IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
Miałam kiedyś dom. Dom był taki w sam raz. Miał wielkie okno, z którego widać
było drogę do świata. Miał potężne ściany, które były oparciem dla dachu. Dach
chronił dom przed deszczem i słońcem. Dom był dla mnie wszystkim, czułam się w
nim bezpiecznie. Któregoś dnia przed domem pojawił się gość. Gość uśmiechał
się. Widziałam go przez okno, miał dobre oczy więc pozwoliłam mu wejść. Dom też
wpuścił go do siebie, a gość wniósł ze sobą do domu radośc i śmiech. Gość
często przychodził do domu i z czasem stał się jego częścią. Było nam razem
dobrze; domowi, mnie i gościowi. Gość pokazywał mi świat poz moim domem.
Czasami opuszczaliśmy dom i wtedy mogłam spojrzeć na swój dom ze wzgórza. Był
wtedy jeszcze wspanialszy niż wydawał mi się od środka. Gość też miał swój dom.
Stał tuż za oknem, za oknem przez które rzadko patrzyłam i być moze dlatego go
wcześniej nie dostrzegłam. Dom mojego gościa jeszcze bardziej zbliżył nas do
siebie. Zaufałam mojemu gościowi. Ale mój gość zaczął zmieniać mój dom. Teraz
już wiem, że robił to od dawna, nic mi o tym nie mówiąc. Któregoś dnia
zobaczyłam jak mój dom ochrania mojego gościa. Dom przestał być moim. Okno
pokazuje drogę do nikąd, ściany domu masywne i silne są zbyt zimne, abym mogła
przetrwać w nich zimę. Muszę wybudować sobie inny dom, ale nie mam odwagi
opuścić zimnych ścian, okna z drogą do nikąd i drzwi za którymi stoi mój gość.
Obserwuj wątek
    • mariposa Re: zdrada 25.06.01, 00:00
      dlaczego nie udalo Wam sie zbudowac mostu pomiedzy Waszymi domami? mostu na
      ktorym mozna sie zatrzymac w polowie drogi i spojrzec razem na wode, ktora
      plynie nie pytajac dokad i po co.
    • Gość: ewa Re: zdrada IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.01, 00:00
      a może spróbujesz odzyskać swój dom? W końcu cišgle mówisz o nim mój. Najpierw
      pozwoliła� go sobie odebrać, teraz chcesz dać sie wyrzucić? Jakš możesz mieć
      pewno�ć, że ochronisz kolejny dom przed intruzem? Może, aby ochronić nowy dom.
      nie zechcesz już nikogo wpu�cić. Może poczujesz się silniejsza, gdy zamiast
      uciekać, stawisz czoło i zawalczysz o swoje? Nie musisz być sama. Ten dom chyba
      nie stał na pustyni? Może który� z sšsiadów mógłby ci pomóc?
      • Gość: kita Re: zdrada IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.06.01, 00:00
        :-)))
        Mam nadzieję, że kiedyś odzyskam "mój" dom, tylko trwa to cholernie długo i
        czasami tracę wiarę, że będzie on tylko mój. Jeżeli raz sie straci zaufanie do
        kogos bliskiego, bardzo trudno o tym zapomnieć. Kiedy o tym myślę, ludzie
        wydaja sie tylko puszką naładowana hormonami, pozbawioną lampki kontrolnej, a w
        razie awarii wszystko wylewa sie na zewnątrz - bez możliwości zahamowania tego
        procesu. Jednego dnia starciłam wiarę w dwoje bliskich mi osób - swojego męża
        i przyjaciółki. Czasami wpadam w potworny dół i wtedy wszystko traci sens, ale
        dobrze, że bywaja słoneczne dni, no i jest ktos z kim można o tym pogadać.
        Takie pogaduszki stawiaja na nogi (przynajmniej mnie).
        Dzięki za posty
        • mariposa Re: zdrada do kity 27.06.01, 11:16
          a czy myslisz, ze lepiej nie wpuszczac nikogo do swojego domu, nikogo nie
          potrzebowac i nikomu nie ufac, zeby nie narazac sie na utrate swojego domu?

          skad wiedziec, komu dac klucz?

          zycze Ci duzo slonca nad Twoim domem, czerwonych pelargonii w oknach oraz
          spotkania kogos, kto marzy o tym, zeby Cie wpuscic do swojego domu i powiedziec
          o nim NASZ DOM.
          • Gość: kita do mariposy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.06.01, 12:04
            Nie całkiem
            Myślę, że człowiek samotny jest bardzo ubogi. To, że w moim przypadku stało się
            jak stało nie dowodzi temu, zeby odcinac się od ludzi, nie jest to żadną
            nauczką za zbytnia ufnosc. Ja raczej próbuję zrozumeć dlaczego tak sie stało.
            Co kieruje nas do takich postępowań i czy po takich doświadczeniach mozna w tej
            drugiej osobie odkryc jeszcze cos wartościowego, cos dla czego warto czekać.
            Myślę, że wyjscie "z nory" jest najlepszą terapia na doły, dlatego umiesciłam
            tutaj swój smutek :).
            Pozdrawiam
            • mariposa Re: do 27.06.01, 16:35
              a jak Twoim zdaniem dochodzi to takich sytuacji, ze bliskie Ci osoby sprawily
              Ci taki bol? kto jest winny?

              pytam tylko dlatego, ze byc moze pomogloby to mi i innym ustrzec sie podobnych
              sytuacji.

              ja mam w swoim domu pancerne drzwi. sa wielkie i ciezkie. czasami nawet sama
              nie daje rady ich otworzyc. ostatnio wyszla z domu ostatnia osoba. poczulam
              ulge. dziwne? nie bede juz musiala wycierac kurzu i ladnie sie ubierac. nie
              bede musiala w ogole sie ubierac.

              nie jestem odludkiem. czesto otwieram okno i rozmawiam z ludzmi na ulicy.
              czasami wzruszy mnie ich historia. ale sa to tylko przypadkowi przechodnie i po
              chwili ida dalej.
              • Gość: ewa Re: do IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.01, 20:32
                Naprawdę nic nie musisz.Naprawdę.też kiedy� musiałam. Teraz znacznie czę�ciej
                chcę, po prostu chcę dla siebie. takie sytuacje zawsze się mogš zdarzyć i
                czasem się zdarzajš. ale tylko zdarzajš. Wiem, że może przydażyć się i mnie,
                wiem, że mogę już jutro nie żyć. Ale póki co siedzę z alergizujšcym mnie kotem
                na kolanach, i cieszę się , że uratowałam mu życie i przeklinam jego pomysł
                zdychania akurat w moim ogródku. Mój mšż mnie oszukał, nie była to zdrada
                seksualna, tylko oszustwo, poza. Najbardziej cierpiałam, gdy nie chciałam
                przyšć tego do wiadomo�ci. teraz już nie cierpię, jadę na wakacje z dzieckiem,
                odpocznę (albo i nie - cha cha), a jak wrócę to się zastanowię co dalej i co ja
                wła�ciwie czuję. Je�li nie dam rady zaufać, to sie rozstaniemy. Na wszelki
                wypadek przygotowałam sobie dużo różowych bluzeczek, około połowy ludzkiej
                populacji to faceci, i je�li nawet nie poznam nikogo fajnego, to pewnie wiecej
                się dowiem o sobie samej. Płakać płakałam, przeklinałam...Najfajniejszy jest
                moment, kiedy to sie nudzi i człowiek zaczyna my�leć - cholera, przecież wylezš
                mi wszystkie rzęsy, a sztuczne sš drogie i odłażš w najmniej wła�ciwym momencie.
                To trwało około trzech miesięcy. Teraz znowu chce mi się żyć, aczkolwiek wcale
                nie uważam, abym musiała natychmiast precyzować z kim i jak. Teraz jest czas
                dla mnie na oddychanie i rozmawianie - z mšdrš kobietš, która głównie zadaje
                pytania.
                • Gość: tom Re: do siebie IP: *.rz.uni-wuerzburg.de 29.06.01, 12:46

                  czesc,

                  ja dopiero bede budowal swoj dom.nie mam jeszcze doswiadczenia, ale bardzo bym chcial zeby ten dom stal na
                  trzech fundamentach, najwiekszym z nich jest milosc, nastepnie zaufanie, i szacunek.dla mnie wszystkie ona sa
                  wzajemnie powiazane, tzn. jeden zaczyna sie chwiac, to i caly dom zaczyna sie walic.
                  dlatego w podobnej sytuacji, probowal bym mimo wszystko zbudowac nowy dom, od podstaw, i z wiekszym
                  doswiadczeniem.oczywiscie, ze ten stary mozna jeszcze latac, i probowac jakichs prac, zeby sie ostal...ale, dla
                  mnie dom to przede wszystkiem miejsce w ktorym wypoczywam, pragne spokoju, i zaufania do niego, a nie
                  sadze zebym go po takim trzesieniu ziemi, jakie spotkalo moje gniazdko, w nim to odnalazl.hmmm, pewie, ze
                  bardzo duzo bym zrobil, zeby utrzymac swoj dom, ale zaufanie jest dla niego ogromnie waznym fundamentem.nie
                  chcialbym pozniej w kazdej zmianie pogody oczekiwac podswiadomie od razu nastepnej katastrofy.a tak by bylo,
                  wiedzac, ze fundament ktory mial byc silny, i stabilny, okazal sie juz raz badziewiem.dokladnie, badziewemi
                  tandeta.ale coz..tak w zyciu bywa.nie wiem, kita, czy tylko wy dwoje tworzysliscie swoj dom, czy juz moze w
                  trojke, albo czworke na przyklad.to by chyba duzo zmienialo.podjecie decyzji budowy nowego domu, to bardzo
                  trudna sprawa, ale badz co badz dach nad glowa miec warto.teraz juz wiesz cos o domach...moze warto
                  zaryzykowac i wybudowac nowy??ja bym tak zrobil, choc jesli chodzi o ich konstrukcje, to na razie jest to dla
                  mnie tylko teoria,teraz bede ja udowadnial, i oby..lewa strona rownania rownala sie prawej.oby...
                  • Gość: mariposa Re: do Nas IP: 195.94.213.* 29.06.01, 15:34
                    kazdy z nas pisze o "SWOIM" domu. kazdy chce miec dom solidny, dajacy
                    schronienie i poczucie bezpieczenstwa. tak mozna sie czuc tylko we WLASNYM
                    domu. zakladam tez, ze nikt z nas nie chce byc samotny w wielkim domu.
                    JAK TO POGODZIC? ALBO TRZEBA WPUSCIC KOGOS DO SWOJEGODOMU, ALBO ZAMIESZKAC W
                    CZYIMS? ewentualnie mozna wybudowac z kims wspolny dom, ale nie bedzie on juz
                    wtedy TWOJ WLASNY, a ten ktory bedziesz musial/a opuscic zapewne popadnie w
                    ruine, wiec nie bedzie juz dokad uciec, kiedy fundamenty okaza sie za slabe, bo
                    w Twoim dawnym domu belki juz pognily i szyby zostaly wybite, kiedy tak stal
                    opuszczony.
                    czy dlatego wlasnie coraz wiecej ludzi buduje wokol siebie malenkie domki, do
                    ktorych nikt nie wejdzie z butami? te domki sa bardzo blisko siebie, ale maja
                    oddzielne fundamenty i sciany...

                    dlaczego ludzi buduja coraz mniejsze domy???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka