Dodaj do ulubionych

smutek :-(

21.05.05, 23:20
Cześć!

Od kilku dni jest straszny. Ciągle (jak nikt nie widzi) płaczę, albo chce mi
się płakać. Co robić?!
Proszę o radę: co zrobić, żeby choć przez chwilę tego nie czuć?! Albo
przynajmniej nie w takim natężeniu i tak długo?

Macie jakieś sposoby?

Spokojnej nocy!
Ria
Obserwuj wątek
    • fasio Re: smutek :-( 21.05.05, 23:46
      płacz,płacz,to cię wyleczy,myślę..
      Ja to czuje /nie czuje/, jakbym nie byl zywą istotą./anestesia dolorosa ?/
      Zaczynam plakać,placze,-iskierka zycia,jak deszcz,po wybuchu , na pustyni,
      po katastrofie nuklearnej,
      • suchyxxx Re: smutek :-( 21.05.05, 23:57
        Musisz iść do psychologa a najlepiej zacząć brać jakiś lek bo wiem że na płacz
        pomagają leki.Jednak pamiętaj że nawet biorąc jakiś lek z grupy ssri trzeba
        czasem czekać nawet kilka miesięcy zanim płacz i smutek ustanie.Nie martw
        się.Polecam seroxat bo po nim jest dużo radości i energii.Zobaczysz będzie dobrze
        • ria2 Re: smutek :-( 22.05.05, 10:17
          Hej!

          Dzięki za radę, ale już gdzieś pisałam, że nie mogę sobie pozwolić na leki
          przede wszystkim ze względu na niebezpieczeństwo ewentualnych skutków
          ubocznych.

          Mam b. odpowiedzialne zajęcie. Muszę być na pełnych obrotach, bez epizodów
          typu: nudności, zawroty głowy, senność itp.

          Choć pewnie w innych okolicznościach...
          W każdym razie dzięki za zainteresowanie :-).
          Ria
      • ria2 Re: smutek :-( 22.05.05, 10:19
        Fasio, tylko że już nie mogę tak ciągle płakać do poduszki... Męka, straszna
        męka. A rano trzeba wstać, i iść do ludzi, i się uśmiechać...

        Pozdrawiam,
        Ria
        • aspolecznie Re: smutek :-( 22.05.05, 10:24
          ria2 napisał:

          > Fasio, tylko że już nie mogę tak ciągle płakać do poduszki... Męka, straszna
          > męka. A rano trzeba wstać, i iść do ludzi, i się uśmiechać...
          >
          > Pozdrawiam,
          > Ria

          ale napisz,jeśli tylko możesz,dlaczego tak płaczesz "do poduszki"?
          nie masz komu się wypłakać "w rękaw"?
          • ria2 Re: smutek :-( 22.05.05, 10:31
            Aspołecznie, widzę, że jesteś własnie na forum :-).

            Skąd ten smutek? Trduno powiedzieć... wiele rzeczy się na to złożyło: stres w
            pracy, pewnie geny, osamotnienie (choć nie dosłowne)...

            Nie mam się komu wypłakac, bo nie chcę "płakach w rękaw" bliskim, którzy i tak
            się b. o mnie martwią.

            Widzisz, to zamknięte koło.

            Pozdrawiam i do napisania :-)
            Ria
            • aspolecznie Re: smutek :-( 22.05.05, 10:42
              ria2 napisał:

              > Nie mam się komu wypłakac, bo nie chcę "płakach w rękaw" bliskim, którzy i
              tak
              > się b. o mnie martwią.
              >
              > Widzisz, to zamknięte koło.
              >
              > Pozdrawiam i do napisania :-)
              > Ria

              wygląda na to,że "wpadłaś/eś" w zamknięte koło wszechogarniającego cię smutku.
              farmakoterapia raczej może ci zaszkodzić niż pomóc,nawet ta najlepiej dobrana.
              przydałby ci się teraz mądry "guru",aby wskazać ci wyjście z tego "zamkniętego
              koła",które jest zamknięte tylko z pozoru,bo tylko wewnątrz tego "kola" nie
              widać,że jednak wyjście istnieje.
              ale gdzie ci mądrzy "guru" są?
              • ria2 Re: smutek :-( 22.05.05, 21:15
                Hej!

                Nie chcę niczego brać, ale nie wiem, czy uda mi się z tego samej wyjść???
                Wcześniejsze epizody były krótsze i mniej przytłaczając.

                Potrzebny jest mi nie tyle guru, psycholog, co po prostu ktoś bliski, tak
                naprawdę. Bliski emocjonalnie, bezinteresownie... ale to mrzonka, więc dlatego,
                m.in., też mi smutno :-(.

                Serdecznie pozdrawiam,
                Ria

                • aspolecznie Re: smutek :-( 22.05.05, 22:00
                  ria2 napisał:

                  > Hej!
                  > Potrzebny jest mi nie tyle guru, psycholog, co po prostu ktoś bliski, tak
                  > naprawdę. Bliski emocjonalnie, bezinteresownie... ale to mrzonka, więc
                  dlatego,
                  >
                  > m.in., też mi smutno :-(.

                  dlaczego mrzonka?
                  a jeśli nawet mrzonka,to jest to najpiękniejsza mrzonka jaką znam
                  i mnie też jest smutno,że to TYLKO mrzonka :)

                  ps
                  ale wiem,że takie mrzonki też się spełniają
                  może Tobie się spełni?
                  > Serdecznie pozdrawiam,
                  > Ria
                  >
            • marenta Re: smutek :-( 22.05.05, 14:27
              ej, to ty sobie stres rozładowywujesz tym płaczem, nie uzależniaj od tego! jest
              cała masa zdrowych akceptowalnych społecznie odstresowywaczy, znajdz cos dla
              siebie
              Pozdrawiam


              • bazylka9 Re: smutek :-( 22.05.05, 14:37
                Pewien etap w moim życiu też tak wyglądał - płacz, łzy których nie mogłam
                powstrzymać nawet w miejscach publicznych. Każdy malutki problem urastał do
                tragedii. Ponoć jest to jeden z objawów depresji. Chyba coś w tym jest bo odkąd
                zaczęłam przyjmować leki anty.. ochota do płaczu minęła. Też mam odpowiedzialne
                zajęcia, na których muszę być przytomna i trzeźwo myśleć. Na początku obniżyłam
                sobie dawkę do połowy z tego co lekarz mi zaaplikował. To pomogło. Nie czułam
                żadnych skutków ubocznych, a później stopniowo zwiększałam sobie dawkę. Tak to
                wyglądało.
                Pozdrawiam
                • ria2 Re: smutek :-( 22.05.05, 21:08
                  Cześć Bazylka!

                  Czy mogłabyś napisać, co to były za leki (te z minimalnymi skutkami ubocznymi),
                  tak na wszelki wypadek. Nie chcę niczego brać, ale nie wiem, jak długo jeszcze
                  wytrzymam...

                  Pozdrawiam, Ria
              • ria2 Re: smutek :-( 22.05.05, 21:19
                Płaczę nie tylko z powodu stresu. To tylko jedna z przyczyn.

                Proszę o te naturalne metody radzenia sobie ze smutkiem. Zaznaczam, że:
                czytanie, spacery, praca, kino, sport, muzyka - już na mnie nie działają.

                Co można robić innego?

                A, słodycze już też nie - bo od jakiegoś czasu mam jadłowstęt :-(.

                Pozdrawiam Cię, Ria
    • mskaiq Re: smutek :-( 22.05.05, 03:49
      Nie wolno plakac to bardzo poglebia smutek, staje sie wtedy nie do zniesienia.
      Najlepszametoda na smutek jest aktywnosc. Zajmnij sie tym co lubisz. Jesli nie
      masztakich rzeczy zajmnij sie sprzataniem, gotowaniem czymkolwiek byleby nie
      siedziec Sama i rozmyslac. Zacznij chodzic na spacery ale mysl wtedy o rzeczach
      ktore Cie ciesza.
      Lzy zwykle sa zwiazane z zalem. Unikaj zalu nad Soba, taki zal to strasznie
      niszczaca energia.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • marenta Re: smutek :-( 22.05.05, 03:56
        płacz to często pierwszy krok do identyfikacji ze swoimi uczuciami
        • fasio Re: próbowałem wyslać maila 22.05.05, 06:01
          na pocieszenie,
          ale nie dało rady,serwer nie działał,czy jakies tam eeeeeee :[
        • ria2 Re: smutek :-( 22.05.05, 10:37
          Marenta, moje identyfikacja z uczuciami nastąpiła już dawno... Ale co z tego,
          że wiem, dlaczego czuję się tak a nie inaczej, jak nic nie mogę z tym zrobić?

          Ta wiedza za wiele - wbrew pozorą - nie daje!

          Pa!
          Ria
          • marenta Re: smutek :-( 22.05.05, 14:12
            Boże, daj mi pogodę ducha abym godził się z tym, czego zmienić nie mogę,
            odwagę, abym zmieniał to, co zmienić mogę, i mądrość, abym odróżniał jedno od
            drugiego. Marek Aureliusz
      • aspolecznie Re: smutek :-( 22.05.05, 09:08
        mskaiq napisał:

        > Lzy zwykle sa zwiazane z zalem. Unikaj zalu nad Soba, taki zal to strasznie
        > niszczaca energia.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        Ria nie napisał/a z jakiego powodu jest jej/jemu smutno i płyną jej/jego łzy.
        bez przyczyny?
        smutek bez przyczyny?
        jeśli tak,to chyba dobry byłby jakiś lek.
        a jeśli jest przyczyna tego smutku?
      • ria2 Re: smutek :-( 22.05.05, 10:24
        Cześć, Mskaiq!

        Płacz staram się b. ograniczać, tzn. nie robić tego przy ludziach. Wiem, że to
        okropne tak "pasożytować" na emocjach innych. Płaczę w samotność.

        Problem polega na tym, że jestem b. aktywna. Praca mnie do tego zobowiązuje.
        Mam hobby - ale trudno mi już czerpać z tego radość, gdy ciągle mnie dusi ten
        smutek...

        Serdecznie pozdrawiam i życzę udanego dnia
        Ria

        • sam20 nie myśl za dużo 22.05.05, 14:18
          i idz w koncu do tego terapeuty :)

          jutro wyjezdzam wiec bedziesz miała spokój przez miesiąc ale jak wróce masz
          miec pierwszą wizyte za sobą :P
          • ria2 Re: nie myśl za dużo 22.05.05, 21:06
            Sam, postaram się!
            A tymczasem życzę miłej podróży i udanego pobytu w Bieszczadach. Trzymaj się
            Ciepło :-)!
        • mskaiq Re: smutek :-( 22.05.05, 15:18
          To dobrze ze jestes aktywna, wtedy nie myslisz i wtedy nie masz czasu aby byc
          smutna.
          Nie piszesz skad sie bierze Twoj smutek. Najczesciej taki smutek i placz
          pojawia sie razem z silnym zalem nad Soba.
          Jesli tak jest to nie rozpamietuj tego co powoduje Twoj placz. Nie wolno tego
          robic wlasnie wtedy kiedy jestes sama.
          Masz racje, kiedy ten smutek jest trudno cieszyc sie czymkolwiek. Ten smutek
          trzeba przelamac ale mozesz to zrobic tylko wtedy kiedy usuniesz przyczyny tego
          smutku. Kiedy to zrobisz ten smutek odejdzie. Jesli pozwolisz temu smutkowi
          zostac to bedzie niszczyl wszystko co jest wazne w Twoim zyciu. Moze napisz co
          jest przyczyna tego smutku.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • aspolecznie Re: smutek :-( 22.05.05, 15:58
            mskaiq napisał:

            > Masz racje, kiedy ten smutek jest trudno cieszyc sie czymkolwiek. Ten smutek
            > trzeba przelamac ale mozesz to zrobic tylko wtedy kiedy usuniesz przyczyny
            tego
            >
            > smutku.

            a mjesli smuci się z powodu,że tyle zła jest na świecie i że to zło nie "spada
            z nieba',ale sobie je ludzie wyrządzają nawzajem? jak usuniesz przyczynę
            takiego smutku?
            atać się aspołecznym?
            stać się obojętnym?
            udzielać dobrych rad?
            a jak nie słucha dobrych rad to sama sobie jest winna,że smutek jej nie
            opuszcza?
            może ktoś inny doradzi,aby modlić się za tych smutniejszych od niej?
            może ktoś inny jeszcze doradzi,że inni mają jeszcze gorzej,bo wystarczy się
            rozejrzeć, po forum chociażby, i już jest powód do "pocieszenia",że Ria nie
            jest jeszcze w tragicznym stanie nieodwracalnego smutku.


            > Kiedy to zrobisz ten smutek odejdzie. Jesli pozwolisz temu smutkowi
            > zostac to bedzie niszczyl wszystko co jest wazne w Twoim zyciu. Moze napisz
            co
            > jest przyczyna tego smutku.
            > Serdeczne pozdrowienia.

            niech wreszcie Ria napisze co jest przyczyną jej smutku to może i rada się
            znajdzie
            • marenta Re: smutek :-( 22.05.05, 16:57
              > a mjesli smuci się z powodu,że tyle zła jest na świecie i że to zło
              nie "spada
              > z nieba',ale sobie je ludzie wyrządzają nawzajem? jak usuniesz przyczynę
              > takiego smutku?
              trzeba zaakceptować istnienie zła, starać się poznać przyczyny "złego"
              postępowania ludzi, inaczej trzeba traktować ludzi świadomych, że czynią zło, a
              inaczej, tych którzy po prostu tylko błądzą. Wszyscy błądzimy. Rozumiesz
              wartość dobra. Ale czy umiesz zawsze stanąć po jego stronie? To nie atak, sama
              dopiero tego wszystkiego w sobie szukam.
              Co jest naprawdę dobrem? Co jest naprawdę złem?
              Trzeba mieć w sobie dużo siły i Wiary, żeby po wchłonięciu do siebie czystego
              zła, nie odbić tej złej energii na ślepo w stronę świata; jeżeli ktoś zachował
              się w stosunku do Ciebie źle (przez niezrozumienie), to jak znaleźć z sobie
              mądrość, żeby odparować mu naprawiającym dobrem, żeby przestał dalej produkować
              negatywną energię. Albo jak znaleźć w sobie miarę, żeby odparować świadomie
              szkodzącemu dokładnie taką samą, sprawiedliwą ilość złej energii, za karę, że
              próbował rozstroić Twój "nadajnik dobra". Dojrzałość?
              "Zaiste musi być trudne, co się tak trudno znajduje" Spinoza

              > udzielać dobrych rad?
              > a jak nie słucha dobrych rad to sama sobie jest winna,że smutek jej nie
              > opuszcza?
              > może ktoś inny doradzi,aby modlić się za tych smutniejszych od niej?
              > może ktoś inny jeszcze doradzi,że inni mają jeszcze gorzej,bo wystarczy się
              > rozejrzeć, po forum chociażby, i już jest powód do "pocieszenia",że Ria nie
              > jest jeszcze w tragicznym stanie nieodwracalnego smutku.
              ja myślę, że wszystkiego po trochu, może trzeba przejść parę różnych etapów,
              może nie ma wyjścia i trzeba pochodzić w nazwanym tym i w owym, żeby nabrać
              dystansu, ale przede wszystkim trzeba się cały czas wsłuchiwać w siebie, i w
              ludzi, w ich intencje. I pamiętać, że jesteśmy większymi egoistami, niż się do
              tego przyznajemy;) (do siebie też puszczam to oko)
              "Słońce i deszcz pada (po równo) na dobre, złe, ładne i brzydkie" Kora (Okna)
              Pozdrawiam serdecznie
              • aspolecznie Re: smutek :-( 22.05.05, 19:14
                marenta napisała:

                > Trzeba mieć w sobie dużo siły i Wiary, żeby po wchłonięciu do siebie czystego
                > zła, nie odbić tej złej energii na ślepo w stronę świata

                być może smutni to tacy,którzy nie mają w sobie wystarczająco dużo siły i wiary
                żeby "wchłonąć w siebie czyste zło" i jednocześnie "na ślepo" jej nie odbijać
                poza "odbiciem" swojego smutku?
                a jeśli "wchłania zło" małe dziecko?
                aż strach pomyśleć jaki to horror
                • marenta Re: smutek :-( 22.05.05, 19:58
                  > być może smutni to tacy,którzy nie mają w sobie wystarczająco dużo siły i
                  wiary > żeby "wchłonąć w siebie czyste zło"

                  wchłonąc w siebie zło = wchłonąć negatywną energię z ch..owych zachowań innych
                  wchłonąwszy takie zło, człowiek się cofa, zamyka się, itd
                  • aspolecznie Re: smutek :-( 22.05.05, 20:11
                    marenta napisała:

                    > wchłonąc w siebie zło = wchłonąć negatywną energię z ch..owych zachowań innych
                    > wchłonąwszy takie zło, człowiek się cofa, zamyka się, itd

                    i robi się aspołeczny
                    • marenta Re: smutek :-( 22.05.05, 20:17
                      właśnie ;)
                      trzeba szukać prawdy - wyłącznie w samotności, w samych książkach, itp się jej
                      nie znajdzie
                      prawda rodzi spokój
                      jeżeli wiesz kim jesteś i akceptujesz siebie, to nikt Cię nie zrani
                      asertywność dobra na wszystko
                      • aspolecznie Re: smutek :-( 22.05.05, 20:29
                        marenta napisała:

                        > jeżeli wiesz kim jesteś i akceptujesz siebie, to nikt Cię nie zrani

                        zrani
                        chociażby tylko była to refleksja jedynie,że taki był zamiar
                        a też nigdy nie wiadomo jaka struna się w człowieku odezwie przy samej chęci
                        zranienia

                        > asertywność dobra na wszystko

                        asertywność to "tarcza" jedynie
                        • marenta Re: smutek :-( 22.05.05, 20:59
                          ok, mówimy o ranie zadanej Ci przez społeczeństwo, tak?
                      • ria2 Re: smutek :-( 22.05.05, 21:36
                        marenta napisała:

                        > właśnie ;)
                        > trzeba szukać prawdy - wyłącznie w samotności, w samych książkach, itp się
                        jej
                        > nie znajdzie
                        > prawda rodzi spokój
                        > jeżeli wiesz kim jesteś i akceptujesz siebie, to nikt Cię nie zrani
                        > asertywność dobra na wszystko

                        Marenta, w życiu nie jest tak łatwo, jak piszesz!
                        Spokój wewnętrzny jest pozorny, b. łatwo go zniszczyć.
                        Wiem kim jestem, akceptuje siebie, mam dużą samoświadomość - ale to mnie nie
                        uspokaja... niestety

                        Pozdrawiam, Ria
                        • bazylka9 Re: smutek :-( 22.05.05, 21:56
                          Ria, ja akurat brałam lek "Asentra" ale pewnie są inne, może i lepsze. Każdy
                          organizm reaguje inaczej. Moja metoda polegała na braniu w malutkich dawkach i
                          co tydzień sobie zwiększałam, aż doszłam do dawki, którą przepisał mi lekarz.
                          Nie wiem czy dobrze robiłam, ale uniknęłam skutków typu mdłości, zawroty głowy
                          ..etc.
                          Nie polecam lekoterapii jeśli nie jesteś na to gotowa. Jeśli mieszkasz w dużym
                          mieście to możesz chodzić na psychoterapię. Może to będzie dla Ciebie dobra
                          metoda? Miałam podobne objawy, jeśli chodzi o płacz i przygnębienie, dlatego
                          napisałam o lekach. Mieszkam w małym mieście i u nas nie ma psychologów.
                          Pozdrawiam.
                        • marenta Re: smutek :-( 22.05.05, 21:57
                          a kto Ci powiedział, że w życiu będzie łatwo
                          człowiek się codzień zakłada z losem o tą prawdę, którą w sobie niesie
                          ale trzeba się o coś założyć, inaczej życie jest nudne i nic nie warte
                          nikt ci nie da gotowych recept, nie zgadnie co ukoi Twój smutek
                          sama się siebie zapytaj czemu płaczesz
                          • ria2 Re: smutek :-( 22.05.05, 23:01
                            Maranta, próbowałam powiedzieć, że doskonale wiem, co powoduje mój smutek. Ale
                            z tego nic nie wynika.
                            Nigdy nie twierdziłam, że życie jest łatwe... dlatego, nie trafiły do mnie
                            Twoje "gotowe" recepty o poznaniu siebie, spokoju i asertywności.

                            Pytając o sposoby radzenia sobie ze smutkiem miałam na myśli coś na chwilę, coś
                            pozytywnego... coś o co trudno poprosić mi w realu. I tylko tyle, nic więcej!

                            Walczę każdego dnia, więc nie każ mi robić tego jeszcze na tym formu ;-)

                            Pozdrawiam, Ria
                            • marenta Re: smutek :-( 22.05.05, 23:34
                              na szybko?
                              muzyka, kino, scrabble na onecie
                              ale muzyka ponad wszystko, wieczna miłość od pierwszego wejrzenia
                              pozdrawiam
                              A jednak się uśmiechasz :)
                            • marenta Re: smutek :-( 22.05.05, 23:51
                              wiesz, że jesteś wrażliwa, więc za każdym razem kiedy na coś reagujesz pamiętaj
                              o tym, że "przesadzasz". Tak po prostu, wrzuć se taki filtr. Pozdrawiam


                              • aspolecznie Re: smutek :-( 23.05.05, 09:34
                                marenta napisała:

                                > wiesz, że jesteś wrażliwa, więc za każdym razem kiedy na coś reagujesz
                                pamiętaj
                                >
                                > o tym, że "przesadzasz". Tak po prostu, wrzuć se taki filtr. Pozdrawiam
                                >
                                >

                                to dobra rada
                                tak dobrej rady jeszcze tu na forum nie przeczytałam
                                i do takiego "filtra" nie jest potrzebny żaden farmaceutyk
                                chyba,że wewnętrzny "filtr" nie zadziała, to wtedy możnabyloby wzmocnić jego
                                działanie "chemią" z zewnątrz.
                                nie wierze jednak, że "chemia z zewnątrz" jest w stanie taki "wewnętrzny filtr"
                                zbudować. raczej może nieumiejętnie stosowana zaszkodzić w budowaniu w sobie
                                tego "filtru".
                                • marenta Re: smutek :-( 23.05.05, 21:38
                                  Chciałbym być wierzbą płaczącą...
                                  Kamień
            • marenta Re: smutek :-( 22.05.05, 17:23
              Każdy potrzebuje przyjaciela

              słowa: Kazik Staszewski
              muzyka: Kazik Staszewski, Olaf Deriglasoff
              album: Melassa


              Każdy potrzebuje aby ktoś go wysłuchał
              Poczuć chce na głowie dobre ręce
              Każdy potrzebuje by móc komuś coś powiedzieć
              Tak jak w tamtej piosence

              Każdy potrzebuje do kogoś się przytulić
              Widzieć uśmiech słońca w oczach bliskich
              Może tylko czasem troszeczkę się boi
              Sobie myślę, że dotyczy to wszystkich

              Każdy szuka czego opowiedzieć nie umie
              Na sposobów tyle ile jest bajek
              Tak bardzo chciałby znaleźć brata w tłumie
              O tym śpiewał też inny grajek

              Każdy potrzebuje ciepła dobrego
              I pragnie właściwie codziennego wesela
              Każdy potrzebuje mieć kogoś bliskiego
              Każdy potrzebuje przyjaciela

            • ria2 Re: smutek :-( 22.05.05, 21:31
              Aspolecznie, a propos powodów smutku zobacz post do Mskaiqa.

              Mój przypadek jest o tyle trudny, że nie ma jasnych/dramatycznych (już teraz)
              powodów zwnętrznych. Mój smutek jest we mnie, od zawsze, czasem śpi, ale jest.
              Teraz się obudził i nie potrafię go uśpić.

              Rady nie widzę, a to chyba źle... i źle rokuje?!
              Trzymaj się! Ria
              • aspolecznie Re: smutek :-( 22.05.05, 22:07
                ria2 napisał:

                >
                > Mój przypadek jest o tyle trudny, że nie ma jasnych/dramatycznych (już teraz)
                > powodów zwnętrznych. Mój smutek jest we mnie, od zawsze, czasem śpi, ale
                jest.
                > Teraz się obudził i nie potrafię go uśpić.
                >
                > Rady nie widzę, a to chyba źle... i źle rokuje?!
                > Trzymaj się! Ria

                na taki egzystencjalny smutek żadne leki ci nie pomogą a mogą nawet zaszkodzić.
                nie znam na taki egzystencjalny smutek innego lekarstwa jak...ten smutek w
                sobie "oswoić"

                Trzymaj się Ria!
            • marenta Re: smutek :-( 22.05.05, 23:46
              > a mjesli smuci się z powodu,że tyle zła jest na świecie i że to zło

              no, to aspołeczna się wcięła;) z tym wątkiem ze złem:):PPPPP
          • ria2 Re: smutek :-( 22.05.05, 21:26
            Maskaiq, już gdzieś pisałam, że smutek towarzyszy mi od kilku lat. Zwykle go
            ukrywam, ale czasami jest silniejszy. Teraz (od paru miesięcy) niemal nie do
            wytrzymania. A powody? Trudno jednoznacznie określić: geny, rozczarowanie
            światem i ludźmi, stresująca/odpowiedzialna praca, nadmiarna ambicja i
            wrażliwośc. Widzisz więc, nic nadzwyczajnego. Ludzie też to przeżywają, radzą
            sobie, a ja nie mogę...

            Dziękuję za wsparcie,
            Ria
    • ynnes Re: smutek :-( 22.05.05, 15:44
      Pomódl się do Jana Pawła. On zaoręduje do Matki Boskiej za tobą. Ufaj, a nie
      zginiesz.
      • grzesiek0000 Re: smutek :-( 22.05.05, 22:13
        Wlacz sobie jakas wesola pisoenke i tancz ... napewno Ci to poprawi humorek ;-)
    • mskaiq Re: smutek :-( 23.05.05, 16:58
      Jesli chodzi o prace to brdzo czesto w pracy motywujemy sie strachem. Chodzimy
      do pracy dla pieniedzy, boimy sie odpowidzialnosci, podejrzewamy zakulisowe
      dzialania innych itp.
      Jesli tym jest dla Ciebie praca to jest to potezne zrodlo depresji. Dla mnie
      praca wygladala w taki wlasnie sposob, chociaz lubilem to co robilem. Nie mniej
      nawet lubiac krytykowalem to, sam odbieralem sobie sens.
      Podobnie jest z krytyka swiata wokol nas. Kiedy zaczynamy krytykowac wszystko i
      wszystkich wtedy nic nie zostaje co ma sens.
      Ja walcze o kazdy sens, wiem ze pozbycie sie sensu oznacza chas i depresje.
      Czy swiat jest taki zly, mysle ze nie, chociaz kiedys promowalem jego bezsens.
      Dzisiaj wiem ze to jak widzimy swiat zalezy od nas.
      Jesli lubimy siebie jesli akceptujemy to co robimy to akceptujemy swiat i ludzi
      wokol nas.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • aspolecznie Re: smutek :-( 23.05.05, 17:44
        mskaiq napisał:

        > Dzisiaj wiem ze to jak widzimy swiat zalezy od nas.
        > Jesli lubimy siebie jesli akceptujemy to co robimy to akceptujemy swiat i
        ludzi
        >
        > wokol nas.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        Mskaiq
        mogłbyś mi napisać, czy świat widziany z ogrodów pałacowych oraz z wysypiska
        śmieci można postrzegać tak samo?
        i tak samo akceptować?
        ja zdaję sobie sprawę, że pomiędzy pałacem a wysypiskiem śmieci istnieje cała
        przestrzeń pomiędzy i w tej przestrzeni "pomiędzy" my jesteśmy.
        ale czy można dopatrzyć się sensu świata, który akceptuje wysypisko oby tylko
        było w odpowiedniej odległości od pałacowych ogrodów?
        a jeśli w tym właśnie jest sens to oczywistym się staje, że każdy zaczyna
        wierzyć iż sens jego życia jest tym większy im bliżej znajdzie się tych ogrodów
        a jak najdalej od wysypiska.
        i zaczynamy żyć ....bajkami i mitami o szczęśliwości
        • marenta Re: smutek :-( 23.05.05, 18:12
          aspołecznie, trzeba zaakceptować, to co sie widzi i starać się pozytwnie
          wpłynąc na to wysypisko, po to tu jesteśmy. Pozdrawiam
        • mskaiq Re: smutek :-( 23.05.05, 18:15
          Mysle ze to nie ma znaczenia czy jest to wyspisko czy palac. Wazne jest to co
          jest w nas. Jesli jest w nas milosc to miejsce nie ma znaczenia, w kazdym
          miejscu znajdziesz okazje aby sie nia podzielic.
          Mozna krytykowac kazde miejsce ale wtedy zycie przestaje miec sens czy to jest
          palac czy smieciowisko.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • 10ii Re: smutek :-( 23.05.05, 18:57
            Znając prawdę,że dzieci zamordowane w czasach narodzenia P.Jezusa
            są zbawione,wg.Kościoła gdyz PRZESZŁY CHRZEST KRWI
            to dajesz sobie prawo chrzcić w ten sposób?

            a w Radio Maryja i Telewizji Puls mowiłi,
            że samobójstwo nie zawsze przynosi wieczne potepienie,
            gdyż poelnione bywa w afekcie

            z tym afektem to akurat prawda,
            tego duchowni dowiedzieli się od psychiatrii
            i ta wiedza jest dobra

            ale nie ma prawa psychiatra
            pod pozorem nieświadomości przez chorego choroby
            wykluczć schizofrenika ze społeczeństwa /tkzw.ustawa o "ochronie zdrowie
            psychicznego"/- czyjego zdrowia !

            i czestować przez cależycie piwkiem,które może pare razy sobie z pewnością
            skosztował

            w naszych czasach leczenie depresjii jest tylko pozorem dla którego WSPÓŁCZESNA
            psychiatria maoże usprawiedliwic swoją racje bytu /i firm farmaceutycznych/




            • 10ii Re: smutek :-( 23.05.05, 19:02
              Dlaczego potrafią psychiatrzy w popularnych czasopismach wpuszczać naiwne
              króliki doświadczalne A JESLI MA STAĆ SIĘ COŚ NAPRAWDĘ NIEDOBREGO TO PSYCHIATRY
              NIE MA.
              schizofrenię należy jak najszybciej rozpoznać i leczyc.
              • 10ii Re: smutek :-( 23.05.05, 19:07
                i wymyślać niestworzone choroby,zupełnie nieistotne,
                a póżniej w wyniku farmakoterapii powstają prawdziwe depresje i schizofrenie
              • 10ii Re: smutek :-( 23.05.05, 19:20
                a depresii niby nie ?
            • marenta Re: smutek :-( 23.05.05, 19:05
              heh czy jest coś takiego jak _zdrowy_ stosunek do religii?
              • aspolecznie Re: smutek :-( 23.05.05, 19:11
                marenta napisała:

                > heh czy jest coś takiego jak _zdrowy_ stosunek do religii?

                wydaje mi się,że istnieje coś takiego
                wydaje mi się,że ja mam zdrowy stosunek do religii
                ale może dlatego mi się tak wydaje,bo patrzę na religię aspołecznie
                • marenta Re: smutek :-( 23.05.05, 19:16
                  zdrowy stosunek... tzn że porzucasz religię w sytuacjach ekstremalnych?
                  • aspolecznie Re: smutek :-( 23.05.05, 19:24
                    marenta napisała:

                    > zdrowy stosunek... tzn że porzucasz religię w sytuacjach ekstremalnych?

                    to raczej znaczy, że nie jestem religijna ale myśląca i obserwująca także swoje
                    emocje "w wierze"
                    nie,nie jestem agnostykiem
                    • marenta Re: smutek :-( 23.05.05, 19:31
                      a jak ktoś się zamachnie na Ciebie łopatą to dasz się zabić?
                      • marenta Re: smutek :-( 23.05.05, 19:33
                        masz "coś" za co dałabyś się zabić?
                        • aspolecznie Re: smutek :-( 23.05.05, 19:56
                          marenta napisała:

                          > masz "coś" za co dałabyś się zabić?

                          za życie swoich dzieci
                          i za nic więcej
                          • marenta Re: smutek :-( 23.05.05, 20:07
                            za ten kawałek ziemi
                            za swoje życie

                            a reszta? tak, pora się uspokoić...
                            pozdrawiam :)
                      • aspolecznie Re: smutek :-( 23.05.05, 19:54
                        marenta napisała:

                        > a jak ktoś się zamachnie na Ciebie łopatą to dasz się zabić?

                        a czyż nie mam rąk, aby tę łopatę chwycić zanim mnie zabije?
                        może przegram
                        może ręce i refleks będę miała za słaby
                        wtedy powiem sobie (jak zdąże)-trudno,mogłam ćwiczyć refleks w łapaniu łopaty
                        zamiast zastanawiać się nad sensem swojego istnienia :)
                        • marenta Re: smutek :-( 23.05.05, 20:04
                          > trudno,mogłam ćwiczyć refleks w łapaniu łopaty
                          nie nauczysz się go w samotności, ani Twoje dzieci
                          • aspolecznie Re: smutek :-( 23.05.05, 20:54
                            marenta napisała:

                            > > trudno,mogłam ćwiczyć refleks w łapaniu łopaty
                            > nie nauczysz się go w samotności, ani Twoje dzieci
                            >

                            śmierć to nie jest najgorsze co może spotkać człowieka
                            o wiele gorszą rzeczą wybrać życie w upodleniu
                • marenta Re: smutek :-( 23.05.05, 19:25
                  człowiek jest bogiem
                  to my sobie nawzajem tworzymy sobie przeznaczenie a nie siła wyższa
            • marenta Re: smutek :-( 23.05.05, 19:07
              Grzesznik
              słowa: Kazik Staszewski

              Ściągnąłem księdzu sygnet z palca
              Gdy obok mnie usiadł na wersalce
              A gdy potem upił się winem
              Wstrzyknąłem mu w nogę lidokainę

              Bo jestem grzesznikiem i o tym wiem
              O tym wiem, że jestem grzesznikiem
              Jestem grzesznikiem i o tym wiem
              O tym wiem, że jestem grzesznikiem

              Wierzę w rzeczy co się nie kończą
              To co dobrze widać szybko się skończy
              Wszystko na tym świecie minie
              A moje słowo nie przeminie

              By włożyć Ci obrączkę na palec
              Spowiednika okłamałem
              Potem skopałem Olafa z Berlina
              Ledwo się na nogach utrzymał

              Bo jestem grzesznikiem i o tym wiem
              Grzesznikiem jestem tak to wiem
              Jestem grzesznikiem i o tym wiem
              Grzesznikiem jestem tak to wiem

              Jestem świętym - czy ta różnica
              Taka różnica mnie nie zachwyca
              Jestem świętym - taka różnica
              Taka różnica mnie nie zachwyca

              Jaaaaa jestem grzesznikiem i o tym wiem
              O tym wiem, że jestem grzesznikiem
              Jestem grzesznikiem i o tym wiem
              O tym wiem, że jestem grzesznikiem

              Jestem świętym - taka różnica
              Taka różnica mnie nie zachwyca
              Jestem świętym - taka różnica
              Taka różnica mnie nie zachwyca

              Kto ma rozum, ten często błądzi
              Kto ciągle szuka winy ten zabłądzi
              Niech życie płynie zgodnie z własnym sumieniem
              Kierując się odruchu sercem

              Ja, ja, ja jestem grzesznikiem i o tym wiem
              O tym wiem, że jestem grzesznikiem
              Jestem grzesznikiem i o tym wiem
              Grzesznikiem jestem tak to wiem
              • 10ii Re: smutek :-( 23.05.05, 19:16
                nie boi się blużnić nie
                nie boi się blużnić nie ?
                może talent ma
                nieboi się blużnić nie
                i tak sobie śpiewa-/?/
                Ze niby to święci pujdą do piekła_ grzesznicy do nieba
                a co kto udaje takim się ma
                co kto udaje takim się staje
                co kto udaje takim się staje
                co kto udaje takim się staje

                nawet w dobrej wierze
                Pan Bóg bardzo karze
                gdy przelkinasz odmawiaac pacierze
                diecko usłyszy i nie zrozumie jedno diecko znajdzie się w tłumie
                -----------
                • marenta Re: smutek :-( 23.05.05, 19:18
                  uważać na słowa ale nie w rozmowie ze sobą
                  • 10ii Re: 23.05.05, 19:23
                    nie mam zamiaru bawić się brzytwą,a jesli nie wiem,że to brzytwa,to niech mi
                    ktoś to zabierze
                    • marenta Re: 23.05.05, 19:29
                      jeśli masz rozsądek to się nie skaleczysz
                      a jak nie poznasz prawdziwą prawdę
                      • marenta Re: 23.05.05, 19:37
                        ale jak odróżnić rozsądek od uprzedzeń? przewrażliwienia? pesymizmu? itd
                        • 10ii Re: niestety po krwi :( 23.05.05, 19:42
                          • marenta Re: niestety po krwi :( 23.05.05, 20:02
                            chcesz religii? zakażę Ci używania brzytwy i odbiorę Ci wszystko
                            co to za religia?
                  • 10ii Re: smutek :-( 23.05.05, 19:49
                    a jeśli ktoś slyszy moje myśli -schiizolek :)/
                    • marenta Re: smutek :-( 23.05.05, 20:35
                      a czy umie słuchać?
      • ria2 Re: smutek :-( 25.05.05, 01:12
        Maskaiq, z tą pracą to u mnie jest tak, że b. ją lubię. Mój stres nie ma
        związku z pędem za pieniędzmi, nie chodzi też o rozgrywki personalne, choć to
        też mnie czasami przygnębia. Problem tkwi w moim perfekcjonizmie, dużych
        wymaganiach względem siebie, poczuciu znaczącej odpowiedzialności. Czasami nie
        potrafię sobie odpuścić. Nerwy i przemęczenie robią swoje. To pracoholizm,
        typowe uzależnienie. Stąd stres!

        Serdecznie pozdrawiam, Ria
    • intrance Re: smutek :-( 23.05.05, 22:17
      Ja tam sobie wmawiam ze wszystko jest w jak najlepszym porzadku.
      Tylko podswiadomosc chce mnie nabrac ze jest inaczej.
      Jak narazie skutkuje i oby tak dalej.
      Nie mozna sobie pozwolic na smutek bo smutek to tylko urojenie twojej
      podswiadomosci. Trzeba sie czyms zajac bo jak bedziesz siedziec i myslec to
      zawsze cos negatywnego przyjdzie ci do glowy.

      Wiem ze nie jest latwo sie przelamac ale na pewno ci sie uda.
      • marenta Re: smutek :-( 23.05.05, 22:27
        właśnie, możecie mi wmawiać, że moje życie to nic, ale nie jesteście w stanie
        mi udowodnić, że tak będzie w przyszłości
        ---
        1. Mów sobie codziennie rano: "Świetnie jest".
        2. Staraj się przedstawić sobie wypadki przyszłe w sposób możliwie przyjemny

        Oba oparte są na doświadczeniu. Wiemy mianowicie z niego, że nasza wola może
        mieć nieraz znaczny wpływ na nasz nastrój. Wystarczy często chcieć by coś było
        przyjemne, aby się nim stało
        o.Bocheński
        • ria2 Re: smutek :-( 25.05.05, 01:06
          Maranta, dzięki za wsparcie. Jestem zmęczona, więc przeczytaj post do Intrance.

          Pozdrawiam :-) i do napisania za kilka dni, bo wyjeżdżam, daleko...

          Ria
      • ria2 Re: smutek :-( 25.05.05, 01:02
        Intrance, wmawiam sobie to od dłuższego czasu... gdyby nie to, to...
        Tylko że ostatnio coraz trudniej mi to "wmawianie" przychodzi :-(.

        Mam sporo do roboty. Właśnie skończyłam pracę. Zajęcie pomaga, ale są chwile...
        ech, szkoda gadać i sił brak.

        No tak, wiem, że to tylko moje urojenia, ale jak je przezwyciężyć?!

        Poza tym potrzebuję/wiem to od dłuższego czasu/ b.potrzebuję możliwości
        powiedzenie, że jest mi źle i... smutno. Po prostu nie chcę już udawać, że
        wszystko jest ok. To strasznie męczące.

        Wczoraj powiedziałam, niby komuś ważnemu dla mnie, i nic - olał to... jak mam
        nadal wierzyć w przyjaźń, miłość, bliskość????

        Strasznie się użalam nad sobą, wiem, ale dobrze, że choć tu mogę. Choć to dość
        żałosne...

        Spokojnej nocy!
        Ria

        • aneta10ta Re: smutek :-( 25.05.05, 22:30
          ria2 napisał:

          > Wczoraj powiedziałam, niby komuś ważnemu dla mnie, i nic - olał to... jak mam
          > nadal wierzyć w przyjaźń, miłość, bliskość????
          Może zdrowszym dla Ciebie będzie zarzucenie pewnych wyobrażeń o międzyludzkich
          relacjach?
          Aneta
          • ria2 Re: smutek :-( 30.05.05, 00:49
            Zdrowsze na pewno ;-). Gorzej będzie z "porzuceniem".
            Ria
            • aneta10ta Re: smutek :-( 30.05.05, 13:23
              ria2 napisał:

              > Gorzej będzie z "porzuceniem".
              Wiara przetrwała w stanie nienaruszonym, pomimo. Gotowość do przyjaźni i
              miłości razem z nią. W czym problem?
              Aneta
        • aneta10ta Re: smutek :-( 25.05.05, 22:36
          ria2 napisał:

          > Wczoraj powiedziałam, niby komuś ważnemu dla mnie, i nic - olał to... jak mam
          > nadal wierzyć w przyjaźń, miłość, bliskość????
          Normalnie: zaliczać glebę i wstawać. Przecież nie zawsze Cię wyłożą. Zachować
          gotowość do przyjaźni i miłości, pomimo.
          Aneta

          • ria2 Re: smutek :-( 30.05.05, 00:51
            No tak, zaliczam glebę i wstaję, zaliczam glebę i wstaję, zaliczam glebę i
            wstaję itp. Gotowość mam ciągłą... ale smutek również ;-).
            Pozdro.
            Ria
            • aneta10ta Re: smutek :-( 30.05.05, 13:25
              Masz wybór między co najmniej dwoma możliwościami.
              Aneta
    • mskaiq Re: smutek :-( 25.05.05, 18:19
      Mysle ze zbierasz wszedzie bezsens. Probujesz udowadniac Sobie ze tylko on
      istnieje. Kiedy znajdujesz sens albo walczysz o niego mowisz ze sie oszukujesz,
      ze wszystko nie ma sensu.
      Byc moze bierze sie to z Twojego perfekcjonizmu ktory czesto jest niczym innym
      tylko brakiem umiejetnosci wybaczenia Sobie. Ten brak wybaczenia przynosi
      bardzo wiele szkody bo zawsze bedziesz niezadowolona z tego co zrobilas, zawsze
      nie bedzie dobre dla Ciebie, nawet wtedy kiedy bedzie perfekt.
      Masz rowniez bardzo silne tedencje do zalowania Siebie. Kazda taki zal przynosi
      zmeczenie, beznadziejnosc i zalamanie wiary w ludzi.
      To nie praca jest przyczyna Twojego zmeczenia. Ja pracuje ponad 80 godzin
      tygodniowo, nie jestem zmeczony. Dawniej polowa tych godzin przynosila wiele
      zmeczenia ale wtedy bylem pelen krytyki, zalu i negtywnego nastawienia do
      wszystkiego wokol mnie.
      Sprobuj sie rozluznic idz na dlugi spacer to pomaga rozluznic emocje i stres.
      Mysle jednak ze najwazniejsze dla Ciebie jest polubienie Siebie, wybaczanie
      Sobie. Kiedy zaczniesz wybaczac Sobie to zaczniesz wybaczac innym, nawet tej
      bliskiej osobie ktora nie zawsze potrafi uslyszec to co mowisz.
      Serdeczne pozdrowienia.





      Problem tkwi w moim perfekcjonizmie, dużych
      wymaganiach względem siebie, poczuciu znaczącej odpowiedzialności. Czasami nie
      potrafię sobie odpuścić. Nerwy i przemęczenie robią swoje. To pracoholizm,
      typowe uzależnienie. Stąd stres!

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka