Dodaj do ulubionych

schizofrenia paranoidalna

16.01.14, 12:20
jak w tytule, co możecie mi powiedzieć o tym z praktycznego podejścia? z tego co czytam da się z tym żyć. Ciotka mojego męża na to cierpi, kobieta jest totalnie nie poradna życiowo, ok coś tam pracuje sprzątając u kogoś, w domu w większości siedzi na łóżku i ogląda TV, nie zrobi w domu nic sama jeśli się nie każe, o zakupy lubi robić. No ale mam wrażenie, że jakby zamknęła się w tej chorobie, rodzina ją wsparła, matka do siebie przygarnęła żeby sama nie była, ale hmm... no nie wiem, coś jest dziwnie, ponoć można funkcjonować, można być aktywnym a ona w ciągłym amoku jakby. Zamroczona. Nie wiem, co jeszcze napisać, ale powiedzcie mi czy można liczyć, że kiedyś zacznie funkcjonować? choruje już z jakieś dwadzieścia parę lat, przesiedziała swoje w psychiatryku na początku choroby, ale jest często osobą nieobecną. Babeczka ma 48 czy 49 lat. Smutno mi patrzeć jak jest i jednocześnie jej nie ma.
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: schizofrenia paranoidalna 16.01.14, 16:48
      za dużo tam się po ludziach rozglądasz, ona żyje po swojemu, może jest zadowolona z tego stanu rzeczy, może w jej przypadku to bardzo dobry stan, może nie życzy sobie uszczęśliwiania jej na siłę i wdrażania do społeczeństwa?

      Ty się lepiej zajmij sobą droga altruistko-bez-powodu:)
      btw jak tam zdrówko? dajesz radę?
      • martini-7 Re: schizofrenia paranoidalna 17.01.14, 08:42
        he he spokojnie uszczęśliwiać jej nie zamierzam, po prostu ciekawa byłam, zwłaszcza, że wydaje mi się, że no, nie wiem, że rodzina jej stan przyjęła jako tak normalny, że nawet na uroczystościach rodzinnych czasem jej nie ma. Inna sprawa, że martwi mnie dziedziczność tej choroby, ona jest siostrą matki mojego męża, mają jeszcze jedną siostrę, której córka też zachorowała, a jakby mało było, próbowała się zabić. Ta choroba już trzecie pokolenie się pałęta po rodzinie, dotyka tylko kobiet, a przyszła razem z ich ojcem, jakaś jego babka czy ciotka chorowała, nie chcę, aby dotknęło to mojego dziecka.

        A co do pytania jak się czuję, to dziękuję jest nieźle :) radę daję, ciąża zaczyna być integralnym elementem mnie, a kiedy zobaczyłam dziecko na USG zrozumiałam, że gdyby teraz zniknęło było by mi źle. Nadal mam jeszcze czasem chwile złości, ale zaczynam jaśniej patrzeć w przyszłość, nie zmuszam się do och i achów, widzę, że wszystko przychodzi samo z czasem :)
        Jedynie co, to kurde czasem wracają słabsze chwile psychicznie, częściej mnie coś drażni, np mąż, coś ostatnio niepochlebnie wyraził się o mojej rodzinie, co mnie wkurzyło, ale pohamowałam się bo, bałam się, że wygarnę mu, żeby się swoimi schizofrenikami zajął, a to by było bardzo nie fair.
        • lucyna_n Re: schizofrenia paranoidalna 17.01.14, 13:03
          na początku małżenstwa też się nieco ścinaliśmy o komentarze co do rodziny, ale teraz doszliśmy już do porozumenia i jak jest coś pozytywnego to chwalimy, a jak negatywnego to dupe im rąbiemy, uczciwie według "zasług" i nikt już nie traktuje sprawy osobiście:)

          Co do dziedziczności chorób, jakby każdy dobrze grzebnąl po rodzinie to by znalazł, nie myśl o tym, bo się nakręcisz zupełnie niepotrzebnie. Cieszę się że Ci się poprawiło i skoro w styczniu tak do rzeczy się czujesz no to ja myślę że będzie dobrze.
          • martini-7 Re: schizofrenia paranoidalna 17.01.14, 14:13
            Sęk w tym, że na początku jakoś nie było problemów aż takich o rodzinę, myślę, że wiele zmieniło to, że zbyt długo mieszkaliśmy osobno, teraz na nowo dogrywamy się, chyba. Mam nadzieję, że dotrzemy do tego co Wy, choć mieliśmy podobnie na początku. Wiesz, choć punktem zapalnym mojej depresji nie była moja matka, ojciec czy kto tam jeszcze, to byli oni podłożem i jak Boga kocham, jeśli on użyje tego argumentu dam mu w zęby ;)
            Mam nadzieję, że te incydenty to tymczasowe.

            Co do samopoczucia jestem dobrej myśli, choć boję się przesilenia wiosennego bo, bywa, że to chwilami ciężki dla mnie czas, bierze mnie na rozkminianie cudów na kiju. Jednak chcę wierzyć, że lata dodadzą mi mądrości i przejdę to ignorując własne myśli :) no, a jak nie to uznam, że taka to oto moja natura i któregoś dnia napiszę książkę "rozkminki Martini", może wyjdzie z tego gniot, no ale jeśli już takie osoby jak Kasia Cichopek i jej podobne i podobni wydają książki to znaczy, że albo polska literatura zeszła na psy, albo nikt już książek nie czyta i ku ozdobie je kupują, więc jakby nie było, szansa na kasę jest ;)
            • lucyna_n Re: schizofrenia paranoidalna 17.01.14, 14:49
              grunt żebyś ładną okładkę dała i na ładnym papierze wydrukowała, no i promocja oczywiście.
              Jeżeli natentomiast myślisz że celebryci osobiście książki piszą, to wyprowadzę cię z tego mylnego błędu, piszą je ghost writers, najczęściej skromne szare myszki po polonistyce, lub panie redachtorki z wydawnictw.
              I tym razem wiem co mówię:)

              Co do argumentu że rodzina jest winna twojej depresji bo geny+ wychowanie, to cóż należy przyznać że taka jest prawdziwa prawda, ale to nie oznacza że masz rodzinę potępić w czambuł i odrzucić. Po prostu uznać że tak to i to było złe ale to i tamto jest ok, nikt ne jest doskonały i już,
              Po co sie klócić? O to czyja rodzina lepsza? eeee to bez sensu jak się chwilę zastanowić, bo każdy jest rochę najgorszy i trochę najlepszy a najczęściej słaby. Jak to Dąbrowska ładnie ujęła w nocach i dniach "na czyje siły obliczone jest życie?". Wszyscy jesteśmy i silni i słabi jednocześnie i takich siebie powinniśmy lubić.
              • martini-7 Re: schizofrenia paranoidalna 18.01.14, 14:17
                tak mam świadomość, że ktoś odwala za nich robotę, no ale jakby kto pytał to każdy z nich jest literatem ;)

                owszem geny wychowanie i cała inna masa to depresja, ale depresja ta trochę wniosła i dobrego do zachowania mojej rodziny, nie mówię, że się nawrócili, ale trochę inaczej dziś rozmawiamy, cudów nie ma i nie było, ale jakiś progresik jest. On też się przyczynił, a konkretniej jego była, która narobiła nam masę długów, ale było minęło.
                Myślę, że chyba już nam mija faza na rodziny, mówią, że każde małżeństwo przez to przechodzi, więc może na nas była kolej ;)
    • awanturka Re: schizofrenia paranoidalna 16.01.14, 23:20
      Da się z tym żyć...
      No i ona z tym żyje.

      W sumie jest calkiem nieźle, obywa się bez szpitala, nie ma ostrych psychoz,
      niejeden chory na schizofrenię paranoidalnym może tylko pomarzyć
      o takim przebiegu choroby....
      • nativeau Re: schizofrenia paranoidalna 19.01.14, 03:01
        przypomnial mi sie kawal, w szpitalu facet budzi sie po wypadku a lekarz mowi mu ze ma zla i dobra wiadomosc. Zla to ze mu amputowali obie nogi a dobra ze sasiad obok chce kupic buty.
    • czarnyczorny Re: schizofrenia paranoidalna 27.12.16, 19:55
      Witaj :)
      Tak samo choruję na tą chorobę i biorę tabletki ale cała magia w tym a żeby uwierzyć w siebie i starać się małymi kroczkami podejmować jakikolwiek wysiłek poza tym tabletki trzeba dopasować do swojego organizmu na początku jest trudno ponieważ odurzają umysł ale z biegiem czasu i z pomocą własnego wysiłku przyzwyczajają się do organizmu i umysł staje się jaśniejszy nie zapominając o pozytywnym nastroju i wierzyć w to że się wyzdrowieje zawsze o tym myśleć bo nic tak nie leczy jak wiara w samego siebie między innymi . Mi było tak samo ciężko nic mi się nie chciało ale tą metodą którą opisałem wyżej jestem na tyle zdrowy że sobie świetnie radzę już od paru lat jestem zdrowy oczywiście jestem pod kontrolą lekarza który przepisuje mi leki na 3 miesiące obecnie wychowuję sam córkę a także pracuje więc co za tym idzie prowadzę gospodarstwo domowe .
      ps:
      Pamiętaj zawsze pozytywnie odbieraj swoje życie
      głowa do góry będzie dobrze :)
      • mardaani.74 Re: schizofrenia paranoidalna 27.12.16, 20:32
        Fajnie, że tak sobie dobrze radzisz :) miło czytać takie pozytywne wpisy.
      • martini-7 Re: schizofrenia paranoidalna 28.12.16, 21:06
        gratuluję Ci, że się podniosłeś i podziwiam.
        Ciotka raczej już tego nie zrobi, jest gorzej. Zwiększyli jej leki, ona nie chce walczyć o siebie, czasem odnoszę wrażenie, że chowa się za chorobą jak czegoś jej się nie chce bo, np. ma coś posprzątać to jak nie pokażesz palcem jak nie popchniesz to nie ruszy się, ale jak za 3 sek ma coś dla siebie to nagle siła i energia jest, do tego doszło, że zaczęła kłamać, jakiś czas temu było trzeba ją pilnować aby leki brała bo, potrafiła je wywalać, kawa, fajki i jest podejrzenie, że doszedł alkohol, nie w dużych ilościach, ale jednak takich, że nie powinna pić, ogólnie lekarz wiele razy zwracał też uwagę ponoć na jej styl życia, że właśnie palenie, picie kawy w takich ilościach przy lekach nie jest wskazane, o alkoholu mocniejszym nie mówiąc....
        jest też pytanie co się z nią stanie kiedy matka jej odejdzie? na matkę męża może i będzie można liczyć, ale w większości może wówczas to i na męża spać bo, nie wiadomo czy matka jego sobie sama da radę, na braci nie ma co liczyć, jeden zajęty swoim życiem, a drugi by po prostu ją zgnoił bo, to dupek naśmiewający się czasem z jej choroby, choć jak dla mnie pod deklem u niego też nie najweselej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka