bezrobocie....

19.02.05, 00:23
witam,
mam problem... nie mam pracy, ponad pół roku... nie ma sprawy, gdy mam
odpowiedzieć na jakieś ogłoszenie albo szukać w internecie - wiem jednak, że
tak naprawdę powinnam przejść się po firmach, to byłoby najlepsze... ale
zawsze, gdy się do tego przymierzam, wynajduję tysiące powodów i czuję się
tak, jakby to chodzenie i szukanie i tak nie miało sensu.. nie umiem tego
przezwyciężyć... wiem, że powinnam, ale na tym się kończy... mam doły, bo w
kieszeniach pustki ale i tak nie umiem się przemóc...
nie wiem, co mam robić - a teksty "weź się w garść" działają na mnie jeszcze
bardziej dołująco...
    • mskaiq Re: bezrobocie.... 19.02.05, 01:00
      To bardzo czeste, wiele ludzi czuje ze cos w nich jest silniejsze od nich
      samych. Dlatego potrafia wybuchac zloscia kiedy nie chca, czy nie potrafia
      przezwyciezyc strachu, niecheci itp. Sprobuj robic codzienne spacery i zadbaj o
      Swoja diete (duzo owocow i warzyw). To pomoze Ci kontrolowac Siebie na tyle ze
      bedziesz mogla to przelamywac co jest w Tobie i co nie pozwala Ci zyc.
      Seredczne pozdrowienia.
    • uri_ja Re: bezrobocie.... 19.02.05, 07:57
      pozostawanie dłuższy czas bez pracy jest częstą przyczyną depresji, niestety.
      jedyne co możesz dla siebie zrobić, zanim sytuacja zrobi się groźniejsza, to
      poszukać już teraz fachowej pomocy.bo Twoje dołki mogą być preludium do choroby-
      chociaż nie muszą, bo nie wszystkie stany obniżonego nastroju i braku pędu to
      od razu depresja :) sytuacja człowieka bez pracy jest nie do pozazdroszczenia,
      nie wiem czy nie jest bardziej stresująca niż człowieka , któremu trafił się
      wredny szef w pracy. poszukaj więc psychologa. pozdrawiam.
    • leksheygyatso NAMIARY 19.02.05, 09:56
      WITAM,
      proszę zobaczyć spis ośrodków kobiecych OŚKA, które pomagają w tym temacie tez
      (wsparcie spychologiczne,kursy szukania pracy,metodyka szukania,pomoc prawna
      etc.)
      www.oska.org.pl/infopage.php?id=72
      prosze na liście poszukac swojego rejonu lub zadzwonic do centrali i zapytac co
      polecaja koło Pani.
      Napewno warto pouczyć sie troche technik szukania pracy i radzenia sobie ze
      stresem a będzie lepiej.
      OM MANI PEME HUNG
      NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA
      NAMO BUDDHA UZDRAWIANIA-TATHAGATA PROMIENIUJĄCEGO LAPIS LAZULI
      pozdrawiam
      lekshey

    • 10ii Re: bezrobocie.... 19.02.05, 12:46
      Proponuję zmienić wyznanie./?/
    • alienka2 Re: bezrobocie.... 20.02.05, 19:33
      Ja też tak miałam ale w końcu dostałam pracę z ogłoszenia(więc wysyłaj,
      wysyłaj).
      Trochę po firmach chodziłam ale mało. W jednej byłam przez jakiś czas na
      bezpłatnym stażu. Troszkę z niego wyniosłam, chociaż staż się zakończył tak, że
      pewnego razu powiedziałam "dość" i już na następny dzień nie poszłam...ale to
      inna historia.
      Też się boję ludzi...ale jeśli wiesz co chesz robić...gdzie chcesz pracować...
      to możliwe, że ktoś szuka takiej osoby jak ty....
      spróbuj zrobić listę firm, które byś chciała odwiedzić.
      I pomyśl sobie to co powiedziała moja koleżanka...teraz są takie czasy (oni
      tzn. firmy) są przyzwyczajeni do tego, że co chwilę ktoś szuka u nich pracy.
      pozdrawiam
      powodzenia
      Alienka


    • nat.london Re: bezrobocie.... 21.02.05, 14:31
      Jestes z Poznania????
    • chomiczek4 Re: bezrobocie.... 21.02.05, 20:44
      dzięki wszystkim za mejle :) jestem ze Szczecina - tym, którzy się orientują,
      nie muszę mówić jak to miasto zeszło na psy i jak gospodarka leży, a co za tym
      idzie - praca :(((((((((((
      dzisiaj miałam mój malutki sukcesik - poszłam i złożyłam cv w paru miejscach,
      uffffffffffff...........
      • astralnie Re: bezrobocie.... 22.02.05, 17:16
        To świetnie,że ruszyłaś z miejsca, jedno CV zaniesione w odpowiednim czasie, do
        odpowiedniej firmy może zmienić twoją sytuację o 180 stopni.

        Głowa do góry, jak najwięcej optymizmu i spokoju, na pewno znajdziesz pracę, to
        tylko kwestia czasu i uświadomienia sobie, że nie musisz już być bezrobotna.
        Przecież pół roku to już dość czasu, prawda? Więc czas aby to się zmieniło.

        Ja też byłem w takiej sytuacji, może nawet gorszej, prawie rok bez dochodu, i
        tak zwanych bezowocnych poszukiwań "na siłę" i "byle czego", "żeby się gdzieś
        zaczepić". Nic z takiego podejścia nie wyszło, w końcu wyluzowałem się,
        przestałem się tym zadręczać, martwić o to wszystko i w ciągu paru dni praca
        znalazła mnie sama, w jakiś cudowny, do dziś dla mnie nie odgadniony. Teraz
        jestem dyrektorem sp. z.o.o., chociaż mam dopiero 28 lat... nie ma rzeczy
        niemożliwych!

        Powodzenia!

        Ps.
        Pozdrawiam Szczecin, byłem tam na studiach ;-)
    • greta_30 bezrobocie, bezrobociem... 22.02.05, 17:03
      od pól roku nie zarobiłam złotówki.
      Siedziałam w domu i się bałam.
      Jakiś czas temu poczułam się lepiej.
      Traf chciał, ze w pracy znajomego ktoś poszedł na macierzyński.
      Niechciałam spróbować, bo się bałam i na dodatek czułam, że wyglądam jak gó...
      Komunikowałam się podobnie.
      Poproszono mnie o wykonanie telefonu.
      Parę godzin ściskałam słuchawkę.
      Na szczęście ten pan był chory i zaprosił mnie na dziś.
      Dziś czułam się świetnie.
      Poszłam na rozmowę.
      Postałam pracę.
      Chyba, bo jeszcze będzie badała mnie dział HR, czy "pasuję do struktury firmy".

      Co mam Ci powiedzieć moja droga? Nie znajdziesz (albo inaczej: nie powinnaś
      znależć) pracy, kiedy nie czujesz, że jesteś już na nią gotowa. Lepiej schować
      się i zmiejszyć racje żywnościowe, niż złapać robotę której nie podołasz (to
      powoduje kolejnego doła i tak w kółko i w kółko...). Wiem, że istnieją ośrodki
      pracy dla ludzi z problemami. Nie wiem dokładnie, ale znajoma wyszperała w
      necie coś o hotelu prowadzonym przez chorych i całkiem nieżle prosperującym.
      Może obierz wersję "dla słabszych" zamin będziesz na tyle silna żeby stawić
      czoła pracy bez taryfy ulgowej. Co myślisz?
      tak czy siak - życzę powodzonka i może napisz mi na priva czym się zajmujesz,
      to pomyślimy.

      greta - rezydentka stara
Pełna wersja