Dodaj do ulubionych

DO RUMIANKOWEJ

IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 08.09.02, 07:16
Odezwij sie, prosze, bo razem z midm, juz nie wiemy, co mamy myslec o tym, ze
milczysz jak zakleta.
Martwimy sie o Ciebie.

K.
Obserwuj wątek
    • Gość: midm Re: DO RUMIANKOWEJ IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.09.02, 09:25
      A Ty Kachna, tak przy okazji, jak sie masz?
      • Gość: Kachna do midm :) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 08.09.02, 11:13
        Dzieki midm, mam sie dobrze, coraz lepiej :))))

        A Ty jak?

        pozdrowki,

        Kachna
        • Gość: midm Re: do midm :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.09.02, 11:22
          Mi ostatnie pare dni ciagle snil sie zmarly ukochany, wiec tak... wstaje troche
          zadumana, poplakuje, ale poza tym to jest ok.
          • Gość: Kachna Re: do midm :) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 08.09.02, 12:29

            > Mi ostatnie pare dni ciagle snil sie zmarly ukochany, >>

            Az mi odjelo mowe, po tym, co napisalas. Chcialabym Ci cos napisac, ale
            wszystko co przychodzi mi do glowy jest zbyt banalne. No przepraszam.

            midm, czy spotykasz sie z jakims psychologiem / terapeuta, czy radzisz sobie
            sama ?

            A tak w ogole, to dzielna z Ciebie kobieta, wiesz? Jeszcze chce Ci sie pisywac
            na forach, aktywnie pomagac forumowiczom, mimo, ze samej nie jest Ci latwo.

            Pozdrawiam Ciebie mocno :), ciesze sie, ze zie odzywasz, ze piszesz

            Kachna
            • Gość: midm Re: do midm :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.09.02, 13:00
              > Az mi odjelo mowe, po tym, co napisalas. Chcialabym Ci cos napisac, ale
              > wszystko co przychodzi mi do glowy jest zbyt banalne. No przepraszam.
              Nie ma za co.

              >
              > midm, czy spotykasz sie z jakims psychologiem / terapeuta, czy radzisz sobie
              > sama ?
              Tyle bylam przygnebiona i to bylo tak uwiklane - nie chce tu o tym pisac, przez
              co mocniejsze, ze zdecydowalam sie brac lek, chociaz ja na nie zle reaguje tzn.
              fizycznie, nie psychicznie, no i poniewaz mimo nich, nawet zwiekszonej z trudem
              dawce, i tak jakis czas temu zjechalam bardziej w dol nastrojem, to chodze
              teraz tak wspierajaco do jednego. Ale jeszcze troche i pewnie przejdzie.

              >
              > A tak w ogole, to dzielna z Ciebie kobieta, wiesz? Jeszcze chce Ci sie
              pisywac
              > na forach, aktywnie pomagac forumowiczom, mimo, ze samej nie jest Ci latwo.
              Ja weszlam na nie ze wzgledu na swoja depresje, zeby poczytac, ale jak sie
              trafiaja chore z zaburzeniami jedzenia ,przez ktore ja przeszlam czy czyms w
              czym sie troche orientuje (leczylam sie sama z zaburzen jedzenia z nie z
              chorymi z zaburzeniami jedzenia) to pisze.

              >
              > Pozdrawiam Ciebie mocno :), ciesze sie, ze zie odzywasz, ze piszesz
              >
              > Kachna
              • Gość: midm RUMINKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 22:25
                Napisz cos. Slyszysz?
    • Gość: rumiankowa PRZEPRASZAM! IP: *.erathia.szczecin.pl 11.09.02, 14:44
      Strasznie, strasznie Was przepraszam za milczenie! Nic zlego sie nie dzieje,
      spokojnie - nie martwcie sie o mnie. Ja sobie dam rade. Powod mojego milczenia
      to fakt, ze mam wiecej zajec (zaczela sie szkola, zajecia gimnastyczne), a moj
      mezus popoludniami zajmuje komputer swoją pracą, wiec ciezko sie dorwac. Dobrze
      sobie radze, naprawde :) Bylam z kolezanka nad morzem, kąpalam sie w lodowatej
      wodzie, kupilam piekne, nieszlifowane bursztyny, zjadlam rybke i mase lodow ;)

      W weekend zaprowadzilam tą kolezanke do szkoly - zaczyna nauke tam gdzie ja.
      Poswiecilam mase energii, zeby jej (ma silną fobie spoleczna) ulatwic to
      wejscie do grupy ludzi. UDALO SIE! Nie uciekla, wytrwala do konca zajec, choc
      nie przypuszczalam, ze to bedzie dla niej az tak trudne. Mowi, ze to byla walka
      o kazde minute siedzenia.

      Jutro jade z dziecmi, ktorymi sie opiekuje, na basen z roznymi zjezdzalniami
      itd. Nigdy tam nie bylam i o dziwo jade raczej z ciekawoscia tych wodnych
      atrakcji, niz ze strachem przed rozebraniem sie. Nowy stroj swietnie sie
      sprawdzil, dobrze sie w nim chodzi i dobrze lezy.

      O, a wczoraj porwalam sie na wizyte w osrodku buddyjskim i medytacje. Poszlam w
      zasadzie tez jako wsparcie dla kolezanki z terapii, ona b. chciala isc,
      interesuje sie tematem itd, ale tez mam problemy z wejsciem w grupe ludzi. A ja
      kiedys myslalam, ze jestem jedną z najbardziej oniesmielonych osob w takich
      sytuacjach. Nie przypuszczalabym, ze ja bede chodzic jako wsparcie :)) I poszlo
      mi naprawde niezle, rozmawialam z ludzmi, pytalam, staralam sie angazowac
      Agnieszke (te kolezanke) w rozmowe i oswajanie sie. Chyba z piec razy mowilam
      tym buddystom, ze Aga bedzie do nich chodzic i ze przyjdzie za tydzien ;) Fakt,
      ze poswiecilam na to 'troche' energii, ale udalo sie - jestem w stanie to
      zrobic! Byc wsparciem i prowadzic kogos w sytuacji, ktora kiedys wydawala mi
      sie nie do przejscia. I wiem jak sobie to ulatwiac - np wczoraj b. staralam sie
      ladnie wygladac, bo wiem ze tak jest mi o wiele latwiej wejsc do ludzi.

      To sa moje male sukcesiki :))

      I jem jakos "lepiej". Nie kompulsywnie. Czytam o diecie rozdzielnej i stosuje
      niektore zasady, znalazlam tez swietny sklepik ze zdrową zywnoscia. Kupilam tam
      otreby, make razowa i makaron sojowy. Sprzedaja tam tez dobry, razowy chleb z
      maki pelnego przemialu. I staram sie zachowac zdrowy umiar, bez przegiec. Ubyl
      mi gdzies "po drodze" jeden kilogram tluszczyku - malo, ale jakos specjalnie
      sie nie szarpie z dieta. Pracuje nad rownowaga.

      No to dosyc chwalenia! Pamietajcie zeby sie o mnie nie martwic, bo ja naprawde
      nie dam stanom depresyjnym wejsc na glowe ;) Czasem jest gorzej, czasem mam
      lęki, ale spokojnie - poradze sobie. Jestem strasznie rozczulona Waszym
      zainteresowaniem. Na to forum jeszcze dlugo bede zagladac, mam je
      w "ulubionych" i jeszcze nie zamierzam wykasowywac. I raz w tyg. nadrabiam
      zaleglosci :)

      Dziekuje Wam bardzo serdecznie za to ze tu jestescie - ze mna i ze soba :)
      Dzieki Kachna, viva i midm! Duze usciski dla Was :)))

      Rumiankowa
      • Gość: Kachna Rumiankowa, dobrze, ze juz jestes :))) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 11.09.02, 15:22
        No to dobrze, ze u Ciebie tak dobrze :))
        Silna z Ciebie kobieta.
        Ciesze sie ogromnie, ze napisalas, ze tyle sie u Ciebie ciekawych rzeczy dzieje.
        Jesli bedziesz miala dostep do kompa, to napisz, prosze o tych medytacjach.
        Wszystko co wiaze sie z buddyzmem, Zen itp zywo mnie interesuje. :))) Choc
        medytacja wydaje mi sie b. trudna.

        Chyba jestes na dobrej drodze do zdrowienia, co?

        Pozdrawiam Cie bardzo i wracaj czasem do nas :))

        Usciski dla Wszystkich Kobiet Kochanych

        Kachna

      • Gość: viva Re: PRZEPRASZAM! IP: *.cyberdom.pl 12.09.02, 17:41
        Hurra Ruminka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: rumiankowa Re: DO RUMIANKOWEJ IP: *.erathia.szczecin.pl 16.09.02, 12:35
      Witajcie Kochane Babki :)

      Oj, u mnie troszke gorzej. Ale spokojnie, ja sie nie dam. Ciesze sie, ze moge
      tu do Was napisac. Wiecie.. czuje sie jakby mi jakies wielkie, czarne ptaszysko
      ciezko siadlo na klatce, i uciskalo tak, ze blokuje swobodne oddychanie. Ciezko
      oddychac, Wielki Smutek dlawi jak knebel. Moglabym spac caly dzien. I ten
      wszechobecny brak pooczucia bezpieczenstwa.
      Ale wiem, ze to mija, przeciez tyle razy mijalo. tylko te mysli, ze jestem
      skazana na ciagle nawroty... I poczucie niesprawiedliwosci - dlaczego ja musze
      tak uporczywie wlaczyc o cos, co powinno sie dostawac na wstepie swojego zycia -
      gratisowo. Chocby to cholerne poczucie bezpieczenstwa - ciagle to buduje,
      wciaz sie miotam, nie wiem jak.. a wielszosc ludzi nawet nie zdaje sobie
      sprawy, ze po prostu to MA, dostalo od rodzicow jak cos naturalnego. Buu... A
      siem rozklejam, do budy wstretne mysli!

      Ciesze sie, ze moge tu o tym napisac, bo wiem ze zrozumiecie.

      Kachna, szykujesz zeszyty? :) viva, jak tam oczekiwanie na terapie? midm -
      kolejne lato coraz blizej, trzeba "tylko" przeczekac zime :)

      Kachna, co do medytacji i zen to ja niewiele wiem. Bylam 2 razy na takich
      medytacjach, czesciej bywam na jakichs wykladach nauczycieli buddyjskich - b.
      dobrze mnie to motywuje, dobrze na mnie dziala - rozumiem taka filozofie zycia
      i podoba mi sie. Dla mnie jest bardzo terapeutyczna :) Same medytacje hmm...
      byly dla mnie ciekawe, koncowa modlitwa w jezyku tybetanskim dodawala egoztyki,
      przysluchiwalam sie tresci (medytacja po naszemu oczywiscie) i kojarzylo mi sie
      to z relaksacja na grupie terapeutycznej. Podobne zasady, z tym ze tam
      wyobrazasz sobie np. wizerunek Buddy czy Karmapy (no zeby takich rzeczy nie
      zapamietac?;), trzy swiatla z jego glowy, gardla i serca, ktore maja np
      pracowac nad gladkoscia wypowiedzi, slowami ktore mowisz i cos w tym guscie ;)
      Oczywiscie rozne sa tresci medytacji, ja akurat trafilam 2 razy na tą samą. Nic
      wiecej nie wiem ;)

      Pozdrawiam cieplo!
      • Gość: midm Re: DO RUMIANKOWEJ IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 13:01
        Ruminko trzymaj sie i pomysl, ze moze za jakis czas, to juz nie bedzie wracac.
      • Gość: Kachna Rumiankowa, przeczekaj IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 16.09.02, 15:30
        Czesc Rumiankowa i Wszystkie Babeczki :)

        Rumianku Ty Kochany :), przeczekaj zly czas, pooddychaj sobie spokojniutko,
        moze sypiaj tyle, ile mozesz, moze sen bedzie dobrym lekarstwem dla Ciebie,
        pogadaj z sama soba, o co Ci chodzi, czemu tak sie czujesz, nie wiem, jesli
        podoba Ci sie zen, to moze poczytaj sobie jakies dobre ksiazki o tym, moze to
        Cie ukoi? Pogadaj z przyjaciolmi, mezem, "pogadaj" czasem do nas i pamietaj,
        ze "jeszcze bedzie przepieknie, jeszcze bedzie NORMALNIE". Przemadrzala jestem,
        bo teraz w chodze w ten lepszy etap, wiec wybacz, ze wypisuje takie banaly.
        Myslami jestem z Toba i codziennie sprawdzam, czy jestes tutaj, czy napisalas
        cos nowego, wiec nie jestes sama, i masz jeszcze swoich szczecinskich :)
        przyjaciol i meza przyjaciela. Damy rade, co?

        Czy moge zapytac o przeprowadzke, czy to na razie zbyt niemily temat?

        Viva, jak sie masz, wypoczelas choc troche? Usmiecham sie do Ciebie :)i mocno
        pozdrawiam.
        midm, macham do Ciebie i pozdrawiam :)

        Wiecie co, niech zyja extremy (w wydaniu Kachny ;)). Otoz w piatek Wan
        marudzilam, ze nie moge zabrac sie do cwiczen, a niedalej jak wczoraj -
        cwiczylam sobie z 10 minut czy dluzej i z prawdziwa przyjemnoscia !!! Zawsze
        zniecheca mnie bol, ale jak juz sie rozcwicze, to nic nie boli i to zaczyna
        wciagac (nowe uzaleznienie czycha ? ;)). Polazlam tez na basen ramiona tak
        przyjemnie daja o sobie znac. Czyzbym pokonala PMS?
        Na basen mam wielka ochote i nie skonczy sie to na gadaniu, bo juz sobie
        zalatwiam karnecik :).
        A Wy, lubicie plywac? Tanczyc? Co lubicie, jaki rodzaj ruchu?
        Rumiankowa, chodzisz na swoja gimnastyke?

        A, dla mnie motywacja do cwiczen jest zlikwidowanie bolu kregoslupa po calym
        dniu spedzonym w pracy przy kompie. I plywanie to istny masaz przeciwbolowy dla
        mnie.

        >Chocby to cholerne poczucie bezpieczenstwa - ciagle to buduje,
        > wciaz sie miotam, >

        Rumianko, pomalutku, zbudujesz . W SOBIE.
        Czemu nie dajesz sobie prawa do rozklejenia sie, do slabosci?
        Gdzies wyczytalam, apropos naszych jedzeniowych zaburzen, ze kiedy caly czas
        robimy tylko to, co trzeba, co sie powinno, a nie sluchamy swojego ciala, ktore
        ma ochote na przyjemnosci (jakas kapiel, dobry obiad, lekka ksiazke, chwile
        TYLKO dla siebie), to potem wpadamy w kompulsywne obzarstwo, bo cialo sie
        buntuje, nie lubi byc lekcewazone. I w tedy folgujemy sobie. Mam nadzieje, ze
        zrozumiale o tym napisalam.Pewnei troche przekrecilam i moze uproscilam. Jak
        znajde ten fragment, to przepisze Wam (o ile skleroza mnie nie dopadnie ;)).
        Cos w tym jest.
        nie wiem jak.. a wielszosc ludzi nawet nie zdaje sobie

        > Kachna, szykujesz zeszyty? :)

        Za 3 tygodnie :) I kredki i pisaki :-))))

        o Zen:
        >Dla mnie jest bardzo terapeutyczna :)

        Tez tak uwazam. :)

        Rumiankowa, viva i midm, trzymajcie sie cieplej (bo jesien i te sprawy :)),
        badzcie tak dzielne jak to mozliwe i odzywajcie sie czasem ,prosze :)

        Do nastepnego napisania

        Kachna - gadula
        • Gość: midm Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.09.02, 16:29
          Ruminka i jak, trzymasz sie?
          • Gość: Kachna Wpadam do Was na moment :) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 20.09.02, 15:26
            Czesc Kobiety,

            Bedzie krotko, bo Wielka Siostra mnie stresuje przy kompie ;)

            U mnie O.K. w kierunku euforii :)))) Az sie boje!

            Zapisalam sie na terapie tancem i to jest to! Mysle, ze swietnie uzupelni moje
            spotkanie z psychologiem, a tak w ogole, to uwielbiam tanczyc.

            Z Zarlokami sie spotykam, z jedna laska zalapalysmy szczegolny kontakt i chcemy
            sie czesciej spotykac poza spotkaniami calej grupy, takze milo jest.

            Wszystkie Was sciskam, bez wyjatku.
            Ruminko KOchana, nie daj sie,
            Viva - ucalowania dla Ciebie
            midm, pozdrawiam

            Kachna
            • midm Re: Wpadam do Was na moment :) 21.09.02, 12:12
              Ja tez tak mysle, nawet jakby to byl sam taniec.
            • midm Re: Wpadam do Was na moment :) 21.09.02, 12:19
              A przy okazji slyszalas o tym
              technikaalexandra.w.interia.pl/wczympom/TAwZO.html ?
              • Gość: Kachna Technika Alexandra IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 21.09.02, 12:26
                midm napisała:

                > A przy okazji slyszalas o tym >

                Nie tylko slyszalam, ale nawet wydrukowalam sobie. Ale samemu to raczej trudno
                jest to cwiczyc, tak mysle. Dobrze byloby miec jakiegos instruktora, nie
                sadzisz?
                A Ty probowalas tych technik?

                K.
                • Gość: Kachna RUMIANKO i Viva - trzymajcie sie IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 21.09.02, 12:28
                  Dziewczyny, Kobiety Drogie,

                  Bardzo mocno sie trzymajcie.

                  Odezwijcie sie choc jednym zdaniem, co?

                  To pa,

                  Kachna
                • Gość: midm Re: Technika Alexandra IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.09.02, 14:11
                  > Nie tylko slyszalam, ale nawet wydrukowalam sobie. Ale samemu to raczej
                  trudno
                  > jest to cwiczyc, tak mysle.
                  Yhmm.

                  Dobrze byloby miec jakiegos instruktora, nie
                  > sadzisz?
                  Tak. Niestety zajecia sa tylko w Warszawie, poza to okazyjnie, chyba, ze
                  jakis turns w wakacje. Ale to straszna drozyzna.

                  > A Ty probowalas tych technik?
                  Nie, ale jak bylam chora to ktos kogo bardzo cenie mi polecal. (Teraz znam
                  kogos kto sie tym interesuje, dopiero co ze soba rozmawialysmy choc o czyms
                  innym, ale ona tez tanczy - dlatego mi sie skajarzylo jak wspomnialas o tancu).
                  • Gość: viva Re: Technika Alexandra IP: *.bci.net.pl / *.bci.net.pl 22.09.02, 16:08
                    Cześć, Dziewczyny!
                    Czytam Wasze listy i mam ucztę duchową i emocjonalną za cały samotnie spędzony
                    tydzień. Fajnie tu mna wątku, oj fajnie.
                    Ja niestety nie mogę pochwalic się sukcesami dietetycznymi, ale staram się
                    jakos ciagnąc dzień za dniem.
                    Pochwalam, po trzykroć taniec. Uwielbiam tańczyć, chodziłam kiedyś na różne
                    aerobiki, callanetiki i gimnastykę francuska z elementami tańca i było mi
                    super. Niestety teraz to nie wchodzi w grę (wiecznie nieobecny mąż i dziecko
                    pod opieką). Pływanie też jest super, odpręża, odciąża, relaksuje.
                    Z przyjemności tego świata tydzień temu byłam na wycieczce w pobliskich górkach
                    z koleżanką. Dużo energii ma się z takiego spotkania z przyrodą,
                    kilkukilometrowego marszu i rozmowy od serca.
                    Życzę Wam miłego tygodnia (pewnie wcześniej nie uda mi się zaglądnąć), a listki
                    juz zaczynają się złocić, niebo jest bardziej niebieskie, a górki granatowe we
                    mgle... Wreszcie jesień:))
                    Trzymajcie się
                    viva
                    • Gość: midm Re: Technika Alexandra IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.09.02, 17:01
                      Viva, Ty tez...
                      Gdybys mieszkala w Warszawie, to moglabym zostac od czasu do czasu z Twoim
                      dzieckiem zebys sobie poszla potanczyc. (Ja bardzo lubie.)
                  • Gość: rumiankowa Re: Technika Alexandra IP: *.erathia.szczecin.pl 23.09.02, 17:25
                    Bardzo dziekuje za len link, przeczytalam z ciekawoscia. I widze rzeczy
                    wspolne, np bardzo pasuje do mnie zdanie "osoba najbardziej podatna na przyszłe
                    dolegliwości: [..] zaburzenia w odżywianiu to ktoś, kto nie umie poczuć, czego
                    potrzebuje jego organizm". Dokladnie - o mnie. Moje cialo to dla mnie
                    abstrakcja, odczucia plynace z niego czesto napawaja mnie niepokojem, a jak juz
                    cos mnie boli to reaguje panika! "Zwykly" bol brzucha przeradza sie u mnie w
                    katastrofalna walke z lękami. I czesto nie wiem czy boli mnie z glodu czy
                    dlatego, ze zjadlam cos zlego. Nie znam swojego ciala. "Nauczylam" sie, ze moje
                    cialo jest brzydkie, a wiec najlepiej nie zwracac na nie uwagi, nie angazowac
                    sie. A to prowadzi do braku wyczucia.

                    I co jeszcze? Te wspaniale slowa, kopiuje je zebyscie jeszcze raz przeczytaly.
                    Tak bardzo mi (wiec i pewnie Wam :) jest to potrzebne:
                    "Teraz, kiedy jesteś dorosła możesz wyleczyć rany swojego wewnętrznego dziecka
                    starając się być dla niego idealnym rodzicem. Takim, jakiego nie ma w
                    rzeczywistości, ale jakiego Ty możesz stworzyć w swoim wyobrażeniu. Naucz się
                    słuchać swojego wewnętrznego dziecka i rozmawiać z nim. Naucz się być w
                    stosunku do niego pełna miłości, jednocześnie stanowcza i łagodna"

                    I na tym koncze na razie, papapatki :)

        • Gość: rumiankowa Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.erathia.szczecin.pl 23.09.02, 16:45
          Przeczekuje, przesypiam... :) Witam Was Drogie Kobietki! Mam nadzieje, ze moj
          list bedzie zrozumialy, jesli nie to przepraszam, ale jestem "wymieta" i pewnie
          zaraz pojde spac.

          Dziekuje Wam za potrzymywanie, za dobre slowa. Dziekuje Kachnie za jej optymizm
          i madre slowa. Wiem ze to przejdzie, spokojnie, nie dam sie tak jak Wy sie nie
          dajecie. A Kachna to teraz nasza prezeska moze byc :)) Ciesze sie ze tak duzo
          robisz i sprawia Ci to przyjemnosc, na pewno i viva i midm przyklaskuja Ci z
          dumą :) A jak Wam idzie? viva? midm? Co robicie, jak sie czujecie? Bierzecie
          przyklad z naszej Kachny? :) Mam nadzieje, ze jest dobrze!

          A ja jutro ide do lekarki, zmienila przychodnie, wiec dzis bylam w starej i
          wzielam swoja karte, zeby ją przeniesc do nowej. Kurde, zapakowali ją (karte) w
          szara koperte i zszyli, a myslalam ze sobie poczytam co mi tam psychiatra
          wpisywala ;) Porozmawiam z nia jutro, moze cos mi doradzi.

          Dziekuje Kachna ze pytasz o To Najwazniejsze, czyli o mieszkanie. Mamy zmiane
          planow po awanturze z tesciowa. Bo wszystko ciagle opieralo sie na jej pomocy,
          a to kobieta hmmm straszna - czy ja juz o niej pisalam? Paranoiczka,
          wielbicielka Radia Maryja (to daje pewien malutki obraz jej maksymalnego
          antysemityzmu, razismu etc), ktos kto nie jest calkiem normalny, ale swietnie
          sobie radzi, tylko zatruwa zycie wszystkim wokol. Dosc o niej, wystarczy
          napisac ze jej dzieci wolaly uciekac od niej do Domu Dziecka i musialy
          zastawiac krzeslami drzwi na noc, zeby nie spelnila swoich pogrozek.
          Kazdy kontakt z nia konczyl sie dla mnie zwiekszona dawka uspokajaczy brrr.
          No i mielismy zamieniac 3pokojowe mieszkanie gdzie teraz mieszkamy z moja mama
          na dwie kawalerki. Dla naszych obu mam. A sami mielismy zajac to duze,
          2pokojowe, gdzie mieszka tesciowa. Obie mamy zadowolone z planow, moja juz sie
          nie moze doczekac kiedy bedzie "na swoim". Dla mnie to jak wiecie Najwieksze
          Marzenie. A tu tesciowa jedno mowi, obiecuje, a drugie robi, zwodzi, sama
          wierzy w zapewnienia, ale robi wszystko jakos tak dookola, zeby przeciagnac to
          nie wiadomo do kiedy. A my wciaz w napieciu, w oczekiwaniu, i strachu ze cos
          jej sie odwidzi i zmieni plany, ze znow sie nagle okaze ze to co mowi ma sie
          nijak do tego co za dwa dni mysli. I tak to sie kreci, wokol jej paranoicznych
          humorow, zmianow szczegolow i wielkiego napiecia. Az wczoraj nie wytrzymalam i
          powiedzialam jak ja to widze, spytalam czy chce nam pomoc czy mamy dzialac
          sami, ze nie chce od niej niczego, ale chce miec jasnosc, a nie czekac nie
          wiadomo na co i trwac w takim zawieszeniu. No i sie zaczelo, brrr. Juz ona
          potrafi - od przeklenstw do placzu (ktory automatycznie przechodzi jak uzyska
          to co chciala). Nagadalysmy sobie, ona ze wolalaby Artura widziec w trumnie niz
          ze mna (oj, ciezko sie sluchalo) i tego typu rzeczy. A ja na to, ze owszem
          jakby nie byl ze mna to pewnie tak by skonczyl przy niej. No i tak to sie
          toczylo, heh ;)
          Tak czy siak przezylam, nie chce miec z nia nic wspolnego i nie licze na ta jej
          pomoc. Swoja droga, cfana bestyja, wyciagnela juz od nas wiele "przyslug" i
          roznych oplat na poczeta tej pomocy. Ale nic to. Mam jasna sytuacje - nie
          wierzyc juz w nic co mowi, nie zwracac uwagi na jej mrzonki i demonstrowane
          checi. Zamienimy to mieszkanie na dwie kawalerki - z tym ze jadna dla mojej
          mamy, a druga dla nas. Bedziemy na swoim, sami, u siebie i to jest wazne. Czuje
          nawet ulge wiedzac, ze rozplatalam sobie rece, ze nie musimy byc juz tak
          uzaleznieni od tej kobiety, ze SAMI mozemy decydowac o swoim kącie. Tylko od
          nas zalezy jak sobie tu ulozymy. Czuje sie jakbym przerwala jakies dozylne
          sączenie trucizny - KONIEC z BEZRADNOSCIA wobec chaosu tesciowej. Ufff....

          Tylko szkoda mi tego mieszkania, co sie juz do jego widoku (widze z okna)
          przyzwyczailam, oswoilam, 2 lata zylam z mysla ze to bedzie nasze miejsce, 2
          lata wpatrywalam w "moje przyszle" okna.. Trzeba bedzie oddac tez ogrodek, jak
          nie bedziemy tu mieszkac.. Szkoda, tyle pracy w nim, tyle roslinek.. Bedzie
          trudniej, ale nie bedzie toksycznie!

          Dziekuje Wam, ze to czytacie, dziekuje ze moglam to napisac i podzielic sie :)

          Zdrowka kochane bebeczki!
          Rumiankowa
          • Gość: leny Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.pl 23.09.02, 17:29
            Lubię Was dziewczyny, być może to tylko lepszy dzień, ale czuję tyle ciepełka
            Waszych postach... Trzymajcie się
            • Gość: rumiankowa Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.erathia.szczecin.pl 23.09.02, 17:49
              Gość portalu: leny napisał(a):

              > Lubię Was dziewczyny, być może to tylko lepszy dzień, ale czuję tyle ciepełka
              > Waszych postach... Trzymajcie się

              I Ty sie trzymaj leny! Ciepelko sie przyda na te jesienne dni.

              Rumiankowa
            • Gość: Kachna Do Leny'ego ? Leny? o lubieniu :) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 25.09.02, 09:13
              Gość portalu: leny napisał(a):

              > Lubię Was dziewczyny, być może to tylko lepszy dzień, ale czuję tyle ciepełka
              > Waszych postach... Trzymajcie się

              Odwzajemniam w lubieniu :)), lubie Cie leny, choc nie znam ani troche :)).
              Jesli masz ochote sie wlaczyc do naszych pogaduszek, to smialo :)

              Tez sie trzymaj leny i odzywaj sie czasem, jesli tylko masz ochote,

              pozdrowki,

              Kachna
          • Gość: midm Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 17:31
            Ruminka, jestem pelna podziwu dla tego jak (Ty przemila, krucha istotka - takie
            robisz wrazenie) sie rozprawilas z tesciowa. Tak wlasnie trzymac. A nie daloby
            sie zamienic tego 3-pokojowego na np. mniejsza kawalerke i 2 pokojowe tez moze
            mniejsze, a nie dwie kawalerki?
            • Gość: rumiankowa Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.erathia.szczecin.pl 23.09.02, 17:46
              Gość portalu: midm napisał(a):

              > (..) A nie daloby
              > sie zamienic tego 3-pokojowego na np. mniejsza kawalerke i 2 pokojowe tez
              moze mniejsze, a nie dwie kawalerki?

              Dzieki za podpowiedz. Nie wiem czy sie da, raczej nie (sadzac po kosztach
              mieszkan). Tak czy siak bedziemy szukac, jesli sie uda na 2 pokojowe to tym
              lepiej. Dzieki za uznanie co do tesciowej - staralam sie ;) Teraz mam jasna
              sytuacje i to lubie. Trzymaj sie tez :)
              • Gość: midm Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 17:54
                Sprobuj, nie wiem jak jest w innych miastach, ale w Warszawie wlasciwie
                najdrozsze sa wlasnie kawalerki, poza tym teraz jest kryzys a czasem ktos
                wyjezdza czy cos takiego i musi sprzedac natychmiast wiec idzie taniej albo jak
                umiecie sami czesc odremontowac to wziac do remontu itd
                • Gość: viva Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.cyberdom.pl 24.09.02, 13:52
                  Cześć, Dziewczyny!
                  Jestem niespodziewanie wcześniej, przy okazji szperania po usenecie o
                  budowaniu. Postanowiłam tylko przeczytac Wasze posty, ale po przeczytaniu muszę
                  i odpisać.
                  Najpierw Rumiankowa, bo porusza problem mi najbliższy, czyli problemy z
                  teściową i mieszkaniem.
                  Ruminko, moje wnioski poparte tez zdaniem "ludzia" fachowego:
                  1. Stosunki z tesciami mogą być co najwyżej POPRAWNE, dążenie do lepszych jest
                  skazane na niepowodzenie. (NIE PRZEJMUJ SIE TĄ GŁUPIĄ BABĄ - to rada udzielona
                  mi na temat mojej teściowej przez psychoanalityka!! )
                  2. Problem z matkami jedynaków jest jeszcze większy, NALEŻY SIĘ ODCIĄĆ
                  emocjonalnie i ekonomicznie dla utrzymania małżeństwa. ( Mój mąż to jedynak,
                  Twój chyba nie, ale może to jedyny lub ukochany syn...)
                  3. Każde mieszkanie, które będzie Twoje, pokochasz tak samo. Zatrzaśnij drzwi
                  za wczorajszymi planami, jeśli są nieaktualne i idź naprzód. Może znajdziesz
                  nowe mieszkanie z ogródkiem, a może z super sąsiadką, która zostanie Twoją
                  przyjaciółką... Otwórz się na te nowe możliwości i odetnij od toksycznych osób.
                  4. Niezależność emocjonalna i ekonomiczna to podstawowe warunki powodzenia
                  związku, ale i lepsze Twoje samopoczucie, zobaczysz.

                  Ja sama musiałam zrobić to samo, odcięliśmy się mieszkaniowo po dwuletnim
                  mieszkaniu z teściową. Przeszłam ciężką walkę, szantażowano mnie emocjonalnie,
                  naciskano, robiono awantury... Dlatego mam dziś nerwicę, ale mieszkamy 50
                  kilometrów od teściowej, na swoim. Jest trudno finansowo, brakuje mi opieki do
                  dziecka (na mamę nie moge liczyć, zresztą też mieszka daleko), ale to MOJE
                  DECYZJE i MOJE ŻYCIE. I to jest piękne.
                  Ruminko, dobrze zrobiłaś, trzymaj się teraz tej decyzji, nie daj się znowu
                  zwieść. Nowe przed tobą, a smak niezalezności jest słodki.

                  Midm, dzięki za chęci popilnowania dziecka - to miło z Twojej strony, grzeje
                  serduszko taka "pomoc wirtualna". Trzymaj się ciepło w te zimne dni (dzisiaj 5
                  stopni, brrr...)
                  Witam leny'ego, pozdrówki, zapraszam do naszego ogniska:)).
                  Kachna, wyrazy podziwu, ja też głosuje na Ciebie jako prezeskę:)). Hip hip,
                  hurra!!!!!!! Do zobaczyska

                  viva
                  • Gość: Kachna komputer mi za wolno chodzi IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 24.09.02, 14:39
                    Kobiety,

                    Wybaczcie, dzisiaj tylko Was poczytam, bo wysylanie wiadomosci trwa cale wieki,
                    cos komputer mi zwalnia. A mam taka ochote poodpisywac Wam na tyle rzeczy.

                    Moze jutro, czy dzisiaj, troche pozniej, bedzie lepiej z kompem , to napisze
                    wiecej, dobra?

                    To na razie,

                    :)))) Kachna
                  • Gość: midm Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.09.02, 23:34
                    U mnie na szczescie zaczeli juz grzac.
                    Co do tego co piszecie, poniewaz moja rodzina nie chciala sie leczyc to
                    terapeutka powiedziala mi zebym sie (tylko ten jeden raz zrobila cos takiego,
                    moze kiedys cos napomnela o czym innym zebym zrobila kilka razy, ale to juz
                    znacznie pozniej - jeszcze ja odwiedzalam po terapii) od nich wyprowadzila, nie
                    zrobilam tego od razu, a jak zrobilam, to bylo oczywiscie ciezko, ale dzis
                    patrzac z perspektywy, mysle, ze bardzo dobrze, ze to zrobilam i nie wyobrazams
                    obie wyzdorwienia bez tego, choc oczywiscie sporo przez to stracilam.

                  • Gość: Rumiankowa Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.erathia.szczecin.pl 28.09.02, 20:38
                    Gość portalu: viva napisał(a):

                    > Ruminko, moje wnioski poparte tez zdaniem "ludzia" fachowego:
                    > 1. Stosunki z tesciami mogą być co najwyżej POPRAWNE, dążenie do lepszych
                    jest
                    > skazane na niepowodzenie. (NIE PRZEJMUJ SIE TĄ GŁUPIĄ BABĄ - to rada
                    udzielona
                    > mi na temat mojej teściowej przez psychoanalityka!! )

                    Uf, no to niezle. A mnie cos podobnego zasuwa wlasny maz ;)

                    Co do dalszej czescie - to nie jest jedynakiem, ma troje rodzenstwa i natka
                    zdecydowanie nie nalezy do nadopiekunczych - powiedzialabym nawet, ze caly
                    ocean jej brakuje do bycia opiekuncza ;) Prosta kobieta, wychodzi z zalozenia
                    ze dzieci rodzi sie po to, aby pomagaly "w domu i zagrodzie" jak tylko moga.

                    > 3. Każde mieszkanie, które będzie Twoje, pokochasz tak samo.

                    TAK, tez tak mysle :))

                    > Ja sama musiałam zrobić to samo, odcięliśmy się mieszkaniowo po dwuletnim
                    > mieszkaniu z teściową. Przeszłam ciężką walkę (..)
                    > ale to MOJE DECYZJE i MOJE ŻYCIE. I to jest piękne.

                    :)) Dzieki za te slowa, daja mi potwierdzenie slusznosci obranej drogi. Ciesze
                    sie, ze bylas na tyle silna, ze dalas rade odciac sie i zrealizowac dobry wybor.

                    Dzieki :))
                    Rumiankowa
          • Gość: Kachna Niedoszla perezeska ;))) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 25.09.02, 09:06
            Czesc Kobietki Kochane :)

            Rano komp dziala szybciutko, wiec oto jestem. dzisiaj czeka mnie duzo pracy na
            kompie, pracuje sobie w domku, warunki mam (sister wyszla)wiec bede na kompie
            dosc dlugo dzis. Lubie byc sama w domu, bo moge sobie swobodnie wtedy
            pospiewac :)). Apropoos sister, to zauwazylam, ze reaguje na nia agresja i
            mozliwe, ze ona tez sie mnie boi!~Tak samo, jak ja jej. Ostatnio fajnie nam sie
            gadalo o jodze. Ona chodzi i mamy te same odczucia, ze nie mozna ciala do
            niczego zmuszac, ze powolutku. W ogole cuda sie dzieja, bo kontakty z ludzmi
            mam fantastyczne, znowu chce sie spotykac i wrocilam do zycia towarzyskiego i
            do zycia w ogole. Z facetami tez zaczynam miec dobre uklady, duzo sie
            wyglupiamy i czuje sie swobodniej przy nich.
            Dosyc tego gadania o sobie, bo Was zanudze calkiem.

            Wlasnie, Dziewczyny, jakos mi glupio, ze tyle pisze o sobie, jak jakas mega
            egocentryczka, moze sie za duzo wymadrzam i nie daj Boze frustruje Was
            opowiadajac o swoich sukcesach, jesli tak jest, zwroccie mi uwage. Tak w ogole,
            skoro mniej wiecej wyszlam na prosta, to teraz zamieniam sie w sluch i chce
            pogadac z Wami o Was. Nie moge powiedziec, ze juz sie uporalam z tym wszystkim
            (choc jem juz normalnie :)), powiem tak po roku zdrowienia, czy nawet dwoch,
            czy trzech, kiedy waga sie ustabilizuje i nastroj tez.

            > A Kachna to teraz nasza prezeska moze byc :))>

            Ej no Dziewczyny, zawstydzacie mnie :))). Bez przesady, mysle, ze wszystkie
            jestesmy rowne (o Boze, zabrzmialo jak z wiecu socjalistycznego, excusez
            moi ;)) i kazda z nas ma swoje tempo w dochodzeniu do siebie, w zdrowieniu. Nie
            robmy porownan, po prostu mamy podobne klopoty i podobnie staramy sie sobie z
            nimi radzic, kazda w swoim tempie, O!!

            Wiecie co zastanawia mnie jeszcze jedno, na tych spotkaniach AZ, duzo dziewczyn
            chodzi jeszcze na DDA, maja w domu problem alkoholowy ktoregos z rodzicow. ja
            tego problemu nie mam w domu, a mam zaburzenia jedzenia tak samo jak dziewczyny
            z gruoy, wiec skad to sie u mnie wzielo? Juz zaczelam myslec, ze sobie cos
            wymyslilam, ze niemam tego problemu, skoro...itd. Moze tu chodzi o wrazliwosz i
            podatnosc na takie zaburzenia, jak myslicie Dziewczyny?
            >
            > szara koperte i zszyli, a myslalam ze sobie poczytam co mi tam psychiatra
            > wpisywala ;) >

            I co, da sie poczytac, czy nie udostepniaja?

            > a to kobieta hmmm straszna - czy ja juz o niej pisalam? Paranoiczka,
            > wielbicielka Radia Maryja >
            Rumiankowa, to ja juz nie mam pytan, wyobrazam sobie co to za typ kobiety,
            przerabane zyc z kims takim, tak zaslepionym, histerycznym i ograniczonym w
            swojej glupocie. Wiesz co, a moze sprobuj spojrzec na nia jak na mala,
            przestraszona dziewczynke, jaka niewatpliwie kiedys musiala byc, wyobraz sobie
            jak byla malutka i niepewna siebie i wyobraz sobi, ze teraz na nia wrzeszczysz
            i wyzywasz - i co, chce Ci sie wyzywac dalej, czy sobie odpuszczasz? Jedna
            psycholog mi opwiedzial o tym, powiedzmy, cwiczeniu. Tylko w zlosci trudno o
            tym pamietac, prawda? Zlosc to zreszta za male slowo. Kurwicy mozna z taka
            kobieta jak Twoje tesciowa dostac. moze tylko trzeba jej wspolczuc, ze jest tak
            przepelniona chciwoscia i nienawiscia i ze przy okazji truje innych.
            Rumiankowa, napisze Ci, to, co Viveczka, trudno olej ogrodek (latwo powiedziec,
            wiem) i uciekajcie na "ciasne, ale wlasne". Najwazniejsze, to odciac doplyw
            jadu (swietnie o tym napisalas).
            Podobnie jak midm, jestem zdziwiona, ze potrafilas sie tej babie tak postawic.
            Bardzo dobrze zrobilas, Rumiankowa, chron siebie sama i nie boj sie na nia
            nawrzeszczec, jesli tylko czujesz, ze chcesz, bo dluzej nie wyrobisz, zasluzyla
            sobie na to, krowa jedna.
            Zreszta Tobie mie musze tak doradzac, bo jestes wystarczajaco silna i odwazna,
            by sobie poradzic. Rumianko, bardzo trzymam kciuki, byscie wreszcie wyniesli
            sie na swoje zdala od toksycznych fanatycznych krow ;)).
            Dobre jest to, ze juz macie gdzie i mam nadzieje, za co, sie wyniesz. To pewnie
            nie potrwa dlugo, trzymaj sie mocno Rumianko. Mam nadzieje, ze z powodu
            tesciowej nie psuje sie wam w malzenstwie, bo jak ta kobieta by nie byla, to
            jednak matka Twojego meza.

            (
            > No i sie zaczelo, brrr. Juz ona potrafi - od przeklenstw do placzu (ktory
            automatycznie przechodzi jak uzyska to co chciala).

            No niezle, i do tego jeszcze histeryczka. Wspolczuje jej, bo sama ze soba
            pewnie sie meczy ta kobieta.

            > Tak czy siak przezylam, nie chce miec z nia nic wspolnego i nie licze na ta
            jej pomoc......nie zwracac uwagi na jej mrzonki i demonstrowane checi.>

            TAK!! Rumiankowa, dokladnie tak!!! Moze ona specjalnie Cie prowokuje, by moc
            potem narzekac jaka to ma niedobra synowa.

            >Swoja droga, cfana bestyja, wyciagnela juz od nas wiele "przyslug" i
            > roznych oplat na poczeta tej pomocy.>

            Niech sie udlawi, bestia jedna ;).

            > Tylko od nas zalezy jak sobie tu ulozymy. Czuje sie jakbym przerwala jakies
            dozylne sączenie trucizny - KONIEC z BEZRADNOSCIA wobec chaosu tesciowej. >

            Doskonale to ujelas, Rumianko :).


            Trzymaj sie Sloneczko, Wszystkie Sloneczka na tym forum sie tyrzymajcie :))

            Ciesze sie, ze jestescie i badzcie, prosze :))

            Na razie, pa,

            Kachna, zadna tam prezeska ;), ale dziekuje za uznanie
            > >
            >
            >
            >
            • Gość: midm Re: Niedoszla perezeska ;))) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.09.02, 10:28
              Lubie byc sama w domu
              >A jak zyjesz z reszta rodziny?


              > Dosyc tego gadania o sobie, bo Was zanudze calkiem.
              Nie wiem jak inne, ale dla mnie mozesz pisac ile chcesz.

              >frustruje
              No co Ty, dobrze wiedziec, ze komus idzie.

              >kiedy waga sie ustabilizuje
              Mam nadzieje, ze tak wlasnie bedzie.

              ze wszystkie
              > jestesmy rowne (o Boze, zabrzmialo jak z wiecu socjalistycznego, excusez
              > moi ;))
              Niekoniecznie.

              i kazda z nas ma swoje tempo w dochodzeniu do siebie, w zdrowieniu. Nie
              >
              > robmy porownan, po prostu mamy podobne klopoty i podobnie staramy sie sobie z
              > nimi radzic, kazda w swoim tempie, O!!
              >To fakt.

              > Wiecie co zastanawia mnie jeszcze jedno, na tych spotkaniach AZ, duzo
              dziewczyn
              >
              > chodzi jeszcze na DDA, maja w domu problem alkoholowy ktoregos z rodzicow. ja
              > tego problemu nie mam w domu,
              U mnie tez nie i wszystkie inne chore, ktore znalam, moze z jakims wyjatkiem
              byly z tzw. "dobrych" rodzin.(Za to wiem, ze czasem bulimiczki chwytaja sie
              picia czy innego rodzaju uzywek, to co innego, ale tez trzeba uwazac.)

              a mam zaburzenia jedzenia tak samo jak dziewczyny
              >
              > z gruoy, wiec skad to sie u mnie wzielo? Juz zaczelam myslec, ze sobie cos
              > wymyslilam, ze niemam tego problemu, skoro...itd. Moze tu chodzi o wrazliwosz
              i
              >
              > podatnosc na takie zaburzenia, jak myslicie Dziewczyny?
              Hmm... chyba musialo byc cos jeszcze jesli Cie to tak dreczy.

              ...

              >
              >
              > Trzymaj sie Sloneczko, Wszystkie Sloneczka na tym forum sie tyrzymajcie :))
              >
              > Ciesze sie, ze jestescie i badzcie, prosze :))
              Ja jestem (tez pracuje caly - no prawie czas - na kompie)

              I Ty sie trzymaj jakby co.
            • Gość: Rumiankowa Re: Niedoszla perezeska ;))) IP: *.erathia.szczecin.pl 28.09.02, 21:34
              Gość portalu: Kachna napisał(a):

              Hip hip HURRA - witam prezeske! :)) Witam Was wszystkie, ja jak zwykle z
              doskoku, mam nadzieje, ze juz sie nie denerwujecie moja nieobecnoscia i wiecie,
              ze tu chetnie wracam :)

              > Wlasnie, Dziewczyny, jakos mi glupio, ze tyle pisze o sobie, jak jakas mega
              > egocentryczka, moze sie za duzo wymadrzam i nie daj Boze frustruje Was
              > opowiadajac o swoich sukcesach, jesli tak jest, zwroccie mi uwage.

              NIE! Kacha, wrecz przeciwnie - no dobrze, moze pozostane przy wypowiedziach za
              siebie - mnie Twoje sukcesy bardzo ciesza i dodaja motywacji i wiary! B. ladnie
              opisujesz "normalne" zycie, to ze Cie ciagnie do ludzi itd. To b. wartosciowe!
              Bo ja np wierze, ze to mozliwe, ze tak mzoe byc - bo ktos tu mi o tym pisze - i
              wiem, ze ja tez moge. I ze bede mogla sie pochwalic :))

              > (..)(choc jem juz normalnie :))

              B R A W O! Czy widzisz w tym rowniez zasluge AZ?

              > Wiecie co zastanawia mnie jeszcze jedno, na tych spotkaniach AZ, duzo
              dziewczyn chodzi jeszcze na DDA (..)

              Ale nie wszystkie, prawda? A te co nie chodza? U mnie to by sie nawet
              potwierdzalo, bo moja mama pije (nie upija sie czesto, ale nie widze jej bez
              alkoholu - piwka, mocarne drinki) i jest uzalezniona od lekow. Ale np moja
              kolezanka z bulimia nie ma problemow z alkoholem w rodzinie. A znajoma z
              terapii - typowa DDA, z typowej alkoholowej rodziny - nie ma problemow z
              jedzeniem. Roznie to bywa, problem jest w tych emocjach, a nie w samym
              czynniku. Zreszta Ty przeciez dobrze znasz teorie nt zaburzen jedzenia, duzo
              czytalas :)

              > > szara koperte i zszyli, a myslalam ze sobie poczytam co mi tam psychiatra
              > > wpisywala ;) >
              >
              > I co, da sie poczytac, czy nie udostepniaja?

              Ha! W koncu sobie otworzylam i przeczytalam ;) Nic nadzwyczajnego tam nie bylo,
              lakonieczne, krociotkie notatki. Za to mialam przeprawe z pania z rejestracji -
              i tu tez Was zadziwie - bylam twarda i nie pozwolilam sie przegadac. Pani pyta
              dlaczego otwarta, a ja na to ze otworzylam bo chcialam sobie poczytac ;) Ona
              oburzona, a ja ze mam prawo znac swoja historie choroby. Ona mowi, ze nie wie
              czy tam czegos nie brakuje, a ja ze doktor R. ma do mnie wieksze zaufanie niz
              ona i sadze, ze nie bedzie problemu. Zdenerwowalam sie jak mi zaczela
              opowiadac, ze tak jakby do mamy przyszedl list, a ja bym go otworzyla. Tu
              powiedzialam, zeby mi, osobie praiwe 30letniej, nie wyjezdzala (doslownie,
              kochane, powiedzialam zeby "nie wyjedzala" juuuhu!) z mamusia, a to nie jest
              list, tylko MOJA historia choroby. Chyba widziala emocje (no ta mama to mnie
              poruszyla, jak zawsze), a ze miejsce bylo jakie bylo to zbastowala. Ale
              najlepsze bylo, ze zaniosla ta karte do lekarki z komentarzem ("co za tupet"
              etc), ktory to komentarz slyszala moja kolezanka (ta z bulimia), co byla juz w
              gabinecie ;) Sama lekarka nic nie powiedziala o karcie.

              W sumie nie jestem zadowolona z tej wizyty, bo hmm... nie powiedzialam nic co
              skloniloby do glebszej rozmowy. Bylo o tym, ze kazdy sie mobilizuje w jakims
              stopniu i zebym sie nie zniechecala.

              Co do tesciowej to mzoe i dobry sposob zeby na nia spojrzec jak na
              przestraszona dziewczynke. Trudne to by bylo z jej obecnym stylem bycia hehe,
              ale pomysl jest dobry.

              Moj mezul mi zawsze mowi, ze jestem niepowazna traktujac serio slowa kobiety
              niespelna rozumu ;) A tak czy siak nie mam z nia kontaktu i szybko miec nie
              bede.

              > Bardzo dobrze zrobilas, Rumiankowa, chron siebie sama i nie boj sie na nia
              > nawrzeszczec, jesli tylko czujesz, ze chcesz (..)

              Dokladnie. Tak wlasnie bylo. Wiem ze bylabym w stanie sie powstrzymac, to nie
              bylo "silniejsze ode mnie", moglam zbastowac. Ale... wcale nie chcialam ;)
              To mi sie w pewien sposob PODOBALO, nakrecilo, zeby dac upust, wylac z siebie -
              i tak sie czulam jakby ze mnie cos uszlo. Po tym wszystkim, jak minelo pierwsze
              zdenerwowanie to bylam ZADOWOLONA, mialam niezly humorek :)

              > Zreszta Tobie mie musze tak doradzac, bo jestes wystarczajaco silna i
              odwazna,
              > by sobie poradzic.

              Dzieki! :) Coraz czesciej udaje mi sie zobaczyc we mnie jakas sile. JAsne, ze
              czesciej czuje sie jak dziecko... ale juz WIEM ze i sile mam.

              > (..)Mam nadzieje, ze z powodu
              > tesciowej nie psuje sie wam w malzenstwie, bo jak ta kobieta by nie byla, to
              > jednak matka Twojego meza.

              Dobra uwaga. Zdarzylo mi sie przegiac i Artur mial do mnie zastrzezenia, to
              prawda. Ale najczesciej sam dobrze rozumie co czuje i wyraza sie o mamusce o
              wiele dosadniej, mowi wprost, ze nie mozna jej traktowac jak osoby normalnej.

              > (..)Moze ona specjalnie Cie prowokuje, by moc
              > potem narzekac jaka to ma niedobra synowa.

              Jestes genialna - ona ZAWSZE na to narzeka - jej podstawowa "bajka", ktora
              serwuje juz na powitanie ma tytul "jakie mam niedobre dzieci" - do "niedobrych
              dzieci" wlicza rowniez synowe - a wszyscy sa niedobrzy, bo jej nie zrobia np
              laweczki ze sprochnialych deseczek, ktore zbiera z innymi rupieciami. I tak to
              mniej wiecej wyglada ;)

              > > Tylko od nas zalezy jak sobie tu ulozymy. Czuje sie jakbym przerwala jak
              > ies
              > dozylne sączenie trucizny - KONIEC z BEZRADNOSCIA wobec chaosu tesciowej. >
              >
              > Doskonale to ujelas, Rumianko :).

              Az sie dziwie, ze to ja napisalam ;)

              A co u mnie nowego? Dzis bylam z Kasia z "naszych rejonow tematycznych" na
              ognisku dla kilku osob/dzieci niepelnosprawnych, jako wolontariuszki. I
              podobalo mi sie, denerwowalam sie caly tydzien czy sobie poradze, czy nie bede
              widziec wizka na pierwszym planie itd. Ale sie udalo, wiem ze taka praca mi
              odpowiada, ze potrafie.

              A poza tym chorowalam i zaniedbalam swoje gimnastyki i bieganie. A do tego mam
              jakis straszny ciag slodyczowy, troche przytylam przez to i czuje sie rozdeta :(
              Az mi wstyd, naprawde dziewczyny... Dlatego z tym wieksza przyjemnsocia czytam
              ze Kachna normalnie je, od razu chce sie przestac roztkliwiac nad soba i
              wziasc "w garsc". Kurde, kopa bym sobie dala!

              Dodatkowo mam wyzwanie, bo przez zime bedzie u nas mieszkal ten "przyjaciel"
              mamy, ktory b mnie nie lubi. Nie wiem czy o nim pisalam - b. prosty i chamski
              czlowiek, ktory doslownie potrafil splunac na moj widok (i to nie przenosnia).
              A kiedys tkwilam w tym latami, w tej demonstracyjnej pogardzie i sadzilam, ze w
              sumie to nie ma sensu sie buntowac, bo ma racje, nie ma kogo szanowac. Az
              przegial, ja zaczelam akurat sie leczyc i mialam wiecej "pary" - byla awantura,
              maz prawie go nie pobil. I przestal przychodzic do nas, ma wlasne mieszkanie
              wiec mama pomieszkuje troche tu, troche u niego. A ze zima nie chce kupowac
              wegla, wiec beda tu, z ogrzewaniem. No i BOJE sie tej atmosfery, tej pogardy,
              jeszcze wiekszej obcosci we "wlasnym domu". Ale nic to, przezyje, postaram sie
              dzialac tak, zeby nie miec sobie nic do zarzucenia.

              No to sie pozwierzalam drogie panie :) I dobrze mi to zrobilo :)

              midm - dzieki za wskazowki nt mieszkania, bede sie rozgladac rowniez za
              2pokojowym!

              Zdrowka!

              Rumiankowa
              • Gość: midm Re: Niedoszla perezeska ;))) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.09.02, 22:11
                > midm - dzieki za wskazowki nt mieszkania, bede sie rozgladac rowniez za
                > 2pokojowym!
                Tylko jak juz bedziesz we wlasnym, to nie wpuszczaj zadnych "b. prosty[ch] i
                chamski[ch]" no chyba, ze na jedna noc jak to bedzie sprawa zycia i smierci.
                O jedzenie slodkiego sie za bardzo nie martw, moze to jakas stara reakcja na
                poza zloscia z racji, ze nie poszlo jak mialo, Twoje nowe zachowania wobec tego
                co sie stalo (troche leku, troche a moze jednak zle zrobilam, troche nagrody za
                dobre), to z czasem minie.
              • Gość: Kachna To sie naczytacie :) IP: *.icpnet.pl 30.09.02, 15:11
                Czesc Rumainko rumiankowy :), czesc Viva, jak sie miewasz?, czesc midm
                niezawodna, witajcie Wszystkie Babeczko Kochane :)))

                ) ) Bo ja np wierze, ze to mozliwe, ze tak mzoe byc - bo ktos tu mi o tym
                pisze - i wiem, ze ja tez moge. I ze bede mogla sie pochwalic :))))

                To dobrze, ciesze sie, ze tak myslisz i wo gole.
                )
                ) ) (..)(choc jem juz normalnie :))
                )
                ) B R A W O! Czy widzisz w tym rowniez zasluge AZ?

                Chyba jeszcze za wczesnie ocenic wplyw AZ. Moze bardziej z powodu tego, ze
                posprzatalam w swoim zyciu, mam szkole, utzrymuje kontakty z przyjaciolmi i
                dawnymi znajomymi, radze sobie w pracy i z ludzmi stamtad tez sie dobrze
                dogaduje i gdzies obok tego jest normalne jedzenie (mniej normalne robi sie
                przed okresem, rzecz jasna :(). A moze to zasluga chromu, ktory regularnie
                przyjmuje od ponad dwoch miesiecy, serio.

                W piatek spotkalam sie z takim dawnym kolega, nigdy specjalnie mi sie nie
                podobal, czy cos, tylko dobrze nam sie gadalo. Kiedys, jakies 20 kg temu
                podobalam mu sie i intrygowalam go, wiec z durnej kobiecej proznosci :))
                umowilam sie z nim. Dziewczyny, pewnie jestem przewrazliwiona na punkcie swojej
                wagi, ale gdzies miedzy wierszami, wydawalo mi sie, ze sie rozczarowal widzac
                moje kraglejsze, choc juz NIE grube ksztalt. Znowu - WYDAJE mi sie, ze
                spodziewal sie zobaczyc tamta laske (patrz: 20 kilo temu)a tu niestety. Nie no,
                gadalo sie nam dobrze i w ogole, nie mialam wobec niego zadnych planow, procz
                milej pogawedki przy winku, jednak jakos niefajnie sie poczulam po tym
                spotkaniu, wiecie? Pomyslalam sobie, ze podobam sie mezczyznom tylko kiedy
                jestem szczupla, smutna prawda. Samej sobie tez tylko wtedy sie podobam. Mialam
                moment, ze chcialam zjesc wiecej, ale udalo mi sie tego nie zrobic :).
                Wlasciwie bez sensu przejmuje sie czyms, czego nie ma i co mi sie WYDAJE
                (patrz": neorotyczna osobowosc"). Mam dobry temat do przepracowania z
                psychologiem, a mianowicie, CZEMU, na milosc boska, tak bardzo potrzebuje
                aprobaty w meskich spojrzeniach, czemu CHCE podobac sie absolutnie wszystkim?
                I od 2 czy 3 dni naszla mnie tak ochota na odchudzanie jak nigdy przedtem. Zeby
                pokazac tym wszystkim facetom, zeby im galy wyskoczyly. Pojawily sie takie
                mysli, ze MUSZE wygladac perfekcyjnie, bez sladu faldki na biodrach czy talli,
                tak nieskazitelnie, by juz zaden facet nie mogl sie przyczepic. Jezu,
                dziewczyny, nie podoba mi sie to, bo zaczynam obsesyjnie myslec nie o zarciu,
                tylko o forsownej gimnastyce i zrzucaniu kilosow w tempie blyskawicznym. Tez
                tak mialyscie?
                I wiecie co sie jeszcze dzieje, dopiero teraz zauwazylam, ze mam tendencje
                do "bulimicznych zakupow". Jest nawet taki termin w psychologii. Gdzies
                oczywiscie przeczytalam. A, ten psycholog powiedzial mi, ze mam sklonnosci
                bulimiczne, na co zdziwilam sie bardzo, no bo jak to , ja przeciez przenigdy
                nie rzygalam, nie bralam przeczyszczaczy, brzydzilam sie wymiotowania. Na to
                on, ze takie sklonnosci nie oznaczaja, ze kazda bulimiczka rzyga, a ze nawet sa
                anorektyczki, ktore nie wygladaja jak smierc. Rumianko, midm, Viva, co o tym
                myslicie?
                A zakupy jako sposob rozladowania stresu itp, uspokaja jak jedzenie, alkohol,
                sex itp. Teraz nie wydaje na slodycze, za to poszlo mi w kosmetyki (balsamy do
                ciala, szampony, pierdoly) wchodze np. do Rossmanna i nie moge sie powstrzymac,
                zawsze kupie wiecej, niz potrzebuje. Wiecie co, moze dorabiam sobie do tego
                ideologie, ale cos mi sie mocno wydaje, ze ja MUSZE miec jakies uzaleznienie,
                by zyc :))). Jak nie jedzenie, to zakupy. Ze zawsze sobie cos wynajde. Moze
                kiedys zostane zakupoholiczka, nimfomanka- sexoholiczka, bede wciagac amfe,
                albo pic drineczki co rano.
                No i znowu sie rozgadalam i tym razem wcale nie bylo optymistycznie. No
                przepraszam Was Dziewczyny.
                )
                o DDA:
                )) Ale nie wszystkie, prawda?
                Nie wszystkie, ale zdecydowana wiekszosc. I w ich domu najczesciej to mamy
                pija. Moze faktycznie nie ma reguly, mam kolezanke, ktorej ojciec jest
                alkoholikiem i ona jest normalnie zbudowana, nie ma zaburzen jedzenia. Jest
                barzdo lojalna przyjaciolka, troche opiekuje sie innymi, ale nigdy nie narzuca
                sie z pomoca, jest cierpliwa i odpowiedzialna. Za to jej siostra - swego czasu
                byla wrecz odwrotnie. I cos w tym jest, kurcze.

                ) Roznie to bywa, problem jest w tych emocjach, a nie w samym czynniku. )

                Pewnie masz racje. Najlatwiej zwalic wszystko na "toksyczny" domek. Ale z
                dziewczynami z AZ zastanawialysmy sie kiedys, czemu tylko niektore dziewczyny
                NIE wpadaja w zaburzenia jedzenia, szczupleja, utrzymuja wage przez wiele lat i
                nie znaja efektu jo-jo.

                o szarej kopercie :))

                )) i tu tez Was zadziwie - bylam twarda i nie pozwolilam sie przegadac. )

                Oj Rumianko, juz sie przestalam dziwic, bo z kazdym postem przekonuje sie ile
                masz w sobie niesamowitej sily i podoba mi sie to u Ciebie bardzo :)))

                ) Tu powiedzialam, zeby mi, osobie praiwe 30letniej, nie wyjezdzala
                (doslownie, ) kochane, powiedzialam zeby "nie wyjedzala" juuuhu!) z mamusia,)

                Rumiankowa, to mi sie diabelnie podoba :)))))))))

                )("co za tupet" )

                I bardzo dobrze! Miej tupet, bo tupet to fajna rzecz (zabrzmialo jak jakas
                reklama "tupetu" ;))) i jak ulatwia wiele rzeczy w zyciu. Bo nie ma nic
                gorszego jak zachowywac sie jak zastraszona kozka przepraszajaca ze zyjaca ;))).


                O Krowie ;) tesciowej (no przepraszam nie moglam sie powstrzymac )
                )
                )) i tak sie czulam jakby ze mnie cos uszlo. Po tym wszystkim, jak minelo
                pierwsze zdenerwowanie to bylam ZADOWOLONA, mialam niezly humorek :)))

                I to o to chodzi, by uszlo, zeby zdrowo wywalic z siebie zlosc, kiedy czuje sie
                zlosc. A potem nie trzeba tej zlosci zazerac, no nie? ULGA, prawda?
                Moja mam np. zachowuje sie mniej wiecej tak wobec mnie: "jestem ((grzeczna))
                czyli zgadzam sie z nia we wszystkim (chcialaby!!! ;)), stwarzam pozory przed
                tzw. obcymi (okreslenie mamy) i rodzina, ze tworzyny w czworke, wraz z sister,
                doskonala niepatologiczna rodzinke (niepatologiczna, bo przeciez "nikt nie pije
                i nie bije nas..."). Matka nauczyla mnie niechcacy leku, niepewnosci samej
                siebie i dystansu do ludzi, ktory na szczescie sama przerwalam. Nauczyla mnie
                tez braku szczerosci. Ale do czego zmierzam, ona mnie "nie lubi" kiedy sie
                zloszcze, juz mi poniekad nie daje takiego prawa. Czuje sie mniej wiecej
                tak: "Lubimy Cie Kasiu jak sie nie zloscisz, bo jak sie zloscisz, to jestes
                NIEPRZYJEMNA". Ilekroc wychodzilam z deprechy i obzarstwa, wywalalam z siebie,
                ku niezadowoleniu rodzicow , cale poklady agresji, jakby to wszystko przez ten
                caly czas sie gromadzilo we mnie, az wreszcie przecielam ten paskudny wrzod i
                sie rozlal. Lubie sie zloscic, lubie sobie czasem poprzeklinac (ojciec tego nie
                toleruje, no bo dziewczynki przeciez nie powinny klac).

                Jezu, za duzo gadam no sorry.
                )
                o wolontariacie:
                ) Ale sie udalo, wiem ze taka praca mi odpowiada, ze potrafie.)

                Podziwiam Cie Rumianko, to kolejny dowod na to jak ogromna masz w sobie sile.
                Napisz czasem, prosze cos o tej pracy. Tak sobie mysle, ze od tych ludzi mozna
                sporo sie nauczyc. Kiedys znalam niewidoma dziewczynke i niesamowicie duzo
                nauczylam sie od niej o zyciu wlasnie.
                )
                o ciagu slodyczowym:
                ) Az mi wstyd, naprawde dziewczyny...)

                Rumianko, po to tu jestesmy, by sobie takie rzeczy mowic. Chyba gorzej, gdybys
                udawala, ze nic sie nie dzieje. A Ty mialas odwage (Ty Odwazna KObieto :))
                przyznac sie nam do tego. Roznie bywa, moze przyjdzie i Twoj dobry czas, a i
                ja, czy Viva, czy midm, tez miewamy gorsze dni, i obawiam sie, ze nie raz do
                Was napisze smutniejszego posta w temacie jedzonka wlasnie. Wiec Rumianko, nie
                wstydz sie, prosze, bo nie masz czego.

                )Kurde, kopa bym sobie dala! )

                Ej no, moze obchodz sie ze soba lagodniej co? Zaraz tam kopy. :) Czy Myslisz,
                ze Twoje cialo chce takiego "kopa", czy raczej wolaloby bys go wysluchala (i
                kto to mowi - przemadrzala Kachna - maniaczka zakupow i odchud
                • Gość: midm Re: To sie naczytacie :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.09.02, 15:41
                  ...
                  Tez
                  > tak mialyscie?
                  Mi sie wydaje, ze nie ma nic zlego w tym, ze kobieta chce sie podobac, to ze
                  mezczyzni czesto przywiazuja wage tylko do wygladu, to juz inna sprawa, ale
                  pomijajac to, ze sa rozne gusty to... oj zgubila mi sie mysl. Moze potem mi sie
                  przypomni.

                  Rumianko, midm, Viva, co o tym
                  > myslicie?
                  Wiem, ze jest anorexia bulimiczna - to ten przyklad z anorektyczkami, ktory dal
                  o czyms odwrotnym nie slyszalam, ale moze jest, choc juz raczej
                  zakwalifikowalabym to jako binge eating, ale co to w sumie ma za znaczenie.


                  ze ja MUSZE miec jakies uzaleznienie,
                  Nie...




                  > ) Roznie to bywa, problem jest w tych emocjach, a nie w samym czynniku. )
                  >
                  > Pewnie masz racje. Najlatwiej zwalic wszystko na "toksyczny" domek. Ale z
                  > dziewczynami z AZ zastanawialysmy sie kiedys, czemu tylko niektore dziewczyny
                  > NIE wpadaja w zaburzenia jedzenia, szczupleja, utrzymuja wage przez wiele lat
                  i
                  >
                  > nie znaja efektu jo-jo.
                  Kto wie.


                  > Jezu, za duzo gadam no sorry.
                  Ok, ok. Mam nadzieje, ze nad tym pracujesz.
                  • Gość: Kachna Dziewczyny, jestescie? IP: *.icpnet.pl 02.10.02, 18:41
                    Czesc Drogie KObiety,

                    Pytam tak, czy Jestescie, bo cos Was nie ma :) ostatnio (wlaczajac i mnie).
                    Dzisiaj jakas wkurzona laze, Diabel raczy wiedziec na co / kogo.

                    Pozdrawiam Was mocno,

                    Kachna, dzisiaj wyjatkowo cos malomowna ;))
                • Gość: viva Re: To sie naczytacie :) IP: 194.204.148.* 02.10.02, 19:59
                  Gość portalu: Kachna napisał(a):

                  > Czesc Rumainko rumiankowy :), czesc Viva, jak sie miewasz?, czesc midm
                  > niezawodna, witajcie Wszystkie Babeczko Kochane :)))>
                  Witaj i Ty, Kachno, i wszystkie pozpstałe RÓWNIE WAŻNE OSOBY.
                  Przeczytałam hurtem wszystkie posty od mojego ostatniego. Za dużo niestety,
                  żeby na wszystko odpisać. Natomiast NAPEWNO nie przeszkadza mi Kachnowe pisanie
                  o sukcesach. "Zaliczyłam " wszystkie uczestniczki wątku do "mojego stada
                  (plemienia)", co oznacza, że ich sukcesy są moimi sukcesami i mogą mnie
                  wyłącznie cieszyć. Tak więc proszę pisać o sukcesach, bo mnie to cieszy, proszę
                  również pisać o smutkach, bo wtedy współczuję z całego serca i z drugiej strony
                  czuję wsparcie, że nie tylko ja mam takie problemy oraz, jak sobie z nimi inne
                  mądre osoby radzą.
                  >
                  > I wiecie co sie jeszcze dzieje, dopiero teraz zauwazylam, ze mam tendencje
                  > do "bulimicznych zakupow". Jest nawet taki termin w psychologii.
                  Gdzies
                  > oczywiscie przeczytalam. A, ten psycholog powiedzial mi, ze mam sklonnosci
                  > bulimiczne, na co zdziwilam sie bardzo, no bo jak to , ja przeciez przenigdy
                  > nie rzygalam, nie bralam przeczyszczaczy, brzydzilam sie wymiotowania. Na to
                  > on, ze takie sklonnosci nie oznaczaja, ze kazda bulimiczka rzyga, a ze nawet
                  sa
                  >
                  > anorektyczki, ktore nie wygladaja jak smierc. Rumianko, midm, Viva, co o tym
                  > myslicie?
                  Psycholog, jak to człowiek, nie musi być nieomylny. Zależy, co on rozumie pod
                  terminem "bulimiczka; bulimiczne skłonności". Ja myślałam, że jak rzyga, to
                  bulimiczka, ale może kryterium jest objadanie, nawet bez wymiotów, no to jestem
                  bulimiczką.
                  > A zakupy jako sposob rozladowania stresu itp, uspokaja jak jedzenie, alkohol,
                  > sex itp. Teraz nie wydaje na slodycze, za to poszlo mi w kosmetyki (balsamy
                  do
                  > ciala, szampony, pierdoly) wchodze np. do Rossmanna i nie moge sie
                  powstrzymac,
                  >
                  > zawsze kupie wiecej, niz potrzebuje. Wiecie co, moze dorabiam sobie do tego
                  > ideologie, ale cos mi sie mocno wydaje, ze ja MUSZE miec jakies uzaleznienie,
                  > by zyc :))). Jak nie jedzenie, to zakupy. Ze zawsze sobie cos wynajde. Moze
                  > kiedys zostane zakupoholiczka, nimfomanka- sexoholiczka, bede wciagac amfe,
                  > albo pic drineczki co rano.

                  Zgadza się, zakupy to podobno jeden z częstszych sposobów wybieranych przez
                  kobiety, aby się nagrodzić. Ale chyba lepszy od objadania:). Przynajmniej ja
                  bym wolała mnóstwo miłych kosmetyków, które moga mnie uczynić jeszcze
                  piękniejszą ;) niż dwie kremówki, które będą siedzieć w biodrach.
                  I proszę się nie gnębić skłonnością do uzależnień. 90 % ludzi ma skłonność do
                  uzależnień i to powinien na przykład mówić nam psycholog, bo to daje właściwą
                  perspektywę naszym problemom. Spójrz Kasiu na swoich znajomych i sasiadów.
                  Zakład, że owe 90% statystyczne ma jakieś uzależnienia. Tylko jak to
                  jest "dymek " lub dwa piwka codziennie, to oni "robią" za normę. A jak ktoś je,
                  to już nie, bo to rzadsze. Wogóle słuchajmy specjalistów, ale same też patrzmy
                  i oceniajmy (ich także), bo są różni specjaliści i oni tez są ludźmi, ergo mogą
                  się mylić, albo upierać przy swoich racjach dla lepszego samopoczucia (vide:
                  bulimiczki bez wymiotów?).
                  Ale do czego zmierzam, ona mnie "nie lubi" kiedy sie
                  > zloszcze, juz mi poniekad nie daje takiego prawa. Czuje sie mniej wiecej
                  > tak: "Lubimy Cie Kasiu jak sie nie zloscisz, bo jak sie zloscisz, to jestes
                  > NIEPRZYJEMNA". Ilekroc wychodzilam z deprechy i obzarstwa, wywalalam z
                  siebie,
                  > ku niezadowoleniu rodzicow , cale poklady agresji, jakby to wszystko przez
                  ten
                  > caly czas sie gromadzilo we mnie, az wreszcie przecielam ten paskudny wrzod i
                  > sie rozlal. Lubie sie zloscic, lubie sobie czasem poprzeklinac (ojciec tego
                  nie
                  >
                  > toleruje, no bo dziewczynki przeciez nie powinny klac).
                  Kasiu, ten sam ból cierpię. "Dobre dziewczynki idą do nieba..." Nie ma osoby,
                  która lubiłaby klnącą i wyrzucającą z siebie swój ból viveczkę. Ani mąż, ani
                  nikt z rodziny, ani przyjaciółki nie lubią nadmiaru moich emocji. No to ja mam
                  teraz psychoanalityka u którego mogę kląć, płakać, dowolnymi epitetami raczyć
                  bliskich i niebliskich... Ktoś może powiedzieć, że to straszne, że mam taką
                  potrzebę. MAM!!! I ona nie zniknie dlatego, że społeczństwo w osobach bliskich
                  i znajomych nie daje na wyrażenie negatywnych emocji przyzwolenia. Dlatego
                  rozumiem Cię Kasiu i myślę, że to normalne, co czujemy. Problem w znalezieniu
                  miejsca, gdzie możemy te emocje wyrazić. Poczułam wielką ulgę po znalezieniu
                  mojego sposobu, bo myślałam, że zwariuję jak nikt mnie nie wysłucha.
                  Dla mnie nie gadasz za dużo, zresztą Twój kolejny post jest króciutki.
                  Kończę na dzisiaj, pozdrawiam midm i Rumiankową.
                  Trzymajcie się Babeczki, piszcie o sukcesach i porażkach (które ja
                  nazywam "informacja zwrotną, co muszę poprawić":))
                  Papatki do natępnego listu
                  viva
                  • Gość: midm Re: To sie naczytacie :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.10.02, 20:52
                    > Psycholog, jak to człowiek, nie musi być nieomylny.

                    > Wogóle słuchajmy specjalistów, ale same też patrzmy
                    > i oceniajmy (ich także), bo są różni specjaliści i oni tez są ludźmi, ergo
                    mogą
                    >
                    > się mylić, albo upierać przy swoich racjach dla lepszego samopoczucia

                    Wlasnie, wlasnie.


                    No to ja mam
                    > teraz psychoanalityka u którego mogę kląć, płakać, dowolnymi epitetami raczyć
                    > bliskich i niebliskich... Ktoś może powiedzieć, że to straszne, że mam taką
                    > potrzebę. MAM!!!
                    To jest bardzo, bardzo normalny odruch i mam nadzieje, ze bedziesz pracowac nad
                    tym, zeby umiec to wyrazac nie tylko u niego, choc oczywiscie moze w nieco
                    innej formie.


                    I ona nie zniknie dlatego, że społeczństwo w osobach bliskich
                    > i znajomych nie daje na wyrażenie negatywnych emocji przyzwolenia.
                    To niestety jest okropne i... ja np. do dzis nie radze sobie w pewnych nawet
                    wydawaloby sie prostych sytuacjach (w trudnych to wiadomo jak jest), choc
                    potrafie zjechac doszczetnie nawet kogos na stanowisku.

                  • Gość: Kachna I znowu sie naczytacie :) IP: *.icpnet.pl 03.10.02, 14:23
                    Czesc kobiety Drogie :)

                    Rumiankowa - czuje, ze Jestes i podczytujesz sobie nasze pogawedki, trzymaj sie
                    Slonce i nie daj sie zniszczyc krowopodobnym fanatyczkom Radia Maryja ;))).

                    midm, czuwa caly czas, to wiem :)))

                    I Viveczka, kochana, dziekuje Ci za Twojego posta, ktory tak mnie ocieplil, no
                    naprawde. Swiadomosc, ze mnie rozumiesz, ze Wy wszystkie mnie rozumiecie, jest
                    tak mila i terapeutyczna niemal. Bo skutecznie wbilam sobie do glowy slowa
                    mojej matki, "ze to sa urojone problemy...". A okazuje sie, ze "mamusia" nie ma
                    racji, bo jest nas tyle, z podobnymi zawirowaniami w zyciu. Dziekuje
                    Dziewczyny, ze jestescie i macie do mnie tyle cierpliwosci. Tu nastapia
                    wirtualne :)) usciski i buziaki dla Was :***.

                    Viva napisalas:
                    > "Zaliczyłam " wszystkie uczestniczki wątku do "mojego stada
                    > (plemienia)", co oznacza, że ich sukcesy są moimi sukcesami i mogą mnie
                    > wyłącznie cieszyć.>

                    Dziekuje, Siostro :))).

                    > proszę pisać o sukcesach, bo mnie to cieszy, proszę również pisać o
                    smutkach,>
                    To niechaj to dziala w obie strony, dobrze? Ty Vivka, tez pisz, Wy tez piszcie
                    dziewczyny.

                    > czuję wsparcie, że nie tylko ja mam takie problemy oraz>

                    No wlasnie, napisalam o tym powyzej.

                    , > Psycholog, jak to człowiek, nie musi być nieomylny. >
                    Jak bede sie widziala z tym psychologiem to go jeszcze dopytam o
                    te "nierzygajace bulimki". Moze cos przekrecilam? Ale facet siedzi ze tak
                    powiem w temacie i akurat w tej dzidzinie jest expertem. Z pewnoscia lepiej sie
                    zna od pewnej pani psychologowy z psychiatrycznego panstwowego, co to mi
                    rzekla, ze nie mam silnej woli i ze to co mam to ZADEN problem (vide: b. stary
                    post chyba jeszcze z lipca lub sierpnia). Wiec jak na razie ja temu facetowi
                    ufam, choc nie uwazam go za guru. Psycholog tez czlowiek, nie? :))) Zreszta sam
                    mi powiedzial, ze ma pewne hipotezy na moj temat, ale dopoki nie bedzie ich w
                    100% pewny, nie powie mi o nich. To mi sie podoba. NIe jest szarlatanem.
                    POchodzimy, zobaczymy.
                    Viva, napisz, prosze cos wiecej o Twoich sesjach psychoanalitycznych, jak sie
                    na nich czujesz, jak Ci sie to wszystko widzi? Czy chodzis jeszcze oprocz tego
                    na grupowa, czy cos pomylilam (vide: skleroza ;)) ??
                    A jak dziecko sie miewa ? :))) czy mi sie dobrze zdaje, czy jestes dla niego
                    ciepla kochajaca mama? Bo takie sa Twoje posty. Cieple i kochajace wlasnie. :)))

                    Zależy, co on rozumie pod
                    > terminem "bulimiczka; bulimiczne skłonności". Ja myślałam, że jak rzyga, to
                    > bulimiczka, ale może kryterium jest objadanie, nawet bez wymiotów, no to
                    jestem
                    >
                    > Zgadza się, zakupy to podobno jeden z częstszych sposobów wybieranych przez
                    > kobiety, aby się nagrodzić. Ale chyba lepszy od objadania:)>

                    Zdecydowanie lepszy, zgadzam sie, ale pieniadze nie rosna na drzewach :)).
                    Zreszta, balsamy balsamami, ale czy piekna kobieta to tylko kobieta
                    ukosmetykowana? Z pewnoscia - jest bardziej zadbana i moze robic wrazenie na
                    facetach, ale czy tylko o to chodzi? NIe chce tu wysnuwac banalow jak z
                    wypracowania szkolnego - o wyzszosci pieknego wnetrza nad fizycznoscia.
                    Eichelberger (lubicie? Czytacie?) pisal , ze kobieta piekna to kobieta
                    pogodzona ze soba, a niekoniecznie "zrobiona" i z dekoltem do pepka ;)) z
                    tonami tapety na twarzy. Ze takie kobiety przyciagaja nie tylko mezczyzn, bo po
                    prostu emanuje z nich taki dobry spokoj i dystans do siebie samych, ze az
                    blyszcza im oczy i to jest diabelnie atrakcyjne wlasnie. Wszystko ladnie -
                    pieknie, ale jak mam byc pogodzona ze swoim cialem i emanowac tym zadowoleniem
                    z siebie, skoro skupiona jestem na swoich niedostatkach, faldach na brzuchu,
                    czy w talii? Wiem , ze za jakies 10, czy 15 kg w dol, dopiero poczuje sie
                    naprawde atrakcyjna.I wtedy, prosze bardzo, pogodzona bede ze soba :))) Choc
                    juz czuje sie sprawniejsza i lzejsza (zrzucilam juz ok. 9 kilosow!!!). O tym
                    kiedys Rumiankowa pisalas, o tym czuciu sie bardziej sprawna, mimo, ze wagowo
                    to do idealu daleko.
                    >Spójrz Kasiu na swoich znajomych i sasiadów. Zakład, że owe 90% statystyczne
                    ma jakieś uzależnienia. Tylko jak to jest "dymek " lub dwa piwka codziennie, to
                    oni "robią" za normę. A jak ktoś je, to już nie, bo to rzadsze. Wogóle
                    słuchajmy specjalistów, ale same też patrzmy >

                    Zgadzam sie. :)) Jak ktos sie objada, to jest nazywany zarlokiem bez silnej
                    woli i leniem, a papieroski, to niby co innego. U mnie w domu palili i pala
                    rodzice. Czyli Viva, masz racje, kazdy ma cos.

                    o "grzecznych dziewczynkach", ktore prezciez nie przeklinaja OCZYWISCIE i sie
                    nie brudza do tego:
                    >> nie lubią nadmiaru moich emocji. .... że mam taką potrzebę. MAM!!! I ona
                    nie zniknie dlatego, że społeczństwo w osobach bliskich i znajomych nie daje na
                    wyrażenie negatywnych emocji przyzwolenia.>

                    Wlasnie Viva. DZieki za te slowa, dzieki, ze rozumiesz, bo wiesz jak to jest.
                    Zreszta objadanie sie ze zlosci jest dosc typowe, jak sadze w zaburzeniach
                    jedzenia, no nie? Zjadamy wscieklosc na kogos, na siebie itd.

                    >Poczułam wielką ulgę po znalezieniu mojego sposobu, bo myślałam, że zwariuję
                    jak nikt mnie nie wysłucha.>

                    Zdradzisz ten swoj sposob? czy to jest rozmowa z psychoanalitykiem?

                    Kobiety Wspaniale, pozdrawiam Was najcieplej jak tylko potrafie, trzymajcie sie
                    wszystkie mocno i odzywajcie sie jak tylko mozecie,

                    do nastepnego napisania,
                    Kachna
                    • Gość: midm Re: I znowu sie naczytacie :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.10.02, 15:34
                      > midm, czuwa caly czas, to wiem :)))
                      Tak ciagle jeszcze...

                      nie ma
                      >
                      > racji,
                      No pewnie, ze nie.

                      . Z pewnoscia lepiej sie
                      >
                      > zna od
                      No to dobrze, ze masz go.

                      > POchodzimy, zobaczymy.

                      > Eichelberger (lubicie? Czytacie?)
                      Teksty, jego samego nie specjalnie.

                      (zrzucilam juz ok. 9 kilosow!!!).
                      No to super. A do reszty, bo wy nie wspominacie o wagach, nie martwcie sie o
                      nie, skoro mi sie wyrownala, to kazdej z Was moze.



                      to jest nazywany zarlokiem bez silnej
                      > woli i leniem, a papieroski, to niby co innego.
                      Mi sie wydaje, ze co gorsza niektorzy ludzie nie popadaja nawet w to i sa po
                      prostu... ach nie wazne. Zreszta po co to pisac.


                      pozdrawiam Was najcieplej jak tylko potrafie, trzymajcie sie
                      >
                      > wszystkie mocno i odzywajcie sie jak tylko mozecie,
                      Ja tez, pozdrawiam.

                    • Gość: midm Re: I znowu sie naczytacie :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.10.02, 16:02
                      Kachna, a jak Twoje studia?
                      • Gość: Kachna Za tydzien do szkoly :) IP: *.icpnet.pl 04.10.02, 08:55
                        Gość portalu: midm napisał(a):

                        > Kachna, a jak Twoje studia?

                        Zaczynam w przyszly weekend, bo to zaoczne, rzecz jasna.

                        pozdrowki,
                        Kachna
                • Gość: Rumiankowa Witajcie Siostry w Boju zwanym Zyciem ;) IP: *.erathia.szczecin.pl 04.10.02, 15:57
                  Witam Was cieplo :) Ach, jak to milo tu zajrzec i widziec Wasze listy!
                  Nawet midm czasem sie rozpedzi i napisze wiecej niz kilka slow :)) Za to Viva
                  wysrodkowana - w sam raz, nie za malo, nie za duzo :) A Kachna to wiadomo -
                  ktos musi rownowazyc midm :)) Ciesze sie z kazdej :)

                  Co do spraw najwazniejszych to sie normuje. Nie przeginam, choc nie jestem na
                  zadnej diecie. Za to znow biegam i odwiedzam sklepik ze zdrowa zywnoscia - a
                  tam same skarby. Ostatnio kupilam makaron z maki razowej.
                  Pomysle o tym chromie i moze tez kupie.

                  > (..) CZEMU, na milosc boska, tak bardzo potrzebuje
                  > aprobaty w meskich spojrzeniach, czemu CHCE podobac sie absolutnie wszystkim?

                  Ha! Znam to kochana. Tez mi sie to marzy, jest taka kuszaca wizja gdzies we
                  mnie. To pewnie efekt obecnej niepewnosci, tak jak ci ludzie po obozach
                  koncentracyjnych, ktorzy musieli chowac kawalki chleba po kieszeniach. Z tak
                  wielkiej obawy przed glodem. Zeby juz nigdy nie poczuc tego co czuli.

                  > pokazac tym wszystkim facetom, zeby im galy wyskoczyly.

                  Ja kiedy mobilizuje sie do kolejnego okrazenia na stadionie obrazam gdzies w
                  glowie mysl "juz ja WAM WSZYSTKIM pokaze!" ;) Tylko nie wiem kto to sa
                  ci "wszyscy" hehe. Podobnie jak mam wyzwanie np w szkole, egzamin itd. "Wam" to
                  pewnie ludziom jako takim - pokazmy wiec ludzkosci, na pewno ja to bardzo
                  obchodzi hihi.

                  > I wiecie co sie jeszcze dzieje, dopiero teraz zauwazylam, ze mam tendencje
                  > do "bulimicznych zakupow". (..)

                  Ja slyszalam o kompulsywnych dzialaniach - tj przesadzonych, majacych zagluszyc
                  lub byc sposobem na radzenie sobie z emocjami. Ta Kasia bulimiczka np mowi, ze
                  ona kompulsywnie czyta ksiazki :)

                  > (..)A, ten psycholog powiedzial mi, ze mam sklonnosci
                  > bulimiczne, na co zdziwilam sie bardzo, no bo jak to , ja przeciez przenigdy
                  > nie rzygalam, nie bralam przeczyszczaczy, brzydzilam sie wymiotowania. Na to
                  > on, ze takie sklonnosci nie oznaczaja, ze kazda bulimiczka rzyga

                  Ja sadzilam, ze jest bulimia, anoreksja i ogolnie "zaburzenia jedzenia" roznego
                  rodzaju. Siebie kwalifikowalam do "zaburzen". A bulimia automatycznie wiaze mi
                  sie z wymiotami - bo tu sa jakby dwa etapy: objedzenie sie (zagluszenie emocji)
                  i zwymiotowanie (wywalenie czegos z siebie). Kiedys sadzono, ze tutaj chodzi
                  glownie o chcec objedzenia sie i wymiotowanie w celu "odchudzajacym". Teraz
                  wiadomo, ze chodzi glownie o emocje - bulimiczki nie potrafia sobie z nimi
                  radzic w "zdrowy" sposob. Cos je tak porusza, ze czuja tak wielkie napiecie, ze
                  musza "cos" z nim zrobic. A nie potrafia nic innego jak jesc aby nie czuc nic
                  wiecej poza rozdetym zoladkiem i trudnoscia z oddychaniem. Jesc tak zeby nie
                  myslec i nie czuc. A potem dokopywanie sobie przez wymioty. Maja tez czesto
                  sklonnosci do innych form autoagresji. Kasia mi opowiadala o tych stanach
                  gluszenia wielkich emocji - wtedy MUSI, musi cos zrobic bo wydaje jej sie ze
                  eksploduje. Ale nauczyla sie np wyjsc i biegac, biegac tak zeby nic nie czuc
                  poza walacym sercem, lapaniem powietrza itd.
                  Nie wiem cyz bulimiczka zawsze wymiotuje, moze chodzi o samo zajadanie
                  emocji/stresu na maksa?

                  > A zakupy jako sposob rozladowania stresu itp, uspokaja jak jedzenie, alkohol,
                  > sex itp. Teraz nie wydaje na slodycze, za to poszlo mi w kosmetyki

                  Zdrowsze ;) Masz sklonnosci kompulsywne :) Ja tez. A moze by tak znalezc pasje,
                  hobby, ktore by tak pochlanialo, a nie wiazalo sie z wydawaniem tylu pieniedzy
                  albo psuciem zdrowia i urody? ;) Fotografia albo cos...

                  > Oj Rumianko, juz sie przestalam dziwic, bo z kazdym postem przekonuje sie ile
                  > masz w sobie niesamowitej sily i podoba mi sie to u Ciebie bardzo :)))

                  A mi tez! :)

                  > (..) "Lubimy Cie Kasiu jak sie nie zloscisz, bo jak sie zloscisz, to jestes
                  > NIEPRZYJEMNA".

                  Ech, a kto lubi...? Chyba nikt nie lubi czyich nadmiernych emocji. no chyba ze
                  to emocje pozywytne, a to tez nie zawsze - ja tam nie wiem jak ise zachowac jak
                  ktos skacze do gory z radosci hihi. Fakt jest taki, ze nie mozna w sobie
                  blokowac emocji, nie dac sie byc taka kukielka-grzeczna dziewczynka. Trzeba by
                  to wywazyc - nauczyc reagowac od razu na to co ludzie nam robia (a czym
                  wywoluja jakies emocje), kiedy jeszcze mozna zrobic to spokojnie i grzecznie.
                  Bo potem, jak sie przetrzyma to i tak wylezie - tyle ze albo zbyt intensywnie,
                  albo niezdrowo (kompulsje). Reagowac od razu, mowic "nie masz prawa mi tego
                  robic, to boli". Fakt, ze czesto trudno zauwazyc te codzienne "drobnostki",
                  ktore pozwalamy sobie robic (pani w sklepie poburczy, na poczcie przewroci
                  oczami, kolezanka 'zazartuje' na temat wagi etc), a ktore zbieraja sie i
                  nastepuje wybuch niewiadomo skad i dlaczego.

                  Dobra jestem w teorii? ;)

                  > Napisz czasem, prosze cos o tej pracy. Tak sobie mysle, ze od tych ludzi
                  mozna
                  >
                  > sporo sie nauczyc.

                  Mozna :) Jak sie chce sluchac i byc z nimi. Ja tu niewiele mam do pisania, bo
                  to byl moj pierwszy raz, przelamanie strachu i obaw. Jak bede cos dzialac w tym
                  temacie to sie pochwale ;)

                  Szkolka sie zaczela? Worek z kapciami odkurzony? :)

                  Pozdrawiam Was cieplo!

                  Rumiankowa

                  • Gość: midm Re: Witajcie Siostry w Boju zwanym Zyciem ;) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 17:01
                    >Ach, jak to milo tu zajrzec i widziec Wasze listy!
                    I Twoj nareszcie.

                    >ze zdrowa zywnoscia - a
                    > tam same skarby.
                    To fakt.

                    > Ja sadzilam, ze jest bulimia, anoreksja i ogolnie "zaburzenia jedzenia"
                    roznego
                    >
                    > rodzaju.
                    Nie juz powyodrebniali, poza tym co wspomnilam i Wy niby macie, rozne rzeczy...
                    az sie mozna pogubic.


                    >
                    > hobby, ktore by tak pochlanialo, a nie wiazalo sie z wydawaniem tylu
                    pieniedzy
                    > albo psuciem zdrowia i urody? ;) Fotografia albo cos...


                    Trzeba by
                    > to wywazyc -
                    Dokladnie i tez nie wywolyac nadmiernych kolejnych, a jak sie nie udatego
                    zrobic, inaczej kolo sie zamyka.

                    > Dobra jestem w teorii? ;)
                    Nie tylko, juz nam opisalas.
                    • Gość: Rumiankowa Re: Witajcie Siostry w Boju zwanym Zyciem ;) IP: *.erathia.szczecin.pl 04.10.02, 18:10
                      Gość portalu: midm napisał(a):

                      > Dokladnie i tez nie wywolyac nadmiernych kolejnych, a jak sie nie udatego
                      > zrobic, inaczej kolo sie zamyka.

                      Prawda.

                      > > Dobra jestem w teorii? ;)
                      > Nie tylko, juz nam opisalas.

                      Ale rownie trudno jak reagowac jest mi zauwazyc te emocje w pore. Najczesciej
                      juz po fakcie dociera do mnie, ze jakas pani na poczcie nie powinna
                      odpowiedziec mi w taki sposob i ze moglam jej cos grzecznie powiedziec, aby
                      zbalansowac emocje. Emocje ktore po czasie rosna. Ale i tego mozna sie nauczyc,
                      Kasia mnie trenuje, np siada z papierosem i czeka az jej asertywnie powiem, ze
                      mi dmucha ;)

                      Rumiankowa - wyjatkowo szybka jak midm :)
                      • Gość: midm Re: Witajcie Siostry w Boju zwanym Zyciem ;) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 22:36
                        >Ale i tego mozna sie nauczyc,
                        Oczywiscie.
                  • Gość: Kachna Re: Witajcie Siostry w Boju zwanym Zyciem ;) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 05.10.02, 16:04
                    Czesc Wszystkim KObietom Drogim memu sercu,

                    > Nie przeginam, choc nie jestem na zadnej diecie. Za to znow biegam i
                    odwiedzam sklepik ze zdrowa zywnoscia >
                    Swietnie Rumiankowa, wierze w Twoj zdrowy rozsadek a co za tym idzie - zdrowe
                    podejscie do , nazwijmy to, normowania wagi. Tak trzymaj :) W kazdym razie -
                    trzymam za Ciebie kciuki.

                    -> Pomysle o tym chromie i moze tez kupie.>

                    Warto. Choc nie dziala od razu. PO poltora miesiaca - przechodzilam wzdluz
                    polki ze slodkosciami i wcale mnie nie ruszaly, dzcie wiare? Patrzylam tylko na
                    kolorowe opakowania i nic wiecej.
                    >
                    > "juz ja WAM WSZYSTKIM pokaze!" ;) Tylko nie wiem kto to sa ci "wszyscy" hehe.
                    >
                    Nieszkodzi, ze nie wiesz kim sa owi enigmatyczni "oni". Wazne, ze masz mobilize.

                    > Ta Kasia bulimiczka np mowi, ze ona kompulsywnie czyta ksiazki :)>

                    Lepiej kompulsywnie czytac ksiazki, niz robic cokolwiek innego, co niszczy
                    cialo i ducha.
                    >
                    >A bulimia automatycznie wiaze mi sie z wymiotami >

                    Ow psycholog, zadne guru ;), twierdzi, ze to nie jest taki prosty podzial,
                    chodzilo mu o typ sklonnosci, ze bulimiczne tendencje nie oznaczaja od razu
                    rzygania. W tym tygodniu sie z nim bede widziala, to jesli nie zapomne, to
                    dopytam go o wiecej szczegolow.

                    - > wtedy MUSI, musi cos zrobic bo wydaje jej sie ze eksploduje. Ale nauczyla
                    sie np wyjsc i biegac, biegac tak zeby nic nie czuc poza walacym sercem,
                    lapaniem powietrza itd.>

                    To jest niezlu sposob, tak sie zmeczyc do utraty tchu, zamiast przezerac sie i
                    ladowac w kiblu. Ale latwo mi powiedziec, nigdy nie prowokowalam wymiotow i
                    moge sobie jedynie wyobrazic jak straszne to jest cierpienie.

                    > Nie wiem cyz bulimiczka zawsze wymiotuje, moze chodzi o samo zajadanie
                    > emocji/stresu na maksa?

                    Moze tak.
                    >
                    > Masz sklonnosci kompulsywne :) Ja tez. >
                    No niestety :)

                    A moze by tak znalezc pasje,hobby, ktore by tak pochlanialo, a nie wiazalo sie
                    z wydawaniem tylu pieniedzy albo psuciem zdrowia i urody? ;)
                    Dobra mysl :)))).

                    > > (..) "Lubimy Cie Kasiu jak sie nie zloscisz, bo jak sie zloscisz, to jeste
                    > s
                    > > NIEPRZYJEMNA".
                    >
                    > Ech, a kto lubi...? Chyba nikt nie lubi czyich nadmiernych emocji. >

                    Chyba nie tak sie wyrazilam i nie wiem, czy dobrze mnie
                    zrozumialas. "NIEPRZYJEMNA" wg. mojej mamy jestem nawet wtedy, gdy mam
                    diametralnie inne zdanie od niej, a ona w ogole mnie nie slucha, tylko wrzuca
                    swoje kwestie, jak w teatrze jednego aktora. "Bezczelna" - gdy wyrazam jasno
                    to, czego chce, lub nie chce (np. w danym momencie nie chce jej pomocy i sie
                    obraza)albo, kiedy z bezsilnosci, kiedy ona widzi, ze ewidentnie nie ma racji -
                    sama prowokuje mnie do slownej agresji. Ta kobieta nie potrafi niestety
                    przyznac sie czasem do tego, ze czegos nie wie, albo nie ma racji. Zas "podla"
                    jestem w momencie, kiedy rzeczywiscie zaczynam bluzgac z wscieklosci, ale tylko
                    kiedy doprowadzi mnie do ostatecznosci.

                    > Fakt jest taki, ze nie mozna w sobie blokowac emocji, nie dac sie byc taka
                    kukielka-grzeczna dziewczynka.>

                    No wlasnie o to mi chodzilo.

                    >Trzeba by - nauczyc reagowac od razu na to co ludzie nam robia (a czym
                    > wywoluja jakies emocje), kiedy jeszcze mozna zrobic to spokojnie i grzecznie.>

                    Swieta racja, tylko jak to zrobic?

                    > Reagowac od razu, mowic "nie masz prawa mi tego robic, to boli".


                    Ruminko, gdybym tego typu zdanie zapodala np. siostrez czy mamie spojrzalyby na
                    mnie ze zlosliwym usmieszkiem pelnym wyzszosci i powiedzialyby:" Gdzie to
                    przeczytalas? W poradniku psychologicznym?" albo, tu zacytuje slowa mojej
                    mamy: "Chcesz ze mnie zrobic potwora, ze jestem zla matka..." i do tego mowi to
                    podniesionym histerycznym glosikiem lapiac sie za serce. Szlag mnie trafia na
                    ten widok. No powiedzcie, czy ja nie mieszkam w jakims teatrze? ;)))

                    > Dobra jestem w teorii? ;)
                    >
                    Tu sie zgadzam z midm: nie tylko w teorii, Ruminko, zapomnialas? :))
                    > >
                    > Szkolka sie zaczela? Worek z kapciami odkurzony? :)>

                    :)))) "Wszyscy gotowi? mozna zaczynac? Zatem otwieram nasz program juz" ;))))
                    Pewnie, ze gotowe. Tornister spakowany ;))

                    POzdrawiam Was Wszystkie serdecznie, trzymajcie sie zdrowo,macham do Ciebie
                    Vivka :)))

                    Do napisania,

                    Kachna, jak zawsze gadula jakich malo :))
                    >
                    >
                    • Gość: midm Re: Witajcie Siostry w Boju zwanym Zyciem ;) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.10.02, 17:32
                      > Lepiej kompulsywnie czytac ksiazki, niz robic cokolwiek innego, co niszczy
                      > cialo i ducha.
                      Ale tez zle.

                      >No powiedzcie, czy ja nie mieszkam w jakims teatrze? ;)))
                      Moze naprawde jak juz wspominalam czas odejsc, jak bedziesz miec okazje to to
                      zrob.
                      • Gość: Kachna jedzenie napadowe a serotonina IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 08.10.02, 15:05
                        Czesc Kobiety,

                        > >No powiedzcie, czy ja nie mieszkam w jakims teatrze? ;)))
                        > Moze naprawde jak juz wspominalam czas odejsc, jak bedziesz miec okazje to to
                        > zrob.

                        Latwo powiedziec, midm. Aktualnie nie stac by mnie bylo, mimo, ze pracuje.
                        Zarabiam smieszne pieniadze, z czego czesc wydaje na terapie i oplacam sobie
                        polowe czesnego na szkole, ktora jest pieronsko droga.Sama oplacam sobie
                        lekarzy prywatnych i to tez jak wiecie, kosztuje. Dobra, dosyc uzalania sie nad
                        soba.Na szczescie motywacje do wyniesienia sie na wlasne mam ogromna i pewiem
                        plan, ktorego nie zdradze, zeby nie zapeszyc.

                        Przeczytalam w "Charakterach" (ktore zawsze mnie smiertelnie nudzily, bo nie
                        jestem z zawodu psychologiem), ze sklonnosci do m.in. hazardu, kompulsywnych
                        zakupow, czy napadowego jedzenia sa spowodowane niedoborem serotoniny.
                        I co Wy na to, moje Siostry w Cierpieniu?

                        Viva, co u Ciebie? Jak terapia?
                        Rumiankowa, czytasz nas jeszcze? :) Jak tam?

                        Ide juz, bo przyszla sister i trudno mi swobodnie cokolwiek napisac.

                        No to Pa,

                        pozdrowki, :))) dla Wszystkich Was,

                        Kachna w zimowej kurtce :))) (serio)
                        • Gość: midm Re: jedzenie napadowe a serotonina IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.10.02, 17:54
                          > Latwo powiedziec, midm.
                          Napisalam "jak bedziesz miec okazje".


                          >
                          > Kachna w zimowej kurtce :))) (serio)
                          Ja wczoraj tez o tym myslalam, ale z racji pewnych planow, musze sie hartowac.
                        • Gość: midm Re: jedzenie napadowe a serotonina IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.10.02, 18:19
                          A... serotonine pominelam, bo wydaje mi sie, ze troche za duzo juz na nia
                          zwalili.(Tzn. pewnie odpowiada za to wszystko, ale m.in.)
                          • Gość: Kachna Co tam u Was? : IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 10.10.02, 15:29
                            Czesc,

                            Ja tylko na chwilke, by Wam przypomniec, ze o Was nie zapomnialam :))
                            W domu kicha - na froncie ja siostra- matka i sporadycznie ojciec. Mam ogromna
                            motywacje do wyniesienia sie z domu, ale dopiero za rok, jesli zdobede
                            wystarczajaco duzo kasy.

                            Mialam napad niekontrolowanej agresji. Potem plakalam, a potem mialam sesje z
                            psychologiem, bolesna, ale dzialajaca jak balsam.
                            Nie wiem jak bedzie z moim dostepem do kompa dlatego tez trudno mi przewidziec
                            kiedy cos wiecej (jak zwykle - duuuzo :)) napisze. A mialabym o czym, wierzcie
                            mi.
                            Bardzo cieplo Was pozdrawiam i przytulam, Rumianko, Vive, midm, i leniego,
                            jesli czyta :)

                            Pa KOchane Babeczki,

                            Kachna - duze dziecko ;)
                            • Gość: midm Re: Co tam u Was? : IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.10.02, 15:42
                              > W domu kicha
                              Wspolczuje...
                              • Gość: Kachna Re: Co tam u Was? : IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 10.10.02, 22:14
                                Gość portalu: midm napisał(a):

                                > > W domu kicha
                                > Wspolczuje...

                                Dzieki midm :).
                                Juz troche lepiej. Widocznie tak mialo byc,

                                pozdrowki,

                                Kachna
                                • Gość: midm Re: Co tam u Was? : IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.10.02, 22:38
                                  >Widocznie tak mialo byc,
                                  Nie wiem, co mialas przez to na mysli... Moze Twoje przejscia w rodzinie, cos
                                  zmienia dla Was wszystkich, ale jak nie i nie bedziesz umiala sie nadal od nich
                                  oddzielic to jak juz pisalam iles tam razy jak bedzie okazja odejdz i tyle.
                                  • Gość: Kachna cholerny domeczek IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 11.10.02, 08:00
                                    Gość portalu: midm napisał(a):

                                    > >Widocznie tak mialo byc,
                                    Mialam na mysli to, ze musialo dojsc do tego wybuchu agresji, musialam
                                    widocznie sobie na to pozwolic, by miec silniejsza motywacje do dzialania W
                                    KIERUNKU wyniesienie sie z chaty. Boje sie, zeby mi ta motywacja nie oslabla,
                                    bo na razie moim motorem jest ogromna wscieklosc i desperacja, by odejsc z
                                    domu. fajnie sie o tym gada i planuje, ale, midm, boje sie, ze dostane cykora w
                                    ostatniej chwili. Ucze sie wierzyc w to, ze mi sie JEDNAK uda. Ale ciezko mi ta
                                    nauka idzie,oj dosc topornie i b. pomalu.
                                    Nie zamierzam sie godzic na to, co jest, nie chce do trzydziestki mieszkac z
                                    rodzicami !!! Wtedy bym sie naprawde zalamala.

                                    A czy u Ciebie, midm, bylo jakos podobnie? Chodzi mi o to, czy wynioslas sie z
                                    domu szybko, czy wcale nie?

                                    W tej grupie AZ wiekszosc lasek ma problem matki, nie potrafia sie od niej
                                    odseparowac, przeraza je samodzielnosc, choc tak dosyc maja kontroli i marzy im
                                    sie niezaleznosc, tak jak i mnie.

                                    Poki jeszcze z nimi mieszkam, nie mam wyjscia i musze (co za okropne slowo)
                                    pojsc na pare kompromisow. Jednak to wspolne mieszkanie traktuje tylko jako
                                    sytuacje przejsciowa.

                                    Oby, jak to u mnie, na gadaniu sie nie skonczylo.

                                    Rumianko, jak tam Twoje, Wasze z Arturem mieszkanko? Jak sie czujesz, Slonce?
                                    A TY Viva? Czytasz nas jeszcze?

                                    Macham do Was Wszystkich cieplo,

                                    ciagle niesamodzielna :( Kachna
                                    • Gość: midm Re: cholerny domeczek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.10.02, 09:01
                                      > A czy u Ciebie, midm, bylo jakos podobnie?
                                      Wlasnie przegladalam posty, bo wydawalo mi sie, ze o tym pisalam i rzeczywiscie
                                      pisalam 24-09-2002 23:34. Napisz co chcesz wiedziec wiecej.

                                      >
                                      > W tej grupie AZ wiekszosc lasek ma problem matki, nie potrafia sie od niej
                                      > odseparowac, przeraza je samodzielnosc, choc tak dosyc maja kontroli i marzy
                                      im
                                      >
                                      > sie niezaleznosc, tak jak i mnie.
                                      Ja niby nie. Niby, bo tak sie wszystkim wydawalo, lacznie ze mna, potem
                                      odkrylam w sobie wiele pokladow, takich wewnetrznych, gdzie okazalo sie, ze
                                      zyje platanina emocji, jakimis wbitymi we mnie schematami postepowania. Ze w
                                      gruncie rzeczy nie ma miejsca na moje decyzje w najwazniejszych sprawach.

                                      >
                                      i musze (co za okropne slowo)
                                      > pojsc na pare kompromisow.
                                      Niestety czasem tak trzeba.

                                      >
                                      > Oby, jak to u mnie, na gadaniu sie nie skonczylo.
                                      Nie znam Twojej rodziny, ani nawet Ciebie lepiej, wiec nie umiem ocenic jak
                                      bardzo jest potrzebne zebys odeszla, wiec nie chce Cie za bardzo namawiac. Ale
                                      chyba tak czy inaczej nadchodzi czas by opuscic dom (jaki by nie byl). Z
                                      rzeczy, ktore moge Ci jeszcze napisac to to, co kiedys mi powiedziala osoba u
                                      ktorej mieszkalam (wynajmowalam sobie pokoik za opieke nad nia - nie mialam
                                      pieniedzy) na moje wyrzuty wobec siebie, ze ich zostawilam, ze moze powinnam
                                      starac sie ich zmienic: "gdy statek tonie, ratuj sie kto moze", no i tez, ze
                                      jak sie okazalo... dopiero po 10 latach zrobili jakis kroczek w kierunku, do
                                      ktorego ich namawialam (nawet juz po odejsciu - nie urwalam zupelnie kontaktu,
                                      zreszta to nei chodzilo akurat o mnie), wiec dobrze, ze przestalam sie w pewnym
                                      momencie ludzic (no moze nie zupelnie, cos tak jeszcze sie tlilo, ale
                                      zignorowane), ze uda mi sie to zrobic w jakims przyzwoitym czasie. Oczywisice
                                      teraz tez patrze na to inaczej i rozumiem, ale teraz nie mam czasu sie o tym
                                      rozpisywac. Wiedz tylko, ze nawet nie specjalnie pomagam.
                                      • Gość: Kachna zakopalam topor wojenny IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 11.10.02, 19:31
                                        Midm Droga :)

                                        Odpisze Ci szczegolowiej, chetnie odszukam Twojego watku z wrzesnia, ale teraz
                                        mam tylko chwilke.

                                        POwiem jedynie, ze zakopalam topor wojenny z matka (nie jest zlym czlowiekiem,
                                        czy cos). Z siostra, na razie nie chce i nie potrafie ciagle jeszcze.

                                        A za chwile "kompulsywnie" jupie sobie .............jakies mile kobiece
                                        pisemko :))).

                                        Odezwe sie jeszcze,

                                        pozdrawiam,

                                        Kachna
                                        • Gość: midm Re: zakopalam topor wojenny IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.10.02, 20:47
                                          > Odpisze Ci szczegolowiej
                                          OK.
                                          • Gość: Kachna dziewczyny, proponuje przejscie na priva IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 15.10.02, 17:25
                                            midm,

                                            obiecalam, ze napisze wiecej, ale po calym dniu przed kompem moj kregoslup
                                            odmawia mi posluszenstwa. Co bys powiedziala, gdybym napisala do Ciebie na
                                            priva? Czy Twoj login to po prostu midm?

                                            Dzieki tej stronce Rumiankowej (tu mala przerwa na reklame: ODWIEDZAJCIE STRONE
                                            RUMIANKOWEJ, LUDZIE!!! :))))), przeszlam z Rumiankiem na priva.

                                            Viveczka, do Ciebie tez z checia napisze, jaki masz gazetowy adres? Czy z viva
                                            w loginie?

                                            Dziewczyny, blagam nie obrazajcie sie, jesli nie napisze od razu, wiecie jaki
                                            mam dostep do kompa.

                                            Z sister sie wyprostowalo. Odkrylam , ze jeszcze nie umiem sie zloscic
                                            poprawnie, ze moja wcieklosc wyplywa strumieniami, bo zalegala za dlugo, i ta
                                            zlosc nie jest czesto adekwatna do sytuacji. Ucze sie jej ciagle.

                                            Pozdrawiam Was babeczki KOchane,
                                            jakby co, to moj adres gazetowy to

                                            suza@gazeta.pl,

                                            a prywatnego nie bede podawala na forum dobra?

                                            Trzymajcie sie kochane, Viveczka, odezwij sie chociaz, ze zyjesz, dobra?

                                            No to pa,

                                            Kachna

                                          • Gość: Kachna dziewczyny, proponuje przejscie na priva IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 15.10.02, 17:26
                                            midm,

                                            obiecalam, ze napisze wiecej, ale po calym dniu przed kompem moj kregoslup
                                            odmawia mi posluszenstwa. Co bys powiedziala, gdybym napisala do Ciebie na
                                            priva? Czy Twoj login to po prostu midm?

                                            Dzieki tej stronce Rumiankowej (tu mala przerwa na reklame: ODWIEDZAJCIE STRONE
                                            RUMIANKOWEJ, LUDZIE!!! :))))), przeszlam z Rumiankiem na priva.

                                            Viveczka, do Ciebie tez z checia napisze, jaki masz gazetowy adres? Czy z viva
                                            w loginie?

                                            Dziewczyny, blagam nie obrazajcie sie, jesli nie napisze od razu, wiecie jaki
                                            mam dostep do kompa.

                                            Z sister sie wyprostowalo. Odkrylam , ze jeszcze nie umiem sie zloscic
                                            poprawnie, ze moja wcieklosc wyplywa strumieniami, bo zalegala za dlugo, i ta
                                            zlosc nie jest czesto adekwatna do sytuacji. Ucze sie jej ciagle.

                                            Pozdrawiam Was babeczki KOchane,
                                            jakby co, to moj adres gazetowy to

                                            suza@gazeta.pl,

                                            a prywatnego nie bede podawala na forum dobra?

                                            Trzymajcie sie kochane, Viveczka, odezwij sie chociaz, ze zyjesz, dobra?

                                            No to pa,

                                            Kachna

                                            • Gość: midm Re: dziewczyny, proponuje przejscie na priva IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.10.02, 17:45
                                              Co bys powiedziala, gdybym napisala do Ciebie na
                                              > priva?
                                              Pewnie: midm@gazeta.pl (wtedy i ja bede mogla wiecej, tu nie chce za duzo).


                                              > przeszlam z Rumiankiem na priva.
                                              >
                                              > Viveczka,
                                              Ktora z Was tylko chce czy ktos jeszcze....

                                              > Dziewczyny, blagam nie obrazajcie sie, jesli nie napisze od razu, wiecie jaki
                                              > mam dostep do kompa.
                                              Nie mamy za co - przepraszam, ze pisze za wszystkie, ale chyba kazda z nas by
                                              tak napisala w tej sytuacji.

                                              >
                                              Ucze sie jej ciagle.
                                              Szybko - to tak bardzo szczerze.

                                              > odezwij sie chociaz, ze zyjesz, dobra?
                                              No.
                    • Gość: Rumiankowa Re: Witajcie Siostry w Boju zwanym Zyciem ;) IP: *.erathia.szczecin.pl 14.10.02, 16:26
                      Gość portalu: Kachna napisał(a):

                      > -> Pomysle o tym chromie i moze tez kupie.>
                      >
                      > Warto. Choc nie dziala od razu. PO poltora miesiaca - przechodzilam wzdluz
                      > polki ze slodkosciami i wcale mnie nie ruszaly, dzcie wiare?

                      Oooo, ja tez tak chce! :)

                      > > Ech, a kto lubi...? Chyba nikt nie lubi czyich nadmiernych emocji. >
                      >
                      > Chyba nie tak sie wyrazilam i nie wiem, czy dobrze mnie
                      > zrozumialas. "NIEPRZYJEMNA" wg. mojej mamy jestem (..)

                      Ach, teraz mam wieksza jasnosc. Wyobrazilam sobie ten typ kobiety... inna niz
                      moja mama, moja owszem slucha, nie przerywa, a nawet sie zgadza ;) Ma za to
                      inne wady heh. A z taka osoba jak Twoja mama, taka hmm... apodyktyczna,
                      manipulujaca emocjami, zacieta w swoim zdaniu itd, to b. trudno zyc. Pewnie
                      musisz (musialas) czesto chowac emocje, powstrzymywac sie, "obojetniec" na nią.
                      A to potem gdzies wychodzi bokiem.

                      > > Reagowac od razu, mowic "nie masz prawa mi tego robic, to boli".
                      >
                      > Ruminko, gdybym tego typu zdanie zapodala np. siostrez czy mamie (..)

                      No, moze nie doslownie tak ;) Protestowac w chwili kiedy to sie dzieje,
                      reagowac np. na ponizajaca krytyke, na zlosliwostki, manipulacyjki itd.
                      Niekoniecznie mowiac o ranieniu :) Ale b. konkretnie i spokojnie (latwo sie
                      pisze!;) 'sprostowac' czyjas wizje ;) Np "nie mamo, nie czytam kurewskich
                      ksiazek, to klasyka psychologii" - jak moja kolezanka do matki oburzajacej sie
                      na lekture "Sztuki kochania" ;)

                      Zdorwka :))
                      • Gość: viva Re: Witajcie Siostry w Boju zwanym Zyciem ;) IP: 194.204.148.* 16.10.02, 21:12
                        Czesc, Dziewczyny!
                        Czytam Was (Nas)ciągle, tylko rzadko, robię za to wysiłki, żeby znowu mieć
                        normalny dostęp do netu. Chetnie przejdę na priva, podam na adres Kachny i
                        poproszę, aby podała dalej do midm i Ruminki.
                        Pozdrawiam Was
                        viva
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka