Dodaj do ulubionych

Chyba stracę pracę.

31.08.20, 17:06
Od jakiegoś czasu nastrój był taki że usiłowano "przekonać" drogich (powyżej minimalnej) pracowników do rezygnacji z pracy za pomocą nieudowadnialnego mobbingu czyli dawania takiej ilości zadań żeby nie dało się ich wykonać a jednocześnie żeby trudno było udowodnić cokolwiek mobberowi. Polityka zdaje się była ogólnopolska i odgórnie wspierana.
Dzisiaj udało im się znaleźć pierwszego haka, drugi to banał, kwestia dwóch dni.
Największy żal mam do siebie że się oczywiście ze stresu pogubiłam i nawet nie nagrałam kuriozalnej rozmowy dyscyplinującej.
Psychika mi siadła, co gorsze się poryczałam choć bez walki się nie poddałam, tyle że równie dobrze można by gadać z mikserem. Udowadnianie że nie jest się wielbłądem jak wiadomo jeszcze nikomu się nie udało.
Na tyle zachowałam przytomność umysłu że nie podpisałam wypowiedzenia za porozumieniem stron tylko naganę.

Piszę to tylko po to żebyście nie myśleli, że ja zawsze jestem taka dzielna i sobie radzę. Są takie dni i sytuacje że sobie zupełnie nie radzę. Psychika pikuje w dół. No i nie wiem za bardzo co dalej. Najgorsze jest to że pierwszym odruchem w stresie jest u mnie takie zastygnięcie w bezruchu, paraliżuje mnie i nie wiem jak, gdzie, co. Przez co zawsze zostaję w gorszej sytuacji niż gdybym logicznie zadziałała. Bardzo bym chciała żeby to się nie skończyło nawrotem depresji tylko takim zwykłym spadkiem nastroju, czymś co da się odespać, odreagować, przepłakać ale nie rozpaść na kawałki, bo ja takie puzzle układam w kilka lat.
Obserwuj wątek
      • mardaani.74 Re: Chyba stracę pracę. 31.08.20, 23:52
        Będę miała z czego żyć, to było tylko zajęcie dodatkowe na pół etatu. Szkoda mi nie forsy, bo pieniądze były małe, ale poczucia względnej normalności, wyjście z domu ma dla mnie wymiar terapeutyczny ale nie dygnę 8 godzin takiego kieratu w takim stresie. Redukowana jest liczba pracowników do minimum, ci co się sami nie zniechęcą a mają umowę na czas nieokreślony muszą się liczyć z pracą ponad siły. Czuję się jakbym się cofnęła do roku 2000, film "Dzień kobiet" dobrze to oddaje. Niewiele się to różni. Pandemia zmieniła zwykłe miejsce pracy w coś na kształt obozu pracy. To już nie jest to miejsce w którym się zatrudniałam. Wymagania są śrubowane absurdalnie, bez żadnej taryfy ulgowej a przecież to jedna z branż która najmniej ucierpiała. Nie wiem jak jest teraz u innych, przeraża mnie to wszystko i chyba jestem trochę w szoku. Nie umiem podejrzewać ludzi o najgorsze, to nie leży w mojej naturze a jak się teraz zastanawiam to powinnam była jednak przewidzieć.
        • ekspert.grupa_synapsis Re: Chyba stracę pracę. 01.09.20, 17:31
          To nie będzie odkrywcze, ale napiszę. Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli pracodawca nie chce, żeby ktoś u niego pracował, a już szczególnie, gdy jest to taki pracodawca, który cynicznie stosuje mobbing, to nie da się w takim miejscu pracować. Trzeba odchodzić i szukać sobie czegoś innego. A czy walczyć z pracodawcą, czy nie, to inna, równoległa sprawa: czasem warto to robić a czasem nie ma to sensu.
          W wypadku osoby z depresją ważne jest, żeby nie czekać na masywny nawrót albo nasilenie się choroby tylko możliwie szybko reagować i korzystać ze zwolnienia lekarskiego, które zazwyczaj nie tylko jest uzasadnione, ale może być potrzebne przez dłuższy czas. Pozostawanie w sytuacji mobbingu jest szalenie niszczące. Zwolnienie może mieć ogromne znaczenie dla leczenia i zdrowienia, a jednocześnie zapewnia taki ochronny czas, w którym można myśleć o zmianie pracy. Pozdrawiam Panią serdecznie i życzę jak najkorzystniejszego rozwiązania tej trudnej sytuacji.
          Stanisław Porczyk, psychiatra
          • mardaani.74 Re: Chyba stracę pracę. 01.09.20, 18:45
            Powiem tak, wszystkie życzliwe mi osoby łącznie ze współpracownikami (a tych jest większość bo dobrze się dogadywałam z tymi ludźmi) mówią to samo.
            Byłam dzisiaj u lekarza i on też z miejsca zasugerował zwolnienie, umówiłam się też oczywiście na wizytę u psychiatry, ale trzeba 2 tygodnie poczekać.
            Pierwszy raz w życiu postąpię odpowiedzialnie i idę na to zwolnienie zanim wszystko się rypnie. Też myślę, że powrót do tego samego pracodawcy nie ma sensu ale ostateczną decyzję chcę podjąć już na spokojnie, jak opadną emocje i wrócę do większej równowagi. Poprzednio nie umiałam wychwycić tego momentu w porę i zawsze zrobiłam sobie masę nierozwiązywalnych problemów. Teraz właśnie chcę pierwszy raz zrobić sobie taki jak Pan to ładnie ujął ochronny czas.
            Myślę że bez względu na to czy będę próbowała tam zostać czy odejdę to te trzy lata dały mi bardzo dużo, pokonałam wiele moich koszmarów i fobii, czuję się mimo wszystko silniejsza. No i będzie co wspominać, bo co jak co ale nudy to tam nie było. Jeżeli powalczę to nie swoim kosztem i tak chyba bardziej dla idei, bo realnie wiadomo że nic się w takiej sytuacji nie udowodni, ale trochę bym chciała wsadzić kij w mrowisko. Tylko do tego trzeba jednak bardziej pewnie stać na nogach, więc kozaczyć nie zamierzam.
            Dziękuję za wpis i pokrzepiające słowa.
            • zoltanek Re: Chyba stracę pracę. 11.10.20, 13:11
              A coś Cię trzyma przy konkretnie tym miejscu pracy? Ludzie? Zastanawiam się czy nie lepiej poszukać sobie czegoś podobnego. No nie wiem. Ja bym nie chciał pracować w miejscu gdzie mnie nie chcą - ale dzielny nie jestem
              • mardaani.74 Re: Chyba stracę pracę. 19.10.20, 15:24
                Trzyma mnie fakt że tu gdzie teraz mieszkam nie mam za dużego wyboru, zwłaszcza na niepełny etat, bo całego to ja już nie chcę. Nie chce mnie regionalny który chyba ma zrobić odgórną czystkę, ale to nie jest osoba z którą się pracuje na co dzień, to taki bardziej wizytator. Mrówki pracujące na dole są w większości ok, trochę taka zbieranina świrów, statek głupców, każdy ma tam jakiegoś swojego robaka w głowie.
      • martyna2525 Re: Chyba stracę pracę. 01.09.20, 17:58
        To cholernie smutne jak nam przyszlo pracowac, wyciskani jak cytryny.
        Jesli jest tam mobing uciekaj, trzy lata w czyms takim tkwilam w jednym pokoju 8h dziennie tylko my dwie, do dzis dnia pewne rzeczy pozostaly.
        Moze to jest dobry krok by zaczac cos nowego?
        • mardaani.74 Re: Chyba stracę pracę. 01.09.20, 18:52
          Nieprzymuszony nikt przymusu nie lubi. Strasznie nie lubię szukania pracy i tych początków kiedy człowiek wszystkiego musi się uczyć od nowa, i w niczym się nie orientuje.

          Myślę że nie będę miała jakiejś traumy ogólnie bo tam było tak wielu różnych ludzi, niektórzy naprawdę świetni, pozytywnie zakręceni, choć ta ostatnia rozmowa wyświetla mi się w głowie jak film i tak jak nie pamiętam twarzy tak ta twarz wryła mi się okropnie. Brr. A to taki młody człowiek, co z niego będzie za 10 lat? Ilu ludzi tak potraktuje? Karma w tej konkretnej firmie wraca szybko, jest wielce prawdopodobnie że inwentura w grudniu zakończy jego fantastyczną karierę, ale pójdzie gdzie indziej i będzie robił to samo, z zimną krwią.
            • mardaani.74 Re: Chyba stracę pracę. 10.09.20, 18:18
              Siedzę i myślę, myślę i myślę i nie umiem podjąć decyzji.
              Biorę większą dawkę antydepresantu.
              Takie dziwne odcięcie, znasz to uczucie bycia za szybą?
              Wszystkiego dookoła jest za dużo, za szybko, za głośno, za jasno itd. Jednocześnie wszystko wydaje się być w rzeczywistości równoległej do mojej.

              Skłaniam się ku temu żeby pracować w opcji minimum mając wywalone i zachować stoicki spokój wobec każdej ewentualności, tylko czy ta teoria uda mi się w praktyce. Kto chce pływać musi skakać do wody.

              Na razie jeszcze chciałabym pobyć z dala od stada, ale nie wiem czy pani doktor da mi zwolnienie, bo zgadnij co? "bo nie wyglądam jakbym miała depresję". Nie chciałam robić głupiej pokazówki, nie ubrałam się w wór pokutny no to usłyszałam.
              • martyna2525 Re: Chyba stracę pracę. 10.09.20, 21:37
                Tak znam bycie za szybą, mln bodzcow z zew wrecz atakujacych....
                Po wielu latach chorowania musisz swojemi lekarzowi udowadniac ze masz depresje??? Bo nie wygladasz?
                W szpku jestem, kojarzy mi sie to tylkoz tym ze jak mojej niepelnosprawnosci nie widac i zazwyczajmam makijaz na twarzy to spoleczenstwo twierdzi ze "przeciez nie wygladam na chora tojak mi ge byc chora skoro nie widac", ale zeby lekarzowi udowadniac to tegojeszcze nie grali.
    • zoltanek Re: Chyba stracę pracę. 11.10.20, 13:06
      > Na tyle zachowałam przytomność umysłu że nie podpisałam wypowiedzenia za porozumieniem stron tylko naganę.

      w moich oczach i tak jesteś dzielną, twardą babką i przytoczona sytuacja w ogóle nie zdołała zburzyć tego obrazu. czasem opowiadam znajomym że znam taką kobietę, która żadnej p[racy sie nie boi. A to że sie rozpłakałaś to chyba normalne - kobiety tak już mają :-)
        • mardaani.74 Re: Chyba stracę pracę. 19.10.20, 15:35
          Zdecydowanie lepiej, depresja przeszła z nerwowej i lękowej w śpiącą. Mam wrażenie że odsypiam wszystkie poranne zmiany z ostatnich trzech lat. Jak nie śpię czuję się w miarę ok, szalonej energii do działania nie mam, ale wewnętrzny krytyk jakby przycichł.
          Tak więc na popo już bym zapewne dała radę, ale na rano, od 5.30 to ja tego jeszcze nie widzę.

          Jednakowoż nie będę ukrywać że sytuacja epidemiologiczna mocno mi miesza w dalszych decyzjach, bo trochę głupio ryzykować jak nie ma noża na gardle, ale z drugiej strony zamknąć się w domu, skoro i tak się człowiek nie jest w stanie kompletnie izolować przed chorobą to mi jako żywo przypomina mroczne czasy głębokiej agorafobii.a to były czasy złe jak samo zło.

          ps
          biuletyn z ostatnich chwili, zastepczyni kierownika z mojej zmiany siedzi na kwarantannie. Tak, że hmm. Dzisiaj mam umówioną telekonferencję z psychią, myślę, że poproszę o dalsze zwolnienie jednak.

          Trzymajcie się ciepło, dzięki za dobre myśli i słowa.
      • mardaani.74 Re: Chyba stracę pracę. 20.10.20, 00:48
        "Boję się" niemal każdej pracy, bo od zawsze uważam że "nic nie umiem i do niczego się nie nadaję"
        Mam już sporo lat ale nadal nie umiem powiedzieć co powinnam była w życiu robić tak "naprawdę". Nie wiem jaka jestem, jaka praca jest dla mnie tą właściwą, zawsze musiałam podejmować taką która była dla mnie dostępna a nie taką jaką bym rzeczywiście chciała robić. Żeby nie było mi smutno nie rozpuszczałam nigdy zbytnio fantazji, bo czułam że żadne moje marzenia w zakresie tzw. kariery nie są i nie będą w moim zasięgu z wielu powodów, finansowych i zdrowotnych nie w ostatku.
        Powoli zaczynam się godzić z faktem, że jak większość ludzi na świecie nigdy nie znajdę "mojego miejsca na ziemi". Że zawsze będę trochę czuła się wszędzie i we wszystkim taka tymczasowa i niedostateczna i nieco nie na miejscu i taka już pewnie pozostanie. "Co ja tutaj robię? - to moje podstawowe pytanie do samej siebie.
        • mardaani.74 Re: Chyba stracę pracę. 20.10.20, 00:53
          ok, chciałabym obsługiwać tę wielką koparę w kopalni odkrywkowej, ale to strasznie nieekologiczna praca, więc też muszę odpuścić :) ale ta kopara jest naprawdę super, tak sama w sobie.
          ps
          w dzieciństwie chciałam zostać misjonarką i pracować w Afryce, albo Indiach wśród trędowatych.

          a Wy kim myśleliście, że będziecie?
          • martyna2525 Re: Chyba stracę pracę. 20.10.20, 08:37
            Jako dziecko łyżwiarką pozniej ksiedzem a pozniej to juz medycyna i w tym kierunku sie spelniam.
            Rodzina chciala bym poszla na ekonomie to by byl dopiero dramat. Mialam tez przeblyski weterynarii.
            Ja cale zycie ide pod prąd czyims oczekiwaniom wsluchana w siebie truchtam sobie w wyznaczonym kierunku.
            • mardaani.74 Re: Chyba stracę pracę. 20.10.20, 11:37
              No ja właśnie nie czułam nigdy żadnego określonego kierunku. Chyba powinnam być rzemieślnikiem, bo lubię prace w których realnie się coś wykonuje, a zupełnie nie czuję się w pracach typowo biurowych, ale w dobie wielkich koncernów na co komu praca rzemieślnicza, produkuje się na taśmie montażowej, a to trudno nazwać pracą marzeń.
              Gdybym miała lepszą kondycję fizyczną to jeszcze bardzo odpowiadałoby mi ogrodnictwo, praca jako ogrodnik w jakimś historycznym ogrodzie przypałacowym to byłoby naprawdę coś.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka