15.08.20, 10:21
Od roku walczę z depresją a właściwie od 2 ch lat. Sytuacje życiowe dorosłej kobiety wywołały stany lękowe i depresję potem poszły złe decyzje rzucające światło na całą przyszłość. Emerytura. Brak sensu życia strach i lęk. Mąż widzi ale brak Mu sił i ochoty na reakcję. Dorosłe dzieci mają swoje problemy i są daleko. Znajomym nie mogę się przyznać bo jak to: taka przegrana życiowa???? Przyjaciółce też nie. Siostrze też nie. Ranki są tragiczne. Najlepsze są wieczory: 2 tabletki na sen. Spanie. Jak tu żyć dalej????
Obserwuj wątek
    • lelum3 Re: Depresja 15.08.20, 12:35
      Jakie zawirowania życiowe wpędziły Cię w chorobę? Dlaczego swoje życie uważasz a wielką przegraną?
      Na marginesie, osoby chore na depresję są w stanie wzbudzić ją nawet wśród najbliższych ludzi. Niełatwa to rola towarzyszyć depresyjnemu w jego przejściach.
      • hansku Re: Depresja 15.08.20, 16:34
        Hejka....lelum3...gdy życie przelatuje przez palce a Ty z powodu choroby nie masz na nic ochoty....sił....i nic Ci się nie chce to nie jest to przegrana? Tak...osoba depresyjna jest bardzo uciążliwym domownikiem. W sumie to niby nic się złego nie dzieje. Jest zdrowie jako tako sìę układa ale pracoholik na emeryturze to jak narkoman na odwyku...decyzja o emeryturze podjęta w obliczu długiej choroby bliskiej osoby...a przy tym depresyjna lękowa reakcja z mojej strony to niepotrzebna decyzja....i żal że podjęta za wcześnie. Tak masz rację, że towarzyszyć mi z depresją...lękami...i smutkiem jest ciężko. Nikomu nie opowiadam o tym...
        • mardaani.74 Re: Depresja 15.08.20, 17:42
          Ta emerytura to nowa sprawa? może to taki pierwszy szok? daj sobie trochę czasu na odnalezienie się w nowej sytuacji. Taki syndrom nowego :)
          Tutaj możesz opowiadać, niewielu z nas może opowiadać komuś w realu o swoich smutkach i lękach. To mityczne wsparcie rodziny w przypadku chorób czy zaburzeń psychicznych nie bardzo działa. To raczej wyjątek niż reguła że komuś pomaga rodzina wyjść z dołka. Pomaga lekarz, terapeuta, drugi chory, wiedza. leki i czas.
            • mardaani.74 Re: Depresja 15.08.20, 21:33
              Dlatego trzeba się uczyć bycia z samym sobą, moim zdaniem to klucz do wyjścia z depy. Tak długo jak będziesz czekać że coś się stanie jakby samo, że ktoś inny Ci pomoże, że "ratunek" możliwy jest tylko z zewnątrz, tak długo będziesz wydana na łup lęku, niepewności i czekania na zmiłowanie. Trzeba na nowo zbudować swoje stabilne centrum i wolny czas zmienić w swojego sprzymierzeńca i cenny skarb a nie wroga. Ty do tej pory opierałaś swój świat na jednej nóżce czyli jak piszesz głównie na pracy, była ona tym wokół czego wszystko było obudowane, a to błąd, zawsze trzeba mieć przynajmniej 4 nóżki. Taboret na 4 stoi pewnie, jak odpadnie jedna noga to też dramatu nie ma, na trzech też jest stabilnie, ale na dwóch czy na jednej to balans na krawędzi i prędzej czy później musi się rypnąć. Dla każdego oczywiście tymi filarami są inne sprawy.

              Warto zmienić sposób myślenia o sobie, przestać być własnym codziennym krytykiem i poganiaczem wielbłąda. Jeżeli wstając rano mówisz do siebie, że jesteś przegrana to nie ma bata, dobrego humorku mieć się potem nie da, ale jak sobie powiesz, mam dwie ręce, dwie nogi, odchowałam do dorosłości dzieci które są już samodzielne, widzę, słyszę, mam szereg możliwości do wyboru, mogę w tym dniu zrobić to i to i to i choć nie jest to tyle ile bym chciała to ja jednak nadal wiele MOGĘ. Co więcej ja mogę i już NIE MUSZĘ to ja myślę że z takim nastawieniem samopoczucie będzie zupełnie inne.
              • hansku Re: Depresja 15.08.20, 22:13
                Mardaani dzięki za odpo... ale przecież umiałam być ze sobą. Dotychczas wszystko szło praca język gimnastyka co dnia... dom książka film....teraz nic nie idzie. A Ty to psycholog jesteś bo wszystko u mnie się zgadza. Nno psycholog że hej...żal złej decyzji gryzie...no tak MOGĘ MOGĘ MOGĘ.... tak masz rację a ja co rano o tym jaka to ja przegrana..bez sensu....dzięki
                • mardaani.74 Re: Depresja 16.08.20, 00:17
                  Nie jestem psychologiem, ale tyle lat się z sobą i stanami lękowymi mocowałam, że wyczuwam podobne schematy. Ja co prawda nie po przejściu na emeryturę ale po pierwszej rezygnacji z dobrej pracy (depresja mnie pokonała i byłam na tyle odpadnięta od życia że zamiast pójść na chorobowe rzuciłam robotę) też wpadłam w taką próżnię, panikę, strasznie żałowałam i nie mogłam się odnaleźć. U Ciebie wyczułam podobne emocje. Z perspektywy czasu wiem że niepotrzebnie się wtedy sama katowałam myślami. Czasami pewne decyzje trzeba podjąć nawet jeśli konsekwencje są trudne i nieprzyjemne, ale niemal nigdy nie ma samych minusów. Być może to stało się za bardzo Twoim kosztem ale nie stało się bez powodu, taka była w danej chwili konieczność i w danej chwili zadecydowałaś najlepiej jak umiałaś. Czasem trzeba zaufać instynktowi i nie bać się, przyszłość jest zawsze inna niż sobie ją wyobrażamy. Nie czeka Cię próżnia, czekają nowe wyzwania. Przetrzymaj ten pierwszy etap szoku i zobaczysz, że będzie dobrze.
                  Jestem pewna że lista rzeczy z których w Twoim życiu możesz być dumna jest całkiem spora i tego powinnaś się trzymać a nie tego czego nie zrobiłaś czy nie możesz zrobić. Bądź dla siebie dobra i wyrozumiała tak jakbyś była swoją własną przyjaciółką. Życzę Ci skutecznego powrotu do równowagi, bo zachwiać się rzecz ludzka, ale lęk to fałszywy doradca, poradzisz sobie jestem tego pewna na 100%.
                  • hansku Re: Depresja 16.08.20, 07:57
                    Mardaani dzięki....tak tak....dobrze to opisałaś...wtedy i ja powinnam była pojść na chorobowe....ale ....nawet o tym nie pomyślałam....nie miałam świadomości. Zachwiać się....ile to może trwać. Pogoda cudna....a ja leżę bez szansy na siebie!!!! Czy to tylko tak mi się wydaje???? Dobrze mi sie tu jest na tym forum. Wygadam się. Lżej ???? Mam leki od lekarza i czekam na poprawę nastroju.....trzeci tydzień....
                    • mardaani.74 Re: Depresja 16.08.20, 12:30
                      Lato w depresji bywa trudne, bo jest ten dojmujący kontrast, błękitne niebo, słońce, przyroda kwitnie, wszyscy cali zadowoleni, wakacje a Ty nie masz siły nawet wodzić wzrokiem i nic z tego wszystkiego nie dociera a to co dociera rani.

                      Trzeci tydzień leczenia to dopiero początek, nie licz czasu, licz dobre chwile. Najpierw będzie tak że będzie tych chwil kilka w ciągu dnia, potem pojawią się lepsze dni, ale to wszystko będzie takie przeplatane trochę źle trochę dobrze. Nie oczekuj że obudzisz się pewnego dnia za powiedzmy miesiąc i wszystko wróci do normy i już cały czas będziesz się czuła optymalnie. To tak nie działa. Będą dwa kroki do przodu, jeden do tyłu. Znakiem poprawy jest lepszy sen, prawidłowy apetyt, zmniejszenie nasilenia stanów lękowych. Uczucie szczęścia, czy dobrostan psychiczny to dalszy etap. Wyobraź sobie, że jesteś rekonwalescentem po bardzo ciężkiej chorobie, wtedy może będzie Ci łatwiej zaakceptować tą słabość i brak sił. Staraj się przebywać na powietrzu, wśród zieleni. Jeśli nie masz zbyt dużo siły to chociaż zrób mała przechadzkę, czy posiedź na kocyku w lesie, czy ogrodzie (jeśli masz ogród i go kiedyś lubiłaś to już jesteś uratowana :). Nawet posiedzenie w fotelu przy otwartym oknie pomaga. Czas zdać test leżaka.

                      Nie zmuszaj się do zbyt intensywnego działania, staraj się wysypiać i generalnie staraj się prowadzić tzw zdrowy tryb życia, ale bez wywierania na sobie zbyt dużej presji. Nie staraj się działać na 100 %, pozwól sobie zwolnić, odpuścić. Uważaj na myśli, nie pozwól im swobodnie płynąć i szeptać ci do ucha słowa krytyki.
                      • hansku Re: Depresja 16.08.20, 15:42
                        Mardaani ! A skąd Ty mnie tak dobrze znasz..raptem działamy kilkanaście godzin.....dzìękuję ci za Twoje trafione oceny i odpowiedzi....skąd u Ciebie tyle dobrej energii wiedzy i pogody. I czytam to i czytam i jaśnieje mi w głowie....jaśnieje moja szarobura rzeczywistość. Marzę PODNIEŚĆ SIĘ...DŹWIGNĄĆ....wbić do głowy że warto że mogę że przecież chcę. Ale też zmuszam sie do działania bo otoczenie rodzinne ma wobec mnie wymagania....wysokie i może zbyt. A lekarz radził nie poddawać się a brać na klatę choć generujace stres. Zresztą w depresji poziom odczuwania lęku i niepokoju diametralnie się obniża i niewielkie sprawy generują lęki...strach. Staram się dać sobie szanse.....ale jest bardzo trudno....łóżko ciągnie....zastygam w zamyśleniu....Mardaani siedzę dziś caly dzień nad rzeką....ze znajomymi..
                        • mardaani.74 Re: Depresja 16.08.20, 21:34
                          Dobrze że siedzisz nad rzeką, przyroda ma wielką moc uspokajania i leczenia depresji.
                          Odpoczywaj, patrz jak woda płynie, wyobraź sobie że z nią odpływa po trochu Twój lęk, zmartwienia. Ciesz się zielenią, naturą na tyle na ile teraz możesz. Nawet kilka minut niemyślenia o problemach, zapomnienia o sobie jest bardzo pomocne. Każda chwila ulgi jest ważna i jest krokiem w kierunku zdrowia.

                          Wiadomo, że otoczenie ma wymagania i swoje przyzwyczajenia co do Twojej osoby, to z jednej strony dobre bo jednak zmusza do ruszenia się z wyrka, ale czasem bardzo męczy i jest źródłem dodatkowego cierpienia. Trzeba jasno komunikować otoczeniu swoje potrzeby, np teraz muszę odpocząć, potrzebuję pomocy w.. itd, w tej chwili nie jestem w stanie zrobić tego czy tego itd. Nie czekaj aż się ktoś domyśli, nawet z natury dobrzy i pomocni ludzie rzadko się domyślają.
                          • hansku Re: Depresja 16.08.20, 21:46
                            To o czym piszesz zrobiłam 2 tygodnie temu. Jasno zakomunikowałam wreszcie jak chcę poustawiać sobie codzienność. Udało się bez trudu osiągnąć mój plan ale chyba i mój stan dawał się we znaki. Jest wieczór....nno nawet jest jako tako. Dziś był dobry dzień. Cały dzień spędzony na łonie natury....zupełny odlot....książka w dłoniach....szum rzeki....słońce...było oki. Jutro zaczyna się porankiem....a poranków nie znoszę:-(
                            • mardaani.74 Re: Depresja 16.08.20, 22:18
                              Nie nastawiaj się, jak się obudzisz i poczujesz ten nieprzyjemny ucisk lęku, to połóż się płasko na wznak, weź kilka spokojnych oddechów, nie głębokich, tylko takich normalnych, spokojnych, rozluźnij mięśnie zwłaszcza karku i twarzy i ramion i pozwól temu lękowi przepłynąć przez Ciebie, nie walcz z tym. Bardzo szybko, już po kilkunastu sekundach poczujesz, że serce się uspokaja a lęk odpływa. To się wydaje banalne, ale działa.Najgorzej to zrywać się na siłę w panice i próbować szturmem wziąć poranek. Im bardziej się szarpiesz tym bardziej się kaftan zaciska.

                              Na rano zaplanuj sobie jakąś drobną czynność którą choć trochę lubisz wtedy łatwiej Ci będzie rozpocząć procedurę pod tytułem nowy dzień.
                            • lelum3 Re: Depresja 17.08.20, 11:49
                              Nie jestem lekarzem ani psychologiem, a tylko od lat cierpię na depresję. Jeśli potrafisz ruszyć się z domu, znieść obecność innych ludzi, a do tego poczytać książkę, nie jest krańcowo źle. Minie to, co Cię niewątpliwie dręczy. Trudno uwierzyć obcej osobie, ale mogę dać Ci na to słowo.
                              Osobny problem, który niekoniecznie Ciebie dotyczy, to nuda. Ona także odbiera siły życiowe i popycha ku depresji.
                        • mardaani.74 Re: Depresja 16.08.20, 21:48
                          Gdybyś sobie radziła nie miałabyś problemu i nie byłoby tematu. Ale przecież nie musisz sobie ze wszystkim radzić, nikt nie musi sobie radzić ze wszystkim. Od innych pewnie nie oczekujesz takiej niezawodności jak od siebie.
                          Czasem wielką ulgę przynosi pogodzenie się z tym że człowiek sobie nie radzi, że ma swoje ograniczenia i już. Przyjęcie tego do wiadomości, tak jak trzeba przyjąć do wiadomości że ma się np złamaną nogę pozwala się uspokoić, zebrać swoje siły i wykorzystać je dla zdrowienia a nie marnować na zbędne samoudręczenie. Zadręczanie się tym niczego nie zmieni, niczego nie przyspieszy. Trzeba próbować kontrolować myśli przepływające przez głowę, i jak skręcają nie w tą stronę to powiedzieć sobie "STOP, ja nie chcę tak o sobie myśleć". Emocje zawsze poprzedza nasza mniej lub bardziej świadoma myśl, one nie spadają samoczynnie z nieba. Jak zrozumiesz ten mechanizm będzie Ci łatwiej zapanować nad lękiem. Myśl, negatywna czasem wręcz jej cień zawsze poprzedza napad lęku. Myśl jest nasza, nikt jej nam do głowy nie może wtłoczyć, trzeba to sobie uświadomić i nauczyć się decydować o ich treści, inaczej można mieć wrażenie że jest się marionetką, listkiem rzucanym podmuchem wiatru, że jest się wydanym na łup niechcianych emocji, a poczucie utraty kontroli zawsze budzi w człowieku lęk. Nie wiem czy dość jasno to wyraziłam, ale myślę że zrozumiesz o co chodzi. W każdym razie każdy terapeuta powinien umieć Ci to wyjaśnić.
                          jako lek doraźny na dręczące myśli polecam Ci słuchanie książek, właśnie słuchanie, nie czytanie, bo słuchanie angażuje mózg inaczej. Na czytaniu w depresji trudno się skupić, litery skaczą przed oczami, myśli uciekają, a słuchanie bardzo pomaga, trochę jak czytanie dziecku bajki przed zaśnięciem. Dla mnie to czasem jedyny ratunek po wyjątkowo ciężkim dniu, słucham, wyłączam własne myśli, wtapiam się w świat innego człowieka.
                          • hansku Re: Depresja 16.08.20, 22:08
                            Mardaani rozumiem wszystko o czym piszesz. Trafia to do mnie. Wiem że przecież nie muszę ze wszystkim sobie radzić. Wiek słuszny i wiele rzeczy już za mną. Zaczęłam nowy etap. Żal że w takim byle jakim stylu. Choć oszukiwałam się że będzie dobrze....oszukiwałam się....tak jakbym się nie znała...jakbym zapomniała o sobie. Bo zmiany zawsze kończyły się bólem, wyzwania były źródłem lęku z powodu braku wiary w siebie. No bo co jak nie dam rady???? No i ten brak gonitwy z dnia na dzień. To katastrofa zupełna. Dlaczego nie przewidziałam tego wcześniej???? Z terapeutą nigdy nie współpracowałam i pewnie raczej nie zdecyduję się. Taka relacja to nie dla mnie.....nie:-) A z czytaniem radzę sobie doskonale....o sluchaniu nie ma mowy:-( nie potrafìłabym się skupić.
                            • mardaani.74 Re: Depresja 16.08.20, 22:25
                              a czy nie lepiej byłoby zamiast od razu myśleć "nie ma mowy, nie potrafiłabym" pomyśleć "chcę sprobować czegoś nowego" ? coś tu pisałyśmy o pozytywnym nastawieniu do swojej osoby ;)
                              • hansku Re: Depresja 16.08.20, 22:28
                                Mardaani jesteś super....bo chciałam Ci dopisać że w sumie: mogłabym się nie zapierać a spróbować z tym słuchaniem...:-)
                        • lelum3 Re: Depresja 17.08.20, 12:04
                          Ja praktykuję wypieranie złych myśli. Czasami mi się udaje, czasami nie. Staram się zająć głowę byle czym, choćby najgłupszym programem w tv, niewymagającym myślenia. Wymaga to odrobinę wprawy, ale jakoś funkcjonuje.
                          • hansku Re: Depresja 17.08.20, 12:30
                            Lelum dzięki za odpo. A Ty walczysz z depresją czy ja zwalczyłas? Biorę leki mijaja 3 tyg. Czekam na poprawę nastroju. Co dnia. Co dnia czekam. Ale tu usłyszałam porade aby cieszyć się z chwilowych popraw. Mam ją teraz....lecę czyms sie zająć. Rozumiez mnie i za to Ci jestem wdzięczna.
                            • lelum3 Re: Depresja 18.08.20, 04:37
                              Depresję mam wpisaną w życiorys. Tyle mojego, że czasami są lepsze okresy. A właśnie, nimi się cieszę. Wykorzystuję przypływ energii, żeby pozałatwiać zaległe sprawy, odnowić kontakty z ludźmi, a nawet banalnie - posprzątać mieszkanie.
                              Ostatni rzut depresji ciągnął się 3 lata. Tyle dobrego, że nasilenie bywało różne. Nie myślę o tym, co przede mną.
                              Sprawdza mi się technika "dzień do dnia". Jeśli przeżyłam niedzielę, to już dobrze. Poniedziałek też mam nadzieję przecierpieć. I tak przeczekuję, choć doprawdy czasami brakuje mi wytrwałości i cierpliwości. Taki przydział;)
    • lelum3 Re: Depresja 16.08.20, 06:15
      Zgodnie z moim rozeznaniem wyjdziesz na stabilną prostą prostą. Potrzebujesz czasu. Zmiany w życiu w pewnym wieku są trudne, mechanizmy adaptacyjne już nie te. Nie zgodziłabym się z definiowaniem "przegranej życiowej", raczej depresja dyktuje Ci taki osąd.
      • hansku Re: Depresja 16.08.20, 07:48
        Depresja sprawiła podjęcie takiej a nie innej decyzji kiedyś. To prawda. Ale to była zła decyzja. No i co: nie ma tego złego???? Ale tego, ze to zła decyzja doznałam szybciutko...ale po faktach. Potem była trudna walka że może jednak....utwierdzanie się w racji ale rzeczywistość zweryfikowała inaczej. Uderzenie było natychmiastowe: dół, reszta nakręciła się sama. Wiek wiekiem mechanizmy adapt mechanizmami ale to nie epizod depresyjny u mnie. Już takie stany miewałam.. A dziś.....poranek....dół ....dzięki za odpo.
        • mardaani.74 Re: Depresja 16.08.20, 12:35
          wstajesz o poranku, to i tak nieźle :)
          wiem, że subiektywne odczucia są dojmujące, ale naprawdę nie jest z Tobą aż tak źle i myślę, że jeżeli nie uprzesz się w samobiczowaniu to wyjdziesz z tego obronną ręką.
            • mardaani.74 Re: Depresja 16.08.20, 21:51
              wiem że nie robisz tego rozmyślnie, chodzi o to że człowiek ma pewne nawyki myślowe, i jak nie uda mu się ich zmienić porzucić, to trudno mu zmienić odczuwanie rzeczywistości. Wszystkie nawyki bardzo się początkowo bronią przed porzuceniem i zawsze ma się wrażenie, że się nie da, że to się "myśli samo".
        • lelum3 Re: Depresja 17.08.20, 11:52
          Poranki dla ogółu depresjonatów bywają najgorsze. Czasem z zegarkiem na ręku czekam późnego popołudnia. Kiedy przynosi ulgę, łapię oddech. Doceniam łagodniejszy czas.
          • hansku Re: Depresja 17.08.20, 12:34
            Ale czym się zajmujesz że możesz doczekać późnego popołudnia? Ja nie mam już pracy zawodowej. Zajęłam się czymś innym....ii mam obowiązki co dnia...nno muszę wstać i je wykonać. Nie zawsze mi wychodzi....czasem gorzej czasem lepiej....Wolne dni są okropne bo przeleżałabym w wyrku.
            • mardaani.74 Re: Depresja 17.08.20, 15:59
              A próbowałaś już przeleżeć w wyrku czy tylko tak Ci się wydaje że przeleżałbyś? bo faktyczna niemożność wstania z wyra w depresji to zupełnie coś innego niż niechęć do wstania.

              Dla mnie poważny sygnał ostrzegawczy jest wtedy kiedy a) nie jestem w stanie zawlec się do pracy, lub b) w wolny dzień nie jestem w stanie zrobić nic przed 18. + wybudzam się w środku nocy z uczuciem paniki. Wtedy wiem że coś się dzieje. Pomniejszymi objawami się już nie zajmuję, ignoruję je jak ś.p. Mskiq. Dużo przesypiam.
              • hansku Re: Depresja 17.08.20, 17:21
                Jak nie ma rodziny w domu to pozwalam sobie na niewstawanie, leżę i leżę...leżę jak kłoda i ten stan czuję to to jest element mojej depresji. Jak chodziłam do pracy nigdy to się nie zdarzylo...nigdy. choć miewałam okresy gorsze i lepsze. Po przejściu na emeryture miałam plan a i plan b. Plan a niewypalił więc realizuję plan b. Tak że w sumie to nic strasznego sie nie dzieje oprócz tego że stresują mnie bardzo te nowości i zmiany. Muszę więc wstać co rano....niestety: muszę ale po prawdzie to też bardzo chcę.!!!
                • mardaani.74 Re: Depresja 18.08.20, 00:13
                  Tak z ciekawości jakiego rodzaju była ta praca, (jeśli nie możesz, czy z jakiegoś powodu nie chcesz to oczywiście nie pisz) fascynuje mnie jaka praca może dawać aż takiego kopa :)
            • mardaani.74 Re: Depresja 17.08.20, 16:02
              Dostałam kiedyś na terapii takie zadanie domowe, żeby każdego dnia przez dwa tygodnie robić coś czego jeszcze nigdy nie robiłam, cokolwiek, może być to nawet taki drobiazg jak zjedzenie nieznanej potrawy lub przejście się ulicą którą nigdy nie szłam. Polecam każdemu, można w ten sposób wyskoczyć z kolein i spojrzeć na swoje codzienne życie z innej perspektywy. Oczywiście im większe wyzwanie tym efekt ciekawszy.
                • mardaani.74 Re: Depresja 17.08.20, 20:07
                  Myślę że powinnaś jednak rozważyć terapię, bo podobają Ci się pomysły które przecież nie spadły na mnie z nieba tylko zostały wypracowane m in na terapii. Musisz pamiętać, że takie pisanie na forum ma swoje wady i ograniczenia. My tutaj nie jesteśmy specjalistami, to raz a dwa, że piszemy o metodach które okazały się dobre dla nas, ale to nie znaczy że są to jakieś prawdy uniwersalne. Ponadto możemy pogadać tylko o takich doraźnych metodach, a sedno problemu w Twoim przypadku jest w sumie nieznane. Sytuacja wywołała jakiegoś wilka z lasu, trup wypadł z szafy, ale tak naprawdę to nie wiesz za wiele o sobie. Tutaj też nie napiszesz o wszystkim, wiadomo. Taka np terapia poznawczo behawioralna byłaby dla Ciebie bardzo pomocna, tak myślę. Gdybym miała czas i pieniądze to nawet bym się nie zastanawiała tylko umówiła się na wizytę. Psychiatra nie proponował Ci takiego rozwiązania?
                  • hansku Re: Depresja 17.08.20, 22:10
                    Zdaję sobie sprawę że forum jest na chwilę a nie na dłuższą metę. Nie mniej jednak czytałam Twoje odpowiedzi i niektórych forumowiczów i są bardzo profesjonalne a niektóre mniej. Skąd mam te problemy???? Tak masz rację nie znam sie do końca.....no nie znam. Z pewnością przydałaby by się psychoterapia ale oprócz wewnętrznych oporów nie mam takiej możliwości. Znajomi są w podobnej sytuacji co ja i reagują rewelacyjnie.: zadowoleni i zaakceptowali wszystkie zmiany. Ja mam mega trudności i nie potrafię się odnależć....i tak w głowie kotłuje się ciągle coś...
                    • mardaani.74 Re: Depresja 18.08.20, 00:04
                      "To kolejna powtórka w leczeniu depresji w ciągu około 2 ch lat. Jestem dorosłą osobą i stany depresyjne towarzyszyły mi całe życie."

                      a to np jest bardzo istotna informacja. Co innego pierwszy epizod depresyjny jako reakcja na dużą życiową zmianę a co innego to co napisałaś.
                      I właśnie dlatego lepiej trzymać się specjalistów, a tylko wspierać forum, jako miejscem dzielenia się doświadczeniami, możliwością wygadania, pożalenia.
                      Nikt z nas nie jest w stanie towarzyszyć Ci dzień po dniu, tydzień po tygodniu i rozstrzygać wątpliwości, wgryzać się w temat, wręcz nie powinniśmy tego robić, bo nie jesteśmy specjalistami i możemy Ci poradzić źle. To jest rola terapeuty wespół w zespół z lekarzem prowadzącym, osób które fizycznie mają z Tobą kontakt, mają wiedzę i umiejętności do prowadzenia leczenia. Depresja nie jest błahą dolegliwością. Nie mylmy jej z obniżonym nastojem. Znajomi może nie mają depresji, może nie lubili swojej pracy, może mają jakieś hobby na które wreszcie mają czas itd i dlatego są z tej sytuacji zadowoleni, ale mają pewnie inne kłopoty i inne choroby, nie ma co się porównywać.
                      • hansku Re: Depresja 18.08.20, 08:13
                        Masz rację. Tak... zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę. Pisanie na ten temat i przerabianie tego na forum przynosi pewną ulgę..wiem ze nie będzie to źródłem recepty na i co dalej. ..
                        • hansku Re: Depresja 18.08.20, 08:41
                          Ja też nie lubiłam swojej pracy mialam hobby mialam zabrać sie za siebie...wreszcie czas na spokojne życie częściowo wypelnione zobowiązaniami wobec rodziny. Taki miałam plan. Zapomniałam że nie wzięłam pod uwagę co na to moja głowa....jak przyjmie te zmiany głowa. Mój organizm zawsze buntuje sie przed zmianami. Wszystkimi...jakie by one nie były...najmniejsze...
            • lelum3 Re: Depresja 18.08.20, 04:50
              Nie chcę Cię straszyć, ale w najgorszych stanach leżę jak kłoda, bez myśli i uczuć, byle przetrwać. Mieszkam sama, tyle mojego, więc fizycznie nie muszę się do niczego przełamywać. Jestem na emeryturze. Mam dorywczą pracę, ale niewiele tego. Moje szczęście, że mam możliwość przekładania jej w czasie.
              Gdybym powiedziała, że zajmuję się myśleniem, pewnie byś się roześmiała. Nie chodzi tu o rozkminianie przeszłości czy dzielenie bieżącego włosa na czworo. Koncentruję się na teraźniejszości. Znów Ci powiem, że czasami wychodzi mi to lepiej, czasami gorzej, ale staram się trzymać w karbach. Czekam na gotowość do czytania. 3 lata temu pochłaniałam książki, teraz mam problem z koncentracją i rozumieniem tekstu. Ciągle jednak żywię nadzieję, że uda mi się wrócić do lektury. Jeśli tak się stanie - hulaj dusza! Jestem miłośniczką horrorów. Nagrywam sobie, a w miarę możliwości, potem się emocjonuję. Zresztą sił fizycznych mam tak niewiele, że najprostsze czynności zwalają mnie z nóg. Wtedy rozkoszuję się wylegiwaniem:)
              • lelum3 Re: Depresja 18.08.20, 05:26
                Ładnych parę lat temu, kiedy schodziłam na emeryturę, zastanawiałam się, co ze sobą zrobię. Myślałam o wolontariacie; dla mnie właściwy byłby Do Dziecka albo schronisko dla zwierząt. Nie podjęłam żadnego z nich z prostego powodu, nie podołałabym fizycznie i psychicznie. Trudno podjąć długofalową działalność, gdy co rusz atakuje depresja. Gdybym zarzuciła to, czego się podjęłam, czułabym się jak oszust.
                Mam natomiast w tym samym mieście rodzinę. I tu poczuwam się do obowiązku wspierania. Rzadko jest to aktywność fizyczna, jednak zaangażowanie psychiczne - bardzo częste. Dla mojej Rodziny funkcjonuję jako zdrowa osoba. Ile mnie to kosztuje, szkoda mówić. Jednak zawsze jestem na posterunku;)
                • hansku Re: Depresja 18.08.20, 08:05
                  Dzielna jesteś bardzo dzielna. Dzięki....za odpo. Martwi mnie że depresja nie odpuszcza tak łatwo....mam też obowiązki którym sprostać przy tym stanie jest bardzo trudno. Noc miałam super....może sen wróci....powoli wyjdę na prostą w tym aspekcie bo bezsenność jest bardzo uciążliwa. Tak aktywność zawodowa...ba! Życiowa w stanie choroby jest prawdziwym wyzwaniem...
                  • lelum3 Re: Depresja 18.08.20, 08:13
                    Według moich skromnych medycznych wyobrażeń dopada Cię depresja reaktywna, jako odpowiedź na to, co się aktualnie dzieje. Poradzisz sobie. Mogę Ci to nawet obiecać:)
                    Życzę Ci siły i wytrwałości.
                    • hansku Re: Depresja 18.08.20, 08:24
                      Tak myślisz???? Jak w to uwierzyć że to stan z którego wyjdę na 100. Przyjmuję leki i czekam na poprawę nastroju. Bardzo to długo trwa....dużo dłużej niż za pierwszym razem...
                  • hansku Re: Depresja 18.08.20, 16:07
                    Dlaczego tak piszesz? Moja Droga jestem jestem....stety. Do tego staram się nie odpuszczać obowiązkom i tak to różnie wychodzi że wali w łeb....Wiek wiekiem ograniczenia ograniczeniami a charakter charakterem....dziś spędzam czas w pracy...cały dzień i nawet dobrze mi idzie....ot wyspałam się....wstałam nawet jak nigdy....więc to nie jest tak że czasu mam za wiele. Nie! Po prostu zmiany przytłaczają i za szybkie tempo zmian. Jak dla mnie!
                    • hansku Re: Depresja 18.08.20, 16:12
                      Pozornie wszystko jest oki. Stresuje mnie wiele rzeczy i z tym sobie nie radzę. Nie radzę sobie ze stresm i zbyt emocjonalnie reaguję na różne sprawy. A mam tyle lat!!!!! Mardaani: dzieki za Twoje odpo....wiem że to chwilowe wsparcie na forum ale wiele dla mnie znaczy.
                • lelum3 Re: Depresja 19.08.20, 06:18
                  Moje najstarsze wnuczątko ma 16 lat. Skorzystałam z dobrodziejstwa emerytury oświatowej. Drobiazg; gdyby nie dodatkowa praca, zeszłabym z głodu. Sama za parę wiosen, o ile dociągnę, dojdę do słusznego wieku 70tki. Kurczę, zdarza się;)
                  • mardaani.74 Re: Depresja 19.08.20, 13:57
                    Nieprawdopodobnie jesteś młoda duchem, normalnie ścinasz sobie metrykalny wiek o połowę. Tym bardziej chciałabym Cię mieć za sąsiadkę. Nie chcesz się przeprowadzić na wygwizdów pod Poznaniem? :)
                    • lelum3 Re: Depresja 21.08.20, 02:16
                      A tak, cieszę się moim młodym duchem; codziennie funduje mi niespodziankę. A to zostawiam kartę płatniczą w sklepie na ladzie, a to podnosi mi się adrenalina, gdy stoję przed automatem do zakupu biletów. To tylko najdrobniejsze z przygód dnia powszedniego, zapewnianych mi przez młodego ducha.
                      • mardaani.74 Re: Depresja 21.08.20, 18:23
                        Mój nieco tylko młodszy duch właśnie przypalił na amen garnek fasolki szparagowej. Ja ją z pewnością wyłączyłam. Podobnie jak klucz do kasy nr 3 mój duch wolny i niezależny uniósł ze sobą w kieszeni, podczas gdy ja odwiesiłam go oczywiście na stosowny haczyk :D i tak dalej i tak dalej. Nie rozumiem też dlaczego mój młody duch żarłby tylko lody, podczas gdy ja z wielkim zapałem uprawiam warzywa i mam ich w kuchni pełne kosze.
                        Moja teoria jest taka, co młode to przekorne.
                        • lelum3 Re: Depresja 22.08.20, 02:47
                          mardaani.74 napisała:

                          > Moja teoria jest taka, co młode to przekorne.
                          Zgodnie z nią po niedzieli pójdę odebrać dowód osobisty;)))
                          • martyna2525 Re: Depresja 22.08.20, 15:07
                            Lelum, Mardaani jakze sie ciesze z waszego mlodego ducha 😊
                            Ja prawdopodobnie jestem mlodsza cialem ale duch juz nie ten banan w pralce, telefon w lodowce, miska z wodą w samochodzie.
                            A ostatnio kilka okrazen na rondzie bo zapomnialam po co jade...
                            Uwielboam Was.
    • piszwiecjestem Re: Depresja 12.10.20, 23:08
      Metoda The Work, nie wiem czy o niej słyszałaś - w tłumaczeniu na język polski - Praca. Bardzo wartościowa metoda, która pomaga zmienić sposób myślenia, dosłownie. Bo to od sposobu myślenia zależy nasze nastawienie do życia i do wszystkiego, co dla nas najważniejsze. Autorka tej metody sama cierpiała przez kilkanaście lat na depresję, w tym dwa lata spędziła w swoim łóżku, kompletnie zobojętniała na wszystko. Można o niej poczytać w serwisie Siedemosmych.pl (trochę jest tam ciekawych artykułów nt depresji). Trzymam kciuki :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka