Dodaj do ulubionych

dosc wszystkiego i wszystkich

22.02.05, 16:14
mam dosc wszystkiego i wszystkich. nawet ciac mi sie juz nie chce.teraz po
prostu nie chce sie juz nawet budzic.samotna chociaz wokol tylu ludzi-
znajomi,chlopak,rodzina... i ta pustka.tez tak macie?
Obserwuj wątek
    • smutaska3 Re: dosc wszystkiego i wszystkich 22.02.05, 16:23
      samotnosc jest nieodlaczna cecha kazdego ludzkiego istnienia,samotnie sie
      rodzimy i smaotnie umieramy,kazdy z nas jest inny i kazdy sam,i nawte ci ktorzy
      sobie tego nie uswiadamiaja ,to odczuwaja/to ze zyjemy i lubimy i potrzebujemy
      zyc stadnie (jelsi chodiz o wiekszosc ludzi) to clakiem inna sprawa

      pustka,i to ze nie chcesz wstawac z lozka,to objaw depresji,bierzesz
      psychotropki?pewnie za jakis czas przejdzie..

      mi sie jarac chce,ale nic po za tym,na szczesice do kiosku mi sie isc nie chce..
      • dohaze dosc wszystkiego i wszystkich 22.02.05, 16:51
        nie biore wiesz? nigdy nie bralam. nigdy tez nie szukalam pomocy u lekarza.moze
        dlatego ze smarkata jestem( 18 latek dopiero)a wszyscy wokol mysla ze to jakies
        moje fanaberie.
        • smutaska3 Re: dosc wszystkiego i wszystkich 22.02.05, 17:05
          18 latek to juz nie jestes taka smarkata:P

          ja jeszcze przez kilka dni mam 19..ale wiesz jest bardzo duzo osob 14,16,ktore
          maja depresje,i inne o wiele powazniejsze zaburzenia..

          to ze sie tniesz,to juz na cos wskazuje

          jak tak bedzie przez dluzszy czas (np. 32 tygodnie) to powinnas pomyslec o
          pojsciu do psychologa,choc ja bym proponowala psychiatre..

          nie wiem co na to twoi rodzice?ale jakby co to nie musisz sie im spowiadac,gdyz
          wlasnie masz juz swoje latka..
          • smutaska3 Re: dosc wszystkiego i wszystkich 22.02.05, 17:05
            :D sorki,mialo byc 2 tygodnie:)
            • dohaze Re: dosc wszystkiego i wszystkich 22.02.05, 17:13
              ciecie sie- to bylo 2,3 razy jakis miesiac temu. pilniczkiem bo bic innego nie
              mialam pod reka. smieszne co?:D pozniej obiecalam sobie ze przestane. i
              przestalam ale jak sie okazuje jezeli raz sie cos zaczelo to ciezko z tego
              wyjsc tak zupelnie.tyle tylko ze ten pilniczek nie pomaga.bo co to daje??tylko
              ze poki co na dalsze kroki nie mam sily, odwagi. a rodzice sa rozwiedzeni.
              kiedy to sie zaczelo u Ciebie?
              • smutaska3 Re: dosc wszystkiego i wszystkich 23.02.05, 16:53
                moja historia nie ci raczej nie pomoze,ale u psychiatry zagoscilam majac 11
                lat:P
                domyslalm sie ze teraz nie masz na nic sily,mam andzieje ze ci sie poprawi
                jakos a nie bedzie gorzej
                ale lepij zebys komus powiedziala,np. komus z kims mieszkasz,albo chlopakowi
                jak jest odpowiedizlany,i zeby ten ktos zalatwil ci wizyte i pojechal z toba na
                nia

                ciecie nie wydaje mi sie smieszne,dobrze ze nie robisz tego dalej,bo to jest
                jak nalog:/
                • dohaze Re: dosc wszystkiego i wszystkich 23.02.05, 17:58
                  nie wiem jak to robia inni. jak po prostu umawiaja sie na wizyte i na nia ida.
                  chyba trudno jest otworzyc sie przed jakims lekarzem, obcym czlowiekiem ktorego
                  raczej malo interesuje co sie z Toba dzieje... poza tym nie wyobrazam sobie
                  zebym miala wyladowac u lekarza. moje otoczenie raczej tez nie. jak juz chyba
                  mowilam Ci ktorzy widza ze dzieje sie ze mna cos niedobrego mysla raczej ze to
                  PRZEJSCIOWE. bo jasne i mi zdarza sie miec jakby lepsze dni, wyglupiac sie itd.
                  ale to idiotyczne cos, ta pustka zawsze wraca. nie boje sie otworzyc, raczej
                  czasami nawet probuje...ale mam wrazenie ze to nie bardzo ma sens.ze kazdy ma
                  tyle swoich problemow, zmartwien ze niemozliwe jest zeby znalezc jeszcze czas
                  dla tych moich odchylow... z rodzicem sie w tej sprawie nie dogadam, nawet wole
                  nie zawracac mu glowy bo on ma mase swoich klopotow. dzisiaj, gdy wyszedl ode
                  mnie moj chlopak, od razu zaczelam plakac.bo tak strasznie nie chce byc
                  sama.jeszcze jak pomysle o tegorocznej maturze.wszyscy o tym gadaja:(
                  • dohaze Re: dosc wszystkiego i wszystkich 23.02.05, 18:04
                    11lat??!! nawet nie pzrypuszczalam ze mozna tak wczesnie... ale mnie
                    wystraszylas. musialas byc albo bardzo wrazliwa albo wydarzylo sie wtedy cos
                    naprawde paskudnego co doprowadzilo Cie do takiego stanu:( a Twoje wierszyki sa
                    bardzo smutne...az sie boje co mozesz myslec kiedy je piszesz:/
                  • chwilozofia Re: dosc wszystkiego i wszystkich 24.02.05, 15:00
                    nie wiem jak to robia inni. jak po prostu umawiaja sie na wizyte i na nia ida.

                    ludzie tak po prostu sie nie umawiaja. bardzo dlugo mysla o terapii. odwlekaja.
                    czekaja na poprawe samopoczucia. a jak podejma decyzje to zazwyczaj kilka razy
                    dzwonia, umawiaja sie, odwoluja. nikt nie wie jak dluga droge w glowie
                    przeszedl kazdy, kto w koncu sam trafil do psychologa/psychiatry.

                    > chyba trudno jest otworzyc sie przed jakims lekarzem, obcym czlowiekiem ktoreg
                    > raczej malo interesuje co sie z Toba dzieje...

                    nie zakladaj ze jest trudno i ze lekarz jest malo zainteresowany tym co sie z
                    Toba dzieje.

                    poza tym nie wyobrazam sobie
                    > zebym miala wyladowac u lekarza.

                    mysle ze sobie wyobrazasz. bo juz o tym mowisz i piszesz. wiesz ze potrzebujesz
                    pomocy specjalisty. brak Ci tylko jeszcze odwagi...

                    >moje otoczenie raczej tez nie. jak juz chyba
                    > mowilam Ci ktorzy widza ze dzieje sie ze mna cos niedobrego mysla raczej ze
                    to
                    > PRZEJSCIOWE. bo jasne i mi zdarza sie miec jakby lepsze dni, wyglupiac sie
                    itd.
                    >
                    > ale to idiotyczne cos, ta pustka zawsze wraca. nie boje sie otworzyc, raczej
                    > czasami nawet probuje...ale mam wrazenie ze to nie bardzo ma sens.ze kazdy ma
                    > tyle swoich problemow, zmartwien ze niemozliwe jest zeby znalezc jeszcze czas
                    > dla tych moich odchylow... z rodzicem sie w tej sprawie nie dogadam, nawet
                    wole
                    >
                    > nie zawracac mu glowy bo on ma mase swoich klopotow.

                    tym staraj sie nie kierowac. a juz na pewno nie przejmowac. to Ty potrzebujesz
                    pomocy i zadbaj o siebie! bo z tego co piszesz raczej nie mozesz liczyc na to
                    by otoczenie zadbalo o Ciebie.

                    dzisiaj, gdy wyszedl ode
                    > mnie moj chlopak, od razu zaczelam plakac.bo tak strasznie nie chce byc
                    > sama.jeszcze jak pomysle o tegorocznej maturze.wszyscy o tym gadaja:(

                    postaraj sie jak najszybciej skontakowac z lekarzem. zrob to dla siebie.
                    i 3maj sie


    • mskaiq Re: dosc wszystkiego i wszystkich 23.02.05, 15:43
      Kiedy sie tniesz to zwykle probujesz sie w taki sposob ukarac za cos. Twoja
      samotnosc to strach przed otwarciem sie. Kiedy jest w nas duzo strachu to wtedy
      pojawia sie to uczucie pustki, boisz sie zapalic radosc.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • dohaze Re: dosc wszystkiego i wszystkich 23.02.05, 18:01
        tak, probowalam sie ukarac a raczej cieszylam sie ze w koncu moge miec nad
        czymkolwiek kontrole... pozdrawiam Cie mskaiq
        • smutaska3 Re: 23.02.05, 18:55
          dohaze mi sie wdyaje ze ty potrzebujesz z kims pogadac,i moze to dziwne co
          powiem ,ale moim zdaniem psycholog nie jest do tego najlepsza osoba
          psychiatra..raczej po to zeby leki zapisac..

          ja niestety tez nie ..bo mam pozadnie zryta psyche..

          twoje problemy sa wazne,i chyba sama czujesz ze nie sa przejsciowe?moze warto
          komus o tym powiedziec;to nie ejst tak ze kazdy ma dosc swoich klopotow!!

          w kazdym razie pamietaj ze jak bedzie gorzej,to zawsze cos co moze ci pomoc..


    • mskaiq Re: dosc wszystkiego i wszystkich 24.02.05, 14:19
      Mysle ze najwazniejsza sprawa jest wybaczenie Sobie cokolwiek zrobisz zle. Ja,
      cala moja uwage skupiam na tym aby nie popelniac ich, ucze sie tego, tego mozna
      sie nauczyc.
      Zamiast tego czesto karamy albo nie lubimy siebie za to ze je popelniamy. W
      taki sposob nie wyeliminujesz bledow, to powoduje tylko niechec do siebie.
      Kiedy masz niechec do Siebie, masz niechec do wszystkiego wokol, bo swiat
      pozmajemy przez nas samych. Twoja zamknietosc bierze sie z tego ze boisz sie ze
      jestes gorsza. Nie jestes gorsza, moge Cie o tym zapewnic.
      Piszesz o maturze, mam wrazenie ze masz wiele watpliwosci co do Twoich
      mozliwosci. Musisz wierzyc w Swoje mozliwosci, udowadniaj Sobie ze mozesz
      zrobic wszystko co inni, nawet lepiej. Ja kiedys sobie to udowodnilem.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • ria2 Re: dosc wszystkiego i wszystkich 24.02.05, 17:41
      Poczucie osamotnienia (nawet, gdy wokół jest dużo życzliwych ludzi), to
      permanetne odczucie. Rozumiem. Jak sobie radzić... nie wiem. Ja chyba sobie nie
      radzę. Po prostu tak organizuję czas, żeby nie mieć czasu o tym myśleć.

      Pogadaj z kimś bliskim o tym poczuciu pustki. Może zrozumie :)?!
      Trzymaj się!
      Ria
      • dohaze Re: dosc wszystkiego i wszystkich 25.02.05, 13:03
        probuje rozmawiac o tym z innymi ale... roznie to wychodzi:( kiedy obok jest
        moj chlopak mam mu tyle do powiedzenia a nieumiem wykrztusic z siebie slowa;
        rozmawiac z nim o czymkolwiek innym-nie ma problemu ale o tym... nie potrafie:(
        czasami mam wrazenie ze jestem niema.albo to swiat wokol jest gluchy.gluchy na
        mnie i na to co chce powiedziec.i chociaz nie chce zeby inni widzieli jak
        placze to jednak czasami zaluje ze nie widza:( nie chca widziec?
        domownicy powiedza ze sobie cos ubzduralam. ze tu nie potrzebne sa leki czy
        lekarz ale ... no wlasnie co? to po prostu moje humory.mysla- jak osoba w tak
        mlodym wieku moze miec JAKIEKOLWIEK problemy?! a ja juz nawet nie mysle o
        konkretnych problemach, ja po prostu nie chce myslec juz o niczym:(i to jest
        beznadziejne-to otepienie, pustka, wyobrazanie sobie jakby to bylo gdyby mnie
        zabraklo... chociaz wiem ze nie wystarczy mi odwagi.
        dziekuje wszystkim za cieple slowa.
        ale na lekarza nie bede chyba umiala sie zdecydowac:(
        a to prawda-nie wierze w swoje mozliwosci.nie mam najgorszych ocen ale to za
        malo...na studia nie dostaja sie osoby srednie...
        • ria2 Re: dosc wszystkiego i wszystkich 25.02.05, 16:45
          Cześć!

          Wiem, jak trudno jest złapać realny kontakt z drugim człowiekiem. Ale myślę, że
          warto próbować. Może kiedyś w końcu poczujesz, że ktoś nadaje na tych samych
          falach. Wtedy okaże się, że ktoś jednak nie jest "głuchy" na Ciebie! Zaufasz i
          przestaniesz być "niema". Potrzebna jest wytrwałość.

          Szkoda, że nie możesz porozmawiać o najważniejszych dla Ciebie sprawach z
          bliskimi. Z drugiej strony, pamiętaj, że nie jesteś odosobnionym przypadkiem. A
          może jednak warto byłoby zaufać chłopakowi i porozmawiać?

          Jeżeli chodzi o lekarza, to też jakoś nie mogę się przemóc, choć u mnie trwa to
          już ok. 10 lat (od 13/14 roku życia).

          Wiem też sporo o szkolnictwie wyższym w Polsce, więc mogę Cię pocieszyć, że na
          studia dostają się bardzo różni ludzi. Na pewno nie o wszystkich można
          powiedzieć, że „są powyżej średniej” ;-)!
          Moja rada jest taka: nie porównuj siebie z nikim! Rób wszystko najlepiej, jak
          potrafisz i ciesz nawet z drobnych sukcesów. Wtedy nigdy nie pomyślisz o sobie,
          że jesteś „średnia”!

          Powodzenia!

          Ria





Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka