Gość: Kachna IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 08.09.02, 07:16 Odezwij sie, prosze, bo razem z midm, juz nie wiemy, co mamy myslec o tym, ze milczysz jak zakleta. Martwimy sie o Ciebie. K. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: midm Re: DO RUMIANKOWEJ IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.09.02, 09:25 A Ty Kachna, tak przy okazji, jak sie masz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna do midm :) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 08.09.02, 11:13 Dzieki midm, mam sie dobrze, coraz lepiej :)))) A Ty jak? pozdrowki, Kachna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: do midm :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.09.02, 11:22 Mi ostatnie pare dni ciagle snil sie zmarly ukochany, wiec tak... wstaje troche zadumana, poplakuje, ale poza tym to jest ok. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna Re: do midm :) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 08.09.02, 12:29 > Mi ostatnie pare dni ciagle snil sie zmarly ukochany, >> Az mi odjelo mowe, po tym, co napisalas. Chcialabym Ci cos napisac, ale wszystko co przychodzi mi do glowy jest zbyt banalne. No przepraszam. midm, czy spotykasz sie z jakims psychologiem / terapeuta, czy radzisz sobie sama ? A tak w ogole, to dzielna z Ciebie kobieta, wiesz? Jeszcze chce Ci sie pisywac na forach, aktywnie pomagac forumowiczom, mimo, ze samej nie jest Ci latwo. Pozdrawiam Ciebie mocno :), ciesze sie, ze zie odzywasz, ze piszesz Kachna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: do midm :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.09.02, 13:00 > Az mi odjelo mowe, po tym, co napisalas. Chcialabym Ci cos napisac, ale > wszystko co przychodzi mi do glowy jest zbyt banalne. No przepraszam. Nie ma za co. > > midm, czy spotykasz sie z jakims psychologiem / terapeuta, czy radzisz sobie > sama ? Tyle bylam przygnebiona i to bylo tak uwiklane - nie chce tu o tym pisac, przez co mocniejsze, ze zdecydowalam sie brac lek, chociaz ja na nie zle reaguje tzn. fizycznie, nie psychicznie, no i poniewaz mimo nich, nawet zwiekszonej z trudem dawce, i tak jakis czas temu zjechalam bardziej w dol nastrojem, to chodze teraz tak wspierajaco do jednego. Ale jeszcze troche i pewnie przejdzie. > > A tak w ogole, to dzielna z Ciebie kobieta, wiesz? Jeszcze chce Ci sie pisywac > na forach, aktywnie pomagac forumowiczom, mimo, ze samej nie jest Ci latwo. Ja weszlam na nie ze wzgledu na swoja depresje, zeby poczytac, ale jak sie trafiaja chore z zaburzeniami jedzenia ,przez ktore ja przeszlam czy czyms w czym sie troche orientuje (leczylam sie sama z zaburzen jedzenia z nie z chorymi z zaburzeniami jedzenia) to pisze. > > Pozdrawiam Ciebie mocno :), ciesze sie, ze zie odzywasz, ze piszesz > > Kachna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm RUMINKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 22:25 Napisz cos. Slyszysz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rumiankowa PRZEPRASZAM! IP: *.erathia.szczecin.pl 11.09.02, 14:44 Strasznie, strasznie Was przepraszam za milczenie! Nic zlego sie nie dzieje, spokojnie - nie martwcie sie o mnie. Ja sobie dam rade. Powod mojego milczenia to fakt, ze mam wiecej zajec (zaczela sie szkola, zajecia gimnastyczne), a moj mezus popoludniami zajmuje komputer swoją pracą, wiec ciezko sie dorwac. Dobrze sobie radze, naprawde :) Bylam z kolezanka nad morzem, kąpalam sie w lodowatej wodzie, kupilam piekne, nieszlifowane bursztyny, zjadlam rybke i mase lodow ;) W weekend zaprowadzilam tą kolezanke do szkoly - zaczyna nauke tam gdzie ja. Poswiecilam mase energii, zeby jej (ma silną fobie spoleczna) ulatwic to wejscie do grupy ludzi. UDALO SIE! Nie uciekla, wytrwala do konca zajec, choc nie przypuszczalam, ze to bedzie dla niej az tak trudne. Mowi, ze to byla walka o kazde minute siedzenia. Jutro jade z dziecmi, ktorymi sie opiekuje, na basen z roznymi zjezdzalniami itd. Nigdy tam nie bylam i o dziwo jade raczej z ciekawoscia tych wodnych atrakcji, niz ze strachem przed rozebraniem sie. Nowy stroj swietnie sie sprawdzil, dobrze sie w nim chodzi i dobrze lezy. O, a wczoraj porwalam sie na wizyte w osrodku buddyjskim i medytacje. Poszlam w zasadzie tez jako wsparcie dla kolezanki z terapii, ona b. chciala isc, interesuje sie tematem itd, ale tez mam problemy z wejsciem w grupe ludzi. A ja kiedys myslalam, ze jestem jedną z najbardziej oniesmielonych osob w takich sytuacjach. Nie przypuszczalabym, ze ja bede chodzic jako wsparcie :)) I poszlo mi naprawde niezle, rozmawialam z ludzmi, pytalam, staralam sie angazowac Agnieszke (te kolezanke) w rozmowe i oswajanie sie. Chyba z piec razy mowilam tym buddystom, ze Aga bedzie do nich chodzic i ze przyjdzie za tydzien ;) Fakt, ze poswiecilam na to 'troche' energii, ale udalo sie - jestem w stanie to zrobic! Byc wsparciem i prowadzic kogos w sytuacji, ktora kiedys wydawala mi sie nie do przejscia. I wiem jak sobie to ulatwiac - np wczoraj b. staralam sie ladnie wygladac, bo wiem ze tak jest mi o wiele latwiej wejsc do ludzi. To sa moje male sukcesiki :)) I jem jakos "lepiej". Nie kompulsywnie. Czytam o diecie rozdzielnej i stosuje niektore zasady, znalazlam tez swietny sklepik ze zdrową zywnoscia. Kupilam tam otreby, make razowa i makaron sojowy. Sprzedaja tam tez dobry, razowy chleb z maki pelnego przemialu. I staram sie zachowac zdrowy umiar, bez przegiec. Ubyl mi gdzies "po drodze" jeden kilogram tluszczyku - malo, ale jakos specjalnie sie nie szarpie z dieta. Pracuje nad rownowaga. No to dosyc chwalenia! Pamietajcie zeby sie o mnie nie martwic, bo ja naprawde nie dam stanom depresyjnym wejsc na glowe ;) Czasem jest gorzej, czasem mam lęki, ale spokojnie - poradze sobie. Jestem strasznie rozczulona Waszym zainteresowaniem. Na to forum jeszcze dlugo bede zagladac, mam je w "ulubionych" i jeszcze nie zamierzam wykasowywac. I raz w tyg. nadrabiam zaleglosci :) Dziekuje Wam bardzo serdecznie za to ze tu jestescie - ze mna i ze soba :) Dzieki Kachna, viva i midm! Duze usciski dla Was :))) Rumiankowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna Rumiankowa, dobrze, ze juz jestes :))) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 11.09.02, 15:22 No to dobrze, ze u Ciebie tak dobrze :)) Silna z Ciebie kobieta. Ciesze sie ogromnie, ze napisalas, ze tyle sie u Ciebie ciekawych rzeczy dzieje. Jesli bedziesz miala dostep do kompa, to napisz, prosze o tych medytacjach. Wszystko co wiaze sie z buddyzmem, Zen itp zywo mnie interesuje. :))) Choc medytacja wydaje mi sie b. trudna. Chyba jestes na dobrej drodze do zdrowienia, co? Pozdrawiam Cie bardzo i wracaj czasem do nas :)) Usciski dla Wszystkich Kobiet Kochanych Kachna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viva Re: PRZEPRASZAM! IP: *.cyberdom.pl 12.09.02, 17:41 Hurra Ruminka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rumiankowa Re: DO RUMIANKOWEJ IP: *.erathia.szczecin.pl 16.09.02, 12:35 Witajcie Kochane Babki :) Oj, u mnie troszke gorzej. Ale spokojnie, ja sie nie dam. Ciesze sie, ze moge tu do Was napisac. Wiecie.. czuje sie jakby mi jakies wielkie, czarne ptaszysko ciezko siadlo na klatce, i uciskalo tak, ze blokuje swobodne oddychanie. Ciezko oddychac, Wielki Smutek dlawi jak knebel. Moglabym spac caly dzien. I ten wszechobecny brak pooczucia bezpieczenstwa. Ale wiem, ze to mija, przeciez tyle razy mijalo. tylko te mysli, ze jestem skazana na ciagle nawroty... I poczucie niesprawiedliwosci - dlaczego ja musze tak uporczywie wlaczyc o cos, co powinno sie dostawac na wstepie swojego zycia - gratisowo. Chocby to cholerne poczucie bezpieczenstwa - ciagle to buduje, wciaz sie miotam, nie wiem jak.. a wielszosc ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy, ze po prostu to MA, dostalo od rodzicow jak cos naturalnego. Buu... A siem rozklejam, do budy wstretne mysli! Ciesze sie, ze moge tu o tym napisac, bo wiem ze zrozumiecie. Kachna, szykujesz zeszyty? :) viva, jak tam oczekiwanie na terapie? midm - kolejne lato coraz blizej, trzeba "tylko" przeczekac zime :) Kachna, co do medytacji i zen to ja niewiele wiem. Bylam 2 razy na takich medytacjach, czesciej bywam na jakichs wykladach nauczycieli buddyjskich - b. dobrze mnie to motywuje, dobrze na mnie dziala - rozumiem taka filozofie zycia i podoba mi sie. Dla mnie jest bardzo terapeutyczna :) Same medytacje hmm... byly dla mnie ciekawe, koncowa modlitwa w jezyku tybetanskim dodawala egoztyki, przysluchiwalam sie tresci (medytacja po naszemu oczywiscie) i kojarzylo mi sie to z relaksacja na grupie terapeutycznej. Podobne zasady, z tym ze tam wyobrazasz sobie np. wizerunek Buddy czy Karmapy (no zeby takich rzeczy nie zapamietac?;), trzy swiatla z jego glowy, gardla i serca, ktore maja np pracowac nad gladkoscia wypowiedzi, slowami ktore mowisz i cos w tym guscie ;) Oczywiscie rozne sa tresci medytacji, ja akurat trafilam 2 razy na tą samą. Nic wiecej nie wiem ;) Pozdrawiam cieplo! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: DO RUMIANKOWEJ IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 13:01 Ruminko trzymaj sie i pomysl, ze moze za jakis czas, to juz nie bedzie wracac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna Rumiankowa, przeczekaj IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 16.09.02, 15:30 Czesc Rumiankowa i Wszystkie Babeczki :) Rumianku Ty Kochany :), przeczekaj zly czas, pooddychaj sobie spokojniutko, moze sypiaj tyle, ile mozesz, moze sen bedzie dobrym lekarstwem dla Ciebie, pogadaj z sama soba, o co Ci chodzi, czemu tak sie czujesz, nie wiem, jesli podoba Ci sie zen, to moze poczytaj sobie jakies dobre ksiazki o tym, moze to Cie ukoi? Pogadaj z przyjaciolmi, mezem, "pogadaj" czasem do nas i pamietaj, ze "jeszcze bedzie przepieknie, jeszcze bedzie NORMALNIE". Przemadrzala jestem, bo teraz w chodze w ten lepszy etap, wiec wybacz, ze wypisuje takie banaly. Myslami jestem z Toba i codziennie sprawdzam, czy jestes tutaj, czy napisalas cos nowego, wiec nie jestes sama, i masz jeszcze swoich szczecinskich :) przyjaciol i meza przyjaciela. Damy rade, co? Czy moge zapytac o przeprowadzke, czy to na razie zbyt niemily temat? Viva, jak sie masz, wypoczelas choc troche? Usmiecham sie do Ciebie :)i mocno pozdrawiam. midm, macham do Ciebie i pozdrawiam :) Wiecie co, niech zyja extremy (w wydaniu Kachny ;)). Otoz w piatek Wan marudzilam, ze nie moge zabrac sie do cwiczen, a niedalej jak wczoraj - cwiczylam sobie z 10 minut czy dluzej i z prawdziwa przyjemnoscia !!! Zawsze zniecheca mnie bol, ale jak juz sie rozcwicze, to nic nie boli i to zaczyna wciagac (nowe uzaleznienie czycha ? ;)). Polazlam tez na basen ramiona tak przyjemnie daja o sobie znac. Czyzbym pokonala PMS? Na basen mam wielka ochote i nie skonczy sie to na gadaniu, bo juz sobie zalatwiam karnecik :). A Wy, lubicie plywac? Tanczyc? Co lubicie, jaki rodzaj ruchu? Rumiankowa, chodzisz na swoja gimnastyke? A, dla mnie motywacja do cwiczen jest zlikwidowanie bolu kregoslupa po calym dniu spedzonym w pracy przy kompie. I plywanie to istny masaz przeciwbolowy dla mnie. >Chocby to cholerne poczucie bezpieczenstwa - ciagle to buduje, > wciaz sie miotam, > Rumianko, pomalutku, zbudujesz . W SOBIE. Czemu nie dajesz sobie prawa do rozklejenia sie, do slabosci? Gdzies wyczytalam, apropos naszych jedzeniowych zaburzen, ze kiedy caly czas robimy tylko to, co trzeba, co sie powinno, a nie sluchamy swojego ciala, ktore ma ochote na przyjemnosci (jakas kapiel, dobry obiad, lekka ksiazke, chwile TYLKO dla siebie), to potem wpadamy w kompulsywne obzarstwo, bo cialo sie buntuje, nie lubi byc lekcewazone. I w tedy folgujemy sobie. Mam nadzieje, ze zrozumiale o tym napisalam.Pewnei troche przekrecilam i moze uproscilam. Jak znajde ten fragment, to przepisze Wam (o ile skleroza mnie nie dopadnie ;)). Cos w tym jest. nie wiem jak.. a wielszosc ludzi nawet nie zdaje sobie > Kachna, szykujesz zeszyty? :) Za 3 tygodnie :) I kredki i pisaki :-)))) o Zen: >Dla mnie jest bardzo terapeutyczna :) Tez tak uwazam. :) Rumiankowa, viva i midm, trzymajcie sie cieplej (bo jesien i te sprawy :)), badzcie tak dzielne jak to mozliwe i odzywajcie sie czasem ,prosze :) Do nastepnego napisania Kachna - gadula Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.09.02, 16:29 Ruminka i jak, trzymasz sie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna Wpadam do Was na moment :) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 20.09.02, 15:26 Czesc Kobiety, Bedzie krotko, bo Wielka Siostra mnie stresuje przy kompie ;) U mnie O.K. w kierunku euforii :)))) Az sie boje! Zapisalam sie na terapie tancem i to jest to! Mysle, ze swietnie uzupelni moje spotkanie z psychologiem, a tak w ogole, to uwielbiam tanczyc. Z Zarlokami sie spotykam, z jedna laska zalapalysmy szczegolny kontakt i chcemy sie czesciej spotykac poza spotkaniami calej grupy, takze milo jest. Wszystkie Was sciskam, bez wyjatku. Ruminko KOchana, nie daj sie, Viva - ucalowania dla Ciebie midm, pozdrawiam Kachna Odpowiedz Link Zgłoś
midm Re: Wpadam do Was na moment :) 21.09.02, 12:12 Ja tez tak mysle, nawet jakby to byl sam taniec. Odpowiedz Link Zgłoś
midm Re: Wpadam do Was na moment :) 21.09.02, 12:19 A przy okazji slyszalas o tym technikaalexandra.w.interia.pl/wczympom/TAwZO.html ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna Technika Alexandra IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 21.09.02, 12:26 midm napisała: > A przy okazji slyszalas o tym > Nie tylko slyszalam, ale nawet wydrukowalam sobie. Ale samemu to raczej trudno jest to cwiczyc, tak mysle. Dobrze byloby miec jakiegos instruktora, nie sadzisz? A Ty probowalas tych technik? K. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna RUMIANKO i Viva - trzymajcie sie IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 21.09.02, 12:28 Dziewczyny, Kobiety Drogie, Bardzo mocno sie trzymajcie. Odezwijcie sie choc jednym zdaniem, co? To pa, Kachna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: Technika Alexandra IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.09.02, 14:11 > Nie tylko slyszalam, ale nawet wydrukowalam sobie. Ale samemu to raczej trudno > jest to cwiczyc, tak mysle. Yhmm. Dobrze byloby miec jakiegos instruktora, nie > sadzisz? Tak. Niestety zajecia sa tylko w Warszawie, poza to okazyjnie, chyba, ze jakis turns w wakacje. Ale to straszna drozyzna. > A Ty probowalas tych technik? Nie, ale jak bylam chora to ktos kogo bardzo cenie mi polecal. (Teraz znam kogos kto sie tym interesuje, dopiero co ze soba rozmawialysmy choc o czyms innym, ale ona tez tanczy - dlatego mi sie skajarzylo jak wspomnialas o tancu). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viva Re: Technika Alexandra IP: *.bci.net.pl / *.bci.net.pl 22.09.02, 16:08 Cześć, Dziewczyny! Czytam Wasze listy i mam ucztę duchową i emocjonalną za cały samotnie spędzony tydzień. Fajnie tu mna wątku, oj fajnie. Ja niestety nie mogę pochwalic się sukcesami dietetycznymi, ale staram się jakos ciagnąc dzień za dniem. Pochwalam, po trzykroć taniec. Uwielbiam tańczyć, chodziłam kiedyś na różne aerobiki, callanetiki i gimnastykę francuska z elementami tańca i było mi super. Niestety teraz to nie wchodzi w grę (wiecznie nieobecny mąż i dziecko pod opieką). Pływanie też jest super, odpręża, odciąża, relaksuje. Z przyjemności tego świata tydzień temu byłam na wycieczce w pobliskich górkach z koleżanką. Dużo energii ma się z takiego spotkania z przyrodą, kilkukilometrowego marszu i rozmowy od serca. Życzę Wam miłego tygodnia (pewnie wcześniej nie uda mi się zaglądnąć), a listki juz zaczynają się złocić, niebo jest bardziej niebieskie, a górki granatowe we mgle... Wreszcie jesień:)) Trzymajcie się viva Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: Technika Alexandra IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.09.02, 17:01 Viva, Ty tez... Gdybys mieszkala w Warszawie, to moglabym zostac od czasu do czasu z Twoim dzieckiem zebys sobie poszla potanczyc. (Ja bardzo lubie.) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rumiankowa Re: Technika Alexandra IP: *.erathia.szczecin.pl 23.09.02, 17:25 Bardzo dziekuje za len link, przeczytalam z ciekawoscia. I widze rzeczy wspolne, np bardzo pasuje do mnie zdanie "osoba najbardziej podatna na przyszłe dolegliwości: [..] zaburzenia w odżywianiu to ktoś, kto nie umie poczuć, czego potrzebuje jego organizm". Dokladnie - o mnie. Moje cialo to dla mnie abstrakcja, odczucia plynace z niego czesto napawaja mnie niepokojem, a jak juz cos mnie boli to reaguje panika! "Zwykly" bol brzucha przeradza sie u mnie w katastrofalna walke z lękami. I czesto nie wiem czy boli mnie z glodu czy dlatego, ze zjadlam cos zlego. Nie znam swojego ciala. "Nauczylam" sie, ze moje cialo jest brzydkie, a wiec najlepiej nie zwracac na nie uwagi, nie angazowac sie. A to prowadzi do braku wyczucia. I co jeszcze? Te wspaniale slowa, kopiuje je zebyscie jeszcze raz przeczytaly. Tak bardzo mi (wiec i pewnie Wam :) jest to potrzebne: "Teraz, kiedy jesteś dorosła możesz wyleczyć rany swojego wewnętrznego dziecka starając się być dla niego idealnym rodzicem. Takim, jakiego nie ma w rzeczywistości, ale jakiego Ty możesz stworzyć w swoim wyobrażeniu. Naucz się słuchać swojego wewnętrznego dziecka i rozmawiać z nim. Naucz się być w stosunku do niego pełna miłości, jednocześnie stanowcza i łagodna" I na tym koncze na razie, papapatki :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rumiankowa Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.erathia.szczecin.pl 23.09.02, 16:45 Przeczekuje, przesypiam... :) Witam Was Drogie Kobietki! Mam nadzieje, ze moj list bedzie zrozumialy, jesli nie to przepraszam, ale jestem "wymieta" i pewnie zaraz pojde spac. Dziekuje Wam za potrzymywanie, za dobre slowa. Dziekuje Kachnie za jej optymizm i madre slowa. Wiem ze to przejdzie, spokojnie, nie dam sie tak jak Wy sie nie dajecie. A Kachna to teraz nasza prezeska moze byc :)) Ciesze sie ze tak duzo robisz i sprawia Ci to przyjemnosc, na pewno i viva i midm przyklaskuja Ci z dumą :) A jak Wam idzie? viva? midm? Co robicie, jak sie czujecie? Bierzecie przyklad z naszej Kachny? :) Mam nadzieje, ze jest dobrze! A ja jutro ide do lekarki, zmienila przychodnie, wiec dzis bylam w starej i wzielam swoja karte, zeby ją przeniesc do nowej. Kurde, zapakowali ją (karte) w szara koperte i zszyli, a myslalam ze sobie poczytam co mi tam psychiatra wpisywala ;) Porozmawiam z nia jutro, moze cos mi doradzi. Dziekuje Kachna ze pytasz o To Najwazniejsze, czyli o mieszkanie. Mamy zmiane planow po awanturze z tesciowa. Bo wszystko ciagle opieralo sie na jej pomocy, a to kobieta hmmm straszna - czy ja juz o niej pisalam? Paranoiczka, wielbicielka Radia Maryja (to daje pewien malutki obraz jej maksymalnego antysemityzmu, razismu etc), ktos kto nie jest calkiem normalny, ale swietnie sobie radzi, tylko zatruwa zycie wszystkim wokol. Dosc o niej, wystarczy napisac ze jej dzieci wolaly uciekac od niej do Domu Dziecka i musialy zastawiac krzeslami drzwi na noc, zeby nie spelnila swoich pogrozek. Kazdy kontakt z nia konczyl sie dla mnie zwiekszona dawka uspokajaczy brrr. No i mielismy zamieniac 3pokojowe mieszkanie gdzie teraz mieszkamy z moja mama na dwie kawalerki. Dla naszych obu mam. A sami mielismy zajac to duze, 2pokojowe, gdzie mieszka tesciowa. Obie mamy zadowolone z planow, moja juz sie nie moze doczekac kiedy bedzie "na swoim". Dla mnie to jak wiecie Najwieksze Marzenie. A tu tesciowa jedno mowi, obiecuje, a drugie robi, zwodzi, sama wierzy w zapewnienia, ale robi wszystko jakos tak dookola, zeby przeciagnac to nie wiadomo do kiedy. A my wciaz w napieciu, w oczekiwaniu, i strachu ze cos jej sie odwidzi i zmieni plany, ze znow sie nagle okaze ze to co mowi ma sie nijak do tego co za dwa dni mysli. I tak to sie kreci, wokol jej paranoicznych humorow, zmianow szczegolow i wielkiego napiecia. Az wczoraj nie wytrzymalam i powiedzialam jak ja to widze, spytalam czy chce nam pomoc czy mamy dzialac sami, ze nie chce od niej niczego, ale chce miec jasnosc, a nie czekac nie wiadomo na co i trwac w takim zawieszeniu. No i sie zaczelo, brrr. Juz ona potrafi - od przeklenstw do placzu (ktory automatycznie przechodzi jak uzyska to co chciala). Nagadalysmy sobie, ona ze wolalaby Artura widziec w trumnie niz ze mna (oj, ciezko sie sluchalo) i tego typu rzeczy. A ja na to, ze owszem jakby nie byl ze mna to pewnie tak by skonczyl przy niej. No i tak to sie toczylo, heh ;) Tak czy siak przezylam, nie chce miec z nia nic wspolnego i nie licze na ta jej pomoc. Swoja droga, cfana bestyja, wyciagnela juz od nas wiele "przyslug" i roznych oplat na poczeta tej pomocy. Ale nic to. Mam jasna sytuacje - nie wierzyc juz w nic co mowi, nie zwracac uwagi na jej mrzonki i demonstrowane checi. Zamienimy to mieszkanie na dwie kawalerki - z tym ze jadna dla mojej mamy, a druga dla nas. Bedziemy na swoim, sami, u siebie i to jest wazne. Czuje nawet ulge wiedzac, ze rozplatalam sobie rece, ze nie musimy byc juz tak uzaleznieni od tej kobiety, ze SAMI mozemy decydowac o swoim kącie. Tylko od nas zalezy jak sobie tu ulozymy. Czuje sie jakbym przerwala jakies dozylne sączenie trucizny - KONIEC z BEZRADNOSCIA wobec chaosu tesciowej. Ufff.... Tylko szkoda mi tego mieszkania, co sie juz do jego widoku (widze z okna) przyzwyczailam, oswoilam, 2 lata zylam z mysla ze to bedzie nasze miejsce, 2 lata wpatrywalam w "moje przyszle" okna.. Trzeba bedzie oddac tez ogrodek, jak nie bedziemy tu mieszkac.. Szkoda, tyle pracy w nim, tyle roslinek.. Bedzie trudniej, ale nie bedzie toksycznie! Dziekuje Wam, ze to czytacie, dziekuje ze moglam to napisac i podzielic sie :) Zdrowka kochane bebeczki! Rumiankowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leny Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.pl 23.09.02, 17:29 Lubię Was dziewczyny, być może to tylko lepszy dzień, ale czuję tyle ciepełka Waszych postach... Trzymajcie się Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rumiankowa Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.erathia.szczecin.pl 23.09.02, 17:49 Gość portalu: leny napisał(a): > Lubię Was dziewczyny, być może to tylko lepszy dzień, ale czuję tyle ciepełka > Waszych postach... Trzymajcie się I Ty sie trzymaj leny! Ciepelko sie przyda na te jesienne dni. Rumiankowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna Do Leny'ego ? Leny? o lubieniu :) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 25.09.02, 09:13 Gość portalu: leny napisał(a): > Lubię Was dziewczyny, być może to tylko lepszy dzień, ale czuję tyle ciepełka > Waszych postach... Trzymajcie się Odwzajemniam w lubieniu :)), lubie Cie leny, choc nie znam ani troche :)). Jesli masz ochote sie wlaczyc do naszych pogaduszek, to smialo :) Tez sie trzymaj leny i odzywaj sie czasem, jesli tylko masz ochote, pozdrowki, Kachna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 17:31 Ruminka, jestem pelna podziwu dla tego jak (Ty przemila, krucha istotka - takie robisz wrazenie) sie rozprawilas z tesciowa. Tak wlasnie trzymac. A nie daloby sie zamienic tego 3-pokojowego na np. mniejsza kawalerke i 2 pokojowe tez moze mniejsze, a nie dwie kawalerki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rumiankowa Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.erathia.szczecin.pl 23.09.02, 17:46 Gość portalu: midm napisał(a): > (..) A nie daloby > sie zamienic tego 3-pokojowego na np. mniejsza kawalerke i 2 pokojowe tez moze mniejsze, a nie dwie kawalerki? Dzieki za podpowiedz. Nie wiem czy sie da, raczej nie (sadzac po kosztach mieszkan). Tak czy siak bedziemy szukac, jesli sie uda na 2 pokojowe to tym lepiej. Dzieki za uznanie co do tesciowej - staralam sie ;) Teraz mam jasna sytuacje i to lubie. Trzymaj sie tez :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 17:54 Sprobuj, nie wiem jak jest w innych miastach, ale w Warszawie wlasciwie najdrozsze sa wlasnie kawalerki, poza tym teraz jest kryzys a czasem ktos wyjezdza czy cos takiego i musi sprzedac natychmiast wiec idzie taniej albo jak umiecie sami czesc odremontowac to wziac do remontu itd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viva Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.cyberdom.pl 24.09.02, 13:52 Cześć, Dziewczyny! Jestem niespodziewanie wcześniej, przy okazji szperania po usenecie o budowaniu. Postanowiłam tylko przeczytac Wasze posty, ale po przeczytaniu muszę i odpisać. Najpierw Rumiankowa, bo porusza problem mi najbliższy, czyli problemy z teściową i mieszkaniem. Ruminko, moje wnioski poparte tez zdaniem "ludzia" fachowego: 1. Stosunki z tesciami mogą być co najwyżej POPRAWNE, dążenie do lepszych jest skazane na niepowodzenie. (NIE PRZEJMUJ SIE TĄ GŁUPIĄ BABĄ - to rada udzielona mi na temat mojej teściowej przez psychoanalityka!! ) 2. Problem z matkami jedynaków jest jeszcze większy, NALEŻY SIĘ ODCIĄĆ emocjonalnie i ekonomicznie dla utrzymania małżeństwa. ( Mój mąż to jedynak, Twój chyba nie, ale może to jedyny lub ukochany syn...) 3. Każde mieszkanie, które będzie Twoje, pokochasz tak samo. Zatrzaśnij drzwi za wczorajszymi planami, jeśli są nieaktualne i idź naprzód. Może znajdziesz nowe mieszkanie z ogródkiem, a może z super sąsiadką, która zostanie Twoją przyjaciółką... Otwórz się na te nowe możliwości i odetnij od toksycznych osób. 4. Niezależność emocjonalna i ekonomiczna to podstawowe warunki powodzenia związku, ale i lepsze Twoje samopoczucie, zobaczysz. Ja sama musiałam zrobić to samo, odcięliśmy się mieszkaniowo po dwuletnim mieszkaniu z teściową. Przeszłam ciężką walkę, szantażowano mnie emocjonalnie, naciskano, robiono awantury... Dlatego mam dziś nerwicę, ale mieszkamy 50 kilometrów od teściowej, na swoim. Jest trudno finansowo, brakuje mi opieki do dziecka (na mamę nie moge liczyć, zresztą też mieszka daleko), ale to MOJE DECYZJE i MOJE ŻYCIE. I to jest piękne. Ruminko, dobrze zrobiłaś, trzymaj się teraz tej decyzji, nie daj się znowu zwieść. Nowe przed tobą, a smak niezalezności jest słodki. Midm, dzięki za chęci popilnowania dziecka - to miło z Twojej strony, grzeje serduszko taka "pomoc wirtualna". Trzymaj się ciepło w te zimne dni (dzisiaj 5 stopni, brrr...) Witam leny'ego, pozdrówki, zapraszam do naszego ogniska:)). Kachna, wyrazy podziwu, ja też głosuje na Ciebie jako prezeskę:)). Hip hip, hurra!!!!!!! Do zobaczyska viva Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna komputer mi za wolno chodzi IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 24.09.02, 14:39 Kobiety, Wybaczcie, dzisiaj tylko Was poczytam, bo wysylanie wiadomosci trwa cale wieki, cos komputer mi zwalnia. A mam taka ochote poodpisywac Wam na tyle rzeczy. Moze jutro, czy dzisiaj, troche pozniej, bedzie lepiej z kompem , to napisze wiecej, dobra? To na razie, :)))) Kachna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.09.02, 23:34 U mnie na szczescie zaczeli juz grzac. Co do tego co piszecie, poniewaz moja rodzina nie chciala sie leczyc to terapeutka powiedziala mi zebym sie (tylko ten jeden raz zrobila cos takiego, moze kiedys cos napomnela o czym innym zebym zrobila kilka razy, ale to juz znacznie pozniej - jeszcze ja odwiedzalam po terapii) od nich wyprowadzila, nie zrobilam tego od razu, a jak zrobilam, to bylo oczywiscie ciezko, ale dzis patrzac z perspektywy, mysle, ze bardzo dobrze, ze to zrobilam i nie wyobrazams obie wyzdorwienia bez tego, choc oczywiscie sporo przez to stracilam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rumiankowa Re: Rumiankowa, przeczekaj IP: *.erathia.szczecin.pl 28.09.02, 20:38 Gość portalu: viva napisał(a): > Ruminko, moje wnioski poparte tez zdaniem "ludzia" fachowego: > 1. Stosunki z tesciami mogą być co najwyżej POPRAWNE, dążenie do lepszych jest > skazane na niepowodzenie. (NIE PRZEJMUJ SIE TĄ GŁUPIĄ BABĄ - to rada udzielona > mi na temat mojej teściowej przez psychoanalityka!! ) Uf, no to niezle. A mnie cos podobnego zasuwa wlasny maz ;) Co do dalszej czescie - to nie jest jedynakiem, ma troje rodzenstwa i natka zdecydowanie nie nalezy do nadopiekunczych - powiedzialabym nawet, ze caly ocean jej brakuje do bycia opiekuncza ;) Prosta kobieta, wychodzi z zalozenia ze dzieci rodzi sie po to, aby pomagaly "w domu i zagrodzie" jak tylko moga. > 3. Każde mieszkanie, które będzie Twoje, pokochasz tak samo. TAK, tez tak mysle :)) > Ja sama musiałam zrobić to samo, odcięliśmy się mieszkaniowo po dwuletnim > mieszkaniu z teściową. Przeszłam ciężką walkę (..) > ale to MOJE DECYZJE i MOJE ŻYCIE. I to jest piękne. :)) Dzieki za te slowa, daja mi potwierdzenie slusznosci obranej drogi. Ciesze sie, ze bylas na tyle silna, ze dalas rade odciac sie i zrealizowac dobry wybor. Dzieki :)) Rumiankowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna Niedoszla perezeska ;))) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 25.09.02, 09:06 Czesc Kobietki Kochane :) Rano komp dziala szybciutko, wiec oto jestem. dzisiaj czeka mnie duzo pracy na kompie, pracuje sobie w domku, warunki mam (sister wyszla)wiec bede na kompie dosc dlugo dzis. Lubie byc sama w domu, bo moge sobie swobodnie wtedy pospiewac :)). Apropoos sister, to zauwazylam, ze reaguje na nia agresja i mozliwe, ze ona tez sie mnie boi!~Tak samo, jak ja jej. Ostatnio fajnie nam sie gadalo o jodze. Ona chodzi i mamy te same odczucia, ze nie mozna ciala do niczego zmuszac, ze powolutku. W ogole cuda sie dzieja, bo kontakty z ludzmi mam fantastyczne, znowu chce sie spotykac i wrocilam do zycia towarzyskiego i do zycia w ogole. Z facetami tez zaczynam miec dobre uklady, duzo sie wyglupiamy i czuje sie swobodniej przy nich. Dosyc tego gadania o sobie, bo Was zanudze calkiem. Wlasnie, Dziewczyny, jakos mi glupio, ze tyle pisze o sobie, jak jakas mega egocentryczka, moze sie za duzo wymadrzam i nie daj Boze frustruje Was opowiadajac o swoich sukcesach, jesli tak jest, zwroccie mi uwage. Tak w ogole, skoro mniej wiecej wyszlam na prosta, to teraz zamieniam sie w sluch i chce pogadac z Wami o Was. Nie moge powiedziec, ze juz sie uporalam z tym wszystkim (choc jem juz normalnie :)), powiem tak po roku zdrowienia, czy nawet dwoch, czy trzech, kiedy waga sie ustabilizuje i nastroj tez. > A Kachna to teraz nasza prezeska moze byc :))> Ej no Dziewczyny, zawstydzacie mnie :))). Bez przesady, mysle, ze wszystkie jestesmy rowne (o Boze, zabrzmialo jak z wiecu socjalistycznego, excusez moi ;)) i kazda z nas ma swoje tempo w dochodzeniu do siebie, w zdrowieniu. Nie robmy porownan, po prostu mamy podobne klopoty i podobnie staramy sie sobie z nimi radzic, kazda w swoim tempie, O!! Wiecie co zastanawia mnie jeszcze jedno, na tych spotkaniach AZ, duzo dziewczyn chodzi jeszcze na DDA, maja w domu problem alkoholowy ktoregos z rodzicow. ja tego problemu nie mam w domu, a mam zaburzenia jedzenia tak samo jak dziewczyny z gruoy, wiec skad to sie u mnie wzielo? Juz zaczelam myslec, ze sobie cos wymyslilam, ze niemam tego problemu, skoro...itd. Moze tu chodzi o wrazliwosz i podatnosc na takie zaburzenia, jak myslicie Dziewczyny? > > szara koperte i zszyli, a myslalam ze sobie poczytam co mi tam psychiatra > wpisywala ;) > I co, da sie poczytac, czy nie udostepniaja? > a to kobieta hmmm straszna - czy ja juz o niej pisalam? Paranoiczka, > wielbicielka Radia Maryja > Rumiankowa, to ja juz nie mam pytan, wyobrazam sobie co to za typ kobiety, przerabane zyc z kims takim, tak zaslepionym, histerycznym i ograniczonym w swojej glupocie. Wiesz co, a moze sprobuj spojrzec na nia jak na mala, przestraszona dziewczynke, jaka niewatpliwie kiedys musiala byc, wyobraz sobie jak byla malutka i niepewna siebie i wyobraz sobi, ze teraz na nia wrzeszczysz i wyzywasz - i co, chce Ci sie wyzywac dalej, czy sobie odpuszczasz? Jedna psycholog mi opwiedzial o tym, powiedzmy, cwiczeniu. Tylko w zlosci trudno o tym pamietac, prawda? Zlosc to zreszta za male slowo. Kurwicy mozna z taka kobieta jak Twoje tesciowa dostac. moze tylko trzeba jej wspolczuc, ze jest tak przepelniona chciwoscia i nienawiscia i ze przy okazji truje innych. Rumiankowa, napisze Ci, to, co Viveczka, trudno olej ogrodek (latwo powiedziec, wiem) i uciekajcie na "ciasne, ale wlasne". Najwazniejsze, to odciac doplyw jadu (swietnie o tym napisalas). Podobnie jak midm, jestem zdziwiona, ze potrafilas sie tej babie tak postawic. Bardzo dobrze zrobilas, Rumiankowa, chron siebie sama i nie boj sie na nia nawrzeszczec, jesli tylko czujesz, ze chcesz, bo dluzej nie wyrobisz, zasluzyla sobie na to, krowa jedna. Zreszta Tobie mie musze tak doradzac, bo jestes wystarczajaco silna i odwazna, by sobie poradzic. Rumianko, bardzo trzymam kciuki, byscie wreszcie wyniesli sie na swoje zdala od toksycznych fanatycznych krow ;)). Dobre jest to, ze juz macie gdzie i mam nadzieje, za co, sie wyniesz. To pewnie nie potrwa dlugo, trzymaj sie mocno Rumianko. Mam nadzieje, ze z powodu tesciowej nie psuje sie wam w malzenstwie, bo jak ta kobieta by nie byla, to jednak matka Twojego meza. ( > No i sie zaczelo, brrr. Juz ona potrafi - od przeklenstw do placzu (ktory automatycznie przechodzi jak uzyska to co chciala). No niezle, i do tego jeszcze histeryczka. Wspolczuje jej, bo sama ze soba pewnie sie meczy ta kobieta. > Tak czy siak przezylam, nie chce miec z nia nic wspolnego i nie licze na ta jej pomoc......nie zwracac uwagi na jej mrzonki i demonstrowane checi.> TAK!! Rumiankowa, dokladnie tak!!! Moze ona specjalnie Cie prowokuje, by moc potem narzekac jaka to ma niedobra synowa. >Swoja droga, cfana bestyja, wyciagnela juz od nas wiele "przyslug" i > roznych oplat na poczeta tej pomocy.> Niech sie udlawi, bestia jedna ;). > Tylko od nas zalezy jak sobie tu ulozymy. Czuje sie jakbym przerwala jakies dozylne sączenie trucizny - KONIEC z BEZRADNOSCIA wobec chaosu tesciowej. > Doskonale to ujelas, Rumianko :). Trzymaj sie Sloneczko, Wszystkie Sloneczka na tym forum sie tyrzymajcie :)) Ciesze sie, ze jestescie i badzcie, prosze :)) Na razie, pa, Kachna, zadna tam prezeska ;), ale dziekuje za uznanie > > > > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: Niedoszla perezeska ;))) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.09.02, 10:28 Lubie byc sama w domu >A jak zyjesz z reszta rodziny? > Dosyc tego gadania o sobie, bo Was zanudze calkiem. Nie wiem jak inne, ale dla mnie mozesz pisac ile chcesz. >frustruje No co Ty, dobrze wiedziec, ze komus idzie. >kiedy waga sie ustabilizuje Mam nadzieje, ze tak wlasnie bedzie. ze wszystkie > jestesmy rowne (o Boze, zabrzmialo jak z wiecu socjalistycznego, excusez > moi ;)) Niekoniecznie. i kazda z nas ma swoje tempo w dochodzeniu do siebie, w zdrowieniu. Nie > > robmy porownan, po prostu mamy podobne klopoty i podobnie staramy sie sobie z > nimi radzic, kazda w swoim tempie, O!! >To fakt. > Wiecie co zastanawia mnie jeszcze jedno, na tych spotkaniach AZ, duzo dziewczyn > > chodzi jeszcze na DDA, maja w domu problem alkoholowy ktoregos z rodzicow. ja > tego problemu nie mam w domu, U mnie tez nie i wszystkie inne chore, ktore znalam, moze z jakims wyjatkiem byly z tzw. "dobrych" rodzin.(Za to wiem, ze czasem bulimiczki chwytaja sie picia czy innego rodzaju uzywek, to co innego, ale tez trzeba uwazac.) a mam zaburzenia jedzenia tak samo jak dziewczyny > > z gruoy, wiec skad to sie u mnie wzielo? Juz zaczelam myslec, ze sobie cos > wymyslilam, ze niemam tego problemu, skoro...itd. Moze tu chodzi o wrazliwosz i > > podatnosc na takie zaburzenia, jak myslicie Dziewczyny? Hmm... chyba musialo byc cos jeszcze jesli Cie to tak dreczy. ... > > > Trzymaj sie Sloneczko, Wszystkie Sloneczka na tym forum sie tyrzymajcie :)) > > Ciesze sie, ze jestescie i badzcie, prosze :)) Ja jestem (tez pracuje caly - no prawie czas - na kompie) I Ty sie trzymaj jakby co. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rumiankowa Re: Niedoszla perezeska ;))) IP: *.erathia.szczecin.pl 28.09.02, 21:34 Gość portalu: Kachna napisał(a): Hip hip HURRA - witam prezeske! :)) Witam Was wszystkie, ja jak zwykle z doskoku, mam nadzieje, ze juz sie nie denerwujecie moja nieobecnoscia i wiecie, ze tu chetnie wracam :) > Wlasnie, Dziewczyny, jakos mi glupio, ze tyle pisze o sobie, jak jakas mega > egocentryczka, moze sie za duzo wymadrzam i nie daj Boze frustruje Was > opowiadajac o swoich sukcesach, jesli tak jest, zwroccie mi uwage. NIE! Kacha, wrecz przeciwnie - no dobrze, moze pozostane przy wypowiedziach za siebie - mnie Twoje sukcesy bardzo ciesza i dodaja motywacji i wiary! B. ladnie opisujesz "normalne" zycie, to ze Cie ciagnie do ludzi itd. To b. wartosciowe! Bo ja np wierze, ze to mozliwe, ze tak mzoe byc - bo ktos tu mi o tym pisze - i wiem, ze ja tez moge. I ze bede mogla sie pochwalic :)) > (..)(choc jem juz normalnie :)) B R A W O! Czy widzisz w tym rowniez zasluge AZ? > Wiecie co zastanawia mnie jeszcze jedno, na tych spotkaniach AZ, duzo dziewczyn chodzi jeszcze na DDA (..) Ale nie wszystkie, prawda? A te co nie chodza? U mnie to by sie nawet potwierdzalo, bo moja mama pije (nie upija sie czesto, ale nie widze jej bez alkoholu - piwka, mocarne drinki) i jest uzalezniona od lekow. Ale np moja kolezanka z bulimia nie ma problemow z alkoholem w rodzinie. A znajoma z terapii - typowa DDA, z typowej alkoholowej rodziny - nie ma problemow z jedzeniem. Roznie to bywa, problem jest w tych emocjach, a nie w samym czynniku. Zreszta Ty przeciez dobrze znasz teorie nt zaburzen jedzenia, duzo czytalas :) > > szara koperte i zszyli, a myslalam ze sobie poczytam co mi tam psychiatra > > wpisywala ;) > > > I co, da sie poczytac, czy nie udostepniaja? Ha! W koncu sobie otworzylam i przeczytalam ;) Nic nadzwyczajnego tam nie bylo, lakonieczne, krociotkie notatki. Za to mialam przeprawe z pania z rejestracji - i tu tez Was zadziwie - bylam twarda i nie pozwolilam sie przegadac. Pani pyta dlaczego otwarta, a ja na to ze otworzylam bo chcialam sobie poczytac ;) Ona oburzona, a ja ze mam prawo znac swoja historie choroby. Ona mowi, ze nie wie czy tam czegos nie brakuje, a ja ze doktor R. ma do mnie wieksze zaufanie niz ona i sadze, ze nie bedzie problemu. Zdenerwowalam sie jak mi zaczela opowiadac, ze tak jakby do mamy przyszedl list, a ja bym go otworzyla. Tu powiedzialam, zeby mi, osobie praiwe 30letniej, nie wyjezdzala (doslownie, kochane, powiedzialam zeby "nie wyjedzala" juuuhu!) z mamusia, a to nie jest list, tylko MOJA historia choroby. Chyba widziala emocje (no ta mama to mnie poruszyla, jak zawsze), a ze miejsce bylo jakie bylo to zbastowala. Ale najlepsze bylo, ze zaniosla ta karte do lekarki z komentarzem ("co za tupet" etc), ktory to komentarz slyszala moja kolezanka (ta z bulimia), co byla juz w gabinecie ;) Sama lekarka nic nie powiedziala o karcie. W sumie nie jestem zadowolona z tej wizyty, bo hmm... nie powiedzialam nic co skloniloby do glebszej rozmowy. Bylo o tym, ze kazdy sie mobilizuje w jakims stopniu i zebym sie nie zniechecala. Co do tesciowej to mzoe i dobry sposob zeby na nia spojrzec jak na przestraszona dziewczynke. Trudne to by bylo z jej obecnym stylem bycia hehe, ale pomysl jest dobry. Moj mezul mi zawsze mowi, ze jestem niepowazna traktujac serio slowa kobiety niespelna rozumu ;) A tak czy siak nie mam z nia kontaktu i szybko miec nie bede. > Bardzo dobrze zrobilas, Rumiankowa, chron siebie sama i nie boj sie na nia > nawrzeszczec, jesli tylko czujesz, ze chcesz (..) Dokladnie. Tak wlasnie bylo. Wiem ze bylabym w stanie sie powstrzymac, to nie bylo "silniejsze ode mnie", moglam zbastowac. Ale... wcale nie chcialam ;) To mi sie w pewien sposob PODOBALO, nakrecilo, zeby dac upust, wylac z siebie - i tak sie czulam jakby ze mnie cos uszlo. Po tym wszystkim, jak minelo pierwsze zdenerwowanie to bylam ZADOWOLONA, mialam niezly humorek :) > Zreszta Tobie mie musze tak doradzac, bo jestes wystarczajaco silna i odwazna, > by sobie poradzic. Dzieki! :) Coraz czesciej udaje mi sie zobaczyc we mnie jakas sile. JAsne, ze czesciej czuje sie jak dziecko... ale juz WIEM ze i sile mam. > (..)Mam nadzieje, ze z powodu > tesciowej nie psuje sie wam w malzenstwie, bo jak ta kobieta by nie byla, to > jednak matka Twojego meza. Dobra uwaga. Zdarzylo mi sie przegiac i Artur mial do mnie zastrzezenia, to prawda. Ale najczesciej sam dobrze rozumie co czuje i wyraza sie o mamusce o wiele dosadniej, mowi wprost, ze nie mozna jej traktowac jak osoby normalnej. > (..)Moze ona specjalnie Cie prowokuje, by moc > potem narzekac jaka to ma niedobra synowa. Jestes genialna - ona ZAWSZE na to narzeka - jej podstawowa "bajka", ktora serwuje juz na powitanie ma tytul "jakie mam niedobre dzieci" - do "niedobrych dzieci" wlicza rowniez synowe - a wszyscy sa niedobrzy, bo jej nie zrobia np laweczki ze sprochnialych deseczek, ktore zbiera z innymi rupieciami. I tak to mniej wiecej wyglada ;) > > Tylko od nas zalezy jak sobie tu ulozymy. Czuje sie jakbym przerwala jak > ies > dozylne sączenie trucizny - KONIEC z BEZRADNOSCIA wobec chaosu tesciowej. > > > Doskonale to ujelas, Rumianko :). Az sie dziwie, ze to ja napisalam ;) A co u mnie nowego? Dzis bylam z Kasia z "naszych rejonow tematycznych" na ognisku dla kilku osob/dzieci niepelnosprawnych, jako wolontariuszki. I podobalo mi sie, denerwowalam sie caly tydzien czy sobie poradze, czy nie bede widziec wizka na pierwszym planie itd. Ale sie udalo, wiem ze taka praca mi odpowiada, ze potrafie. A poza tym chorowalam i zaniedbalam swoje gimnastyki i bieganie. A do tego mam jakis straszny ciag slodyczowy, troche przytylam przez to i czuje sie rozdeta :( Az mi wstyd, naprawde dziewczyny... Dlatego z tym wieksza przyjemnsocia czytam ze Kachna normalnie je, od razu chce sie przestac roztkliwiac nad soba i wziasc "w garsc". Kurde, kopa bym sobie dala! Dodatkowo mam wyzwanie, bo przez zime bedzie u nas mieszkal ten "przyjaciel" mamy, ktory b mnie nie lubi. Nie wiem czy o nim pisalam - b. prosty i chamski czlowiek, ktory doslownie potrafil splunac na moj widok (i to nie przenosnia). A kiedys tkwilam w tym latami, w tej demonstracyjnej pogardzie i sadzilam, ze w sumie to nie ma sensu sie buntowac, bo ma racje, nie ma kogo szanowac. Az przegial, ja zaczelam akurat sie leczyc i mialam wiecej "pary" - byla awantura, maz prawie go nie pobil. I przestal przychodzic do nas, ma wlasne mieszkanie wiec mama pomieszkuje troche tu, troche u niego. A ze zima nie chce kupowac wegla, wiec beda tu, z ogrzewaniem. No i BOJE sie tej atmosfery, tej pogardy, jeszcze wiekszej obcosci we "wlasnym domu". Ale nic to, przezyje, postaram sie dzialac tak, zeby nie miec sobie nic do zarzucenia. No to sie pozwierzalam drogie panie :) I dobrze mi to zrobilo :) midm - dzieki za wskazowki nt mieszkania, bede sie rozgladac rowniez za 2pokojowym! Zdrowka! Rumiankowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: Niedoszla perezeska ;))) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.09.02, 22:11 > midm - dzieki za wskazowki nt mieszkania, bede sie rozgladac rowniez za > 2pokojowym! Tylko jak juz bedziesz we wlasnym, to nie wpuszczaj zadnych "b. prosty[ch] i chamski[ch]" no chyba, ze na jedna noc jak to bedzie sprawa zycia i smierci. O jedzenie slodkiego sie za bardzo nie martw, moze to jakas stara reakcja na poza zloscia z racji, ze nie poszlo jak mialo, Twoje nowe zachowania wobec tego co sie stalo (troche leku, troche a moze jednak zle zrobilam, troche nagrody za dobre), to z czasem minie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna To sie naczytacie :) IP: *.icpnet.pl 30.09.02, 15:11 Czesc Rumainko rumiankowy :), czesc Viva, jak sie miewasz?, czesc midm niezawodna, witajcie Wszystkie Babeczko Kochane :))) ) ) Bo ja np wierze, ze to mozliwe, ze tak mzoe byc - bo ktos tu mi o tym pisze - i wiem, ze ja tez moge. I ze bede mogla sie pochwalic :)))) To dobrze, ciesze sie, ze tak myslisz i wo gole. ) ) ) (..)(choc jem juz normalnie :)) ) ) B R A W O! Czy widzisz w tym rowniez zasluge AZ? Chyba jeszcze za wczesnie ocenic wplyw AZ. Moze bardziej z powodu tego, ze posprzatalam w swoim zyciu, mam szkole, utzrymuje kontakty z przyjaciolmi i dawnymi znajomymi, radze sobie w pracy i z ludzmi stamtad tez sie dobrze dogaduje i gdzies obok tego jest normalne jedzenie (mniej normalne robi sie przed okresem, rzecz jasna :(). A moze to zasluga chromu, ktory regularnie przyjmuje od ponad dwoch miesiecy, serio. W piatek spotkalam sie z takim dawnym kolega, nigdy specjalnie mi sie nie podobal, czy cos, tylko dobrze nam sie gadalo. Kiedys, jakies 20 kg temu podobalam mu sie i intrygowalam go, wiec z durnej kobiecej proznosci :)) umowilam sie z nim. Dziewczyny, pewnie jestem przewrazliwiona na punkcie swojej wagi, ale gdzies miedzy wierszami, wydawalo mi sie, ze sie rozczarowal widzac moje kraglejsze, choc juz NIE grube ksztalt. Znowu - WYDAJE mi sie, ze spodziewal sie zobaczyc tamta laske (patrz: 20 kilo temu)a tu niestety. Nie no, gadalo sie nam dobrze i w ogole, nie mialam wobec niego zadnych planow, procz milej pogawedki przy winku, jednak jakos niefajnie sie poczulam po tym spotkaniu, wiecie? Pomyslalam sobie, ze podobam sie mezczyznom tylko kiedy jestem szczupla, smutna prawda. Samej sobie tez tylko wtedy sie podobam. Mialam moment, ze chcialam zjesc wiecej, ale udalo mi sie tego nie zrobic :). Wlasciwie bez sensu przejmuje sie czyms, czego nie ma i co mi sie WYDAJE (patrz": neorotyczna osobowosc"). Mam dobry temat do przepracowania z psychologiem, a mianowicie, CZEMU, na milosc boska, tak bardzo potrzebuje aprobaty w meskich spojrzeniach, czemu CHCE podobac sie absolutnie wszystkim? I od 2 czy 3 dni naszla mnie tak ochota na odchudzanie jak nigdy przedtem. Zeby pokazac tym wszystkim facetom, zeby im galy wyskoczyly. Pojawily sie takie mysli, ze MUSZE wygladac perfekcyjnie, bez sladu faldki na biodrach czy talli, tak nieskazitelnie, by juz zaden facet nie mogl sie przyczepic. Jezu, dziewczyny, nie podoba mi sie to, bo zaczynam obsesyjnie myslec nie o zarciu, tylko o forsownej gimnastyce i zrzucaniu kilosow w tempie blyskawicznym. Tez tak mialyscie? I wiecie co sie jeszcze dzieje, dopiero teraz zauwazylam, ze mam tendencje do "bulimicznych zakupow". Jest nawet taki termin w psychologii. Gdzies oczywiscie przeczytalam. A, ten psycholog powiedzial mi, ze mam sklonnosci bulimiczne, na co zdziwilam sie bardzo, no bo jak to , ja przeciez przenigdy nie rzygalam, nie bralam przeczyszczaczy, brzydzilam sie wymiotowania. Na to on, ze takie sklonnosci nie oznaczaja, ze kazda bulimiczka rzyga, a ze nawet sa anorektyczki, ktore nie wygladaja jak smierc. Rumianko, midm, Viva, co o tym myslicie? A zakupy jako sposob rozladowania stresu itp, uspokaja jak jedzenie, alkohol, sex itp. Teraz nie wydaje na slodycze, za to poszlo mi w kosmetyki (balsamy do ciala, szampony, pierdoly) wchodze np. do Rossmanna i nie moge sie powstrzymac, zawsze kupie wiecej, niz potrzebuje. Wiecie co, moze dorabiam sobie do tego ideologie, ale cos mi sie mocno wydaje, ze ja MUSZE miec jakies uzaleznienie, by zyc :))). Jak nie jedzenie, to zakupy. Ze zawsze sobie cos wynajde. Moze kiedys zostane zakupoholiczka, nimfomanka- sexoholiczka, bede wciagac amfe, albo pic drineczki co rano. No i znowu sie rozgadalam i tym razem wcale nie bylo optymistycznie. No przepraszam Was Dziewczyny. ) o DDA: )) Ale nie wszystkie, prawda? Nie wszystkie, ale zdecydowana wiekszosc. I w ich domu najczesciej to mamy pija. Moze faktycznie nie ma reguly, mam kolezanke, ktorej ojciec jest alkoholikiem i ona jest normalnie zbudowana, nie ma zaburzen jedzenia. Jest barzdo lojalna przyjaciolka, troche opiekuje sie innymi, ale nigdy nie narzuca sie z pomoca, jest cierpliwa i odpowiedzialna. Za to jej siostra - swego czasu byla wrecz odwrotnie. I cos w tym jest, kurcze. ) Roznie to bywa, problem jest w tych emocjach, a nie w samym czynniku. ) Pewnie masz racje. Najlatwiej zwalic wszystko na "toksyczny" domek. Ale z dziewczynami z AZ zastanawialysmy sie kiedys, czemu tylko niektore dziewczyny NIE wpadaja w zaburzenia jedzenia, szczupleja, utrzymuja wage przez wiele lat i nie znaja efektu jo-jo. o szarej kopercie :)) )) i tu tez Was zadziwie - bylam twarda i nie pozwolilam sie przegadac. ) Oj Rumianko, juz sie przestalam dziwic, bo z kazdym postem przekonuje sie ile masz w sobie niesamowitej sily i podoba mi sie to u Ciebie bardzo :))) ) Tu powiedzialam, zeby mi, osobie praiwe 30letniej, nie wyjezdzala (doslownie, ) kochane, powiedzialam zeby "nie wyjedzala" juuuhu!) z mamusia,) Rumiankowa, to mi sie diabelnie podoba :))))))))) )("co za tupet" ) I bardzo dobrze! Miej tupet, bo tupet to fajna rzecz (zabrzmialo jak jakas reklama "tupetu" ;))) i jak ulatwia wiele rzeczy w zyciu. Bo nie ma nic gorszego jak zachowywac sie jak zastraszona kozka przepraszajaca ze zyjaca ;))). O Krowie ;) tesciowej (no przepraszam nie moglam sie powstrzymac ) ) )) i tak sie czulam jakby ze mnie cos uszlo. Po tym wszystkim, jak minelo pierwsze zdenerwowanie to bylam ZADOWOLONA, mialam niezly humorek :))) I to o to chodzi, by uszlo, zeby zdrowo wywalic z siebie zlosc, kiedy czuje sie zlosc. A potem nie trzeba tej zlosci zazerac, no nie? ULGA, prawda? Moja mam np. zachowuje sie mniej wiecej tak wobec mnie: "jestem ((grzeczna)) czyli zgadzam sie z nia we wszystkim (chcialaby!!! ;)), stwarzam pozory przed tzw. obcymi (okreslenie mamy) i rodzina, ze tworzyny w czworke, wraz z sister, doskonala niepatologiczna rodzinke (niepatologiczna, bo przeciez "nikt nie pije i nie bije nas..."). Matka nauczyla mnie niechcacy leku, niepewnosci samej siebie i dystansu do ludzi, ktory na szczescie sama przerwalam. Nauczyla mnie tez braku szczerosci. Ale do czego zmierzam, ona mnie "nie lubi" kiedy sie zloszcze, juz mi poniekad nie daje takiego prawa. Czuje sie mniej wiecej tak: "Lubimy Cie Kasiu jak sie nie zloscisz, bo jak sie zloscisz, to jestes NIEPRZYJEMNA". Ilekroc wychodzilam z deprechy i obzarstwa, wywalalam z siebie, ku niezadowoleniu rodzicow , cale poklady agresji, jakby to wszystko przez ten caly czas sie gromadzilo we mnie, az wreszcie przecielam ten paskudny wrzod i sie rozlal. Lubie sie zloscic, lubie sobie czasem poprzeklinac (ojciec tego nie toleruje, no bo dziewczynki przeciez nie powinny klac). Jezu, za duzo gadam no sorry. ) o wolontariacie: ) Ale sie udalo, wiem ze taka praca mi odpowiada, ze potrafie.) Podziwiam Cie Rumianko, to kolejny dowod na to jak ogromna masz w sobie sile. Napisz czasem, prosze cos o tej pracy. Tak sobie mysle, ze od tych ludzi mozna sporo sie nauczyc. Kiedys znalam niewidoma dziewczynke i niesamowicie duzo nauczylam sie od niej o zyciu wlasnie. ) o ciagu slodyczowym: ) Az mi wstyd, naprawde dziewczyny...) Rumianko, po to tu jestesmy, by sobie takie rzeczy mowic. Chyba gorzej, gdybys udawala, ze nic sie nie dzieje. A Ty mialas odwage (Ty Odwazna KObieto :)) przyznac sie nam do tego. Roznie bywa, moze przyjdzie i Twoj dobry czas, a i ja, czy Viva, czy midm, tez miewamy gorsze dni, i obawiam sie, ze nie raz do Was napisze smutniejszego posta w temacie jedzonka wlasnie. Wiec Rumianko, nie wstydz sie, prosze, bo nie masz czego. )Kurde, kopa bym sobie dala! ) Ej no, moze obchodz sie ze soba lagodniej co? Zaraz tam kopy. :) Czy Myslisz, ze Twoje cialo chce takiego "kopa", czy raczej wolaloby bys go wysluchala (i kto to mowi - przemadrzala Kachna - maniaczka zakupow i odchud Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: To sie naczytacie :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.09.02, 15:41 ... Tez > tak mialyscie? Mi sie wydaje, ze nie ma nic zlego w tym, ze kobieta chce sie podobac, to ze mezczyzni czesto przywiazuja wage tylko do wygladu, to juz inna sprawa, ale pomijajac to, ze sa rozne gusty to... oj zgubila mi sie mysl. Moze potem mi sie przypomni. Rumianko, midm, Viva, co o tym > myslicie? Wiem, ze jest anorexia bulimiczna - to ten przyklad z anorektyczkami, ktory dal o czyms odwrotnym nie slyszalam, ale moze jest, choc juz raczej zakwalifikowalabym to jako binge eating, ale co to w sumie ma za znaczenie. ze ja MUSZE miec jakies uzaleznienie, Nie... > ) Roznie to bywa, problem jest w tych emocjach, a nie w samym czynniku. ) > > Pewnie masz racje. Najlatwiej zwalic wszystko na "toksyczny" domek. Ale z > dziewczynami z AZ zastanawialysmy sie kiedys, czemu tylko niektore dziewczyny > NIE wpadaja w zaburzenia jedzenia, szczupleja, utrzymuja wage przez wiele lat i > > nie znaja efektu jo-jo. Kto wie. > Jezu, za duzo gadam no sorry. Ok, ok. Mam nadzieje, ze nad tym pracujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna Dziewczyny, jestescie? IP: *.icpnet.pl 02.10.02, 18:41 Czesc Drogie KObiety, Pytam tak, czy Jestescie, bo cos Was nie ma :) ostatnio (wlaczajac i mnie). Dzisiaj jakas wkurzona laze, Diabel raczy wiedziec na co / kogo. Pozdrawiam Was mocno, Kachna, dzisiaj wyjatkowo cos malomowna ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viva Re: To sie naczytacie :) IP: 194.204.148.* 02.10.02, 19:59 Gość portalu: Kachna napisał(a): > Czesc Rumainko rumiankowy :), czesc Viva, jak sie miewasz?, czesc midm > niezawodna, witajcie Wszystkie Babeczko Kochane :)))> Witaj i Ty, Kachno, i wszystkie pozpstałe RÓWNIE WAŻNE OSOBY. Przeczytałam hurtem wszystkie posty od mojego ostatniego. Za dużo niestety, żeby na wszystko odpisać. Natomiast NAPEWNO nie przeszkadza mi Kachnowe pisanie o sukcesach. "Zaliczyłam " wszystkie uczestniczki wątku do "mojego stada (plemienia)", co oznacza, że ich sukcesy są moimi sukcesami i mogą mnie wyłącznie cieszyć. Tak więc proszę pisać o sukcesach, bo mnie to cieszy, proszę również pisać o smutkach, bo wtedy współczuję z całego serca i z drugiej strony czuję wsparcie, że nie tylko ja mam takie problemy oraz, jak sobie z nimi inne mądre osoby radzą. > > I wiecie co sie jeszcze dzieje, dopiero teraz zauwazylam, ze mam tendencje > do "bulimicznych zakupow". Jest nawet taki termin w psychologii. Gdzies > oczywiscie przeczytalam. A, ten psycholog powiedzial mi, ze mam sklonnosci > bulimiczne, na co zdziwilam sie bardzo, no bo jak to , ja przeciez przenigdy > nie rzygalam, nie bralam przeczyszczaczy, brzydzilam sie wymiotowania. Na to > on, ze takie sklonnosci nie oznaczaja, ze kazda bulimiczka rzyga, a ze nawet sa > > anorektyczki, ktore nie wygladaja jak smierc. Rumianko, midm, Viva, co o tym > myslicie? Psycholog, jak to człowiek, nie musi być nieomylny. Zależy, co on rozumie pod terminem "bulimiczka; bulimiczne skłonności". Ja myślałam, że jak rzyga, to bulimiczka, ale może kryterium jest objadanie, nawet bez wymiotów, no to jestem bulimiczką. > A zakupy jako sposob rozladowania stresu itp, uspokaja jak jedzenie, alkohol, > sex itp. Teraz nie wydaje na slodycze, za to poszlo mi w kosmetyki (balsamy do > ciala, szampony, pierdoly) wchodze np. do Rossmanna i nie moge sie powstrzymac, > > zawsze kupie wiecej, niz potrzebuje. Wiecie co, moze dorabiam sobie do tego > ideologie, ale cos mi sie mocno wydaje, ze ja MUSZE miec jakies uzaleznienie, > by zyc :))). Jak nie jedzenie, to zakupy. Ze zawsze sobie cos wynajde. Moze > kiedys zostane zakupoholiczka, nimfomanka- sexoholiczka, bede wciagac amfe, > albo pic drineczki co rano. Zgadza się, zakupy to podobno jeden z częstszych sposobów wybieranych przez kobiety, aby się nagrodzić. Ale chyba lepszy od objadania:). Przynajmniej ja bym wolała mnóstwo miłych kosmetyków, które moga mnie uczynić jeszcze piękniejszą ;) niż dwie kremówki, które będą siedzieć w biodrach. I proszę się nie gnębić skłonnością do uzależnień. 90 % ludzi ma skłonność do uzależnień i to powinien na przykład mówić nam psycholog, bo to daje właściwą perspektywę naszym problemom. Spójrz Kasiu na swoich znajomych i sasiadów. Zakład, że owe 90% statystyczne ma jakieś uzależnienia. Tylko jak to jest "dymek " lub dwa piwka codziennie, to oni "robią" za normę. A jak ktoś je, to już nie, bo to rzadsze. Wogóle słuchajmy specjalistów, ale same też patrzmy i oceniajmy (ich także), bo są różni specjaliści i oni tez są ludźmi, ergo mogą się mylić, albo upierać przy swoich racjach dla lepszego samopoczucia (vide: bulimiczki bez wymiotów?). Ale do czego zmierzam, ona mnie "nie lubi" kiedy sie > zloszcze, juz mi poniekad nie daje takiego prawa. Czuje sie mniej wiecej > tak: "Lubimy Cie Kasiu jak sie nie zloscisz, bo jak sie zloscisz, to jestes > NIEPRZYJEMNA". Ilekroc wychodzilam z deprechy i obzarstwa, wywalalam z siebie, > ku niezadowoleniu rodzicow , cale poklady agresji, jakby to wszystko przez ten > caly czas sie gromadzilo we mnie, az wreszcie przecielam ten paskudny wrzod i > sie rozlal. Lubie sie zloscic, lubie sobie czasem poprzeklinac (ojciec tego nie > > toleruje, no bo dziewczynki przeciez nie powinny klac). Kasiu, ten sam ból cierpię. "Dobre dziewczynki idą do nieba..." Nie ma osoby, która lubiłaby klnącą i wyrzucającą z siebie swój ból viveczkę. Ani mąż, ani nikt z rodziny, ani przyjaciółki nie lubią nadmiaru moich emocji. No to ja mam teraz psychoanalityka u którego mogę kląć, płakać, dowolnymi epitetami raczyć bliskich i niebliskich... Ktoś może powiedzieć, że to straszne, że mam taką potrzebę. MAM!!! I ona nie zniknie dlatego, że społeczństwo w osobach bliskich i znajomych nie daje na wyrażenie negatywnych emocji przyzwolenia. Dlatego rozumiem Cię Kasiu i myślę, że to normalne, co czujemy. Problem w znalezieniu miejsca, gdzie możemy te emocje wyrazić. Poczułam wielką ulgę po znalezieniu mojego sposobu, bo myślałam, że zwariuję jak nikt mnie nie wysłucha. Dla mnie nie gadasz za dużo, zresztą Twój kolejny post jest króciutki. Kończę na dzisiaj, pozdrawiam midm i Rumiankową. Trzymajcie się Babeczki, piszcie o sukcesach i porażkach (które ja nazywam "informacja zwrotną, co muszę poprawić":)) Papatki do natępnego listu viva Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: To sie naczytacie :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.10.02, 20:52 > Psycholog, jak to człowiek, nie musi być nieomylny. > Wogóle słuchajmy specjalistów, ale same też patrzmy > i oceniajmy (ich także), bo są różni specjaliści i oni tez są ludźmi, ergo mogą > > się mylić, albo upierać przy swoich racjach dla lepszego samopoczucia Wlasnie, wlasnie. No to ja mam > teraz psychoanalityka u którego mogę kląć, płakać, dowolnymi epitetami raczyć > bliskich i niebliskich... Ktoś może powiedzieć, że to straszne, że mam taką > potrzebę. MAM!!! To jest bardzo, bardzo normalny odruch i mam nadzieje, ze bedziesz pracowac nad tym, zeby umiec to wyrazac nie tylko u niego, choc oczywiscie moze w nieco innej formie. I ona nie zniknie dlatego, że społeczństwo w osobach bliskich > i znajomych nie daje na wyrażenie negatywnych emocji przyzwolenia. To niestety jest okropne i... ja np. do dzis nie radze sobie w pewnych nawet wydawaloby sie prostych sytuacjach (w trudnych to wiadomo jak jest), choc potrafie zjechac doszczetnie nawet kogos na stanowisku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna I znowu sie naczytacie :) IP: *.icpnet.pl 03.10.02, 14:23 Czesc kobiety Drogie :) Rumiankowa - czuje, ze Jestes i podczytujesz sobie nasze pogawedki, trzymaj sie Slonce i nie daj sie zniszczyc krowopodobnym fanatyczkom Radia Maryja ;))). midm, czuwa caly czas, to wiem :))) I Viveczka, kochana, dziekuje Ci za Twojego posta, ktory tak mnie ocieplil, no naprawde. Swiadomosc, ze mnie rozumiesz, ze Wy wszystkie mnie rozumiecie, jest tak mila i terapeutyczna niemal. Bo skutecznie wbilam sobie do glowy slowa mojej matki, "ze to sa urojone problemy...". A okazuje sie, ze "mamusia" nie ma racji, bo jest nas tyle, z podobnymi zawirowaniami w zyciu. Dziekuje Dziewczyny, ze jestescie i macie do mnie tyle cierpliwosci. Tu nastapia wirtualne :)) usciski i buziaki dla Was :***. Viva napisalas: > "Zaliczyłam " wszystkie uczestniczki wątku do "mojego stada > (plemienia)", co oznacza, że ich sukcesy są moimi sukcesami i mogą mnie > wyłącznie cieszyć.> Dziekuje, Siostro :))). > proszę pisać o sukcesach, bo mnie to cieszy, proszę również pisać o smutkach,> To niechaj to dziala w obie strony, dobrze? Ty Vivka, tez pisz, Wy tez piszcie dziewczyny. > czuję wsparcie, że nie tylko ja mam takie problemy oraz> No wlasnie, napisalam o tym powyzej. , > Psycholog, jak to człowiek, nie musi być nieomylny. > Jak bede sie widziala z tym psychologiem to go jeszcze dopytam o te "nierzygajace bulimki". Moze cos przekrecilam? Ale facet siedzi ze tak powiem w temacie i akurat w tej dzidzinie jest expertem. Z pewnoscia lepiej sie zna od pewnej pani psychologowy z psychiatrycznego panstwowego, co to mi rzekla, ze nie mam silnej woli i ze to co mam to ZADEN problem (vide: b. stary post chyba jeszcze z lipca lub sierpnia). Wiec jak na razie ja temu facetowi ufam, choc nie uwazam go za guru. Psycholog tez czlowiek, nie? :))) Zreszta sam mi powiedzial, ze ma pewne hipotezy na moj temat, ale dopoki nie bedzie ich w 100% pewny, nie powie mi o nich. To mi sie podoba. NIe jest szarlatanem. POchodzimy, zobaczymy. Viva, napisz, prosze cos wiecej o Twoich sesjach psychoanalitycznych, jak sie na nich czujesz, jak Ci sie to wszystko widzi? Czy chodzis jeszcze oprocz tego na grupowa, czy cos pomylilam (vide: skleroza ;)) ?? A jak dziecko sie miewa ? :))) czy mi sie dobrze zdaje, czy jestes dla niego ciepla kochajaca mama? Bo takie sa Twoje posty. Cieple i kochajace wlasnie. :))) Zależy, co on rozumie pod > terminem "bulimiczka; bulimiczne skłonności". Ja myślałam, że jak rzyga, to > bulimiczka, ale może kryterium jest objadanie, nawet bez wymiotów, no to jestem > > Zgadza się, zakupy to podobno jeden z częstszych sposobów wybieranych przez > kobiety, aby się nagrodzić. Ale chyba lepszy od objadania:)> Zdecydowanie lepszy, zgadzam sie, ale pieniadze nie rosna na drzewach :)). Zreszta, balsamy balsamami, ale czy piekna kobieta to tylko kobieta ukosmetykowana? Z pewnoscia - jest bardziej zadbana i moze robic wrazenie na facetach, ale czy tylko o to chodzi? NIe chce tu wysnuwac banalow jak z wypracowania szkolnego - o wyzszosci pieknego wnetrza nad fizycznoscia. Eichelberger (lubicie? Czytacie?) pisal , ze kobieta piekna to kobieta pogodzona ze soba, a niekoniecznie "zrobiona" i z dekoltem do pepka ;)) z tonami tapety na twarzy. Ze takie kobiety przyciagaja nie tylko mezczyzn, bo po prostu emanuje z nich taki dobry spokoj i dystans do siebie samych, ze az blyszcza im oczy i to jest diabelnie atrakcyjne wlasnie. Wszystko ladnie - pieknie, ale jak mam byc pogodzona ze swoim cialem i emanowac tym zadowoleniem z siebie, skoro skupiona jestem na swoich niedostatkach, faldach na brzuchu, czy w talii? Wiem , ze za jakies 10, czy 15 kg w dol, dopiero poczuje sie naprawde atrakcyjna.I wtedy, prosze bardzo, pogodzona bede ze soba :))) Choc juz czuje sie sprawniejsza i lzejsza (zrzucilam juz ok. 9 kilosow!!!). O tym kiedys Rumiankowa pisalas, o tym czuciu sie bardziej sprawna, mimo, ze wagowo to do idealu daleko. >Spójrz Kasiu na swoich znajomych i sasiadów. Zakład, że owe 90% statystyczne ma jakieś uzależnienia. Tylko jak to jest "dymek " lub dwa piwka codziennie, to oni "robią" za normę. A jak ktoś je, to już nie, bo to rzadsze. Wogóle słuchajmy specjalistów, ale same też patrzmy > Zgadzam sie. :)) Jak ktos sie objada, to jest nazywany zarlokiem bez silnej woli i leniem, a papieroski, to niby co innego. U mnie w domu palili i pala rodzice. Czyli Viva, masz racje, kazdy ma cos. o "grzecznych dziewczynkach", ktore prezciez nie przeklinaja OCZYWISCIE i sie nie brudza do tego: >> nie lubią nadmiaru moich emocji. .... że mam taką potrzebę. MAM!!! I ona nie zniknie dlatego, że społeczństwo w osobach bliskich i znajomych nie daje na wyrażenie negatywnych emocji przyzwolenia.> Wlasnie Viva. DZieki za te slowa, dzieki, ze rozumiesz, bo wiesz jak to jest. Zreszta objadanie sie ze zlosci jest dosc typowe, jak sadze w zaburzeniach jedzenia, no nie? Zjadamy wscieklosc na kogos, na siebie itd. >Poczułam wielką ulgę po znalezieniu mojego sposobu, bo myślałam, że zwariuję jak nikt mnie nie wysłucha.> Zdradzisz ten swoj sposob? czy to jest rozmowa z psychoanalitykiem? Kobiety Wspaniale, pozdrawiam Was najcieplej jak tylko potrafie, trzymajcie sie wszystkie mocno i odzywajcie sie jak tylko mozecie, do nastepnego napisania, Kachna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: I znowu sie naczytacie :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.10.02, 15:34 > midm, czuwa caly czas, to wiem :))) Tak ciagle jeszcze... nie ma > > racji, No pewnie, ze nie. . Z pewnoscia lepiej sie > > zna od No to dobrze, ze masz go. > POchodzimy, zobaczymy. > Eichelberger (lubicie? Czytacie?) Teksty, jego samego nie specjalnie. (zrzucilam juz ok. 9 kilosow!!!). No to super. A do reszty, bo wy nie wspominacie o wagach, nie martwcie sie o nie, skoro mi sie wyrownala, to kazdej z Was moze. to jest nazywany zarlokiem bez silnej > woli i leniem, a papieroski, to niby co innego. Mi sie wydaje, ze co gorsza niektorzy ludzie nie popadaja nawet w to i sa po prostu... ach nie wazne. Zreszta po co to pisac. pozdrawiam Was najcieplej jak tylko potrafie, trzymajcie sie > > wszystkie mocno i odzywajcie sie jak tylko mozecie, Ja tez, pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: I znowu sie naczytacie :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.10.02, 16:02 Kachna, a jak Twoje studia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna Za tydzien do szkoly :) IP: *.icpnet.pl 04.10.02, 08:55 Gość portalu: midm napisał(a): > Kachna, a jak Twoje studia? Zaczynam w przyszly weekend, bo to zaoczne, rzecz jasna. pozdrowki, Kachna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rumiankowa Witajcie Siostry w Boju zwanym Zyciem ;) IP: *.erathia.szczecin.pl 04.10.02, 15:57 Witam Was cieplo :) Ach, jak to milo tu zajrzec i widziec Wasze listy! Nawet midm czasem sie rozpedzi i napisze wiecej niz kilka slow :)) Za to Viva wysrodkowana - w sam raz, nie za malo, nie za duzo :) A Kachna to wiadomo - ktos musi rownowazyc midm :)) Ciesze sie z kazdej :) Co do spraw najwazniejszych to sie normuje. Nie przeginam, choc nie jestem na zadnej diecie. Za to znow biegam i odwiedzam sklepik ze zdrowa zywnoscia - a tam same skarby. Ostatnio kupilam makaron z maki razowej. Pomysle o tym chromie i moze tez kupie. > (..) CZEMU, na milosc boska, tak bardzo potrzebuje > aprobaty w meskich spojrzeniach, czemu CHCE podobac sie absolutnie wszystkim? Ha! Znam to kochana. Tez mi sie to marzy, jest taka kuszaca wizja gdzies we mnie. To pewnie efekt obecnej niepewnosci, tak jak ci ludzie po obozach koncentracyjnych, ktorzy musieli chowac kawalki chleba po kieszeniach. Z tak wielkiej obawy przed glodem. Zeby juz nigdy nie poczuc tego co czuli. > pokazac tym wszystkim facetom, zeby im galy wyskoczyly. Ja kiedy mobilizuje sie do kolejnego okrazenia na stadionie obrazam gdzies w glowie mysl "juz ja WAM WSZYSTKIM pokaze!" ;) Tylko nie wiem kto to sa ci "wszyscy" hehe. Podobnie jak mam wyzwanie np w szkole, egzamin itd. "Wam" to pewnie ludziom jako takim - pokazmy wiec ludzkosci, na pewno ja to bardzo obchodzi hihi. > I wiecie co sie jeszcze dzieje, dopiero teraz zauwazylam, ze mam tendencje > do "bulimicznych zakupow". (..) Ja slyszalam o kompulsywnych dzialaniach - tj przesadzonych, majacych zagluszyc lub byc sposobem na radzenie sobie z emocjami. Ta Kasia bulimiczka np mowi, ze ona kompulsywnie czyta ksiazki :) > (..)A, ten psycholog powiedzial mi, ze mam sklonnosci > bulimiczne, na co zdziwilam sie bardzo, no bo jak to , ja przeciez przenigdy > nie rzygalam, nie bralam przeczyszczaczy, brzydzilam sie wymiotowania. Na to > on, ze takie sklonnosci nie oznaczaja, ze kazda bulimiczka rzyga Ja sadzilam, ze jest bulimia, anoreksja i ogolnie "zaburzenia jedzenia" roznego rodzaju. Siebie kwalifikowalam do "zaburzen". A bulimia automatycznie wiaze mi sie z wymiotami - bo tu sa jakby dwa etapy: objedzenie sie (zagluszenie emocji) i zwymiotowanie (wywalenie czegos z siebie). Kiedys sadzono, ze tutaj chodzi glownie o chcec objedzenia sie i wymiotowanie w celu "odchudzajacym". Teraz wiadomo, ze chodzi glownie o emocje - bulimiczki nie potrafia sobie z nimi radzic w "zdrowy" sposob. Cos je tak porusza, ze czuja tak wielkie napiecie, ze musza "cos" z nim zrobic. A nie potrafia nic innego jak jesc aby nie czuc nic wiecej poza rozdetym zoladkiem i trudnoscia z oddychaniem. Jesc tak zeby nie myslec i nie czuc. A potem dokopywanie sobie przez wymioty. Maja tez czesto sklonnosci do innych form autoagresji. Kasia mi opowiadala o tych stanach gluszenia wielkich emocji - wtedy MUSI, musi cos zrobic bo wydaje jej sie ze eksploduje. Ale nauczyla sie np wyjsc i biegac, biegac tak zeby nic nie czuc poza walacym sercem, lapaniem powietrza itd. Nie wiem cyz bulimiczka zawsze wymiotuje, moze chodzi o samo zajadanie emocji/stresu na maksa? > A zakupy jako sposob rozladowania stresu itp, uspokaja jak jedzenie, alkohol, > sex itp. Teraz nie wydaje na slodycze, za to poszlo mi w kosmetyki Zdrowsze ;) Masz sklonnosci kompulsywne :) Ja tez. A moze by tak znalezc pasje, hobby, ktore by tak pochlanialo, a nie wiazalo sie z wydawaniem tylu pieniedzy albo psuciem zdrowia i urody? ;) Fotografia albo cos... > Oj Rumianko, juz sie przestalam dziwic, bo z kazdym postem przekonuje sie ile > masz w sobie niesamowitej sily i podoba mi sie to u Ciebie bardzo :))) A mi tez! :) > (..) "Lubimy Cie Kasiu jak sie nie zloscisz, bo jak sie zloscisz, to jestes > NIEPRZYJEMNA". Ech, a kto lubi...? Chyba nikt nie lubi czyich nadmiernych emocji. no chyba ze to emocje pozywytne, a to tez nie zawsze - ja tam nie wiem jak ise zachowac jak ktos skacze do gory z radosci hihi. Fakt jest taki, ze nie mozna w sobie blokowac emocji, nie dac sie byc taka kukielka-grzeczna dziewczynka. Trzeba by to wywazyc - nauczyc reagowac od razu na to co ludzie nam robia (a czym wywoluja jakies emocje), kiedy jeszcze mozna zrobic to spokojnie i grzecznie. Bo potem, jak sie przetrzyma to i tak wylezie - tyle ze albo zbyt intensywnie, albo niezdrowo (kompulsje). Reagowac od razu, mowic "nie masz prawa mi tego robic, to boli". Fakt, ze czesto trudno zauwazyc te codzienne "drobnostki", ktore pozwalamy sobie robic (pani w sklepie poburczy, na poczcie przewroci oczami, kolezanka 'zazartuje' na temat wagi etc), a ktore zbieraja sie i nastepuje wybuch niewiadomo skad i dlaczego. Dobra jestem w teorii? ;) > Napisz czasem, prosze cos o tej pracy. Tak sobie mysle, ze od tych ludzi mozna > > sporo sie nauczyc. Mozna :) Jak sie chce sluchac i byc z nimi. Ja tu niewiele mam do pisania, bo to byl moj pierwszy raz, przelamanie strachu i obaw. Jak bede cos dzialac w tym temacie to sie pochwale ;) Szkolka sie zaczela? Worek z kapciami odkurzony? :) Pozdrawiam Was cieplo! Rumiankowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: Witajcie Siostry w Boju zwanym Zyciem ;) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 17:01 >Ach, jak to milo tu zajrzec i widziec Wasze listy! I Twoj nareszcie. >ze zdrowa zywnoscia - a > tam same skarby. To fakt. > Ja sadzilam, ze jest bulimia, anoreksja i ogolnie "zaburzenia jedzenia" roznego > > rodzaju. Nie juz powyodrebniali, poza tym co wspomnilam i Wy niby macie, rozne rzeczy... az sie mozna pogubic. > > hobby, ktore by tak pochlanialo, a nie wiazalo sie z wydawaniem tylu pieniedzy > albo psuciem zdrowia i urody? ;) Fotografia albo cos... Trzeba by > to wywazyc - Dokladnie i tez nie wywolyac nadmiernych kolejnych, a jak sie nie udatego zrobic, inaczej kolo sie zamyka. > Dobra jestem w teorii? ;) Nie tylko, juz nam opisalas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rumiankowa Re: Witajcie Siostry w Boju zwanym Zyciem ;) IP: *.erathia.szczecin.pl 04.10.02, 18:10 Gość portalu: midm napisał(a): > Dokladnie i tez nie wywolyac nadmiernych kolejnych, a jak sie nie udatego > zrobic, inaczej kolo sie zamyka. Prawda. > > Dobra jestem w teorii? ;) > Nie tylko, juz nam opisalas. Ale rownie trudno jak reagowac jest mi zauwazyc te emocje w pore. Najczesciej juz po fakcie dociera do mnie, ze jakas pani na poczcie nie powinna odpowiedziec mi w taki sposob i ze moglam jej cos grzecznie powiedziec, aby zbalansowac emocje. Emocje ktore po czasie rosna. Ale i tego mozna sie nauczyc, Kasia mnie trenuje, np siada z papierosem i czeka az jej asertywnie powiem, ze mi dmucha ;) Rumiankowa - wyjatkowo szybka jak midm :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: Witajcie Siostry w Boju zwanym Zyciem ;) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 22:36 >Ale i tego mozna sie nauczyc, Oczywiscie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna Re: Witajcie Siostry w Boju zwanym Zyciem ;) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 05.10.02, 16:04 Czesc Wszystkim KObietom Drogim memu sercu, > Nie przeginam, choc nie jestem na zadnej diecie. Za to znow biegam i odwiedzam sklepik ze zdrowa zywnoscia > Swietnie Rumiankowa, wierze w Twoj zdrowy rozsadek a co za tym idzie - zdrowe podejscie do , nazwijmy to, normowania wagi. Tak trzymaj :) W kazdym razie - trzymam za Ciebie kciuki. -> Pomysle o tym chromie i moze tez kupie.> Warto. Choc nie dziala od razu. PO poltora miesiaca - przechodzilam wzdluz polki ze slodkosciami i wcale mnie nie ruszaly, dzcie wiare? Patrzylam tylko na kolorowe opakowania i nic wiecej. > > "juz ja WAM WSZYSTKIM pokaze!" ;) Tylko nie wiem kto to sa ci "wszyscy" hehe. > Nieszkodzi, ze nie wiesz kim sa owi enigmatyczni "oni". Wazne, ze masz mobilize. > Ta Kasia bulimiczka np mowi, ze ona kompulsywnie czyta ksiazki :)> Lepiej kompulsywnie czytac ksiazki, niz robic cokolwiek innego, co niszczy cialo i ducha. > >A bulimia automatycznie wiaze mi sie z wymiotami > Ow psycholog, zadne guru ;), twierdzi, ze to nie jest taki prosty podzial, chodzilo mu o typ sklonnosci, ze bulimiczne tendencje nie oznaczaja od razu rzygania. W tym tygodniu sie z nim bede widziala, to jesli nie zapomne, to dopytam go o wiecej szczegolow. - > wtedy MUSI, musi cos zrobic bo wydaje jej sie ze eksploduje. Ale nauczyla sie np wyjsc i biegac, biegac tak zeby nic nie czuc poza walacym sercem, lapaniem powietrza itd.> To jest niezlu sposob, tak sie zmeczyc do utraty tchu, zamiast przezerac sie i ladowac w kiblu. Ale latwo mi powiedziec, nigdy nie prowokowalam wymiotow i moge sobie jedynie wyobrazic jak straszne to jest cierpienie. > Nie wiem cyz bulimiczka zawsze wymiotuje, moze chodzi o samo zajadanie > emocji/stresu na maksa? Moze tak. > > Masz sklonnosci kompulsywne :) Ja tez. > No niestety :) A moze by tak znalezc pasje,hobby, ktore by tak pochlanialo, a nie wiazalo sie z wydawaniem tylu pieniedzy albo psuciem zdrowia i urody? ;) Dobra mysl :)))). > > (..) "Lubimy Cie Kasiu jak sie nie zloscisz, bo jak sie zloscisz, to jeste > s > > NIEPRZYJEMNA". > > Ech, a kto lubi...? Chyba nikt nie lubi czyich nadmiernych emocji. > Chyba nie tak sie wyrazilam i nie wiem, czy dobrze mnie zrozumialas. "NIEPRZYJEMNA" wg. mojej mamy jestem nawet wtedy, gdy mam diametralnie inne zdanie od niej, a ona w ogole mnie nie slucha, tylko wrzuca swoje kwestie, jak w teatrze jednego aktora. "Bezczelna" - gdy wyrazam jasno to, czego chce, lub nie chce (np. w danym momencie nie chce jej pomocy i sie obraza)albo, kiedy z bezsilnosci, kiedy ona widzi, ze ewidentnie nie ma racji - sama prowokuje mnie do slownej agresji. Ta kobieta nie potrafi niestety przyznac sie czasem do tego, ze czegos nie wie, albo nie ma racji. Zas "podla" jestem w momencie, kiedy rzeczywiscie zaczynam bluzgac z wscieklosci, ale tylko kiedy doprowadzi mnie do ostatecznosci. > Fakt jest taki, ze nie mozna w sobie blokowac emocji, nie dac sie byc taka kukielka-grzeczna dziewczynka.> No wlasnie o to mi chodzilo. >Trzeba by - nauczyc reagowac od razu na to co ludzie nam robia (a czym > wywoluja jakies emocje), kiedy jeszcze mozna zrobic to spokojnie i grzecznie.> Swieta racja, tylko jak to zrobic? > Reagowac od razu, mowic "nie masz prawa mi tego robic, to boli". Ruminko, gdybym tego typu zdanie zapodala np. siostrez czy mamie spojrzalyby na mnie ze zlosliwym usmieszkiem pelnym wyzszosci i powiedzialyby:" Gdzie to przeczytalas? W poradniku psychologicznym?" albo, tu zacytuje slowa mojej mamy: "Chcesz ze mnie zrobic potwora, ze jestem zla matka..." i do tego mowi to podniesionym histerycznym glosikiem lapiac sie za serce. Szlag mnie trafia na ten widok. No powiedzcie, czy ja nie mieszkam w jakims teatrze? ;))) > Dobra jestem w teorii? ;) > Tu sie zgadzam z midm: nie tylko w teorii, Ruminko, zapomnialas? :)) > > > Szkolka sie zaczela? Worek z kapciami odkurzony? :)> :)))) "Wszyscy gotowi? mozna zaczynac? Zatem otwieram nasz program juz" ;)))) Pewnie, ze gotowe. Tornister spakowany ;)) POzdrawiam Was Wszystkie serdecznie, trzymajcie sie zdrowo,macham do Ciebie Vivka :))) Do napisania, Kachna, jak zawsze gadula jakich malo :)) > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: Witajcie Siostry w Boju zwanym Zyciem ;) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.10.02, 17:32 > Lepiej kompulsywnie czytac ksiazki, niz robic cokolwiek innego, co niszczy > cialo i ducha. Ale tez zle. >No powiedzcie, czy ja nie mieszkam w jakims teatrze? ;))) Moze naprawde jak juz wspominalam czas odejsc, jak bedziesz miec okazje to to zrob. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna jedzenie napadowe a serotonina IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 08.10.02, 15:05 Czesc Kobiety, > >No powiedzcie, czy ja nie mieszkam w jakims teatrze? ;))) > Moze naprawde jak juz wspominalam czas odejsc, jak bedziesz miec okazje to to > zrob. Latwo powiedziec, midm. Aktualnie nie stac by mnie bylo, mimo, ze pracuje. Zarabiam smieszne pieniadze, z czego czesc wydaje na terapie i oplacam sobie polowe czesnego na szkole, ktora jest pieronsko droga.Sama oplacam sobie lekarzy prywatnych i to tez jak wiecie, kosztuje. Dobra, dosyc uzalania sie nad soba.Na szczescie motywacje do wyniesienia sie na wlasne mam ogromna i pewiem plan, ktorego nie zdradze, zeby nie zapeszyc. Przeczytalam w "Charakterach" (ktore zawsze mnie smiertelnie nudzily, bo nie jestem z zawodu psychologiem), ze sklonnosci do m.in. hazardu, kompulsywnych zakupow, czy napadowego jedzenia sa spowodowane niedoborem serotoniny. I co Wy na to, moje Siostry w Cierpieniu? Viva, co u Ciebie? Jak terapia? Rumiankowa, czytasz nas jeszcze? :) Jak tam? Ide juz, bo przyszla sister i trudno mi swobodnie cokolwiek napisac. No to Pa, pozdrowki, :))) dla Wszystkich Was, Kachna w zimowej kurtce :))) (serio) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: jedzenie napadowe a serotonina IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.10.02, 17:54 > Latwo powiedziec, midm. Napisalam "jak bedziesz miec okazje". > > Kachna w zimowej kurtce :))) (serio) Ja wczoraj tez o tym myslalam, ale z racji pewnych planow, musze sie hartowac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: jedzenie napadowe a serotonina IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.10.02, 18:19 A... serotonine pominelam, bo wydaje mi sie, ze troche za duzo juz na nia zwalili.(Tzn. pewnie odpowiada za to wszystko, ale m.in.) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna Co tam u Was? : IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 10.10.02, 15:29 Czesc, Ja tylko na chwilke, by Wam przypomniec, ze o Was nie zapomnialam :)) W domu kicha - na froncie ja siostra- matka i sporadycznie ojciec. Mam ogromna motywacje do wyniesienia sie z domu, ale dopiero za rok, jesli zdobede wystarczajaco duzo kasy. Mialam napad niekontrolowanej agresji. Potem plakalam, a potem mialam sesje z psychologiem, bolesna, ale dzialajaca jak balsam. Nie wiem jak bedzie z moim dostepem do kompa dlatego tez trudno mi przewidziec kiedy cos wiecej (jak zwykle - duuuzo :)) napisze. A mialabym o czym, wierzcie mi. Bardzo cieplo Was pozdrawiam i przytulam, Rumianko, Vive, midm, i leniego, jesli czyta :) Pa KOchane Babeczki, Kachna - duze dziecko ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: Co tam u Was? : IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.10.02, 15:42 > W domu kicha Wspolczuje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna Re: Co tam u Was? : IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 10.10.02, 22:14 Gość portalu: midm napisał(a): > > W domu kicha > Wspolczuje... Dzieki midm :). Juz troche lepiej. Widocznie tak mialo byc, pozdrowki, Kachna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: Co tam u Was? : IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.10.02, 22:38 >Widocznie tak mialo byc, Nie wiem, co mialas przez to na mysli... Moze Twoje przejscia w rodzinie, cos zmienia dla Was wszystkich, ale jak nie i nie bedziesz umiala sie nadal od nich oddzielic to jak juz pisalam iles tam razy jak bedzie okazja odejdz i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna cholerny domeczek IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 11.10.02, 08:00 Gość portalu: midm napisał(a): > >Widocznie tak mialo byc, Mialam na mysli to, ze musialo dojsc do tego wybuchu agresji, musialam widocznie sobie na to pozwolic, by miec silniejsza motywacje do dzialania W KIERUNKU wyniesienie sie z chaty. Boje sie, zeby mi ta motywacja nie oslabla, bo na razie moim motorem jest ogromna wscieklosc i desperacja, by odejsc z domu. fajnie sie o tym gada i planuje, ale, midm, boje sie, ze dostane cykora w ostatniej chwili. Ucze sie wierzyc w to, ze mi sie JEDNAK uda. Ale ciezko mi ta nauka idzie,oj dosc topornie i b. pomalu. Nie zamierzam sie godzic na to, co jest, nie chce do trzydziestki mieszkac z rodzicami !!! Wtedy bym sie naprawde zalamala. A czy u Ciebie, midm, bylo jakos podobnie? Chodzi mi o to, czy wynioslas sie z domu szybko, czy wcale nie? W tej grupie AZ wiekszosc lasek ma problem matki, nie potrafia sie od niej odseparowac, przeraza je samodzielnosc, choc tak dosyc maja kontroli i marzy im sie niezaleznosc, tak jak i mnie. Poki jeszcze z nimi mieszkam, nie mam wyjscia i musze (co za okropne slowo) pojsc na pare kompromisow. Jednak to wspolne mieszkanie traktuje tylko jako sytuacje przejsciowa. Oby, jak to u mnie, na gadaniu sie nie skonczylo. Rumianko, jak tam Twoje, Wasze z Arturem mieszkanko? Jak sie czujesz, Slonce? A TY Viva? Czytasz nas jeszcze? Macham do Was Wszystkich cieplo, ciagle niesamodzielna :( Kachna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: cholerny domeczek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.10.02, 09:01 > A czy u Ciebie, midm, bylo jakos podobnie? Wlasnie przegladalam posty, bo wydawalo mi sie, ze o tym pisalam i rzeczywiscie pisalam 24-09-2002 23:34. Napisz co chcesz wiedziec wiecej. > > W tej grupie AZ wiekszosc lasek ma problem matki, nie potrafia sie od niej > odseparowac, przeraza je samodzielnosc, choc tak dosyc maja kontroli i marzy im > > sie niezaleznosc, tak jak i mnie. Ja niby nie. Niby, bo tak sie wszystkim wydawalo, lacznie ze mna, potem odkrylam w sobie wiele pokladow, takich wewnetrznych, gdzie okazalo sie, ze zyje platanina emocji, jakimis wbitymi we mnie schematami postepowania. Ze w gruncie rzeczy nie ma miejsca na moje decyzje w najwazniejszych sprawach. > i musze (co za okropne slowo) > pojsc na pare kompromisow. Niestety czasem tak trzeba. > > Oby, jak to u mnie, na gadaniu sie nie skonczylo. Nie znam Twojej rodziny, ani nawet Ciebie lepiej, wiec nie umiem ocenic jak bardzo jest potrzebne zebys odeszla, wiec nie chce Cie za bardzo namawiac. Ale chyba tak czy inaczej nadchodzi czas by opuscic dom (jaki by nie byl). Z rzeczy, ktore moge Ci jeszcze napisac to to, co kiedys mi powiedziala osoba u ktorej mieszkalam (wynajmowalam sobie pokoik za opieke nad nia - nie mialam pieniedzy) na moje wyrzuty wobec siebie, ze ich zostawilam, ze moze powinnam starac sie ich zmienic: "gdy statek tonie, ratuj sie kto moze", no i tez, ze jak sie okazalo... dopiero po 10 latach zrobili jakis kroczek w kierunku, do ktorego ich namawialam (nawet juz po odejsciu - nie urwalam zupelnie kontaktu, zreszta to nei chodzilo akurat o mnie), wiec dobrze, ze przestalam sie w pewnym momencie ludzic (no moze nie zupelnie, cos tak jeszcze sie tlilo, ale zignorowane), ze uda mi sie to zrobic w jakims przyzwoitym czasie. Oczywisice teraz tez patrze na to inaczej i rozumiem, ale teraz nie mam czasu sie o tym rozpisywac. Wiedz tylko, ze nawet nie specjalnie pomagam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna zakopalam topor wojenny IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 11.10.02, 19:31 Midm Droga :) Odpisze Ci szczegolowiej, chetnie odszukam Twojego watku z wrzesnia, ale teraz mam tylko chwilke. POwiem jedynie, ze zakopalam topor wojenny z matka (nie jest zlym czlowiekiem, czy cos). Z siostra, na razie nie chce i nie potrafie ciagle jeszcze. A za chwile "kompulsywnie" jupie sobie .............jakies mile kobiece pisemko :))). Odezwe sie jeszcze, pozdrawiam, Kachna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: zakopalam topor wojenny IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.10.02, 20:47 > Odpisze Ci szczegolowiej OK. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna dziewczyny, proponuje przejscie na priva IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 15.10.02, 17:25 midm, obiecalam, ze napisze wiecej, ale po calym dniu przed kompem moj kregoslup odmawia mi posluszenstwa. Co bys powiedziala, gdybym napisala do Ciebie na priva? Czy Twoj login to po prostu midm? Dzieki tej stronce Rumiankowej (tu mala przerwa na reklame: ODWIEDZAJCIE STRONE RUMIANKOWEJ, LUDZIE!!! :))))), przeszlam z Rumiankiem na priva. Viveczka, do Ciebie tez z checia napisze, jaki masz gazetowy adres? Czy z viva w loginie? Dziewczyny, blagam nie obrazajcie sie, jesli nie napisze od razu, wiecie jaki mam dostep do kompa. Z sister sie wyprostowalo. Odkrylam , ze jeszcze nie umiem sie zloscic poprawnie, ze moja wcieklosc wyplywa strumieniami, bo zalegala za dlugo, i ta zlosc nie jest czesto adekwatna do sytuacji. Ucze sie jej ciagle. Pozdrawiam Was babeczki KOchane, jakby co, to moj adres gazetowy to suza@gazeta.pl, a prywatnego nie bede podawala na forum dobra? Trzymajcie sie kochane, Viveczka, odezwij sie chociaz, ze zyjesz, dobra? No to pa, Kachna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna dziewczyny, proponuje przejscie na priva IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 15.10.02, 17:26 midm, obiecalam, ze napisze wiecej, ale po calym dniu przed kompem moj kregoslup odmawia mi posluszenstwa. Co bys powiedziala, gdybym napisala do Ciebie na priva? Czy Twoj login to po prostu midm? Dzieki tej stronce Rumiankowej (tu mala przerwa na reklame: ODWIEDZAJCIE STRONE RUMIANKOWEJ, LUDZIE!!! :))))), przeszlam z Rumiankiem na priva. Viveczka, do Ciebie tez z checia napisze, jaki masz gazetowy adres? Czy z viva w loginie? Dziewczyny, blagam nie obrazajcie sie, jesli nie napisze od razu, wiecie jaki mam dostep do kompa. Z sister sie wyprostowalo. Odkrylam , ze jeszcze nie umiem sie zloscic poprawnie, ze moja wcieklosc wyplywa strumieniami, bo zalegala za dlugo, i ta zlosc nie jest czesto adekwatna do sytuacji. Ucze sie jej ciagle. Pozdrawiam Was babeczki KOchane, jakby co, to moj adres gazetowy to suza@gazeta.pl, a prywatnego nie bede podawala na forum dobra? Trzymajcie sie kochane, Viveczka, odezwij sie chociaz, ze zyjesz, dobra? No to pa, Kachna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: midm Re: dziewczyny, proponuje przejscie na priva IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.10.02, 17:45 Co bys powiedziala, gdybym napisala do Ciebie na > priva? Pewnie: midm@gazeta.pl (wtedy i ja bede mogla wiecej, tu nie chce za duzo). > przeszlam z Rumiankiem na priva. > > Viveczka, Ktora z Was tylko chce czy ktos jeszcze.... > Dziewczyny, blagam nie obrazajcie sie, jesli nie napisze od razu, wiecie jaki > mam dostep do kompa. Nie mamy za co - przepraszam, ze pisze za wszystkie, ale chyba kazda z nas by tak napisala w tej sytuacji. > Ucze sie jej ciagle. Szybko - to tak bardzo szczerze. > odezwij sie chociaz, ze zyjesz, dobra? No. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rumiankowa Re: Witajcie Siostry w Boju zwanym Zyciem ;) IP: *.erathia.szczecin.pl 14.10.02, 16:26 Gość portalu: Kachna napisał(a): > -> Pomysle o tym chromie i moze tez kupie.> > > Warto. Choc nie dziala od razu. PO poltora miesiaca - przechodzilam wzdluz > polki ze slodkosciami i wcale mnie nie ruszaly, dzcie wiare? Oooo, ja tez tak chce! :) > > Ech, a kto lubi...? Chyba nikt nie lubi czyich nadmiernych emocji. > > > Chyba nie tak sie wyrazilam i nie wiem, czy dobrze mnie > zrozumialas. "NIEPRZYJEMNA" wg. mojej mamy jestem (..) Ach, teraz mam wieksza jasnosc. Wyobrazilam sobie ten typ kobiety... inna niz moja mama, moja owszem slucha, nie przerywa, a nawet sie zgadza ;) Ma za to inne wady heh. A z taka osoba jak Twoja mama, taka hmm... apodyktyczna, manipulujaca emocjami, zacieta w swoim zdaniu itd, to b. trudno zyc. Pewnie musisz (musialas) czesto chowac emocje, powstrzymywac sie, "obojetniec" na nią. A to potem gdzies wychodzi bokiem. > > Reagowac od razu, mowic "nie masz prawa mi tego robic, to boli". > > Ruminko, gdybym tego typu zdanie zapodala np. siostrez czy mamie (..) No, moze nie doslownie tak ;) Protestowac w chwili kiedy to sie dzieje, reagowac np. na ponizajaca krytyke, na zlosliwostki, manipulacyjki itd. Niekoniecznie mowiac o ranieniu :) Ale b. konkretnie i spokojnie (latwo sie pisze!;) 'sprostowac' czyjas wizje ;) Np "nie mamo, nie czytam kurewskich ksiazek, to klasyka psychologii" - jak moja kolezanka do matki oburzajacej sie na lekture "Sztuki kochania" ;) Zdorwka :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viva Re: Witajcie Siostry w Boju zwanym Zyciem ;) IP: 194.204.148.* 16.10.02, 21:12 Czesc, Dziewczyny! Czytam Was (Nas)ciągle, tylko rzadko, robię za to wysiłki, żeby znowu mieć normalny dostęp do netu. Chetnie przejdę na priva, podam na adres Kachny i poproszę, aby podała dalej do midm i Ruminki. Pozdrawiam Was viva Odpowiedz Link Zgłoś