martyna2525
03.01.17, 12:53
Będę monotematyczna.
Bo to jest jak zadra we mnie, wraca do mnie to jak bumerang. Nie chcę już zawracać głowy terapeutce bo wałkujemy to już 5 mies i do mnie Jej argumenty nie trafiają, zresztą moich przyjaciół też nie docierają. Oni są wręcz zdziwieni, że ja mam z tym problem.
Jakiś czas temu przyznałam się do Chad w gronie przyjaciół, nie planowałam samo wyszło. Oni mi uświadomili mi coś czego ja nie widziałam.
Gdy było fajnie i dobrze, to było też, praca na etat, praca na umowę zlecenie i praca na umowę o dzieło, w jednym czasie, były też towarzyskie spotkania, wyjścia, dodatkowe kursy( w firmie mam najwięcej kursów, certyfikatów etc) . Przyjaciółka ciągle się dziwiła, jak to ogarniasz, ze swoim stanem zdrowia, drugie dno też było mniejsza ilość snu i tab p/bólowe bo nie byłam w stanie chodzić. I tak z dnia na dzień przychodziła niemoc. Zastanawiałam się co zrobiłam takiego wczoraj, że dziś nie mogę stać z łózka.I wtedy pojawiał się strach, lęk bo zobowiązania z lepszych czasów, bo telefony się urywają a ja nie jestem w stanie dojść do toalety.
Oni to widzieli a ja nie, jakim cudem nie wiem.
Mimo wszystko, ze Oni mnie akceptuję jaką jestem, ja nadal nie akceptuje Chad jako diagnozy. Długo się łudziła że to pomyłka, bo leki nie działały a skoro nie działały to na pewno to nie to. Był czas, że wręcz można nazwać byłam zadowolona że nie działają bo wtedy było pewne że to mylna diagnoza.Kurtyna złudzeń opadła.Myślałam, że potrzebuje czasu, ale to nie to.
Teraz jest ok, czuje się zdrowa ale ta zadra gdzieś we mnie jest głęboko i na ten moment nie potrafię sobie z nią poradzić.