martini-7
16.01.14, 12:20
jak w tytule, co możecie mi powiedzieć o tym z praktycznego podejścia? z tego co czytam da się z tym żyć. Ciotka mojego męża na to cierpi, kobieta jest totalnie nie poradna życiowo, ok coś tam pracuje sprzątając u kogoś, w domu w większości siedzi na łóżku i ogląda TV, nie zrobi w domu nic sama jeśli się nie każe, o zakupy lubi robić. No ale mam wrażenie, że jakby zamknęła się w tej chorobie, rodzina ją wsparła, matka do siebie przygarnęła żeby sama nie była, ale hmm... no nie wiem, coś jest dziwnie, ponoć można funkcjonować, można być aktywnym a ona w ciągłym amoku jakby. Zamroczona. Nie wiem, co jeszcze napisać, ale powiedzcie mi czy można liczyć, że kiedyś zacznie funkcjonować? choruje już z jakieś dwadzieścia parę lat, przesiedziała swoje w psychiatryku na początku choroby, ale jest często osobą nieobecną. Babeczka ma 48 czy 49 lat. Smutno mi patrzeć jak jest i jednocześnie jej nie ma.