dagier
20.03.13, 12:22
Mnie moja "Depia" nauczyła kilku rzeczy, dlatego "zaliczyła u mnie małego plusa" za swoją obecność. Uświadomiła mi jak cienka granica jest pomiędzy życiem i śmiercią, i jak bardzo dużo zależy ode mnie samego. Prowadzić walkę z samym sobą to doświadczenie, które pozostaje na całe życie w pamięci, hartuje i wyostrza spojrzenie na najdrobniejsze niuanse codzienności. To też jest cenne. "Depia" nauczyła mnie jaką wartością jest chodzenie, spanie, jedzenie, a nawet ta znienawidzona, rutynowa praca. Dopiero kiedy czegoś bardzo brakuje, to widzimy tego wartość. I za to też jestem mojej "Depii" troszkę wdzięczny. Specjalnie traktuję ją z ironiczno-cyniczną sympatią, bo chcę ją zamęczyć moim do niej stosunkiem. Tego się przecież nie spodziewała. Nie spodziewała się, że spróbuję się podnieść bez prochów, nie miała pojęcia, że nie uda jej się razem ze mną pogrążyć w ciemności mojej najukochańszej Kobiety. Zrobię jej kawał. Będę szedł obok niej i się z niej naigrywał. Wezmę też wszystko to, co w jej towarzystwie zyskałem. Te drobiazgi, o których wspomniałem i to, co mi pewnie jeszcze przyniesie. Zajrzyjcie do mnie na fejsa na "Oswoić Depresję". Próbuję trochę dzielić się moimi doświadczeniami w walce z depresją. Naprawdę było u mnie źle - włącznie z bezpośrednim zagrożeniem zdrowia. Chętnie porozmawiam z każdym, kto ma podobne doświadczenia. Piszcie też na esskimmo@gmail.com Rozmowa pomaga!