fox_fire
17.05.05, 18:34
Bliska mi osoba pod wplywem bardzo ciężkich przezyc cierpi, jak sadze, na depresje. Obserwuje u Niej wszystko to, o czym mowa w przypadku depresji - hustawki nastroju, bezsennosc, widzenie wszystkiego w czarnych barwach, brak laknienia (kolo 21 potrafi przypomniec sobie, ze wlasciwie to nic nie jadla). "Ratuje" sie w dosc popularny niestety sposob - alkoholem. Procz mnie nie ma wlasciwie nikogo, na kogo moglaby liczyc. Nie wiem jak Jej pomoc by Ja z tego wyciagnac. Brak mi pomyslow, bo wszedzie jest mowa o zgloszeniu sie do psychiatry/psychologa. I tu jest pies pogrzebany - konmi jej tam nie zaciagne. Nie ma zaufania do "czubkologow", gdyz miala juz kontakt w dziecinstwie (na skutek traumatycznych przezyc narzucono jej wizyty u psychologa) z takowymi. Nie pomagaja tlumaczenia, ze za komuny byli inni psychiatrzy, a teraz sa inni. Wiem, ze nie namowie jej na taka wizyte. Dodam tez, ze Ona jest calkowicie swiadoma tego co sie z Nia dzieje, nie ma u Niej syndromu zaprzeczania i wmawiania otoczeniu, ze jest zdrowa. Co robic????