len_nad_leniami
05.10.05, 18:56
Jak to jest wlasciwie z nami? Czy to, jacy jestesmy jest niezmienne i nawet
najszczersza chec i podjete proby w celu wypracowania wymarzonego charakteru
sa bezcelowe? Mysle, ze tak, bo czlowiek moze probowac zmienic swoje nawyki,
przyzwyczajenia, ale nie jest w stanie odciac sie zupelnie od swojego
wizerunku, postrzeganego przez siebie samego, bo z innymi moglo by sie udac,
bowiem dobry aktor jest w stanie oszukac bardzo wielu. Chociaz z drugiej
strony wmawianie sobie, ze jest sie takim, siakim i owakim przez dluzszy
okres nie moze splynac jak woda po kaczce. Hm... to by sie zgadzalo, bo
wlasciwie nie jestem gruba, patrzac obiektywnie... Bo, ktos kto wazy 47 kg
przy wzroscie siegajacym ciut powyzej 160 cm wzrostu grubym byc nie moze, co
najwyzej 'przy sobie'. Chcialabym tez napisac, ze nie jestem az tak tepa, jak
o sobie mysle, ale na razie jeszcze nie potrafie, bo mowiac o sobie dobrze
czuje wyrzuty sumienia i boje sie, ze ktos moglby pomyslec, ze sie wywyzszam
albo przechwalam. Heh. Ale wracajac do meritum tego, co chcialam w tym poscie
przekazac. Otoz chodzi o to, ze tak wlasciwie nie wiem jaka chcialabym byc...
Z jednej strony marzy mi sie stac sie ostra, wygadana, pewna siebie i
potrafiaca postawic na swoim, tak zwana suka. Jednakze czasem dobrze mi z tym
moim zwichrowaniem, bo ta innosc, tak przeze mnie nazywana jest intrygujaca
dla mnie samej i tylko mnie, wlasnie. ha ha. Bo ostatnio uslyszalam od bylej
kolezanki, ze jestem marudna i odpycham od siebie ludzi swoim zachowaniem. A
co mnie to obchodzi, pomyslalam i tak wlasciwie czuje, ale z drugiej strony
brakuje mi ludzi, ich obecnosci, rozmow. Chociaz mnie wkurzaja i bedac z nimi
nie moge ich calkowicie zaakceptowac, bo ciagle dostrzegam ich wady i
niedoskonalosci. Pragnelabym byc idealna i miec wokol siebie idealnych ludzi.
Niemozliwe. Jestem zbyt wymagajaca w stosunku do siebie, zycia i innych. I
nie wiem jaka bym chciala byc. Jestem niesmiala i zakompleksiona. Wiem, ze to
zalosne. Bo w dzisiejszych czasach, w tym wszechograniajacym wszystko i
wszystkich- wyscigu szczurow, slabe jednostki sa naturalnie eliminowane.
Zostaja zdeptane przez tych super cool i ostrych. Kto chcialby byc ostry.
Reka do gory. Ja sama nie wiem kim chcialabym byc. Bo czy mozna byc takim i
takim, silnym i slabym, pewnym siebie i niesmialym zarazem? Byc moze ten oto
zloty srodek bylby najodpowiedniejszy. Ale ten permanentny dysonans jest
chyba zbyt meczacy. Bo dr Jekyll i Msrt Hyde chyba kiepsko skonczyl
(i).