Dodaj do ulubionych

akcepracja choroby

03.01.17, 12:53
Będę monotematyczna.
Bo to jest jak zadra we mnie, wraca do mnie to jak bumerang. Nie chcę już zawracać głowy terapeutce bo wałkujemy to już 5 mies i do mnie Jej argumenty nie trafiają, zresztą moich przyjaciół też nie docierają. Oni są wręcz zdziwieni, że ja mam z tym problem.
Jakiś czas temu przyznałam się do Chad w gronie przyjaciół, nie planowałam samo wyszło. Oni mi uświadomili mi coś czego ja nie widziałam.
Gdy było fajnie i dobrze, to było też, praca na etat, praca na umowę zlecenie i praca na umowę o dzieło, w jednym czasie, były też towarzyskie spotkania, wyjścia, dodatkowe kursy( w firmie mam najwięcej kursów, certyfikatów etc) . Przyjaciółka ciągle się dziwiła, jak to ogarniasz, ze swoim stanem zdrowia, drugie dno też było mniejsza ilość snu i tab p/bólowe bo nie byłam w stanie chodzić. I tak z dnia na dzień przychodziła niemoc. Zastanawiałam się co zrobiłam takiego wczoraj, że dziś nie mogę stać z łózka.I wtedy pojawiał się strach, lęk bo zobowiązania z lepszych czasów, bo telefony się urywają a ja nie jestem w stanie dojść do toalety.
Oni to widzieli a ja nie, jakim cudem nie wiem.
Mimo wszystko, ze Oni mnie akceptuję jaką jestem, ja nadal nie akceptuje Chad jako diagnozy. Długo się łudziła że to pomyłka, bo leki nie działały a skoro nie działały to na pewno to nie to. Był czas, że wręcz można nazwać byłam zadowolona że nie działają bo wtedy było pewne że to mylna diagnoza.Kurtyna złudzeń opadła.Myślałam, że potrzebuje czasu, ale to nie to.
Teraz jest ok, czuje się zdrowa ale ta zadra gdzieś we mnie jest głęboko i na ten moment nie potrafię sobie z nią poradzić.
Obserwuj wątek
    • mardaani.74 Re: akcepracja choroby 03.01.17, 13:03
      Ja kiedyś w analogicznej sytuacji (chodziło o co innego ale też takie emocjonalny pat) dostałam radę od terapeuty
      "nie walcz z tym uczuciem, pobądź w nim, daj sobie czas, nie próbuj zmusić się do "przeskoczenia"tego."
      • martini-7 Re: akcepracja choroby 03.01.17, 15:44
        Martyna, ja odnoszę wrażenie, że to nie problem jest z akceptacją choroby, ale z akceptacją siebie. Masz wobec siebie jakieś wysokie wymagania, a choroba je niszczy.
        Słuchaj CHAD wcale taką rzadkością nie jest, albo po prostu to jakaś moda diagnozować go u ludzi.
        Ludzie żyją z tym i mają się nieźle.
        Bierz leki, ciesz się, że działają i oswój to. Terapeuta Mardaani ma rację, nie zmuszaj się bo, wtedy tylko potęgujesz uczucie braku akceptacji.
        Nic na siłę. Leki potrzebowały czasu by zadziałać, więc i Ty go potrzebujesz by zaakceptować sytuację.
        Czujesz się dobrze to po co rozkminiać tę zadrę. Jest to jest, z czasem zniknie, ale jak będziesz o niej myśleć to Twoje dobre samopoczucie szlag trafi. Takie myślenie o tym to jak amputacja zdrowej prawej nogi kiedy to lewa jest chora.
        • martyna2525 Re: akcepracja choroby 03.01.17, 16:05
          Zgadzam się w waszymi wypowiedziami tylko ile mam czekać 5 mies to i tak długo. Z tą zadrą jest tak, jak z każdą inną tego typu, jak będzie długo to zropieje i wyrządzi wiele więcej szkód.
          Martini i tu mnie masz, mam większe oczekiwania w stosunku do siebie niż choroba. Z fizycznymi niedomaganiem możesz zostać cichym bohaterem, godnym podziwiania zza rogu, bo ktoś kto zna moją historię komunikuje mi że jestem świetna, że mnie podziwia że coś tam takie trele morele bo cóż może powiedzieć. Jak pierwszy raz pojechaliśmy na wakacje w większej grupie to po tym jak pobyli ze mną 24/h , zobaczyli ograniczenia, których nie widać na sporadycznym dwu godzinnym spotkaniu, godzinowe leki, dieta, ograniczenia ruchowe to usłyszałam, że będę świętą . Traktuje to jako żart, ale o ile choroba fizyczna zwraca uwagę i jest czymś godnym wspierania to choroba psychiczna niszczy wszystko.
          To wszystko wraca do mnie w nocy, ja zawsze miałam barwne sny, a teraz przychodzą nierozwiązane sprawy, męczą nie pozwalając ogpocząć.
          • martini-7 Re: akcepracja choroby 04.01.17, 11:11
            Sny przychodzą bo, się zadręczasz. Choroba psychiczna to nadal choroba, tak jak przy chorobie fizycznej są leki, jest terapia, są lepsze i gorsze dni. Ty masz to szczęście, że choroba została wykryta i jest leczona, że nie skończyło się tym, że walczyłaś sama z wiatrakami, a potem poległaś i skończyłaś na oddziale bo, nic się nie dało zrobić innego.
            Ty musiałaś zaakceptować swój stan, zajęło Ci to trochę. Otoczenie też musi to przetrawić.
            Nie od razu Rzym zbudowano.
            Czasy się zmieniły. Teraz zaburzenia na tle psychicznym są już bardziej akceptowalne niż dawniej, kiedyś ludzi odrzucano, a dziś prawie każdy z nas ma coś nie tak. Takie czasy. Niby mamy tyle rzeczy ułatwiających nam życie codzienne, kontakty, ale tak naprawdę żyjemy coraz mniej zgodnie z rytmem natury, z rytmem naszych własnych uwarunkowań jakie dała nam natura. Za mało snu, za dużo stresu, za szybko. Nie mówię, że każdy ma jakieś trwałe zaburzenia, ale przejściowe pewnie się każdemu zdarzają, dlatego czasem każdy musi zwolnić, musi uciec w naturę, albo inaczej się otrząsnąć, ale nie o to tu teraz chodzi.
            Daj sobie i innym czas. Przestań wymagać zbyt wiele od siebie. Ja wiem jak to jest. Z zewnątrz wyglądam jak wyglądam, a wewnątrz są wymagania czasem którym nie umiem sprostać przez co popadam w pułapki kompleksów, niezadowolenia, zniechęcenia. Nie podejmuję wówczas działania bo, zakładam, że nie dam rady, że inni lepsi są. I trwam w marazmie. Dopiero jakiś czas temu nauczyłam się, że jeśli będę stawiać sobie poprzeczkę wyżej niż mogę to do niczego nie dojdę bo, nie będzie efektu wtedy kiedy sobie założyłam i się zniechęcę. Szkoda tylko, że w czasach szkoły na to nie wpadłam, może lepsze wyniki miałabym w szkole, a poza tym nie porównywała się do innych i inne takie. Ok zeszłam trochę z tematu, przepraszam.
            Pospaceruj sobie przed snem, wywietrz porządnie pokój, wycisz się. Daj sobie szansę.
            • martyna2525 Re: akcepracja choroby 04.01.17, 12:40
              Rozjechałam się wczoraj trochę przepraszam za wywody. Pogrzeb, realia, tak mnie jakoś zmiksowały, że nie potrafiłam się uspokoić, był tylko płacz, myśli same odbierały mi poczucie jakiegokolwiek bycia. Noc zarwana, nie pomógł 300 Kwetaplex, doszła Imovane, było ciężko.
              Czas otrzepać skrzydła i iść, niektórzy odchodzą by inni się urodzili.
              • martini-7 Re: akcepracja choroby 04.01.17, 14:57
                Za co Ty przepraszasz? to jest forum, tu się pisze ;) Pogrzeb bliskiej osoby na pewno łatwy nie jest. Na mnie ogólnie działają pogrzeby dziwnie, nie ważne czy znam czy nie, a jeszcze jak ktoś na trąbce "cisza" zagra to już w ogóle mnie dreszcze przechodzą. Pogrzeby pobudzają w ludziach jakieś refleksje. Wiem, że nie życzysz sobie kondolencji, ale mimo to, wiedz, że przykro mi z powodu śmierci babci. Wiem, że przeżyła spory kawał czasu, ale jednak żaden czas dany nam nie jest za długi.
                Na lekach uczciwie się przyznaję, że nie znam się.
                Jeśli piszesz o otrzepywaniu skrzydeł to po co iść? wzleć ponad to co Cię więzi, otrzep skrzydła i z tego i żyj bez wywierania presji na siebie, bez obwiniania... ciężko, wiem ale spróbować trzeba.
                A tak przy okazji, pisanie "Rozjechałam się wczoraj trochę przepraszam za wywody." odbieram jak kolejny gest Twojej presji na samą siebie, ja to czytam tak "przepraszam, okazałam słabość, opisałam co mi jest, nie powinnam, nie wolno mi, moja choroba, mój problem". Nie tędy droga Martyna, jak już nie chcesz się wypisywać dla samej siebie to rób to dla forum bo, inaczej jak każdy tak do tego podejdzie, że mu nie wolno to zamknął nam to forum ;)
                a na marginesie się przyznam, że też miewam poczucie winy za otwieranie się, bywa, że mam "o kurna, nie powinnam" widać takie z nas typy co już tak mają :P
    • evee1 Re: akcepracja choroby 11.01.17, 12:38
      Moze staraj sie potraktowac to jak kazda inna chorobe - cukrzyce, nadcisnienie, chorobe serca. Byc moze Twoja niechec do akceptacji wynika z poczucia winy, ze jakbys sie bardziej starala, to moze byc tego CHADu nie miala. A to przeciez nie tak.
      Mi bardzo dlugo zajelo zaakceptowanie, ze leki antydepresyjne bede musiala brac do konca zycia. Niby inni z tego badziewia wychodza, a juz probowala tyle razy i nic z tego, tylko leki mi pomagaja. I doszlam do wniosku, ze z taka cujrzyca, nikt przeciez sila woli nie walczy i nie zalamuje sie jak nie moze z tego wyjsc, to dlaczeho ja mam tak siebie traktowac?
      Teraz bire grzeczniutko leki i nawet sie nie zastanawiam. Moze jak kiedy nie bede juz musiala pracowac, to zrobie sobie jakis maly eksperyment, ze nie brac antydepow. Ale jak znam siebie,m to wetdy bede sie wolala cieszyc zyciem, a nie woadac w jakies doly ;-).
      • martyna2525 Re: akcepracja choroby 11.01.17, 20:17
        Ewo dziekuje. Teraz nie ma to juz znaczenia.
        Jakakolwiek inna diagnoza tylko nie ta byłaby łatwiejsza do przełknięcia, nawet nowotwor brzmiał by lepiej.
        • mardaani.74 Re: akcepracja choroby 11.01.17, 21:44
          no już nie przesadzaj, naprawdę
          • nebelowa Re: akcepracja choroby 11.01.17, 22:00
            wiesz, ja za 2 miesiace mam kontrolny rezonans po 6 miesiacach od wykrycia czegos co jednak norma nie jest...wolalabym byc jednak dalej tylko chora "na glowe"
            • martyna2525 Re: akcepracja choroby 11.01.17, 22:14
              Przykro mi Nebelowa .Mimo wszystko mam prawo miec wlasne zdanie w tym temacie.
              Moge w Waszym mniemaniu przesadzac.
              Wszystko jedno, bedzie co ma byc
              • martini-7 Re: akcepracja choroby 12.01.17, 14:56
                Martyna ktoś kiedyś powiedział, że los zsyła na nas tylko takie problemy z którymi możemy sobie poradzić, a jeśli sobie z nimi nie radzimy to znaczy, że problemy nie nasze. To było tak w żarcie co prawda, ale może podejdź do tego właśnie tak? Niech to będzie problem Ciebie, ale w jakiejś innej alternatywnej rzeczywistości, albo Twojego otoczenia które tego też nie rozumie z tego co wnioskuję i chyba to też ma wpływ na Twój brak akceptacji.
                Z wszystkim trzeba się oswoić i na wszystko czasu trzeba.
                Ogarniesz się i jeszcze w przyszłości pewnie to co dziś przeżywasz będzie doświadczeniem dzięki któremu kiedyś pomożesz komuś. Czasem tak bywa.
                • martyna2525 Re: akcepracja choroby 12.01.17, 17:02
                  Nie sadze.
                  Jakos nie widzę różanej przyszłosci dla siebie. Obejrzałam film dokumentalny " Chłopiec ze skazą" glowny bohater w wieku 15 lat wyskoczył z okna bo zdał sobie sprawe jaka go przyszłość czekała z choroba. Powiecie- życie tak sie zdarza itp
                  Oczywisciie prawdzueir
                  • mardaani.74 Re: akcepracja choroby 12.01.17, 17:09
                    oglądaj więcej takich filmów a jak książki to też tylko takie o chorobie i samobójstwie, uważaj żeby nie przeczytać czegoś z pozytywnym zakończeniem, bo sobie zburzysz wewnętrzną budowlę z żyletek i szkła.
                • mardaani.74 Re: akcepracja choroby 12.01.17, 17:11
                  e tam po co
                  "ja się będe uopierał wy mnie chłopy ciungta"
                  • martyna2525 Re: akcepracja choroby 12.01.17, 18:10
                    Cieszę sie ze sie dobrze bawicie moim kosztem .
                    Na ten film trafiłam przypadkiem probujac przebrnąc przez filmiki, ktore tutaj mi ktoras z Was poleciła ( taka irytujśca dziewczyna rozdrabnijaca chad na czynniki pierwsze).
                    Film mnie zwyczajnie wzruszył.
                    • martyna2525 Re: akcepracja choroby 12.01.17, 18:18
                      Zresztą niewazne. Nie było tematu.
                    • mardaani.74 Re: akcepracja choroby 12.01.17, 18:27
                      bawicie? Martini już wszystkie flaki z siebie wywlokła i nie wygląda na ucieszoną
                      mi też daleko do ubawu
                      nie wiem o co Ci chodzi
                      • martyna2525 Re: akcepracja choroby 12.01.17, 18:46
                        Dla mnie temat akceptacji choroby jest wazny, zapetlilam sie w tym, zglebiam temat w literat.w zasadzie tylko ten temat jest w mojej głowie. Mozesz tego nie rozumiec, tez bym tego nie roxumials ze ktos nie spibo czyts do rana o czyms w co nie wierzy, ze konus ciagle sie snia sny zw z chorobą. Pewnie juz zglupialam do reszty bo insczej nie mozns tego okreslic.
                        • martini-7 Re: akcepracja choroby 12.01.17, 19:05
                          popadasz w skrajność, lekką obsesję, ja rozumiem chcieć wiedzieć dużo, albo i wszystko o swojej chorobie, ale nie może to być treścią życia, nakręcasz się, pogłębiasz swój stan bo, przeżywasz to wszystko mocniej, pochwalam postawę edukowania się o swoim stanie, ale nie pochwalam takiego w stylu wiewiórki z ADHD co to ją nosi jeśli raz dziennie sobie dawki nowości o chorobie nie da, jeśli nawet w snach ona jest, pozwoliłaś chorobie by Cię osaczyła, a to nie dobrze, umiar tego Ci teraz potrzeba.
                          Proszę Cię, nie rób sobie sama krzywdy.
                      • martini-7 Re: akcepracja choroby 12.01.17, 18:58
                        Martyna, nikt się nie bawi, zresztą ja tam na CHAD się za specjalnie nie znam, ale teraz choroba przez Ciebie przemawia, ja tak to widzę, zobacz parę dni temu, radość, jestem zdrowa, euforia wręcz, teraz zapaść dobrego nastroju, pogrążenie się, złość... Martyna, ja to odbieram jako przejaw choroby, zwłaszcza, że piszesz z nietypową dla Ciebie, no nie wiem jak to nazwać....
                        to co robisz, to też jakaś forma akceptacji tego co Cię spotkało, niby się z tym nie godzisz, ale tym co teraz piszesz, dajesz nikły sygnał, że wybrałaś tę ciemniejszą stronę swojej sytuacji, zatopić się w tym, umartwić, potraktować jak wyrok... a ja Ci pokazać spróbuję dobrą stronę. OK CHAD, rak czy każda inna choroba nie będąca katarem, a towarzysząca nam do prawdopodobnie grobowej deski jest jakimś wyrokiem, ok, ale Ty przynajmniej wiesz co Ci jest, wiesz czemu się tak zachowujesz i czujesz, masz leczenie, a co jakbyś nie wiedziała??? Bujałabyś się na tym hamaku swoich myśli, emocji, depresji od euforii po totalnego doła i nie było by opcji poprawy, choroba by postępowała bo, wszystko co nie leczone w jakiś sposób się pogłębia, zakorzenia, a Ty nadal byś się zastanawiała z jakiej planety spadałaś. Masz problemy ze zdrowiem nie tylko spowodowane CHAD, bierzesz masę leków, więc to dodatkowa porcja, raz lepiej raz gorzej, jak Twoje stawy, raz bolą raz nie, ale leczysz je bo, wiesz, że nie leczenie będzie bolało cały czas.
                        Akceptacja czegoś to nie tylko uśmiechnięcie się i powiedzenie sobie "będzie jeszcze zajebiście" to też czasem Twoja postawa w której nie ma buntu, a jest zapaść, poddanie się i żałoba.
                        Daj sobie czas. Ochłoń, nikt nie życzy Ci źle. Wszyscy mamy jakieś skazy, każdy z nas może być takim chłopcem ze skazą. Masz CHAD, ok, masz i co to zmienia w Twoim życiu po za tym, że umiesz nazwać to co się z Tobą dzieje i łagodzić to? NIC. Nadal jesteś Martyna, fajna dziewczyna, walcząca ze swoimi słabościami. Ja bym wolała umieć nazwać to co mi jest, niż wpadać ze skrajności w skrajność i myśleć z jakiej planety spadłam, czuć się jak niepasujący element układanki. Ludzi z CHAD jest sporo, nie jesteś jedyna, jesteś jedną z wielu, niestety. Nie czyni Cię to ani gorszą, ani lepszą. Jest jak jest. Wiesz co i jak, wiesz jak z tym działać więc weź się z tym za bary bo, czas ucieka, życie mija, jak to mawiał mój polonista. Bo boju ;)
                        • martyna2525 Re: akcepracja choroby 12.01.17, 19:14
                          Tylko ja czuje sie zdrowa, nie jestem w ciemnej stronie. Tego sie wlasnie boje ze cokolwiek robie mowie bedxie odbieranw przez osoby jako objaw chorobowy. Juz nie bede mogla sir zwyczahnie zloscic bo to bedzie choroba , nie bede mogla krzyczec bo mi kontruja "nie znalam cie taka" i wciskanie mnie w poczucie winy. Nie moze tak byc bo zaczne sama w sobie dostrzegac objawy chorobowe bede tylko jednym wlkim objawem a gdzie w rym wszystjja?mam ochote p...ć cala ta chemią do calosci nie tylko psche. Bym mogla zyc i byc wolną do mometu zgonu. Cos jest nie tak ile moze spasc na jedna osobe. Gdzies jest blad konstrukci.
                          • mardaani.74 Re: akcepracja choroby 12.01.17, 19:25
                            byłaś chora było źle, czujesz się zdrowa też jest źle, leki nie działały - źle, działają- źle, była błedna diagnoza - źle, właściwa diagnoza - źle. Czy tylko ja tak to widzę czy mi już też się włączyło czarnowidzenie?
                            • martyna2525 Re: akcepracja choroby 12.01.17, 19:35
                              Taaaa i kesyem skonczoną idiotką bo mi nie dogodzi. Dobrze mi ze jestem zdrowa tylko nie moge pogodzc sie z dg.
                              • mardaani.74 Re: akcepracja choroby 12.01.17, 20:13
                                czy idiotką to się nie zgodzę, ale że się nie dogodzi to coś jest na rzeczy.
                              • nebelowa Re: akcepracja choroby 12.01.17, 20:19
                                a mnie sie tam na przyklad "Chlopiec ze skaza " nie podobal, byl przekombinowany i pretensjonalny, chwilami wrecz nudny i jakos nie wzruszala mnie historia, ze to matka byla jego autorka. Ja tam uwazam, ze trzeba obejrzec, czy przeczytac wszystko co mozna, aby wyrobic sobie wlasny poglad na sprawe.
                          • nebelowa Re: akcepracja choroby 12.01.17, 20:22
                            a jak zamierzasz rozroznic co jest objawem chorobowym, a co norma - daj spokoj i nie zadreczaj sie- ja tam uwazam, ze dopoki nie ma sytuacji krancowych to pojecie normy jest niezwykle szerokie
                            • nebelowa Re: akcepracja choroby 12.01.17, 20:24
                              "nie bede mogla krzyczec bo mi kontruja "nie znalam cie taka" i wciskanie mnie w poczucie winy" - wez to olej cieplym, rannym moczem, naprawde nie masz sie czym zadreczac, jak ktos cie taka nie zna to widocznie malo zna, albo i na poznanie sobie nie zasluzyl
                              • martyna2525 Re: akcepracja choroby 12.01.17, 20:40
                                Wkurza mnie wszystko, muszę sie uspokoić bo mam ochote rzucać wszystkim.Yen film przeraza ze w tak mlodym wieku mozna chorowac.Znam podobna syt w realu gdzie 8latek mowi o smierci nibywszyscy wiedza a maluch bez pomocy został jak dlugo to potrwa.Dupiany kraj duliane przepisy.
                                • nebelowa Re: akcepracja choroby 12.01.17, 21:51
                                  Martyna, moj maz urodzil sie juz z nowotworem, nie ma sensu skupiac sie na dacie urodzenia
                                  • martini-7 Re: akcepracja choroby 13.01.17, 06:23
                                    Martyna masz prawo do złości do rzucania wszystkim o ścianę i nie chodzi o to, że nie możesz czy nie znałam Cię takiej, ale chodzi o to, że trochę czynisz sobie samobiczowanie, czujesz się zdrowa, jesteś zdrowa to tylko się cieszyć. Dlaczego coś takiego jak diagnoza ma to psuć? Zobacz czujesz się zdrowa, ale jednak całość tego zdrowa zatruwasz tym, że nie możesz się pogodzić z chorobą, rozdrapujesz tego strupa i rozdrapujesz, a rana się paskudzi.
                                    Popieram propozycję Nebelowej, olej to wszystko, czasem jest to sposób.
                                    Sama zamierzam skorzystać z tej rady by zagasić moją wewnętrzną złość. Jestem w sytuacji w jakiej jestem, nie mogę przeskoczyć paru spraw, ale mogę sprawić by w punkcie w którym się znajduję wykorzystać maksimum możliwości do bycia szczęśliwą wraz ze swoją rodziną, by żyć i z tego życia się cieszyć.
                                    Rozumiem Twój brak akceptacji, sama miałam problem z akceptacją paru rzeczy w życiu, ale waleniem głową w ścianę nic nie zdziałałam, musiałam znaleźć sposób by tę ścianę obejść.
                                    • nebelowa Re: akcepracja choroby 13.01.17, 09:08
                                      Martyna, jestes ziagnozowana, leki dzialaja, terapia pomaga - tylko sie cieszyc, bo bardzo szybko wszystko sie ulozylo.
                                      Ja takze dlugo nie moglam sie pogodzic z wlasna diagnoza i stawialam sobie podobne pytania do czasu kiedy sama siebie zapytalam przewrotnie za kogo sie wlasciwie uwazam, skoro mysle, ze to nie mnie powinno sie przytrafic. Komu w takim razie chcialabym oddac, odrzucic pakunek z choroba? Dzieci wg mnie odpadaja, ja odpadam, moi najblizsi takze, to komu los ma podrzucic, zeby bylo w porzadku? Racje ma Martini, ciesz sie tym, ze czujesz sie dobrze i stabilnie i zostaw jakies hipotetyczne rozwazania co kto powie, jak spojrzy, czy sie odwroci. Naprawde inni maja inne zmartwienia w zyciu jak ciagla obserwacja i analiza twej osoby, to siedzi tylko w twojej glowie.
                                      • martyna2525 Re: akcepracja choroby 13.01.17, 11:06
                                        Logicznie patrząc macie racjeale emocjonalnie noe daje rady tego ogarnać.Pamietam czas jak dostalam diagnoze RZS bardzo dlugo nie moglam tego zaakceptować, kalectwo, uzalwnoenoe od innych problem z odkreceniem sloika, codzienny ból. A sam fakt ze nie kwalifikuje sie na leczenie biologiczne sponiewierało mnie strasznie. Teraz umiem z tym zyc choc czasem nie potrzafie ogarnąć bólu i płacze, dostaje plastry z morfiną i potykam siebo wlasne nogi. Ja juz zwyczajnie jestem zmeczona chorowanie, jak jest mroz -19 to zyje bez bolu, ale smog mnie dusi i mnie hospitalizują . I ciągle coś jak nie bol to dusznosc, jak nie dusznosc to powiklanie kardiologiczne po lekach . I tak w kółko. Nie chce kolejnyxh diagnoz bo gubie sie.
                                        • martini-7 Re: akcepracja choroby 13.01.17, 14:22
                                          Rozumiem, Twoje życie do lekkich nie należy, jednak chyba jedyna postawa jaką możesz tu przyjąć to stoicyzm. Nie zmienisz losu, a na walkę z nim i wygraną póki co nie widać szans z tego co piszesz. Walcząc z wiatrakami dostarczasz sobie tylko problemów. Dodatkowo jesteś osobą wymagającą wobec siebie, najnormalniej w świecie Twoje ciało i jego ograniczenia wywołane chorobą nie nadąża za Tobą, Ty chciałabyś więcej niż możesz. Ja to rozumiem i ma to nawet sens bo, przy takiej postawie wiem, że się nie poddasz, że będziesz walczyć i chwycisz się każdej możliwości by pokonać każde możliwe ograniczenie, wyleczyć/zniwelować każdy możliwy aspekt choroby.
                                          Jednak takie rozkminianie trochę mnie niepokoi, może nie słusznie, ale widzę w tym momencie siebie w czasie choroby, też rozkminki po co, na co, a dlaczego tak, a nie inaczej, a czy ta decyzja dobra czy nie dobra, ja może nie rozkminiałam diagnozy, ale setkę innych rzeczy, męczące to było dla mnie i otoczenia. Ty jednak zadręczasz samą siebie, to nie ma sensu.
                                          Wycisz się, albo wyżyj, wyrzuć to z siebie. Gubisz się bo, za dużo myślisz.
                                          Obyś nie zabrnęła w myślenie obsesyjne.
                                          Uwierz mi, moja bliska przyjaciółka ma podobnie, samotnie do tego wychowuje dziecko. Ona nie ma CHAD, ale przeszła poważnie depresję, do dziś paru rzeczy z siebie nie wyrzuciła. Jeśli dobrze szacuję Twój wiek to jest albo w Twoim wieku, albo ciut młodsza, ma cukrzycę, problemy ze stawami, dwie albo trzy operacje kolana za sobą, nawet wyrostek jej operując zrąbali sprawę. Ma problemy z tarczycą, powikłania po glutenie (lekarz to olał na początku i to narastało, narastało i porąbało się) do tego parę innych jeszcze. Też nie mogła się pogodzić, że nagle to co było tylko dolegliwościami zamieniło się w chorobę, a czekaj pominęłam guza którego jej usunęli w czas bo, szansa była na zezłośliwienie. Pewnie by się coś jeszcze znalazło. Ona też pracuje co dnia, na byłego męża nie może liczyć, że jej pomoże,wyjechał z kraju, założył nową rodzinę, a ona i ich syn to przeszłość.
                                          Jak widzisz, są ludzie chorujący na świecie i wszystkim ciężko się pogodzić z tym, że okazami zdrowia nie są, ale z czasem to przychodzi, pogodzenie i zaczyna się ostra walka by stanąć na nogach na tyle na ile się da. Plastrów z morfiną tu co prawda nie ma, ale ból się pojawiał.
                                          Piszę Ci to nie dlatego by Ci pokazać, że są też na świecie ludzie chorzy po za Tobą bo, doskonale wiesz, że są, chcę Ci tylko powiedzieć, że nie musisz czuć się osamotniona w tym, że się nie godzisz, ale z czasem będzie łatwiej. Mam nadzieję. Chad to nie wyrok jeśli czujesz się zdrowa, czujesz lepiej niż wcześniej to ciesz się i korzystaj bo, trudne dni tak dobrze Ci znane nie ominą Cię. Przyjdą więc po co i te dobre zacieniać zmartwieniami.
                                          Rzucam Ci wyzwanie, cały weekend korzystania z tego, że czujesz się dobrze (nie musisz szaleć, po prostu korzystaj z tego jak chcesz) i zero myślenia o diagnozie, potrenuj to, a może z czasem samo przyjdzie.
                                          • martyna2525 Re: akcepracja choroby 13.01.17, 18:42
                                            Dziekuje. Masz racje.
                                            Jak wylaczyc emocje myslenie i sny?
                                            • martini-7 Re: akcepracja choroby 14.01.17, 16:57
                                              Nie wiem. Na początek może po prostu zaprzyjaźnić się sama ze sobą? Wiesz, mnie męczyły natrętne sny w depresji, budziłam się bardziej zmęczona niż zasypiałam, ale kiedy pomału zaczęłam sobie odpuszczać. Widzisz, ja podobnie jak Ty wymagałam do siebie sporo. Może w moich wynikach szkolnych tego nie było widać, ale wymagałam od siebie sporo w kwestii swojej osobowości, drażniły mnie moje błędy, pomyłki to co miało być kryształem było porysowane z każdej strony, do tego zobaczyłam zmarnowane lata na nie to co trzeba i dążenie do czegoś co tak naprawdę mnie niszczyło... dziś traktuję to jak doświadczenie dzięki któremu mogę np. teraz to co piszę do Ciebie pisać.
                                              CHAD też może wiele Cię nauczyć, nie tylko dużo Ci odebrać.
                                              Paradoksalnie, mnie depresja nie tylko zabrała, ale i dała.
                                              • martyna2525 Re: akcepracja choroby 14.01.17, 21:30
                                                Mnie moj perfekcjonizm kiedys zabije, tak mowią. Czasem jestem blizej siebie i tu i teraz i wtedy pewne syt bardziej potrafie zrozumieć wytłumaczyć. Ostatnio mialam tak realny sen, ze obudzilam sieno 3 mokra blada i wymiotujaca, nie wiedzialam co sie dzieje i bylam przekonana ze to nie byl sen . Jestem swiezo po wiz u lekarza wiec moze dlatego jestem spokojniejsza .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka