Dodaj do ulubionych

depresja a studia

IP: *.chello.pl 18.04.01, 19:23
Przeszedłem ciężką depreję.Musiałem przerwać studia.Obecnie nadal się leczę,
ale ciągle mam słabą koncentrację, nie mogę się uczyć.Jakie mam szanse wrócić
na studia w paździeniku? Czy są jakieś sposoby zwiększenia koncentracji,
zainteresowań(kiedyś miałem wszechstronne, teraz nie chce mi się nic czytać)?
Obserwuj wątek
    • wojciech.androsiuk Re: depresja a studia 18.04.01, 19:42
      Być może nie jest Pan jeszcze wyleczony. Zainteresowania, zdolność koncentracji
      uwagi, etc. to oznaki zdrowia, wrócą gdy leczenie osiągnie skutek. Odradzam
      poszukiwania leków/preparatów poprawiających wybiórczo koncentrację - trzeba po
      prostu wyleczyć chorobę podstawową. Jeżeli pomimo długotrwałego leczenia Pana
      poziom funkcjonowania społecznego jest gorszy niż przed zachorowaniem - radzę
      porozmawiać z lekarzem, być może trzeba rozważyć modyfikację dotychczasowego
      leczenia.
      • Gość: Budda Re: depresja a studia IP: *.unl.edu 18.04.01, 20:22
        I tu sie kolo zamyka, Pawel. Jesli pomimo
        dlugotrwalego leczenia czujesz sie gorzej, to znaczy
        ze zle postawiono diagnoze i dostales w konsekwencji
        leki "nie dla siebie", albo postawiono dobra diagnoze
        i rowniez dostales leki nie dla siebie. Istnieje
        rowniez prawdopodobienstwo, ze nie ma leku na twoja
        chorobe, a przepisano Ci cos co "statystycznie"
        pomaga. Ze statystyka to jest podejrzana sprawa, bo
        gdy Ty masz 1000 zlotych a ja zero, to statystycznie
        mamy po piecset zlotych (!?). W kazdym razie Pawel,
        jakbys na to nie patrzyl, potraktowano Cie jak obiekt
        doswiadczalny i nikt nawet Cie za to nie przeprosil.
        Moja rada jest troche inna. Zastanow sie czy aby
        napewno studiujesz to co CHCESZ. Przemysl to prosze,
        bo wielu nam sie wydaje, ze idziemy w dobrym kierunku,
        co wcale nie musi byc prawda. Sam to przezylem ze
        swoimi studiami. Po drugie, moze zycie zsyla Ci troche
        czasu, by sie rozejrzec dookola i dojrzec inne rzeczy,
        niz ksiazki i "wielosc zainteresowan". Dla mnie Pawel
        (co z tym zrobisz to Twoja sprawa) jestes w stanie
        konfuzji, pod tytulem "co i jak dalej robic ze swoim
        zyciem". Dotyka to wielu wrazliwych ludzi, nie jestes
        wyjatkiem. W moim odczuciu zdawanie sie na bierne
        leczenie depresji to stawianie sie w pozycji bezwolnego
        przedmiotu. Dotyczy to zreszta kazdej innej choroby.
        Musisz przeewaluowac swoje cale dotychczasowe zycie,
        przyjrzec sie dokladnie swojemu stosunkowi do bliskich,
        do innych ludzi i przede wszystkim do samego siebie.
        Kim jestes dla samego siebie, zajrzyj w swe wnetrze,
        wyciagnij na wierzch to co Cie boli, porozmawiaj z kims
        o tym. I uwazaj z ta "zmiana formy leczenia". Kto Ci
        moze zagwarantowac, ze za rok nie bedziesz sie czul
        jeszcze gorzej, a potem co ?
        Pozdrowienia, Budda.
    • Gość: ewa Re: depresja a studia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.01, 21:51
      znam z autopsji. Rada Buddy jest jak na niego wyjštkowo niemetafizyczna, a poza
      tym całkiem trafna. Może trochę przesadził z tym obiektem do�wiadczalnym, bo
      mam przynajmniej takš nadzieję, że twój lekarz naprawdę się stara. A że nic nie
      jest jasne, to może się od razu nie obrażać.Trochę wiary w dobre chęci i
      zaangażowanie innych, Andrzeju!Tu chyba rzutujš twoje do�wiadczenia z
      dzieciństwa, kiedy nie okazano ci serca i troski. Chyba stšd taka niechęć do
      uznanych w zachodnim �wiecie autorytetów - ta, no projekcja, nie przeniesienie
      uczuć, jakim darzyłe� ojca.I jakimi on cię darzył, czy też raczej nie darzył.
      A wracajšc do wiwisekcji, którš proponuje Budda, podpisuję się obiema rękami -
      poszukaj dobrego psychoterapeuty i do dzieła. Zdziwisz się, gdy koncentracja
      wróci. Tak pozornie bez niczego. Ale niekoniecznie szybko. W ogóle napisz co� o
      sobie - skšd i jak ci się to przypałętało? To bardzo interesujšce i pouczajšce.
      Czy przyszło nagle, czy też nagle na zasadzie - "własciwie nic nie wskazywało
      na to, że chciał się ze mnš rozstać. Tylko już długo był nieprzyjemny, kkłamał
      i kręcił."
      • Gość: Budda Re: depresja a studia IP: *.unl.edu 18.04.01, 22:08
        Droga Ewo. Tu nie chodzi o obrazanie sie na lekarzy . Tu chodzi o czyjes byc
        albo nie byc. Tu w Stanach okolo 70-80- tysiecy ludzi umiera rocznie przez
        niewlasciwie przepisane lekarstwa. Czy umiesz sobie wyobrazic ta armie ludzi ?
        Zostawiam Cie sama z tym pytaniem.
        Budda.
        • Gość: tomcio Re: depresja a studia IP: 172.184.141.* 26.05.01, 17:31
          czesc,na pewno bardzo pocieszajacym jest fakt, ze mimo wszystko nie jestesmy
          sami z naszymi problemami.ja zawsze bylem przekonany, ze to tylko ze mna cos
          jest nie w porzadku.patrzylem na te rozesmiane grono studentow, i przeszywalo
          mnie poczucie bycia kims innym.jakos nie pasuje do tej ukladanki, choc bardzo
          bym chcial.z listow ktore przeczytalem, najbardziej identyfikowalbym sie z
          anka.mam te same problemy, czesto marze po prostu o ucieczce, problemy z
          koncentracja.wlasciwie teraz powinienem sie uczyc...taki byl plan, ale nie
          wyszlo.coz, znalazlem sobie inne ciekawe zajecie, i pisze tego mejla.klasyka!
          pewnie ze wiem, ze moje zachowania, leki, sa czesto iracjonalne, produktem
          ubocznym jest jeszcze wsieklosc na samego siebie.kiedys bylem swietnym
          uczniem,jeszcze w szkole sredniej.pozniej cos peklo, i tylko sie zastanawiam,
          co sie zrobilo z tego fajnego faceta, bo nie chodzi tylko o nauke, ale sama
          radosc z zycia.troche to zalosne.jak dotad odkladalem wizyte u specjalisty,
          teraz postaram sie jednak cos zrobic.mam nadzieje, ze sie uda.oby..
      • Gość: Paweł Re: depresja a studia IP: *.chello.pl 19.04.01, 03:30
        Mam 21 lat.Pochodzę z rodziny, w której mama jest
        alkocholikiem(obecnie leczy się i nie pije od roku).
        Dzieciństwo miałem wspaniałe.Zawsze dobrze się uczyłem.
        Momentu wpadnięcia w depresję nie zauważyłem, gdyż
        pochłonięty byłem nauką.Przyczyn choroby również
        dokońca nie znam - może jedną z nich był ciągły stres.
        Pozdrawiam Was
        Paweł
        • Gość: ewa Re: depresja a studia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.01, 13:35
          Może twój problem zwišzany jest z faktem, że matka przestała pić. Wiem, że
          brzmi to absurdalnie. ale ponieważ słucham audycji Krzysztofa alkoholika, wiem,
          że zdarza się tak, że małżeństwo trwa, dopóki kto� pije. Gdy podejmuje leczenie
          i teoretycznie powinno być lepiej, dochodzi do rozwodu. Może powiniene�
          przeanalizować zwišzane z tym uczucia, najlepiej z czyjš� fachowš poradš, bo to
          za trudne na samotne rozmy�lania, poza tym łatwo się zapętlić. Chyba szczę�cie
          i rado�ć nie sš jedynymi wypełniajšcymi cię uczuciami, sšdzšc po braku
          koncentracji. I jest to zupełnie normalne.
    • Gość: Krzysiek Re: depresja a studia IP: 194.92.234.* 19.04.01, 20:04
      Boze, o czym ja to nie myslalem. Chcialem nawet brac
      amfetamine, zeby funkcjonowac normalnie.
      Mysle, ze faktycznie nie jestes jeszcze wyleczony. Ja
      na przyklad mialem na poczatku za male dawki
      antydepresantow (okazalo sie, ze moj organizm jest
      odporny na leczenie). Skuteczna okazala sie dopiero
      dosc duza (150mg) dawka Fevarinu. Wrocila koncentracja,
      chec do zycia, zarty i usmiech na twarzy. A dodam, ze w
      skrajnej depresji nie bylem w stanie przeczytac
      prostego artykulu w Przyjaciolce, tudziez zrozumiec o
      czym ludzie mowia przy stole itp.
      Jesli podejmiesz wlasciwe leczenie, to nie tylko
      bedziesz w stanie wrocic na studia w pazdzierniku, ale
      tez przezyjesz wspanialem wakacje.
      • Gość: Ania Re: depresja a studia IP: 193.0.74.* 26.05.01, 11:41
        Witam wszystkich i z góry przepraszam, jeżeli list
        będzie dośc nieskładny, ale piszę go pod wpływem
        emocji.
        Mam podobny problem jak Paweł, tzn. problemy na
        studiach, które - już sama nie wiem - są spowodowane
        depresją lub - jak czasami się obwiniam - zwykłym
        piramidalnym lenistwem.
        W szkole z reguły nie miałam problemów z nauką ani
        jakis większych ze sobą - doły i wyzyny. Bardzo żle
        zaczęłam się czuc pod koniec szkoły sredniej, ale
        znajomi uznali to za jeden z przejawów
        mojej "kameleonowatej" natury, rodzice zaś zawsze
        sądzili, że z tą nadwrażliwością coś u mnie "nie tak".
        Prawdziwy koszmar zaczął się na studiach:
        rozczarowanie uczelnią, odkrycie ogromnych braków
        intelektualnych, trudnośc w nawiązywaniu kontaktów
        (jestem zbyt przeciętna). Coraz ciężej było mi się
        skupić, egzaminy zaczęłam odkładać coraz dalej w
        czasie (wtedy jeszcze miałam taką możliwość), marzyłam
        o ucieczce, cokolwiek miałoby to znaczyć - najlepiej
        łażenie po Bieszczadach albo wpatrywanie się w sufit.
        Na zajęciach pojawiałam się rzadko, a jeżeli już to
        nieprzygotowana i coraz głupsza. Do tego zaczęły
        dochodzić problemy osobiste: wykorzystywanie przez -
        ogólnie mówiąc - ludzi (rodzinę i mężczyzn),
        nieciekawe przemyslenia o sobie i świecie, poczucie
        ogromnej samotności (nie ograniczam tego pojęcia do
        tworzenia z kimś pary).
        Rodzice nieustannie podsuwali mi "dobre" wzorce: córek
        sąsiadów, koleżanek z pracy, kuzynek, na których
        powinnam się wzorować, tzn. znaleźć pracę i się
        ożenić. Głównie chodziło pracę - raczej skromnie u
        mnie w domu z pieniędzmi - bo "inni to juz dawno
        zaczęli rodzicom dokładać do czynszu" (Nie było
        pretensji o to, że za dużo od nich biorę, bo potrzeby
        miałam mniej niż skromne). Metodą prób i błędów
        (raczej ucieczek z miejsc, gdzie ktoś się - według
        mnie - zle na mnie spojrzał lub gdzie było - tego to
        już sama nie potrafię wytłumaczyć - zbyt dużo młodych
        osób) znalazłam pracę, z której jestem zadowolona, w
        której są naprawdę fajni ludzie. Minęło sporo czasu,
        zanim zostałam przyjęta na stałe. Oprócz tego
        mam "fuchę" - cały dzień nie ma mnie w domu. Brak
        czasu jest wymówką przed rodzicami i znajomymi tego,
        że ciężko mi na studiach. Prawdę mówiąć, to rzygać mi
        się chce, gdy zbliżam sie do uczelni. Gdybym nie
        musiała wstać do pracy, to pewnie nie udałoby mi się
        wystawić nogi z łóżka. Na zajęciach mnie w ogóle nie
        ma, nie przystąpiłam do egzaminów. Ściga mnie
        administracja.
        Ostatnio postanowiłam coś zmienić: zdać choć jeden
        zaległy egazmin. Uczę się nie wiem od jakiego czasu,
        książkę przeczytałam już z osiem razy i ciągle
        nieprzygotowana, nie mogę się skupić. Profesorka
        (najłagodniejsza z możliwych) odesłała mnie juz dziś
        po raz drugi, a poza tym odebrała mnie jako osobę z
        niesamowity tupetem, bo gdy zaczęłam ja przepraszać,
        że tym swoim łażeniem zawracam jej głowę, przerywała
        mi i groziła dwóją. Podczas rozmowy nie mogłam jej
        spojrzeć w oczy, głos ledwo do niej dochodził, a ja
        pragnęłam wyskoczyć przez otwarte okno.
        Nie będę wspominć, ile czasu płakałam.
        Wiem, że nic mi nie pomoże. Wywalą mnie - a tak
        przecież chciałam studiować i dokończyć studia. Mój
        list dlatego jest taki długi, bo nie mam się z kim
        podzielićtym wszystkim.
        Nadzieja na to, że ktoś przeczyta ze trzy słowa z
        tego, co napisałam, jest dla mnie pocieszeniem.
        Dziękuję wszystkim, którzy piszą o swoich problemach
        na tym forum, i tym, którzy odpowiadają.
        • Gość: tomcio Re: depresja a studia IP: *.ipt.aol.com 26.05.01, 17:20
          czesc,na pewno bardzo pocieszajacym jest fakt, ze mimo wszystko nie jestesmy
          sami z naszymi problemami.ja zawsze bylem przekonany, ze to tylko ze mna cos
          jest nie w porzadku.patrzylem na te rozesmiane grono studentow, i przeszywalo
          mnie poczucie bycia kims innym.jakos nie pasuje do tej ukladanki, choc bardzo
          bym chcial.z listow ktore przeczytalem, najbardziej identyfikowalbym sie z
          anka.mam te same problemy, czesto marze po prostu o ucieczce, problemy z
          koncentracja.wlasciwie teraz powinienem sie uczyc...taki byl plan, ale nie
          wyszlo.coz, znalazlem sobie inne ciekawe zajecie, i pisze tego mejla.klasyka!
          pewnie ze wiem, ze moje zachowania, leki, sa czesto iracjonalne, produktem
          ubocznym jest jeszcze wsieklosc na samego siebie.kiedys bylem swietnym
          uczniem,jeszcze w szkole sredniej.pozniej cos peklo, i tylko sie zastanawiam,
          co sie zrobilo z tego fajnego faceta.troche to zalosne.zawsze odkladalem wizyte
          u specjalisty, teraz postaram sie jednak cos zrobic.mam nadzieje, ze sie
          uda.oby..
        • Gość: ewa Re: depresja a studia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.01, 17:10
          Skšd� to znam, Aniu. Wcale się nie dziwię, że się tak czujesz, zwłaszcza, że
          nie masz z kim pogadać.Acha, to nie jest najlepszy moment na regulowanie
          egzaminów i wcale nie z przyczyn " piramidalnego" lenistwa. Też to często
          słyszałam i uwierzyłam. Teraz muszę to odkręcać. Nawiasem mówišc, dlaczego nie
          masz z kim pogadać?
      • Gość: Oicug Re: depresja a studia IP: 212.191.70.* 26.05.01, 12:05
        Czasem trzeba pomyslec o wyborze odpowiednich studiow
        lub ich zmianie. Zahamowania intelektu czesto dotycza
        wybranej dziedziny uzdolnien. Chyba te , ktore pojawily
        sie najpozniej u czlowieka jako gatunku sa najbardziej
        narazone na uszkodzenie i zahamowanie. Mam tu na mysli
        zdolnosci do myslenia abstrakcyjnego konieczne do
        studiowania matematyki,fizyki , chemii i pokrewnych . I
        pomyslec o sferze emocji , tutaj niemoznosc realizacji
        potrzeb i zahamowania moga tez byc przyczyna trudnosci
        w sferze intelektu.
        • Gość: Ela Re: depresja a studia IP: 150.254.193.* 26.05.01, 12:28
          Interesuje mnie temat depresji bo sama przeszłam przez "czarną dziurę" już dośc
          dawno temu. Też miałam kłopoty z koncentracją, zainteresowaniami ale przede
          wszytkim w ogóle z życiem. Ukończenie studiów wydawało mi się ważne i też się
          tym zamartwiałam, wydawało mi sie to najważniejszą rzeczą. W końcu zdecydowałam
          się nie kończyć studiów i wcale mi nie żal. Mam bardzo ciekawą pracę, a że
          pracuję dla środowiska nauki to i czasem śmieję się dostając służbowe listy
          adresowane Pani mgr, czasem nawet Pani dr a raz to nawet Pani prof.
          Czytam te wszystkie dobre rady i zastanawiam się ile by one mi pomogły w tym
          czasie. Niestety chyba nie byłabym w stanie ich spożytkować, a to własnie
          dlatego, że byłam w środku depresji. Mam nadzieję, że z Tobą Pawle jest
          inaczej ... Nie znam się na lekach, brałam Prozac, nie pomógł. Później jakiś
          przestarzały lek, bardzo powoli działał i nie miałam dość skutków ubocznych.
          Wszytko ciągnęło się miesiącami, ale i tak byłam poza czasem. W końcu z tego
          wyszłam. Chcę, że można to przeżyć. Mimo, że ma się poczucie "zawalenia
          wszytkich najistotniejszych spraw", to potem można wszytko sobie poukładać jak
          się chce. Jeśli mogę też dorzucić radę, rozdziel 2 sprawy. Najpierw wyjdź z
          depresji. Potem pomyśl co ze studiami. Teraz nie nie jest najlepszy moment na
          podejmowanie decyzji (sam pewnie czujesz, że ich cieżar jest zbyt wielki).
    • Gość: zofia Re: depresja a studia IP: *.clmba1.mo.home.com 30.05.01, 07:01
      czesc Pawel. ciesze sie ze twoja mama znalazla droge do trzezwienia.wg
      statystyk ameryk- tylko 4% alkoholikow znajduje droge do trzezwienia a jeszcze
      mniej zostaje na tej drodze. to jest smutne ale trzeba sie cieszyc tym co
      jest. napewno dla ciebie to ogromna ulga . alkoholizm to choroba calej
      rodziny - kazdy bierze w niej udzial i kazdy czlonek rodziny jest chory.
      choroba ta budzi leki, zlosc, bezsilnosc, strach przed nastepnym momentem ktory
      jest nieprzewidziany, czasem ucieczke w swiat fantazji zeby nie czuc bolu...
      bol i zlosc bezsilnego dziecka nie ma ujscia w akcji wiec bol zaczyna sie
      kierowac do wlasnego siebie... powoli i stale... dziecko moze sie czuc winne ze
      nie moze pomoc rodzicowi, potem moze czuc zlosc za stracone dziecinstwo.. cala
      ta zlosc musi gdzies miec ujscie . jest ciezko wracac ze szkoly do domu bez
      obiadu , lub byc zawsze na strazy zeby czegos nie powiedziala przy twoich
      przyjaciolach albo nie osmieszyla . wszsytko jest podowracane do gory nogami..
      dziecko staje sie rodzicem i opiekuje sie matka a matka staje sie dzieckiem i
      wyplakuje swoje zale na ramieniu dziecka... dziecko musi stac sie dorosle przed
      czasem. czasem musi znalesc prace aby wyzywic swoich braci i siostry...
      znam rozne historie rodzin gdzie alkohol byl naduzywany.w kazdej z tych rodzin
      ofiarami sa nie tylko chorzy ale cala rodzina. twoja mama dostala pomoc a Ty?
      przy osrodkach psychoterapeutycznych sa grupy wsparcia dla rodzin alkoholikow,
      psycholodzy moga wyslac na wczasy-kurs jak rowniez mozna chodzic na grupy
      alanon. jest wspaniala publikacja wysylana za darmo przez fundacje Batorego
      ARKA. polecam ksiazki na temat coalkoholizmu albo alkoholizm -choroba
      rodziny . mozna duzo znalesc info na ten temat w internecie i sa rowniez
      rozmowy na internecie na ten temat. najlepsze jezeli cie stac jest znalezienie
      terapeuty ktory ma licencje z alkoholizmu- ci co nie maja nie beda ci mogli
      pomoc. osrodki odwykowe maja duzo propozycji dla alkoholikow -moze maja rowniez
      dla rodzin? chodzi o wsparcie ktore byloby prowadzone za darmo. ja moge ci
      przeslac jakies publikacje jak nie znajdziesz sam, chociaz jest trudne czytanie
      w twoim stanie . moze sprobujesz grupy Alanon?
      • Gość: Paweł Re: depresja a studia IP: *.chello.pl 03.06.01, 22:53
        W czym pomagają grupy Alanon?
        Bardzo chętnie bym Cię prosił o jakieś ciekawe publikacje.
        Mój adres to pawelma@wp.pl.
    • Gość: zochna Re: depresja a studia IP: *.chello.pl 03.04.02, 20:18
      Paweł Trzymaj się.
      Mi się udalo mimo depresji skończyć studia. Brałam dobre prochy i się udało.
      Jestem zTobą całą duszą.
      • Gość: ABC Re: depresja a studia IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 23:08
        Jak Ci się udało, bo ja juz nie wiem co robić, mam niestety depresję lękową z
        napadami paniki i niestety te napady wzmagają się kiedy mam jechać na uczelnię
        oddaloną o 60 km. Jak sobie z tym poradzić? Biorę obecnie Seronil i Lerivon
    • Gość: Paweł Re: depresja a studia IP: *.chello.pl 05.04.02, 15:28
      Hej, to ja po ponad roku leczenia.
      Rok temu wspomniałem , że przerwałem studia(mój pierwszy post jest z
      18.04.2001).
      Od września kontynuuje studia na tym samym wydziale i kierunku. Sesję zimową
      przeszedłem na "czysto". Obecnie nauka nie idzie mi najlepiej, ale jakoś sobie
      radzę.Ciągle nie mogę się skoncentrować na nauce.
      Jeśli chodzi o leki to biorę Cipramil i Zyprexę.
      Walczę również z olbrzymią nadwagą(ponad 30 kg) spowodowaną prawdop. lekami.
      Stany depresyjne wracają, gdy rozmawiam z tatą nt. nauki, mojej przyszłości.
      Zawsze po takiej rozmowie jestem mocno zdołowany, gdyż wypomina mi on, że się w
      ogóle nie uczę(a ma rację, gdyż nie mogę się do nauki zabrać - uczę się
      minimum, czyli prawie wcale), jestem leniwy, itp.
      Ale nie jest wcale tak źle.

      Pozdrawiam wszystkich, dzięki za "kciuki"

      • Gość: Agape Re: depresja a studia IP: *.erathia.szczecin.pl 08.04.02, 18:28
        Gość portalu: Paweł napisał(a):

        > Hej, to ja po ponad roku leczenia. (..)

        Czesc :) Ciesze sie ze sie odezwales po roku! Mam nadzieje, ze sobie radzisz. Co
        do nadwagi to moze to nie tyle skutek leków, ale "zajadania emocji"? Pozdrawiam.
    • lot-lot Re: depresja a studia 19.04.02, 07:16
      Och, dużo by pisać, a za 5 minut muszę iść na zajęcia...to kiedy indziej.
      Albo nie pójdę...hmm...iść, czy nie iść...to pa.
    • Gość: kachna Re: depresja a studia IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 21.06.02, 21:21
      Zaczynalam i nie konczylam studiow, ze dramat. Nie musze mowic, ze depresja
      itd. Klopoty z jedzeniem itd. Mam teraz 24 lata, znajomi sa w trakcie obrony, a
      ja mam potworny kompleks braku studiow. Czuje sie leniwa kretynka. Z drugiej
      strony, wcale nie jestem pewna, czy chce w ogole skonczyc jakiekolwiek studia.
      Przerazaja mnie. Wydaje mi sie, ze "nie dla psa kielbasa", ze jestem za malo
      sprytna i zdolna, by przedrzec sie przez te wszystkie dziekanaty, papiery i
      egzaminy ustne. Mam prace, ale boje sie ze kiedys ja strace. Ze bez wyzszego -
      nie bede w stanie sie utrzymac. Dlugo by tu jeszcze pisac.
      Czy wy tez tak czasem macie?
      • kazaa Re: depresja a studia 22.06.02, 19:59
        Gość portalu: kachna napisał(a):
        > Zaczynalam i nie konczylam studiow, ze dramat. Nie musze mowic, ze depresja
        > itd. Klopoty z jedzeniem itd. Mam teraz 24 lata, znajomi sa w trakcie obrony, a
        > ja mam potworny kompleks braku studiow. Czuje sie leniwa kretynka. Z drugiej
        > strony, wcale nie jestem pewna, czy chce w ogole skonczyc jakiekolwiek studia.
        > Przerazaja mnie. Wydaje mi sie, ze "nie dla psa kielbasa", ze jestem za malo
        > sprytna i zdolna, by przedrzec sie przez te wszystkie dziekanaty, papiery i
        > egzaminy ustne. Mam prace, ale boje sie ze kiedys ja strace. Ze bez wyzszego -
        > nie bede w stanie sie utrzymac. Dlugo by tu jeszcze pisac.
        > Czy wy tez tak czasem macie?

        Jasne. Mam to samo co Ty. Mimo wszystko brne dalej.
        Juz niewiele mi brakuje do konca.
        Moze kiedys studia mi sie przydadza...

        Pzdr.

        • Gość: jacek Re: depresja a studia IP: *.gdansk-husa.sdi.tpnet.pl 23.06.02, 18:31
          Swego czasu studiowałem elektronikę (w tym samym budynku, gdzie parę dni temu
          student zaatakował wykładowcę siekierą). Z początku szło mi nieźle, ale na
          czwartym semestrze zaczęła się u mnie silna depresja lękowa. Dwa lata z tym
          walczyłem, ale na piąty semestr już się nie dostałem - przez rok chodziłem na
          psychoterapię, co dało mi tyle, że zdecydowałem się zmienić kierunek na
          architekturę, co dużo bardziej odpowiada moim zainteresowaniom. Nastąpiła nagła
          poprawa - egzaminy wstępne zdałem bez problemu, sesja zimowa pchnięta cała, bez
          żadnej poprawki, mogłem ze wszystkimi swobodnie rozmawiać, praca i nauka szły
          mi bez większych problemów. Jakieś dwa miesiące temu wszystko się znowu
          zacżęło - ciągnące się tygodniami przygnębienie, bezsensowne stany paniki,
          kłopoty ze snem, zawroty głowy, osłabienie, koncentracja praktycznie żadna -
          zabolało mnie to tym bardziej, że myślałem, że mam to wszystko za sobą, mam 24
          lata, moi znajomi robią dyplomy, żenią się, a ja nie mogę zaliczyć pierwszego
          roku i od lat nie miałem dziewczyny. Nie podoba mi się nawet, że piszę ten
          list, wydaje mi się to cokolwiek żałosne, ale chyba w tej chwili wszystko mi
          jedno. Jakimś cudem zmusiłem się do pójścia do lekarza, teraz biorę
          wenlafaksynę (Effectin ER) i czekam aż zacznie działać... czekam intensywnie i
          wyczerpująco...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka