wtedy kiedy tak bardzo potrzebowałam pomocy wszyscy bliscy zawiedli ... mąż obrażony i wściekły jak gdybym specjalnie się rozchorawała, syn dla którego ważniejsza jest choinka i komputer niż chora matka, który prosi o szklanke wody, moja własna matka, która nie wierzyła, ze jestem chora bo przecież ja zawsze sobie coś uroje i wymyslam a poza tym teraz liczy sie tylko ojciec ... Wstałam w wigilie rano na drżących nogach chudsza o jakies 5 kilo, przerażona i musiałam zmusić się wyjść z domu i pojechać do teściowej, która również uważała, że udawałam bo niemozliwe jest według niej żeby nie przeszlo po pierwszym antybiotyku. Jakoś ten wieczór przetrwałam, choć trzęsłam się cała w środku a moje nogi ze strachu zaczęły zyć własnym życiem. Miałam uczucie, jakby puchły gdzies w środku, drętwiały, mrowiły, uczucie, że zaraz strace w nich czucie - choć wyglądają normalnie. Całe święta przeryczałam czekając na jakies pojednanie z mężem, błagałam o to żeby mnie przytulił - ODMÓWIŁ. Od tamtej pory czuje się bardzo słaba, jakbym była ciężko chora. Najchętniej wogóle nie wstawałabym z łóżka, ale nie mam wyjścia bo mam bardzo małe dziecko. Wszystko przychodzi mi z wielkim trudem, ugotowanie obiadu graniczy z cudem, jestem totalnie załamana. Ciągle mam natretne myśli o te nogi i potzrebe oglądania ich w lusterku kilka razy dziennie. Ciagle bolą, drętwieją, mam mega dziwne doznania. Tak jakbym za chwile, już nie mogła na nich stanąć. Bardzo się tego boję i coraz bardziej nakrecam. Może już zwariowałam. Nie wiem, ale przypomina to totalną depresję, jakieś załamanie nerwowe. Zapisałam się do psychoterapeuty ale wiem, że jesli to pomoże to dopiero za jakiś czas a dla mnie każdy dzień jest torturą. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam, gdyby nie moje najmłodsze dziecko nie wiem czy bym nie połknęłam czegoś, żeby to wszystko się skończyło. Ale chyba jednak nie bo za bardzo się boję śmierci. Mam jedno marzenie, żeby ktos mnie po prostu mocno i szczerze przytulił i dał jakąs nadzieję ...
        • agnasie Re: Atak depresji 01.01.13, 22:28
          Mam podobnie. wiesz co? Znalazłam takie formum - trzymsie.pl wpadnij, tam jest z kim pogadać.
        • lucyna_n Re: Atak depresji 02.01.13, 13:50
          aleś się zapętliła w tym życiu, jakis horror.
          trzymam kciuki za terapeutę
    • halina.vis Re: Atak depresji 02.01.13, 09:30
      Zdrowie nasze zalezy od stanu psychicznego. Jezeli nastepuje silny stres to organizm zużywa większa ilość witamin z grupy :B: i to trzeba szybko uzupełniać, najlepiej dobierac produkty w których znajdują się te witaminy. Moga być z apteki ale są to syntetyki w wiekszości i nie wchłaniają się dobrze , dlatego przy wzmożonym stresie trzeba zadbać o układ nerwowy bo rozpoczną się inne choroby. Nerwica to choroba cywilizacyjna ale jezeli dozywimy odpowiednio układ nerwowy to jesteśmy w stanie wyjść z niej. Niech Pani walczy sama o siebie. Ja jestem z Panią.
      • lucyna_n Re: Atak depresji 02.01.13, 13:50
        sratypierdaty
        • mifune85 Re: Atak depresji 02.01.13, 14:12
          lucyna_n napisała

          > sratypierdaty

          Co sie oburzasz Luycno, kobieta chce przecież pomóc:)Jak nie witamina B to jest jeszcze tyle innych witamin i minerałów. Kiedyś znalazłem jedną stronę na której ktoś twierdził że 90% przypadków nerwic i depresji to niedobory witamin i minerałów tylko niestety pozostałe 10% należy do tych 90% którym jakoś to dziwnie nie pomaga. Zresztą nie znam nikogo komu zmiana diety pomogłaby w depresji choć sam trzymam dietę bo zdrowe odżywianie mi nie zaszkodzi choć w problemach psychicznych niestety nie pomoże.
          • ania_i_ja Re: Atak depresji 02.01.13, 15:57
            ja to nawet zaczęłam stosować mudry- no leżę sobie wieczorkiem w łóżku i "schody świątyni niebiańskiej" ;)
          • lucyna_n Re: Atak depresji 02.01.13, 19:10
            się oburzam bo ona co rusz proponuje jakieś na priv , na maila itd, jestem niemal pewna że w ten sposób reklamuje jakieś konkretne suplementy, tu nie widzę troski, czuję za to wyrachowanie i interes. Jeżeli pomyliłam nicka to sory, ale jest tu taka ciemnofioletowa osoba co ciągle coś tam pokątnie na priv proponuje szybkie i łatwe uleczenie.
            • mifune85 Re: Atak depresji 02.01.13, 19:37
              lucyna_n napisała:

              > się oburzam bo ona co rusz proponuje jakieś na priv , na maila itd, jestem niem
              > al pewna że w ten sposób reklamuje jakieś konkretne suplementy, tu nie widzę tr
              > oski, czuję za to wyrachowanie i interes. Jeżeli pomyliłam nicka to sory, ale j
              > est tu taka ciemnofioletowa osoba co ciągle coś tam pokątnie na priv proponuje
              > szybkie i łatwe uleczenie

              Z tą pomocą i twoim oburzeniem miało być ironicznie. Nawet nie wiedziałem że ona stara się coś sprzedawać bądź reklamować i chyba powinien tu być jakiś moderator, który dbałby o porządek na tym forum
              • lucyna_n Re: Atak depresji 02.01.13, 20:11
                moderator jest, co ma nie być, debil taki jeden.
            • halina.vis Re: Atak depresji 03.01.13, 23:29
              forum jest po to aby pomóc. Ty lubisz narzekać i krytykować . A gdzie w tej szorstkości u Ciebie jest człowiek? ja nie krytykuję tego co Ty piszesz. Aby cos skrytykować trzeba chociaz poznac temat.
        • canoine Re: Atak depresji 17.01.13, 23:52
          nie gadaj, zdarzyło mi się przekonać do jakiej rozpaczy potrafi prowadzić zwykły niedobór B12..
          • lucyna_n Re: Atak depresji 18.01.13, 12:42
            halinka to kryptoreklama. za to jej się dostało
            a nie za brak witamin:)
            swoją drogą nei wiem co to jest ale jakbym się zdrowo nie odżywiała, a próbowalam już różnie i wege i "mięsożernie" , wszystkie kiełki, orzechy, pestki, warzywka, ryby, to ja zawsze mam za mało witamin, magnezu, żelaza, potasu, wszystkiego normalnie. Na szczęście badania w grę wchodzą tylko odpłatne, bo na oko to jak wiadomo zdrowa jestem, to tylko czasem wybiórczo sprawdzam jedną czy dwie rzeczy, bo jak bym wiedziała ile czego tak naprawdę mi brakuje tobym się z wyra nie podniosła. Co tak ze mnie wyżera te witaminki? czy po prostu mój organizm nei umie ich wyprodukować? to jest w sumie dziwne.
            • canoine Re: Atak depresji 18.01.13, 22:12
              potem doczytałam :)
              organizm w ogóle nie produkuje witamin, ale potrzebuje ich dostarczania właśnie w pożywieniu ;) wyjątkiem jest witamina D3, którą produkujemy pod wpływem słońca w skórze, no i ewentualnie witamina A, ale to efekt przemian metabolicznych z substratów, które muszą być dostarczane. więc jeśli próbowałaś różnych diet, generalnie zdrowi się odżywiasz, a i tak masz niedobory albo niskie poziomy tego czy tamtego, to może po prostu problem leży w wadliwym przyswajaniu tych witamin/mikro-/makroelementów przez organizm? stopień przyswajania można w sumie sprawdzić, ale to wymaga celowego działania i co najmniej kilku pomiarów poziomu danego elementu w organizmie. jeśli to rzeczywiście ta przyczyna, to np. witaminę B12 można okresowo podawać pozajelitowo (w zastrzykach domięśniowych, jeśli z układu pokarmowego się nie wchłania) i w wielu przypadkach można szukać alternatyw. ale to wymaga najpierw dobrej diagnostyki.
              spoko, mam ten sam kłopot :]
              • lucyna_n Re: Atak depresji 18.01.13, 22:45
                ło, dokładna diagnostyka, to ja nie dam rady, i już taka niedowitaminizowana i niedomikrelementowana umrę. Idę sobie łyknąć multikulti tabletę, może coś jednak przyswoję.
                Problem też w tym też że te tabletki witaminowe są taaaakie wielkie, a ja jak się źle czuję to mam ogólnie problem z przełknięciem czegokolwiek co nie jest płynne, rozpuszczalne są zawsze na słodziku którego to słodziku nie tknę kijem nawet bo jest obżydliwy i w moim osobistym przekonaniu trujący. Mam wymagania, wiem:)
                • canoine Re: Atak depresji 18.01.13, 22:54
                  a preparaty witaminowe dla dzieci? jak kiedyś np. Vibovit był (nie wiem czy jest)? one też są na słodzikach? albo wiem, że są takie preparaty dla anorektyczek, ale nie miałam nigdy w łapkach i nie wiem na ile to jest wartościowe (kaloryczne na pewno, ale podejrzewam, że może być dość bogate w witaminy i mikro-/makroelementy, bo chodzi o ogólnie odżywienie). te suplementy w tabletkach rzeczywiście nie są najlepszym rozwiązaniem, ale sama stosuję okresowo i np. ostatnio udało mi się oprzeć lekko o dolną granicę poziomu B12 (chociaż brałam też 1 na 2 tygodnie zastrzyki przez 2 miesiące). niby dobrze byłoby sprawdzić dokładnie czego brakuje i to konkretnie uzupełniać, zamiast takich multikulti, bo wtedy dostarcza się nie tylko to, czego brakuje, ale też to, co jest w normie, a przesada wówczas także zdrowa nie jest. niemniej realnie podchodząc do sprawy, taka super-dokładna diagnostyka jest raczej poza zasięgiem (nie wspomnę nawet o namówieniu lekarza na wystawienie skierowania do zbadania poziomu kilkunastu/-dziesięciu witamin i minerałów ;> ).
                  • lucyna_n Re: Atak depresji 18.01.13, 23:42
                    wibowit jest nadal, ale on jest straszny w smaku, visolvit jest lepszy i chyba ma więcej cukru niż słodziku ale nie ma żadncyh mikroelementow tylko witaminy,
              • lucyna_n Re: Atak depresji 18.01.13, 22:47
                wydawało mi się że te b12 organizm sam produkuje, ale skoro mówisz że nei to Ci wierzę, bo moja wiedza już coraz uboższa, wietrzeje mi z glowy dużo rzeczy które kiedyś były tam wryte wydwawłoby się na mur. Może to i dobrze, bo za dobra pamięć jest przyczyną wielu moich samoudręczeń.
                • tlenoterapia Re: Atak depresji 18.01.13, 23:37
                  Właśnie z tą b12 coś było ze w jelitach...strasznie dietetycy mącą z tym co zdrowe i niezdrowe ciągle zmieniają zdanie na tematy zdrowego żywienia - tego czego i w jakich ilościach potrzebuje organizm.

                  Jedno co pisza to :
                  Substancja zawarta w sokach trawiennych, łącząc się z witaminą B12 w jelicie cienkim umożliwia jej wchłanianie.
                  A drugie to:
                  Witamina B12 produkowana głównie przez bakterie żyjące w układzie pokarmowym zwierząt. U człowieka powstaje w symbiozie z bakteriami układu pokarmowego. Następuje to dopiero w jelicie grubym ( i dyskutują czy się wchłania...)
                  • canoine Re: Atak depresji 18.01.13, 23:45
                    tak, witamina B12 jest produkowana przez bakterie jelitowe (nie przez sam organizm), a te bakterie nie zawsze są takie skore do pracy (może ich być też zbyt mało). kłopot tej produkcji polega też na tym, że zachodzi ona generalnie w końcowych odcinkach jelita, gdzie resorpcja zwrotna witamin i minerałów (oraz wody) owszem się odbywa, ale nie tak intensywnie jak np. w jelicie cienkim. większość tej bakteriowej produkcji jest więc psu na budę, dlatego witaminę tę należy uzupełniać odpowiednim pokarmem, bo ta "wewnętrzna" jest po prostu w części wydalana.
                    • lucyna_n Re: Atak depresji 18.01.13, 23:47
                      w sumie to ja nie wiem jak wogóle mogą być na świecie ludzie jako tako funkcjonujący, to wszystko za skomplikowane jest, stanowczo
                      • canoine Re: Atak depresji 19.01.13, 00:06
                        ej no, ja uważam, że jako tako funkcjonuję ;) i istnieję!
                        • lucyna_n Re: Atak depresji 19.01.13, 00:54
                          no i to jest niezwykłe wlaśnie
                          od truskawek do eukaliptusa, niezwykłe.
                  • lucyna_n Re: Atak depresji 18.01.13, 23:46
                    poczytałam sobie jakie sa skutki niedoboru, raj dla hipochondryka. maskara jakaś.
                    czy jak rozgnieść taką multitabletę na proszek to człowiek sobie bardzo zaszkodzi? jak myślicie?
                    • canoine Re: Atak depresji 18.01.13, 23:54
                      nie wydaje mi się, by mogło to jakoś zaszkodzić. tylko jak ją rozdrabniać, to na proszek właśnie albo małe, niekanciaste kawałki, co by sobie przełyku nie podrażniać.
                      • lucyna_n Re: Atak depresji 19.01.13, 00:53
                        łyknęłam zgniecioną na proszek, przy okazji wydłubałam te niebieskie kawałki otoczki, bo ja mam awersję do sztucznych barwnikow typu niebieski. Nie wiem po co oni wogóle farbują te tabletki, przecież to nie cukierki, nie muszą ładnie wyglądać.
                        • canoine Re: Atak depresji 19.01.13, 07:02
                          te kolory nie zawsze są takie sztuczne. ale zawsze możesz sobie kupić różowe, jak masz awersję do niebieskiego ;)
                          • lucyna_n Re: Atak depresji 19.01.13, 17:27
                            różowe to niby że z buraka będą?, a figa, nie wierzę:)
                            ja ogólnie mam od jakiegoś czasu trochę fisia na tle zdrowotności jedzenia, nie żebym się głodziła, ale byle czego nie zjem choćby nie wiem co, żebym coś zjadła w knajpie to już naprawdę muszę nie wywąchać ani kostek rosołowych, ani sosów z paczki, tłuszczu typu margaryna , frytura itp . Ma to swoje dobre strony, gdyż większość cukierków, czekolad, ciastek i herbatników odpada ze względu na margarynę i co mnie już całkiem zniechęca niektore posiadają wręcz glicerynę, ale niestety ja całkiem nieźle radzę sobie w kuchni i nic mnie tak nie odstresowuje jak gotowanie i zapach pieczonego ciasta, a chleb to już koniecznie raz w tygodniu muszę zrobić inaczej jestem nieszczęśliwa.
                        • tlenoterapia Re: Atak depresji 19.01.13, 16:25
                          Ciekawe czemu farbują bo jest dożo alergików, którzy nie mogą tych otoczek zjadać. Mnie telepie i wyrzucam jak czytam, ze kapsułka jest z żelatyny wieprzowej.
                          Farbują tabletki chyba po to żeby się ludziom nie pochrzaniły- zółta na głowę rano, czerwona na żołądek wieczorem... i tak 10 tabletek na coś.
                          A witaminy maja wyglądać zachęcająca tak jak cukierki i mamy wszyscy wierzyć w straszne niedobory czegoś- na paznokcie jedne witaminki, na włosy inne witaminki,na pamięć,na nerwy,na cellulitis...
                          • lucyna_n Re: Atak depresji 19.01.13, 17:18
                            cellulit to mistrzostwo świata marketingu, wmówić ludziom że naturalna cecha budowy tkanki jest gigantyczną obżydliwą wadą i dawaj tabletki, suplementy, kosmetyki, zabiegi. Nikt chyba nigdy nie zbił większego majątku na czymś tak absurdalnym.
                            • tlenoterapia Re: Atak depresji 20.01.13, 18:49
                              lucyna_n napisała:

                              > cellulit to mistrzostwo świata marketingu, wmówić ludziom że naturalna cecha bu
                              > dowy tkanki jest gigantyczną obżydliwą wadą i dawaj tabletki, suplementy, kosme
                              > tyki, zabiegi. Nikt chyba nigdy nie zbił większego majątku na czymś tak absurda
                              > lnym.

                              Niby absurdalne ale ... kiedyś nikt się nie golił pod pachami czy na nogach - to w końcu naturalna cecha, teraz lecą kobiety i mężczyźni się wyskubywać na lasery.
                              O zęby też nikt tak nie dbał - widzimy aktorów powojennych jak się uśmiechają ząbkami sczerniałymi od nikotyny - nieświadomi, ze dziś to będzie nieco szokujący widok.

    • halina.vis Re: Atak depresji 04.01.13, 12:35
      Nie ma za co dziękować. Uważam że człowiek nie żyje tylko sam dla siebie. Nie jest Pani jedyna od której dostałam podziękowanie. pozdrawiam
    • lucyna_n Re: Atak depresji 04.01.13, 13:44
      coż za "szczera, autentyczna" wypowiedź.
    • lelum3 Re: Atak depresji 04.01.13, 22:15
      Czy aby nie jest tak, że chorujesz w wyniku wadliwych stosunków w Twojej rodzinie? Czujesz się niepotrzebna i zaniedbana. Czy od uzdrowienia relacji przede wszystkim z mężem nie trzeba by zacząć? Może Twoja choroba to krzyk o pomoc i bunt przeciwko temu, w czym na co dzień uczestniczysz? Psychoterapeuta (mądry) powinien Cię wyprowadzić na właściwy szlak.
      • anty-presja Re: Atak depresji 19.01.13, 13:29
        Odnosze wrażenie ze ludzie na forach nie szukają nowych rozwiązań tylko kogoś z kim mogli by ponarzekać. To nie pomaga, wręcz przeciwnie... Poza tym Lucyna_n kwestionujesz wszelkie propozycje a tak naprawde każdy jest inny poza tym istnieje efekt placego. Uważam że wspomaganie tej naszej chemi w głowie jest istotne, byle nie kolidowalo z terapią. Nie wazne czy to witaminki, mudry czy inne szamanizmy. Ale to tylko moim skromnym zdaniem.
        • canoine Re: Atak depresji 19.01.13, 14:56
          a co jest złego w narzekaniu i wylewaniu swoich smutków na forum (przy założeniu, że nie jest to jedyna aktywność dotycząca problemu) i w jaki sposób forum miałoby (pomóc) rozwiązywać problemy?
          • anty-presja Re: Atak depresji 20.01.13, 12:58
            Narzekanie pogłębia stany chorobowe, i nie jest formą terapii. Myślalem, że forum to miejsce w którym szukamy sposobów radzenia sobie z problemami oraz wsparcia. Natomiast jeden z postów Agnasie wyraża coś innego(06.12.12, 16:57). Stwierdzam, że na nasze samopoczucie ma też wpływ nasze podejscie, będąc ciagle na "nie" żadne leczenie nie pomoże. Tak samo jak twierdzenie "depresja to moje drugie imie"(06.12.12, 14:27).
            • canoine Re: Atak depresji 20.01.13, 13:55
              podejście, owszem. ale znajdź depresyjnego z konstruktywnym podejściem - chętnie sobie takiego pooglądam :> ok, dobra, zdarza się. mimo wszystko dobrze jest czasem móc się wygadać. nie chodzi o jojczenie bez końca jako jedyna aktywność w temacie (napisałam to już wyżej), ale o zwykłe wygadanie się, zrzucenie z siebie tego, co zalega na mózgu, jak przy zapaleniu płuc się odkaszluje te gluty, co na nich zalegają. tak samo depresyjne mysli dobrze jest czasem "wykaszleć".
              co do roli forum - myślę, że nie ma co przeceniać jego wkładu w rozwiązywalność problemu. bo rozwiązywać się go powinno w realnym świecie, nie tutaj. tutaj to można dostać trochę zrozumienia, wsparcia, trochę pozytywniejszej energii dzięki temu, by ruszyć dupsko i zabrać się za te rozwiązania. jakieś wskazówki może. ale nie wydaje mi się odpowiednim szukanie tutaj rozwiązania podanego na tacy.
              już w ogóle poza tym wszystkim - to żeby można było komuś podsuwać te pomysły na rozwiązania, wspierać i dodawać otuchy, to najpierw musi się znaleźć ktoś, kto się właśnie wyjęczy, wyjojczy, ponarzeka i wypluje z siebie jak się czuje i w czym problem ;) gdyby tu sami tylko tacy pozytywni rozwiązywacze byli, to by nie było kogo wspierać i komu pomagać! :>
              • lucyna_n Re: Atak depresji 20.01.13, 15:46
                bardzo ładnie to ujęłaś:)
                Dla mnie rola forum jest tylko taka i aż taka jak rola zwykłej rozmowy między ludźmi, ale rozmowy a nie wymiany słów i frazesów, bezrefleksyjnych zdań jakie najczęściej w tak zwanych "rozmowach" padają. Zdjęcie bariery fizyczności powoduje że ludzie wypowiadają się tutaj bardziej szczerze i naturalnie. Chcemy czy nie body language, czyjś wygląd, barwa glosu wpływa na nas, jest to "bariera" przez ktorą trzeba przeskoczyć żeby dojść do odrobiny szczerości. Np jeżeli ktoś nam się podoba, mamy większą skłonność do przyznawania mu racji bez względu na to co mówi, a jak podoba się bardzo to często nawet nie wiemy o czym jest rozmowa. Trzeba czasu, dłuższego poznawania się, ewentualnie szczęśliwego zbiegu okoliczności kiedy spotykają się bratnie dusze, a tu proszę na wyciągnięcie ręki spora grupa rożnych ludzi. Dla mnei to jest ciekawe, może dlatego że ja zawsze lubilam przebywać w tłumie, obserwować?
            • lucyna_n Re: Atak depresji 20.01.13, 15:36
              narzekanie i popłakanie nad sobą to ja bym tu kilku jednoskom zaleciła jako terapię wspomagającą, obowiązkową.
              nie każdy depresyjny użala się nad sobą, niektórzy niepotrzebnie kozaczą, chcą sami za włosy z bagna się wydostać, wierzą w takie teksty w stylu tylko od ciebie zależy czy wyzdrowiejesz, tylko od ciebie zależy twoje samopoczucie, ty możesz to zmienić i kiedy okazuje się że nie są w stanie załamują się i jedyne wyjście z matni jakie widzą dla siebie to samobójstwo. Ostrożnie więc z radami typu " Ty możesz sobie sam pomóc, nie każdy, nie w każdej fazie choroby, nie w każdym jej nasileniu. Takie rady to są dobre dla osób które mają obniżony nastrój na skutek splotu niekorzystnych okoliczności, jakieś niewielkie kompleksy, przejściowe problemy, ewentualnie wyszły już z depresji a nie bardzo wiedzą co dalej ze sobą robić. Dla ciężko chorych takie rady mogą być dosłownie "zabójcze".
              • canoine Re: Atak depresji 20.01.13, 15:45
                to też. zazdroszczę niektórym tej lekkości jojczenia.
                • lucyna_n Re: Atak depresji 20.01.13, 15:48
                  przyznaję że jest to spora ulga, ale ja też nie potrafię tak wszem i wobec, tylko w tzw bezpiecznym otoczeniu. Dlatego też wciąż jestem naczelną "symulantką" bo "przecież widać że nic mi nie jest".
                  • anty-presja Re: Atak depresji 20.01.13, 17:44
                    Hmmmmmm nigdzie nie napislem o tym żeby samemu z bagna wyłazić, wręcz przeciwnie... wyplucie nie jest równoznaczne z "jojczeniem". Odnoszę tylko wrażenie, że kochamy pielęgnować choroby. Każda decyzja podjęta przez lekarza prowadzacego wiązła sie z nadzieją, że to dobra decyzja. Najgorzej było odbić się od dna... Zanim lek zacznie działać mija trochę czasu. Jak tylko coś drgnęło zacząłem aktywnie walczyć z chorobą. W razie pytań zapraszam na stronę poniżej...
                    • lucyna_n Re: Atak depresji 20.01.13, 18:28
                      odnoszę wrażenei że uogólniasz i chcialabym nie być "podciągana" pod Twoją opinię w stylu "kochaMY". Niech każdy mówi za siebie.
                      Ja do Ciebie nie mam żadncyh pytań, owszem uważam że musisz się jeszcze wiele nauczyć zanim zaczniesz dawać "dobre' rady.
                      • anty-presja Re: Atak depresji 20.01.13, 18:49
                        Pewnie masz racje, przedstawiam swój pogląd i to wszystko, nie musisz się ze mną zgadzać, w końcu od tego jest forum... Caly czas szukam nowych rozwiązań i osób które juz sobie z tym poradziły. Co trzeba wyplułem, co prawda jeszcze coś tam mnie gniecie ale staram się zmienic stan obecny. Tylko tyle.
                        --
                        //antypresja.blogspot.com/"
                        • lucyna_n Re: Atak depresji 20.01.13, 22:36
                          jeszcze tego by brakowalo żeby człowiek na forum musiał się zgadzać.
                          byłam pewna że jesteś kobietą, a właściwie dziewczątkiem, a tu "wyplułem". szok.
                          • anty-presja Re: Atak depresji 20.01.13, 23:08
                            No widzisz a to Ci dopiero niespodzianeczka...
                            --
                            antypresja.blogspot.com/
                            • lucyna_n Re: Atak depresji 21.01.13, 20:25
                              autentycznie jeśli jesteś dajmy na to brodatym 40-latkiem z 3 dzieci to ja jestem w szoku:)
                    • canoine Re: Atak depresji 20.01.13, 18:50
                      dlaczego piszesz o sobie w liczbie mnogiej? to niepokojące trochę :)
                      • anty-presja Re: Atak depresji 20.01.13, 19:00
                        o kurcze to mam juz objaw nowej choroby....
                        • mskaiq Re: Atak depresji 20.01.13, 19:09
                          A dlaczego jest niepokojące ? Nie znam ludzi nie popełniających błedów.
                          Niepokojące jest to kiedy ktoś uwaza, że ich nie popełnia.
                          Pozdrawiam serdecznie.
        • lucyna_n Re: Atak depresji 19.01.13, 17:29
          placebo Antypresjo:)
          • anty-presja Re: Atak depresji 20.01.13, 11:56
            Kurcze wychwycisz wszystko.... literówka no "b" znajduje się obok "g" i się smykło :P
            • lucyna_n Re: Atak depresji 20.01.13, 15:30
              no bo ja bystra jestem
              • anty-presja Re: Atak depresji 20.01.13, 17:18
                :)
        • mskaiq Re: Atak depresji 20.01.13, 12:23
          Dzisiaj juz nikt nie watpi ze psychoterapia wpływa na procesy biochemiczne w mózgu.
          To prowadzi do trwałych zmian i w mózgu i działaniu.
          A proces placebo wystepuje wszędzie, w terapii również. Jest to tak bardzo potrzebna
          wiara, że mozliwe są zmiany, że jest coś co może pomóc.
          Pozdrawiam serdecznie.
          • tlenoterapia Re: Atak depresji 20.01.13, 18:35
            mskaiq napisał:

            > Dzisiaj juz nikt nie watpi ze psychoterapia wpływa na procesy biochemiczne w mó
            > zgu.
            > To prowadzi do trwałych zmian i w mózgu i działaniu.

            A co nie wpływa na procesy biochemiczne w mózgu?
            Tam w środku cały czas chemia i hormony buzują jak by nie buzowały to by była śmierć mózgu. Wszystko nieustannie wpływa co nas otacza na psychikę i na chemie mózgu.
            Ale z tego ogólnego założenia nie wynika, ze psychoterapia ,nadzieja , placebo są skuteczne.
            • mskaiq Re: Atak depresji 20.01.13, 19:07
              Badania na placebo raczej pokazuja jego bardzo znacząca rolę w leczeniu
              depresji i nie tylko depresji.
              Wiara że ktoś, coś może pomóc bardzo sie liczy.
              Na dodatek, w czasie psychoterapii mozna zrozumienić własne emocje i
              wiele innych pożytecznych rzeczy o sobie i otaczajacym swiecie.
              To tez sie bada i wyniki działania terapii są bardzo znaczące.
              Pozdrawiam serdecznie.
              • tlenoterapia Re: Atak depresji 20.01.13, 21:10
                mskaiq napisał:

                > Badania na placebo raczej pokazuja jego bardzo znacząca rolę w leczeniu
                > depresji i nie tylko depresji.
                > Wiara że ktoś, coś może pomóc bardzo sie liczy.
                > Na dodatek, w czasie psychoterapii mozna zrozumienić własne emocje i
                > wiele innych pożytecznych rzeczy o sobie i otaczajacym swiecie.
                > To tez sie bada i wyniki działania terapii są bardzo znaczące.

                Teoretycznie wszystko może się zdarzyć w wyniku placebo i terapii tak samo jak w wyniku ich braku.
                Ciekawe, ze dotąd nic nie wspominałeś żeby ci psychoterapia pomogła na własne problemy psychiczne.


                "Na szczęście organizm ludzki jest tak wspaniały, że wytrzyma prawie każde leczenie."
                • mskaiq Re: Atak depresji 21.01.13, 20:22
                  Brak placebo, czy psychoterapii lub innej formy pomocy w depresji nie wykazuje
                  żadnej mierzalnej zmiany.

                  Nigdy nie byłem na terapii, ale prowadziłem ja cały czas sam dla siebie, często
                  zupełnie blędnie. Za te wszystkie błędy płaciłem, ale to była jakaś droga do
                  zmian.
                  Obecnie chodzę na terapię bo jest to wymagane ode mnie na studiach. Na tych
                  spotkaniach zrozumiałem jak ważna jest wrazliwość, empatia i rozumienie
                  terapeuty a także jak łatwo mozna popełnic błąd.
                  Pozdrawiam serdecznie.
                  • tlenoterapia Re: Atak depresji 22.01.13, 16:46
                    mskaiq napisał:
                    > Obecnie chodzę na terapię bo jest to wymagane ode mnie na studiach.

                    To ciekawe, ze gdybyś nie musiał to byś nigdy nie chodził, zwłaszcza, ze ciągle opisujesz psychoterapie jako najważniejszy i najbardziej konieczny wybór dla chorych psychicznie.


                    > Brak placebo, czy psychoterapii lub innej formy pomocy w depresji nie wykazuje
                    > żadnej mierzalnej zmiany.
                    To stwierdzenie przeczy z tym co o sobie piszesz, ze się zmieniłeś mimo braku leczenia.



                    "Na szczęście organizm ludzki jest tak wspaniały, że wytrzyma prawie każde leczenie."
    • arowana14 [...] 17.01.13, 23:06
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • arowana14 [...] 06.02.13, 19:37
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka