Dodaj do ulubionych

poczucie winy

24.04.05, 13:48
Żyję z ciągłym poczuciem winy. Że źle pracuję (zaharowuję sie na śmierć). Że
jestem utrapieniem dla rodziców ( nie wyszłam za mąż, nie mam dziecka). Że
mam bałagan. Że .... za wszystko czuję się winna. Żyję przygnieciona
kilkutonowym ciężarem obowiązków. Nie mogę się wyprostowac nawet i spojrzeć
na wiosnę i odetchnąć pełną piersią. Im więcej robię, tym więcej widzę
pozostałej roboty do zrobienia. Proszę pomóżcie mi. Proszę.
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: poczucie winy 24.04.05, 16:21
      Mysle ze poczucie winy bierze sie z braku wybaczenia sobie. To bardzo
      destrukcyjnie uczucie, bardzo czesto potrafimy czuc sie winni ale nie zmieniamy
      tego co robimy zle i co wywoluje to uczucie.
      Jedyne rozwiazanie to zmiana tego co wywoluje poczucie winy. Piszesz ze zle
      pracujesz, jesli to prawda to zastanow sie co robisz zle i zmien to.
      Piszesz ze masz balagan, to zmien to rowniez, mysle ze to latwo zmienic. Kiedy
      zaczniesz zmieniac to wszystko co powoduje uczucie winy, pozbedziesz sie tego
      uczucia a takze wielu zlych nawykow i dzialan.
      Serdeczne pozdrowienia.

      rzeczy ktore przynosza
    • noisiv Re: poczucie winy 24.04.05, 23:15
      Witaj Fiosia...
      Jestem tu nowa osoba i kiedys mialem podobne odczucia - zapracowywanie sie, moze nie mialem poczucia winy ale raczej niedocenianie siebie. Nie bede Ci jednak pisal o sobie ale o tym jak mozna sie wydostac z pulapki ogromu obowiazkow, z poczucia winy. Piszesz, ze zaharowujesz sie...ciekaw jestem czy pracodawca wymaga tego od Ciebie, czy moze czujesz presje wspolpracownikow ? Moze to nie jest jawna presja lecz bardziej Twoje mysli o tym, ze moze ktos pomysli, ze malo pracujesz ? Zaleznie od odpowiedzi na te pytania mozna zaczac dzialac.
      Jesli to bardziej jest w Twojej glowie przydaloby sie "na chlodno" przeanalizowac jak jestes w pracy oceniana ? Czy ktos kiedys zwrocil Ci uwage, ze za malo pracujesz ? Gestem ? Spojrzeniem ? Slowem ?
      Zobaczymy co odpowiesz...

      ...a co do Twojego rzekomego utrapienia...to wiesz, wychodzenie za maz nie jest obecnie celem samym w sobie...Twoi rodzice - co oczywiste - martwia sie o Ciebie bo wiedza, ze kobieta w stalym, oficjalnym zwiazku bedzie bezpieczna wiec i oni - Twoi rodzice poczuja sie lepiej...ale to ich punkt widzenia...i nie moga jednak zapominac, ze TY masz SWOJE zycie...calkiem SWOJE, ktore TY ksztaltujesz wedle swojej woli...postaraj sie traktowac uwagi rodzicow jako wyraz troski...ale przeciez TY wiesz lepiej co jest dla Ciebie DOBRE...podejmujesz decyzje z SWOIM czasie...mozesz wziac pewne rady pod uwage...ale rowniez nie musisz ich brac.....mysle, ze Twoi rodzice uspokoja sie i nieco odpouszcza jesli pokazem im mocno, ze SAMA w tych sprawach podejmujesz decyzje, ze nie dasz sie wykorzystac, ze takie decyzje trzeba przemyslec, ze czujesz sie za siebie odpowiedzialna, ze ich zmartwienia nie powinny byc tak wielkie gdyz TY zadbasz o siebie. Jesli poczuja, ze jestes odpowiedzialna, ze radzisz sobie...powinni odpuscic - nieco :)...pewnie zawsze juz beda Cie indagowac w tej sprawie...ale takie juz prawo rodzicow...

      ...a z balaganem to chyba najmniejszy problem
      • fiosia Re: poczucie winy 25.04.05, 14:23
        Pracuję bardzo dużo, więcej niz inni pracownicy, ale wydaje mi się, że to
        dlatego że oni są lepsi, zdolniejsi a ja muszę to nadrobić pracowitością. Jeden
        raz kolega nawet zwrócił mi uwagę, że może za dużo robie i żebyśmy wszyscy
        robili mniej więcej po równo. Jeżeli nie pracuję mam poczucie winy. Znika ono
        gdy zabieram sie do pracy. Wtedy czuję sie bezpieczna i wartościowa. W domu jak
        myję podłogę wiem że mama jest ze mne zadowolona. Jak idę się położyc lub robie
        sobie kawę widze w jej oczach wyrzut. Największą miłość rodziców czuję malując
        ogrodzenie. Sama siebie też traktuję jak mnie nauczyli rodzice. Pamiętam jaka
        była awantura raz w wakacje jak się położyłam na kocu w ogrodzie. Jak mogłam?
        Motuka i do plewienia trawnika!. Ja się od tego nie uwolnię. Nie umiem
        odpoczywać nie umiem cieszyć się życiem. Matka nauczyła mnie ciężkiej pracy ale
        nie nauczyła mnie radości życia, nie pokazała mi tego. Sama jest pracoholiczką,
        ma stwardnienie rozsiane (choroba wywołana autoagresją). Lubię spać. Uwielbiam
        spać. Właśnie się nałykałam prochów i odpłyne na kilka godzin. Nie jestem
        człowiekiem jestem wrakiem. Jakimiś nędznymi resztkami. Nie wiem co jeszcze mam
        napisać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka