Dodaj do ulubionych

Alkohol, a psychotropy

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
Chcialem zapytac, czy ktos zna osobiscie lub z otoczenia
przypadki ciezkich powiklan, lub wrecz zgonu, po
polaczeniu srednich dawek alkoholu ze srednimi dawkami
psychotropow. Chodzi mi o tego typu sytuacje nie bedace
probami samobojczymi. Po prostu sam lacze piwo (2-3 male)
z Tisercinem, Cloranxenem i Doxepinem zazywanymi od
lat. Leki zazywam, bo musze, a piwo jest sposobem na
bycie wsrod ludzi/z ludzmi. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: Krzysiek Re: Alkohol, a psychotropy IP: 194.92.234.* 25.06.01, 00:00
      Nie sadze, zeby zgon wchodzil w gre. Natomiast
      samopoczucie moze Ci sie pogorszyc po piwie. Alkohol
      generalnie ma dzialanie depresjogemme w szczegolnosci z
      antydepresantami.
      • Gość: Krzysiek Re: Alkohol, a psychotropy IP: 194.92.234.* 25.06.01, 00:00
        Oczywiscie mialo byc depresiogenne.
    • Gość: zofia Re: Alkohol, a psychotropy IP: *.clmba1.mo.home.com 26.06.01, 00:00
      Noko czy pomyslales o tym ze "zapisales" sobie alkohol w pewnym celu ? tak jak
      lekarstwo? takie samoleczenie srodkiem uzalezniajacym moze doprowadzic do
      smutnego obudzenia sie -kiedy stracisz nad nim kontrole . tylko ze wtedy juz
      mozesz o tym nie wiedziec bo wlaczy sie zaprzeczanie i potrzeba wiekszej
      dawki ,bo tolerancja na lakohol sie zmienia..
      takie regularne spozywanie alkoholu z lekarstwami moze byc przedyskutowane z
      lekarzem ktory ma doswiadczenie z alkoholizmem.
      • Gość: Noko Re: Alkohol, a psychotropy IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 27.06.01, 00:00
        Ja z całą pewnością nie jestem alkoholikiem! Piwo jest przede wszystkim
        zwliżaczem gardła przy rozmowach z ludźmi! Nie sprawdza sie w tej roli herbata
        serwowana zwykle w naczyniach zbyt małych. Nie sprawdzają się soki owocowe, z
        powodu tego co poprzednio, a takze dlatego, ze wypija sie je zbyt szybko. Poza
        tym uparte zamawianie wspomnianych napojów w roznych lokalach wywułuje czasami
        dziwne reakcje otoczenia, a tego _bardzo_ nie lubię.
        • Gość: dz Re: Alkohol, a psychotropy IP: *.pp.rzeszow.pl 27.06.01, 11:12
          witam
          bardzo ciekawy jestem reakcji Twojego oraganizmu po zastosowaniu
          takiej "mieszanki" (alkohol+depresja+leki antydepresyjne+benzodiazepiny)..Czy
          nie odczywasz na drugi dzień dyskomfortu psychicznego, nasilenia objawów
          depresyjnych ?
          tak nawiasem- kilka dni temu znalazłem w necie (jakieś czasopismo medyczne)
          artykuł, streszcze krótko:wieloletnie badania osób uzależnionych od różnego
          rodzaju substancji (alkohol, narkotyki, nikotyna, itd.), przebadano te osoby i
          ich krewnych, wyniki-prawie wszyscy mają genetycznie obnizony poziom
          serotoniny, czyli depresje endogenną (no i wszystkie związane z tym
          konsekwencje, obnizony nastrój, itd)...następny etap badania:przez ciągłe
          podawanie tych sobstancji uzależniono kilkaset myszek, potem podawano im leki
          podwyższajace poziom serotoniny; myszy, którym nie podawano preparatu w krótkim
          czasie zapijały się (lub "zanarkotyzowały") na śmierć w b. krótkim okresie
          czasu, u tych z podawanymi lekami nastepowało stopniowa poprawa zdowia i
          samoczynne odsawienie uzywek..
          art. ciekawy, ale "naukowy" i nie potrafie go zapewne dokładnie streścić w
          dodatku nie mam tego adresu już w Historii IE, ale znalazłem go wpisujac w
          wyszukiwarke (onet lub wp.pl) słowa "depresja"

          P.S. Postaraj sie raczej nie przesadzać w ilosci pomieszanych składników,
          rozmawiaem kiedyś z laryngologiem (rozmowa "luźna", nie mająca nic wspólnego z
          depresją)...opowiadała mi ona (bo to pani) o człówieku, który zapił alkoholem
          leki uspokajające (niestety nie wiem jakie) i doznał trwałego uszkodzenia
          narządu równowagi (bo i alkohol i leki maja tam jakis wpływ).

          pzdr
          • Gość: M Re: Alkohol, a psychotropy IP: 195.94.213.* 29.06.01, 15:20

            > bardzo ciekawy jestem reakcji Twojego oraganizmu po zastosowaniu
            > takiej "mieszanki" (alkohol+depresja+leki antydepresyjne+benzodiazepiny)..Czy
            > nie odczywasz na drugi dzień dyskomfortu psychicznego, nasilenia objawów
            > depresyjnych ?


            moj organizm niestety nie byl zachwycony, choc dopiero teraz sobie to uswiadamiam.
            po pierwsze hustawka nastrojow i agresja (werbalna oczywiscie - za mala jestem
            zeby podskakiwac ;-) ). no a syndrom dnia nastepnego - mega dol. skonczylo sie na
            tym, ze wstalam z lozka o 19-tej, zeby... pojsc na kolejna impreze.

            a poza tym to przylaczam sie, do wniosku, ze to zaden alkoholizm, tylko sposob na
            przetrwanie towarzyskie. ludzie nie ufaja abstynentom! i prawda jest to
            oczywista, ze nalepiej rozumiesz i bawisz sie z ludzmi o podobnej zawartosci
            promili we krwi ;-). i chociaz ogolnie to nawet na alkohol nie mam ochoty, to tez
            mi jakos ciezko sobie wyobrazic swoje zycie towarzyskie w kompletnej trzezwosci ;-
            ))

            a tu weekend do drzwi puka...
            • Gość: dz Re: Alkohol, a psychotropy IP: *.pp.rzeszow.pl 03.07.01, 02:57
              Gość portalu: M napisał(a):

              >
              > > bardzo ciekawy jestem reakcji Twojego oraganizmu po zastosowaniu
              > > takiej "mieszanki" (alkohol+depresja+leki antydepresyjne+benzodiazepiny)..
              > Czy
              > > nie odczywasz na drugi dzień dyskomfortu psychicznego, nasilenia objawów
              > > depresyjnych ?
              >
              >
              > moj organizm niestety nie byl zachwycony, choc dopiero teraz sobie to uswiadami
              > am.
              > po pierwsze hustawka nastrojow i agresja (werbalna oczywiscie - za mala jestem
              > zeby podskakiwac ;-) ). no a syndrom dnia nastepnego - mega dol. skonczylo sie
              > na
              > tym, ze wstalam z lozka o 19-tej, zeby... pojsc na kolejna impreze.
              >
              > a poza tym to przylaczam sie, do wniosku, ze to zaden alkoholizm, tylko sposob
              > na
              > przetrwanie towarzyskie. ludzie nie ufaja abstynentom! i prawda jest to
              > oczywista, ze nalepiej rozumiesz i bawisz sie z ludzmi o podobnej zawartosci
              > promili we krwi ;-). i chociaz ogolnie to nawet na alkohol nie mam ochoty, to t
              > ez
              > mi jakos ciezko sobie wyobrazic swoje zycie towarzyskie w kompletnej trzezwosci
              > ;-
              > ))
              >
              > a tu weekend do drzwi puka...


              no i jak przeszedł weekend i czy udało się zatrzymać tendencję "łyknięcia
              sobie" ? ;-)

              • Gość: M Re: Alkohol, a psychotropy - POLEGLAM IP: 195.94.213.* 03.07.01, 11:41
                > > > bardzo ciekawy jestem reakcji Twojego oraganizmu po zastosowaniu
                > > > takiej "mieszanki" (alkohol+depresja+leki antydepresyjne+benzodiazepi
                > ny)..
                >
                > no i jak przeszedł weekend i czy udało się zatrzymać tendencję "łyknięcia
                > sobie" ? ;-)


                ALEZ SKAD! TYLE ZE ZACZELO SIE JESZCZE PRZED. ZROBILAM KOSMICZNY BALAGAN (KTORY
                ZRESZTA POZOSTAL MI DO DZIS - KAC MINAL ;-) ). PRZEBRALAM SIE Z 17 RAZY,
                STWIERDZILAM, ZE NIGDZIE NIE IDE I NIE MAM W OGOLE OCHOTY OGLADAC ZADNYCH LUDZI,
                PO CZYM UBRALAM KROTKIE SPODENKI, ADIDASY I BLUZE I TAK "WYSTROJONA" POSZLAM NA
                PRYWATKE. ZENADA...
                ZUPELNIE NIE ROZUMIEM, CO MI ODBILO, BO PRZEWAZNIE SIE TAK NIE ZACHOWUJE. STARAM
                SIE DOBRZE WYGLADAC, ALE BEZ PRZESADY. A ZAKUPOW TO WRECZ NIE LUBIE, A ZWLASZCZA
                OGLADANIA SIE W LUSTRZE W ODLEGLOSCI 20 CM.
                NA DRUGI DZIEN WSTALAM OK 17-TEJ, A TYLKO BO MUSIALAM.

                • Gość: dz Re: Alkohol, a psychotropy - POLEGLAM IP: *.pp.rzeszow.pl 03.07.01, 16:34
                  swoją drogą zazdoszcze beztroski, odwagi, tupetu i asertywność..mnie zazwyczaj
                  trzęsie, mam potężne wyrzuty sumienia (tzn. te same objawy mam na co dzień, ale
                  nie daj Boże wypije 2-3 piwa to się one nasilają)...o tym, ze deprecha się
                  pogłębia nie będę nawet wspominał..

                  co do alkoholizmu-sprawa jest dość trudna i delikatna, jak znajdę trochę czasu,
                  postaram się opisać...

                  zresztą, kilka słów na poczatek:

                  Kto może np. u Ciebie (i u każdego innego człowieka) stwierdzić alkoholizm:

                  1.Ty-nie, bo:
                  -jeśli go nie masz, to go nie stwierdzisz-proste
                  -jeśli go masz, to go nie stwierdzisz tym bardziej-system iluzji i zaprzeczeń

                  2.Rodzina-nie, bo:
                  -rodzina podchodzi mocno nieobiektywnie i uczuciami, albo drobny problem urasta
                  dla niej do rozmiarów straszliwych, albo też mają Cie w d***, zupełnie
                  lekceważąc, na zasadzie "sam(a) sie zajmij swoim życiem",
                  -poza tym niejednokrotnie rodzina wszelkimi możliwymi sposobami stara się
                  problem "schować" przed światem, nawet jeśli go dostrzega, "bo wstyd przed
                  ludźmi"...wyjątkiem są tu rodziny rozumiejące się i kochające, ale wg mojej
                  opinii trudno w takich wpaść w alkoholizm a i depresje wyleczyć łatwiej,
                  zamiast pałętać się po Forum GW ;-)

                  3.Znajomi:nie, bo:
                  -zazwyczaj są to ci sami ludzie, z którymi pijesz, a jeżeli jeszcze stawiasz od
                  czasu do czasu, to ...bez komentarza;-)

                  4.Lekarz-nie, bo:
                  -jesli się u niego leczysz i za to płacisz ciężkie pieniądze, to wmówi Ci
                  wszystkie możliwe schorzenia, które on oczywiście jest w stanie wyleczyć, ale
                  to wymaga czasu, częstych wizyt i częstego sięgania do kieszeni,

                  5.Grupa AA-tak, ale:
                  -najpierw trzeba tam trafić a jeśli się już jest, człowiek dowiaduje się, że
                  wszyscy lub prawie wszyscy majacy kontakt z alkoholem są juz alkoholikami lub
                  prawie, innymi słowy pójście z deprechą do AA w 100% wiąże się do
                  zakwalifikowania Cię w ich poczet, dowiesz się, że wystarczy tylko nie pić, a
                  wszystko będzie ok, co oczywiście w przypadku faktycznie depresji jest
                  nieprawdą (jest nawet w terminologii lekarskiej określenie "depresji
                  maskowanej" bodajże, maskowanej alkoholizmem, lekomanią, hipochodrią, itp)...

                  Najlepiej mieć takiego prawdziwego przyjaciela lub trafić na lekarza z
                  prawdziwego zdarzenia. O jedno i drugie w dzisiejszych czasach jest-niestey-
                  niezwykle trudno. Nie tracmy jednak nadziei, a na razie pozostaje sobie jakoś
                  radzic samemu.
                  • Gość: zofia do dz IP: *.clmba1.mo.home.com 06.07.01, 06:18
                    twoj opis programu AA jest bardzo neiprawdziwy , negatywny -prawdopodobnie
                    taki jak chciales zobaczyc ale nie wiem z jakiego powodu. program alkoholikoow
                    anonimowych jest jedynym programem jak narazie ktory jest skuteczny dla ludzi
                    ktorych jedynym pragnieniem jest przestac pic. takie jest motto- nie mowi : dla
                    alkoholikow , tylko dla ludzi ktorzy pragna przestac pic. ksiazka AA tlumaczy
                    roznice miedzy ludzmi ktorzy pija duzo i nie sa alkoholikami i ludzmi ktorzy
                    sa akoholikami . duza roznica . program ten pomaga w utrzymaniu trzezwosci i
                    nikogo nie oskarza ani nie nazywa alkoholikiem. bedac w tym programie uczestnik
                    ma szanse pracujac nad soba zdecydowac czy ma chorobe alkoholowa czy nie. i to
                    jest jego wylacznie decyzja. nikogo z grupy. kazdy pracuje nad soba a nie nad
                    tym kto "przyszedl" . jest programem 12 stopniowym ktory zapoczatkowal wiele
                    innych programow ale poniewaz zostaje w nim bardzo malo ludzi , gdyz
                    zaprzeczenie wlacza rozne racje przeciwko programowi , ci co opuszczaja program
                    zazwyczaj wypowiadaja sie bardzo negatywnie o nim. zazwyczaj przy butelce piwa.
                    inni ktorzy wypowiadaja sie negatywnie to ci ktorzy malo o tym programie wiedza
                    albo kompletnie go nie rozumieja. ja jak pisalam wczesniej naleza do grupy
                    alanon i czasem chodze na otwarte spotaknia AA , mamy ich conajmniej 3 dziennie
                    wiec jest z czego wybrac - poziom recovery, atmosfera i temat do
                    konversacji.. , ale jeszcze nie slyszalam nigdy w ciagu 6 lat ze jak pijesz to
                    jestes alkoholikiem - kompletna bzdura. natomiast wielu ludzi pod wpywem
                    programu trzezwienia trafia do lekarzy i leczy swoje problemy psychiczne lub
                    mentalne. znam takich ktorym program wystarcza aby utrzymac sie w rownowadze
                    duchowej bo nie chca zazywac lekow antydepresyjnych mimo ze maja swiadomosc ze
                    sa chorzy na depresjie. ksiazka AA i program jest swietny -to co robia z niego
                    ludzie to co innego i nie wiem do jakiej grupy ty trafiles. poza tym AA mowi ze
                    trzeba robic kilka rzeczy czytac literature AA, pracowac nad 12 krokami,
                    chodzic na spotkania i miec staly kontakt ze swoim sponsorem . jak sie nie robi
                    jednej z tych rzeczy to sie nie pracuje programu . jezeli sie nie stosuje do
                    tych rzeczy to nie jest AA , to jest wlasna odmiana czegos tam ale prosze nie
                    nazywac to AA .
                    • Gość: dz Re: do dz IP: *.pp.rzeszow.pl 07.07.01, 20:59
                      Gość portalu: zofia napisał(a):

                      > twoj opis programu AA jest bardzo neiprawdziwy , negatywny

                      nie robiłem praktycznie żadnego opisu AA, post jest raczej odzwierciedleniem
                      sytuacji, ze do AA trafiaja ludzie w b.zaawansowanym stadium alkoholizmy i
                      bynajmniej w większości wypadków-nieszczególnie z własnej woli, a W MOMENCIE
                      trafienia tam kieruje nimi bardziej instynkt samozachowawczy, strach przed
                      chorobą czy smiercią, stoczeniem sie...po prostu wykrycie u kogoś zualeznienia
                      jest szalenie trudne, dopóty, dopóki nie prezyzna tegfo sam uzależniony...czemu
                      zresztą nie sprzyja obecna sytuacja w kraju (stres, niepewnośc przyszłości,
                      nachalne, działajace na podświadomość reklamy piwa "bezalkoholowego")



                      -prawdopodobnie
                      > taki jak chciales zobaczyc ale nie wiem z jakiego powodu.

                      wiem, mam żal do AA, ale to jest temat na długą dyskusje...przede wszytskim
                      trafiłem tam (sam !) w potwornej depresji i nerwicy, po dramatycznych
                      przeżyciach, kazano mi chodzić na mittyngi, gdzie wprost mdlałem z napadów
                      deprseji (a jesli to przeżywałaś, to wiesz, co to znaczy), jednocześnie słuchając
                      wynurzeń ludzi, którzy sie wieszali, stracili majatek, oko, itp...depresja robiła
                      sie giga-depresją, nie pomagały żadne leki uspokajaące, a na moje skargi sugestia
                      była taka, że pewnie nie chce sie przyznać,że pewnie nie chce chodzić, itp...no i
                      skończyło sie omdleniem i nie jestem pewnien, czy nie stanem przedzawałowym
                      (silne puieczenie lewej ręki, kregi przed oczami)...to była moja ostatnia wizyta
                      tam , ale po prostu przestraszyłem sie o własne życie (moja mam miała 2 zawały na
                      tle nerwcicowym)




                      program alkoholikoow
                      > anonimowych jest jedynym programem jak narazie ktory jest skuteczny dla ludzi
                      > ktorych jedynym pragnieniem jest przestac pic.

                      nieprawda, stosunkowo duży jest odsetek nie-pijacych za pomocą innych metod
                      odziaływania, vide:goszczący tu Andrzej-Budda, który radośc i ukojenie odnalazł w
                      medytacji; kilka dni temu skonczyłem czytać książke pt."Pilot"-autobiografie
                      pewnego pilota-alkoholika, pijącego non-stop 15 lat(także w trakcie lotów
                      Boeingiem), który wyrwał sie z nałogu dzieki pomocy psychoterapeutycznej, po
                      nieudanych próbach z AA, zresztą tak z samej logiki-nie ma na tym swiecie rzeczy,
                      nieważne w jakiej dziedzinie, która byłaby dobra dla wszystkich...co oczywiście
                      nie znaczy, że AA nie pomaga zdecydowanej większości


                      takie jest motto- nie mowi : dla
                      >
                      > alkoholikow , tylko dla ludzi ktorzy pragna przestac pic. ksiazka AA tlumaczy
                      > roznice miedzy ludzmi ktorzy pija duzo i nie sa alkoholikami i ludzmi ktorzy
                      > sa akoholikami . duza roznica .

                      na spotkaniach pamiętam pytania o ludz "piących dużo", jednoznaczna była
                      odpowiedź prowadzących, ze to praktycznie w 100% prawie-alkoholicy i ze to tylko
                      kwestia czasu, jak sie uzaleznia całkiem, ja sam nie wiem, co o tym sadzić


                      program ten pomaga w utrzymaniu trzezwosci i
                      > nikogo nie oskarza ani nie nazywa alkoholikiem.

                      kazdy, kto chce zabrać głoś, musi sie przecież przdstawić..np. "jestem Józek,
                      alkoholik"...ja osobiscie innej formy nie słyszałem


                      bedac w tym programie uczestnik
                      >
                      > ma szanse pracujac nad soba zdecydowac czy ma chorobe alkoholowa czy nie. i to
                      > jest jego wylacznie decyzja. nikogo z grupy. kazdy pracuje nad soba a nie nad
                      > tym kto "przyszedl" . jest programem 12 stopniowym ktory zapoczatkowal wiele
                      > innych programow ale poniewaz zostaje w nim bardzo malo ludzi , gdyz
                      > zaprzeczenie wlacza rozne racje przeciwko programowi , ci co opuszczaja program
                      >
                      > zazwyczaj wypowiadaja sie bardzo negatywnie o nim. zazwyczaj przy butelce piwa.


                      jeszcze raz-nie wypowiadam sie negarywnie, staram sie być obiektywny (co rzecz
                      jasna nie wyklucza tendencyjności w moich wypowiedziach, podyktowanych przez
                      podswiadomośc, z których sam sobie sprawy nie zdaje


                      >
                      > inni ktorzy wypowiadaja sie negatywnie to ci ktorzy malo o tym programie wiedza
                      >
                      > albo kompletnie go nie rozumieja. ja jak pisalam wczesniej naleza do grupy
                      > alanon i czasem chodze na otwarte spotaknia AA , mamy ich conajmniej 3 dziennie
                      >
                      > wiec jest z czego wybrac - poziom recovery, atmosfera i temat do
                      > konversacji.. , ale jeszcze nie slyszalam nigdy w ciagu 6 lat ze jak pijesz to
                      > jestes alkoholikiem - kompletna bzdura. natomiast wielu ludzi pod wpywem
                      > programu trzezwienia trafia do lekarzy i leczy swoje problemy psychiczne lub
                      > mentalne. znam takich ktorym program wystarcza aby utrzymac sie w rownowadze
                      > duchowej bo nie chca zazywac lekow antydepresyjnych mimo ze maja swiadomosc ze
                      > sa chorzy na depresjie.

                      no wybacz, ale tutaj to sie stanowczo nie zgadzam z tymi ludxmi...depresja jest
                      chorobą, w inernecie znalazłem nawet tomografie komputerową mózgu osób
                      dotknietych depresją-były tam całe obszary nieaktywne, które u normalnego
                      zdrowego człowieka lśnia kolorami tęczy...i jako taka choroba logicznie powinna
                      być poddana leczeniu...spróbuje sie posłuzyc porównaniem-jesli ktoś np. ma chore
                      nerki i powinien przyjmowac leki, a stwierdzi,ze woli od tego AA, to mi to
                      zakrawa troche na sekciarstwo..przeciez te rzeczy nie maja ze soba nic wspólnego
                      (chociaz z drugiej strony podobno najpotężniejsza rzeczą na świecie jest myśl
                      ludzka i wiara, więc moze i wiara faktycznie jst w stanie te nerki wyleczyć ? kto
                      to wie, psychika ludzka jest jeszcze słabo poznana w tej dziedzinie)


                      ksiazka AA i program jest swietny -to co robia z niego
                      > ludzie to co innego i nie wiem do jakiej grupy ty trafiles. poza tym AA mowi ze
                      >
                      > trzeba robic kilka rzeczy czytac literature AA, pracowac nad 12 krokami,
                      > chodzic na spotkania i miec staly kontakt ze swoim sponsorem . jak sie nie robi
                      >
                      > jednej z tych rzeczy to sie nie pracuje programu . jezeli sie nie stosuje do
                      > tych rzeczy to nie jest AA , to jest wlasna odmiana czegos tam ale prosze nie
                      > nazywac to AA .

                      mimo intensywnych studiów programu jakos nie mogłem sie w tym odnaleźć, teraz, z
                      perspektywy czasu, kiedy poznałem słowo depresja, zdaje sobie sprawe, ze to ona
                      mogła zawęzic mi pole widzenia poprzez swoje zniechęcenie do życia i całkowita
                      niewiare w cokolwiek...zresztą przymiotów tych nie pozbyłem sie do dziś, ale przy
                      zyciu trzyma mnie Nadzieja przez duże "N" i te wspaniałe, w 90% wieczorne chwile,
                      kiedy sie czuje, jak normalny człowiek...

                      • Gość: zofia Re: do dz IP: *.clmba1.mo.home.com 08.07.01, 03:36
                        "wiem, mam żal do AA, ale to jest temat na długą dyskusje...przede wszytskim
                        trafiłem tam (sam !) w potwornej depresji i nerwicy, po dramatycznych
                        przeżyciach, kazano mi chodzić na mittyngi, gdzie wprost mdlałem z napadów
                        deprseji (a jesli to przeżywałaś, to wiesz, co to znaczy), jednocześnie
                        słuchając wynurzeń ludzi, którzy sie wieszali, stracili majatek, oko,
                        itp...depresja robiła sie giga-depresją, nie pomagały żadne leki uspokajaące, a
                        na moje skargi sugestia była taka, że pewnie nie chce sie przyznać,że pewnie
                        nie chce chodzić, itp...no i skończyło sie omdleniem i nie jestem pewnien, czy
                        nie stanem przedzawałowym (silne puieczenie lewej ręki, kregi przed
                        oczami)...to była moja ostatnia wizyta tam , ale po prostu przestraszyłem sie o
                        własne życie (moja mam miała 2 zawały na tle nerwcicowym) "

                        dzieki za szczerosc. przykro mi ze rady ludzi niekompetentnych zaprowadzily cie
                        prawie do zawalu serca. kilku moich przyjaciol byly kierowanych przez
                        terapeutow z treatment centers do psychiatrow i leczylo depresje i inne
                        problemy chodzac jednoczesnie na spotkania. Aa w powaznych przypadkach jak twoj
                        nie moglo ci pomoc bo ja sam przyznales potrzebowales lekarza. nie wiem kto
                        ci "kazal" chodzic. ja nikomu nie kaze i nie zachecam . jak komus sie podoba to
                        co sie dzieje to przychodiz i to jest jego lub jej decyzja. Aa nie jest dla
                        wszystkich i mozliwe ze nie bylo dla ciebie i dla tych dwoch osob ktore
                        zacytowales. pilota i andrzeja. ja znam rowniez wielu ludzi ktorzy znajduja
                        swoja wlasna droge trzezwienia i ktorym AA nie pasuje.zdejmuje czapke przed
                        nimi. to musi byc bardzo ciezko walczyc samotnie z ta choroba. znajdziesz wielu
                        ktorzy dla pieniedzy wydadza pare ksiazek na temat jak Aa im nie pomoglo ale
                        jak bedziesz czytac uwaznie to znajdziesz brak dyscypliny u tych ludzi i styl
                        myslenia ktory jest typowy dla tej choroby.ich zaprzeczenie moze rowniez mwoic
                        ze mozna kontrolowac picie ( widzialam interview z jednym takim panem w
                        ameryk. tv.- zenada) co nie znaczy ze 12 krokow jak narazie jest
                        najskuteczniejszym terapeutycznym programem masowym dla ludzi ktory cierpia na
                        ta chorobe. pomaga milionom na calym swiecie i to jest wazne . nei mozna
                        wymagac aby program ktory ma na celu pomagac w utrzymaniu trzezwosci i skupial
                        ludzi przecietnych mial recepte na problemy fizyczne wywolane przez ta chorobe
                        lub dal ci diagnoze innego problemu. bardzo malo lekarzy umie postawic podwojna
                        diagnoze . jest to skomplikowane bo wymaganie jest aby leczyc obydwa problemy
                        jednoczesnie a wiec pacjent musi trzezwiec i trzeba mu robic evaluacje na jego
                        mental disorder. AA to skupisko bardzo rownych ludzi na roznym poziomie
                        recovery. spotkasz tam bardzo chorych ktorzy beda ci mowili co masz zrobic bo
                        oni wszystko najlepiej wiedza i od takich trzeba uciekac.to co ludzie mowia na
                        spotkaniach to jeszcze nie odpowiedz na pytanie bo mozesz miec wypowiedz
                        czlowieka bardzo chorego i jako osoba nowo przybyla myslisz ze to jest prawda.
                        trzeba znalesc kogos kto jest w programie dobrych pare lat , pracuje nad soba ,
                        czyta AA Big Book ktora daje odpowiedzi na pytania w ktorych sie zagubiles. ja
                        mialam szczescie bo moja sponsorka w Alanon byla psycholog ktora byla w
                        programie przez 8 lat. gdybym weszla tak jak ty z ulicy to nie umialabym poznac
                        kto jest w recovery a kto nie i tak samo bym byla zdegustowana i zostawila ten
                        program. wielu alkoholikow ma tendencje na poczatku negowac wszystko i
                        przepisywac po swojemu program . po paru miesiacach smieja sie z tego i sa zli
                        na tych co przychodza i robia to samo.
                        na bazie tego programu opracowano programy dla innych nalogow. widzialam
                        zdjecie naszego prezydenta w gzecie jak dziekowal jakiemus panu z angli ze
                        wlaczyl ten program w polsce w osrodkach odwykowych. fundacja Batorego ma
                        wspanialy kwartalnik ktory wysyla za darmo i to tez pomaga aby rozwinac swoja
                        wiedze na temat tej choroby.
                        jesli chodzi o depresje - to jest choroba ale nie zawsze wymaga leczenia
                        farmakologicznego. sa rozne depresje i rozne zaawansowanie tej choroby tak jak
                        w przypadku kazdej choroby. terapia jest tak skuteczna jak leki przy mild
                        depression przynajmniej byla dla mnie. dobra diagnoza to klucz do wszystkiego a
                        grupy AA to tylko grupy wsparcia a nie leczenia.
                        czesc. z.
                • Gość: M Re: Alkohol, a psychotropy - POLEGLAM IP: 195.94.213.* 04.07.01, 12:37
                  (alkohol+depresja+leki antydepresyjne+benzodiazepiny)..
                  > >
                  moze przez te benzocostam masz wyrzuty sumienia? ja zreszta tez mam. ale wieksze
                  mam jak w ogole nie pojde na impreze, a zwlaszcza jak komus wczesniej
                  p9wiedzialam ze przyjde (a tez zdarzylo mi sie, ze zaraz po umwieniu sie
                  telefonicznym na za ok. 2 godz. stwierdzilam, ze po prostu musze sie na chwile
                  polozyc. no i oczywiscie juz nie wstalam - wtedy to dopiero mialam wyrzuty
                  sumienia!!!)

                  wyrzuty sumienia mam jak w sobote siedze przed tv - nikogo nie spotkam - nic sie
                  nie wydarzy - nie bede miala o czym opowiadac w "small talk" - nie bede "na
                  biezaco" - nie bede "atrakcyjna towarzysko" - nikt nie bedzie sie ze mna
                  spotykal, nawet jak mi przyjdzie ochota.

                  a wlasciwie co to sa te benzocostam?
                  • Gość: dz Re: Alkohol, a psychotropy - POLEGLAM IP: *.pp.rzeszow.pl 04.07.01, 20:50
                    benzodiazepiny - składnik prochów na uspokojenie

                    wyrzuty sumienia-są po alkoholu i przy depresji i nieważne, z jakiego powodu,
                    po prostu SĄ
                    • Gość: M Re: Alkohol, a psychotropy - POLEGLAM IP: 195.94.213.* 05.07.01, 10:32
                      chyba masz racje, bo ja ciagle mam wyrzuty sumienia, ze nic nie robie, ze sie
                      niczego nowego ni ucze, ze w ogole nie jestem w stanie niczego sie nauczyc, ze
                      marnuje czas, a jednoczesnie po prostu NIE MOGE nic zrobic. w domu wiecej
                      ciuchow wala mi sie po pokoju, niz zostalo w szafie, ale ja NIE MAM SILY za cos
                      sie zabrac. jak zaczynam zmywac, to zaraz przypomina mi sie, ze kwiaty dwa
                      tygodnie nie podlane, wchodze z butelka do pokoju i widze porozrzucane rzeczy,
                      zaczynam je zbierac. w koncu stwierdzam, ze mnie to przerasta, jestem zmeczona,
                      a w ogole to i tak przeciez nikt tego balaganu nie musi ogladac, wiec nei ma
                      sensu sprzatac, bo i tak sie nabalagani. i tak w kolko.
                      ostatnio zaslonilam zaluzje od pokoju i juz ich nie odslaniam, zeby nie widziec
                      tego balaganu.
                      ale nie o porzadek tu chodzi, to tylko przenosnia. tak samo jest z czytaniem,
                      nauka, utrzymywaniem kontaktow z innymi ludzmi, po prostu ze wszystkim.
                      • Gość: dz Re: Alkohol, a psychotropy - POLEGLAM IP: *.pp.rzeszow.pl 05.07.01, 18:16
                        a może coś sie stało ostatnio Bardzo Mocnego; coś, co wyjątkowo negatywnie
                        wpłynęło na Twój stan ? I ile juz trwa taka sytuacja ?
                        • Gość: M Re: Alkohol, a psychotropy - POLEGLAM IP: 195.94.213.* 12.07.01, 12:32
                          chyba mi sie pogorszylo... najpierw zasnelam od razu, potem obudzilam sie o
                          drugiej w nocy i nie spalam do piatej, a nad ranem snilo mi sie, ze ktos wali w
                          dzwi wejsciowe. zastanawialam sie czy udawac, ze spie, czy gdzies sie schowac i
                          zastanawialam sie, gdzie odlozylam sluchawke telefonu przenosnego. bylo to juz
                          w polsnie. i nagle zobaczylam jak wielka reka zrywa ze mnei koldre (bylam cala
                          pod nia schowana). obudzilam sie ze zdlawionym w gardle krzykiem, a serce
                          walilo mi jak oszalale. dosyc dlugo trwalo, zanim sie uspokoilam.

                          potem sie wykapalam i suszac wlosy po spojrzalam na zlew. stwierdzilam, ze jest
                          brudny i musze, go natychmiast umyc. przerwalam suszenie i zaczelam szorowac
                          zlew, a potem wanne (szczegol, ze w kuchni naczynia sprzed poltora tygodnia nie
                          pozmywane, juz sie w zlewie nie mieszcza). ja po prostu MUSIALAM umyc ten zlew.
                          w zeszlym tygodniu dla odmiany 10 min. przed wyjsciem z domu zajelam sie
                          wycinaniem pedow kwiata doniczkowego. i spoznilam sie na "moj" autobus.

                          jezu, czy ja nie zwariuje?????
                • Gość: candy Re: Alkohol, a psychotropy - POLEGLAM IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 12.07.01, 15:00


                  czesc M,

                  hmm, nie sadze zebys wariowala, ale powiedz, masz jakies cele w zyciu? co jest dla ciebie wazne, co
                  bys chciala pokonac, czego sie boisz?mowisz ze czasem smigasz na prywatki, olbrzymi balagan w
                  domu, czy tez ogolnie w calym zyciu.bylas juz u specjalisty, psychterapeuty?moze warto by sie bylo
                  wybrac...
                  masz przyjaciol, takich szczerych?samotnosc?
                  • Gość: M Re: Alkohol, a psychotropy - balagan IP: 195.94.213.* 13.07.01, 09:47
                    jestem totalnie zagubiona. nie wiem co myslec o sobie i swiecie. wsrod ludzi
                    zachowuje rownowage i jestem bardzo kontaktowa, a nawet powiedzialabym, ze
                    szybko zyskuje sympatie. kiedy zostaje sama dziwie sie jak ja to robie.
                    jednoczesnie najdrobniejsza uwaga zlosliwa czy krytyczna po prostu wytraca mnie
                    z rownowagi. sama nie wiem. nie pamietam swojej twarzy. unikam wiekszych
                    zbiorowosci ludzkich. tlum wywoluje u mnie niepokoj. na dzwiek dzwonka telefonu
                    mam skurcze zoladka, choc potrafie lezec 2 godziny w ciszy gapiac sie w komorke.
                    to jakby calkiem rozne dwie osoby - jedna odwazna, dowcipna, atrakcyjna,
                    sympatyczna, a druga - jej calkowite przeciwienstwo - zagubiona, przestraszona,
                    nie pamietajaca przeszlosci, ani nie widzaca przyszlosci...
                    • Gość: M Re: Alkohol, a psychotropy - balagan IP: 195.94.213.* 16.07.01, 09:54
                      chyba jednak nie powinnam pic w ogole... jest coraz gorzej... dzisiaj to chyba
                      nawet bylabym w stanie nalykac sie jakis srodkow nasennych...

                      zapomnialabym. sprzatalam. cala sobote sprzatalam i posprzatalam. teraz mam
                      porzadek i wcale sie lepiej nie czuje.
                      • Gość: dz Re: Alkohol, a psychotropy - balagan IP: *.pp.rzeszow.pl 18.07.01, 02:50
                        Gość portalu: M napisał(a):

                        > chyba jednak nie powinnam pic w ogole... jest coraz gorzej... dzisiaj to chyba
                        > nawet bylabym w stanie nalykac sie jakis srodkow nasennych...

                        zaraz, to bierzesz jakies prochy ? jakie i ile ? i skad je masz ?


                        >
                        > zapomnialabym. sprzatalam. cala sobote sprzatalam i posprzatalam. teraz mam
                        > porzadek i wcale sie lepiej nie czuje.

                        depresja to sposób widzenia świata, tak samo mozesz sie czuć leżąć na górze
                        diamentów...

                        • Gość: M prochy IP: 195.94.213.* 18.07.01, 16:19
                          > > nawet bylabym w stanie nalykac sie jakis srodkow nasennych...
                          >
                          > zaraz, to bierzesz jakies prochy ? jakie i ile ? i skad je masz ?
                          >
                          na razie nie biore nasennych, tylko psychotropy. napisalabym, ze bylabym w
                          stanie, a nie ze wezme, chociaz chyba z nadsennosci popadam w bezsennosc a
                          zwlaszcza miedzy 3 a 5 rano.
                          a tak samo juz o malo co zaczelam palic, bo mialam napady nerwowosci i zaczynaly
                          mi sie rece trzasc. i pic w samotnosci (staram sie nie)

                          > depresja to sposób widzenia świata, tak samo mozesz sie czuć leżąć na górze
                          > diamentów...

                          to skad sie to bierze????????????????? ja to sobie tlumacze, ze zawsze jest cos,
                          co mogloby byc lepiej, albo w druga strone, ze nie zawsze bedzie tak dobrze, wiec
                          nie ma sie z czego cieszyc. ja juz chyba po prostu nie potrafie sie cieszyc...

        • Gość: zofia Re: Alkohol, a psychotropy IP: *.clmba1.mo.home.com 28.06.01, 06:01
          lekarz ktory sie zna na alkoholizmie moze ci odpowiedziec na pytania zadane na
          poczatku na temat mieszania lakoholu - to byla moja mysl. nie powiedzialam ze
          jestes alkoholikiem. abstrahujac od tego tylko 2-3 % alkoholikow przyznaje sie
          do choroby alkoholowej reszta umiera nieswiadoma swojej choroby. smutne ale
          takie sa statystyki srodkow leczenia alkoholikow. organizm , umysl, powoli
          zostaja zniszczone pod wpywem tego srodka chemicznego.
          pierwsza reakcja czlowieka ktoremu alkohol sluzy za cos, zastepuje cos, jest
          znalezienie wytlumaczenia i obronienie dlaczego "musi " go pic . w moim
          przypadku poneiwaz nie pije nie przyszlo by mi do glowy aby wytlumaczyc sie ze
          ide dzisiaj na spotkanie i mam zamiar zamowic piwo zeby zwilzyc gardo przed
          rozmowa albo dlatego ze musialabym czekac dlugo na sok.
          • Gość: Noko Re: Alkohol, a psychotropy IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.06.01, 13:50
            Nie pisalem: "mam zamiar zamowic piwo zeby zwilzyc gardo przed
            rozmowa albo dlatego ze musialabym czekac dlugo na sok."
            Piwo sluzy zwilzaniu gardla _w czasie_ rozmowy! Jest go objetosciowo wiecej
            niz porcji soku, czy filizanki herbaty! Piwo: 0,3 l. Herbata 0,2 l lub mniej.
            Dwoje najblizszych mi ludzi jest za krawedzia alkoholizmu i, kiedy sie z nimi
            spotykam, pije to co oni! Gdybym z kims zwyczajowo pijal herbate byloby super,
            ale jest jak jest. Jedyne, czego sie nauczylem, to saczyc to swoje malo piwo
            jak najdluzej.
            • Gość: zofia Re: Alkohol, a psychotropy IP: *.clmba1.mo.home.com 30.06.01, 06:57
              hmmm mowisz roznica 0.1 ,hmmmmmmmm nie przyszlo by mi to do glowy, moze masz
              racje ..ta roznica moze byc twoim ratunkiem przed straceniem kontroli nad
              alkoholem.. Barman niech pan poda piwo bo jest 01. wieksze niz herbata i lepiej
              zwilza gardlo w czasie rozmowy....a poza tym nie lubie tych zachowan jak
              zamawiam sok . tak to bylo prawda? chcialam tylko sprawdzic czy trzymasz sie
              jednej wersji.
              bylam na wielu otwartych spotkaniach anonimowych alkoholikow i nie masz pojecia
              jakie slyszalam usprawiedliwienia aby siebie samego uszukac . bo przeciez
              nikogo wokol ..
              • Gość: Noko Re: Alkohol, a psychotropy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.01, 08:57
                Bardzo bylo mi przykro czytajac w/w posta, bo nie
                uwazam, abym zasluzyl sobie na ironie. Ogolnie alkohol
                jest jedynym srodkiem psychotropowym dopuszczanym w
                naszej kulturze do powszechnego uzytku i w sumie
                wszyscy na tym korzystaja. Niektorzy sie uzalezniaja. W
                porownaniu ze szkodliwoscia psychotropow szkodliwosc
                alkoholu to male piwo. Wiem o tym z wlasnego
                doswiadczenia bedac przez 10 lat uzalezniony totalnie
                od pewnej grupy lekow (nie napisze jakich) i te lata
                bezpowrotnie stracilem. Dla wiekszosci ludzi lekarze
                wrecz zalecaja male dawki alkoholu jako lekarstwo!!!
                NIESTETY nie dotyczy to osob, ktore musza brac srodki
                farmakologiczne. Wlasnie przed kilkoma dniami zmarl na
                raka watroby moj znajomy, ktory musial brac latami duze
                dawki psychotropow. Alkoholu nie pil wcale!
                • Gość: zofia Re: Alkohol, a psychotropy IP: *.clmba1.mo.home.com 30.06.01, 13:56
                  "Ogolnie alkohol jest jedynym srodkiem psychotropowym dopuszczanym w naszej
                  kulturze do powszechnego uzytku i w sumie wszyscy na tym korzystaja. " uwaga
                  dzieci i zony osob uzywajacych alkohol macie szanse sie wypowiedziec jak na
                  tym korzystacie.
                  jako ex zona osoby ktora uzywala alkohol aby tez jej cos tam zalatwil mowie-
                  NIE NALEZALAM DO TYCH KTORZY KORZYSTALI Z DOBRA TEGO PSYCHOTROPU . bardzo
                  trudno bylo mi znalezsc sens w nonsensie ktory ten psychotrop ,jak go nazywasz,
                  powodowal w mysleniu u mojego eks . o wplywie innych nie wypowiadam sie bo nie
                  jestem specjalista. wiele lekarstw ma uboczne efekty, nie tylko psychotropy.
                  prawdopodobnie z dwojga zlego przy chorobach nieuleczalnych lepsze jest
                  utrzymanie przy zyciu na lekarstwach ktore rozwalaja watrobe niz nie uzywanie
                  niczego wogole . tak bylo w przypadku choroby mojej najlepszej kolezanki ktora
                  umarla w grudniu. miala gosciec i spozywala niespotykane ilosci lekarstw ktore
                  utrzymywaly ja przy zyciu ale zarazem niszczyly powoli inne organy. mimo
                  wszystko przedluzylo jej to zycie okolo 20 lat. moze bedzie lepiej w nastepnym
                  tysiacleciu.
                  a jesli chodzi o nasza kulture i spozywanie alkoholu to masz racje- podobnie
                  jest angli. w spozyciu alkoholu na glowe bijemy narody! pamietasz film POTOP?
                  biedny Jarema nie mogl skrzyknac swoich zolniezy bo wszyscy pijani dogorywali w
                  swoich szlacheckich namiotach . jak to ich nazywal -dziecina, pierzyna...
                  bogate dziedzictwo ...
                  na szczescie w kraju gdzie sprzedaz alkoholu jest ogromnym biznesem , czyli w
                  usa- cos sie na ten temat robi. jak sie idzie do lekarza to wypelnia sie
                  ankiete w ktorej jest duzo pytan na temat spozywania alkoholu ... jest na
                  drugim miejscu w usa jako powod zgonow. jest to niezauwazalny morderca bo atak
                  serca jest liczony jako atak serca a pijacy nie przyzna sie ze pil intensywnie
                  przez ostatnie 20 lat ( kryzys choroby alkoholowej wystepuje miedzy 44 - 50
                  lat). jak rowniez druga wielka liczbe stanowia wypadki - na drodze , i w
                  domu . upadek ze schodow , w wannie - niesamowite sytuacje gdzie czlowiek nie
                  majacy kontroli nad soba traci zycie.
                  a tak naprawde to ty tez bys nie zadawal tego pytania jka bys nie mial
                  watpliwosci prawda? gdyby to byla herbat to by nie bylo pytania prawda? a wiec
                  cos w tym jest.
                  • Gość: Noko Re: Alkohol, a psychotropy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.01, 15:09
                    Przepraszam Cie! Ja od strony _biernej_ mialem do
                    czynienia wylacznie z pracoholizmem.
    • Gość: Noko II Re: Alkohol, a psychotropy - ciag dalszy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.01, 20:20
      Sluze ciagiem dalszym historii
      psychotropow i alkoholu:
      Otoz USZKODZENIE WATROBY, ktore wychodzi _BARDZO_
      w badaniach krwi, USG i stanie ogolnym.
      Oczywiscie to glownie moja wina, bo ja pilem
      te male piwa, ale... JEDNO ale...

      Otoz moje stopniowo pogarszajace sie
      wyniki badan krwi na przestrzeni
      co najmniej osmiu miesiecy
      widzialo cos SZESCIU LEKARZY:
      lekarka od psychotropow...
      lekarka zakladowa...
      lekarki w pobliskiej przychodni,
      a takze lekarz u ktorego bylem prywatnie.
      Zadna z tych osob nawet sie nie zajaknela,
      ze powinienem np. isc do hepatologa
      lub zmienic zestaw lekow toksycznych.
      Zaden LEKARZ nie powiedzial ani jednego zdania!

      Mnie zas dolegliwosci watrobowe
      zaczely sie jeszcze w zeszlym roku,
      ale bylem tak pochloniety praca zawodowa,
      ze nie mialem zupelnie sily
      na powazne zajecie sie wlasnym zdrowiem,
      a nie otrzymalem zadnego sygnalu
      z zewnatrz, ze cos jest nie tak.

      Teraz jest wiec smutno bardzo
      i pewnie bedzie jeszcze smutniej,
      ale...
      Czy takim ludziom jak ja nie mowi sie
      nawet jednego zdania, ktore mogloby
      przedluzyc lub uratowac ZYCIE???

      Chocbym byl najgorszym czlowiekiem
      na swiecie i faktycznie zaslugiwal
      na jak najszybsza smierc, to jednak
      jestem: CZYIMS JEDYNYM SYNEM,
      CZYIMS JEDYNYM PRZYJACIELEM
      i pracownikiem tanim i tak oddanym Firmie,
      ze zamiast lazic po lekarzach pracowalem,
      aby wymagane terminy byly dotrzymane!

      Noko

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka