Swiat jest do ....

06.10.05, 01:21
ale to chyba tylko chwilowo, mam nadzieje ze jutro odnajde w nim jakies
piekno, nie powiem, udaje mi sie czasem :)
Dawno tu nie zagladalam, jakos sie pozbieralam, i caly czas staram sie ulozyc
okruszki roztrzaskanego szkla w calosc...ale tym razem w taka jak ja chce.
Nikt nie mowil, ze zycie bedzie latwe...
Najgorsze jest to ze jak sie odnalazlam zaczelam robic postepy..dla mnie
duze..a dla innych moze niedostrzegalne...to znwu kopniak w zoladek..i to od
najblizszych..dlaczego nie skopac lezacego dobra rzecz..podobno motywujaca do
dzialania.
Ale juz sie nie schowam pod koc, jak male bezbronne dziecko..szukajace
bezpieczenstwa...juz nie..zaczynam walczyc...zaczynam odnajdowac to
bezpieczenstwo i sile w sobie...wystarczajaco duzo leku i strachu bylo w moim
zyciu.
Dam rade...bo chce..i nie chodzi tu o potrzebe udowodniania komus..tylko dla
siebie!
Pozdrawiam serdecznie i zycze pogodnego jesiennego poranka :)
    • zyrafa46 Re: Swiat jest do .... 06.10.05, 01:53
      To znaczy, że nie jest do ...
      :-)))))
      Ż.
      • suchyxxx Re: Swiat jest do .... 06.10.05, 11:44
        Tylko do kitu;)
        • longinka Re: Swiat jest do .... 06.10.05, 12:09
          tak, świat jest jaki jest - jak ściana- kazdy to wie,kto to zauważył.
          dlaczego spotkanie z nią tak boli- my za ciepli a ona za zimna czy na odwrót,a
          może my zbyt elastyczni a ona zbyt twarda?
          Do niedawna się łudziłam,teraz już mam pewność nie pasuję i to boli dlatego
          powiem- świat jest po to zeby zastąpić papier toaletowy.
          • euforyk Re: Swiat jest do .... 06.10.05, 12:22
            longinka napisała:

            > tak, świat jest jaki jest - jak ściana- kazdy to wie,kto to zauważył.

            jak sciana bo ci nie odpowiada? (gadac jak do sciany)

            jak dochodzi sie do sciany, trzeba zwiekszyc perspektywe, zawsze mozna ujrzec
            jakies wyjscie.

            > dlaczego spotkanie z nią tak boli- my za ciepli a ona za zimna czy na odwrót,a
            > może my zbyt elastyczni a ona zbyt twarda?

            czasami my zbyt usztywnieni, a swiat zbyt roznorodny, zmienny, skomplikowany.
            • longinka Re: Swiat jest do .... 06.10.05, 13:08
              jak dochodzi sie do sciany, trzeba zwiekszyc perspektywe, zawsze mozna ujrzec
              > jakies wyjscie.
              tak a ja się nazywam longinka przechodzaca przez ściany-za każda ścianą jest
              następna sciana-to tajemnica przeskakujących przez ściany, może drogi euforyku
              chodziłeś wzdłuz sciany stąd twa porada zwiększ perspektywę- nie ma
              wyjscia,drzwi-mozna rozbijać z głową albo przeskoczyć - to jest właśnie
              perspektywa- i można mieć dość, no bo jak długo można tak kicać nie będąc
              zającem ?
              • euforyk Re: Swiat jest do .... 06.10.05, 13:38
                i można mieć dość, no bo jak długo można tak kicać nie będąc
                > zającem ?

                jak zwał tak zwał, mozna to tez nazwac przekraczaniem wlasnych ograniczen, to
                juz brzmi dumnie.
                • euforyk Re: Swiat jest do .... 06.10.05, 13:43
                  ta sciana wlasne klapki na oczach. znane powiedzenie mowi : przywalil jak dzik w
                  sosne.
                  • euforyk Re: Swiat jest do .... 06.10.05, 13:44
                    > ta sciana....to.... wlasne klapki
    • hasanet Re: Swiat jest do .... 06.10.05, 13:29
      rainyday napisała:

      > ale to chyba tylko chwilowo, mam nadzieje ze jutro odnajde w nim jakies
      > piekno, nie powiem, udaje mi sie czasem :)
      > Dawno tu nie zagladalam, jakos sie pozbieralam, i caly czas staram sie ulozyc
      > okruszki roztrzaskanego szkla w calosc...ale tym razem w taka jak ja chce.
      > Nikt nie mowil, ze zycie bedzie latwe...
      > Najgorsze jest to ze jak sie odnalazlam zaczelam robic postepy..dla mnie
      > duze..a dla innych moze niedostrzegalne...to znwu kopniak w zoladek..i to od
      > najblizszych..dlaczego nie skopac lezacego dobra rzecz..podobno motywujaca do
      > dzialania.
      > Ale juz sie nie schowam pod koc, jak male bezbronne dziecko..szukajace
      > bezpieczenstwa...juz nie..zaczynam walczyc...zaczynam odnajdowac to
      > bezpieczenstwo i sile w sobie...wystarczajaco duzo leku i strachu bylo w moim
      > zyciu.
      Pieprzysz...aż strasznie i wstyd. No ale skąd to można wiedzieć? Tego nie uczą
      na uniwersytetach.
      > Dam rade...bo chce..
      A niby z czym?
      > i nie chodzi tu o potrzebe udowodniania komus..
      A niby komu? Panu Bogu? Nagroda byłaby w niebie.
      > tylko dla
      > siebie!
      Za dużo egoizmu. Wokół są żywi ludzie. Warto.

      > Pozdrawiam serdecznie i zycze pogodnego jesiennego poranka :)
      • euforyk Re: Swiat jest do .... 06.10.05, 13:53
        > Pieprzysz...aż strasznie i wstyd.

        moze i strasznie, ale czemu wsytd? az tak pieprznie?

        wracamy do problemu dlaczego wstydzi sie ten co widzi.

        > > Dam rade...bo chce..
        > A niby z czym?
        > > i nie chodzi tu o potrzebe udowodniania komus..
        > A niby komu? Panu Bogu? Nagroda byłaby w niebie.

        innym bliznim....

        > > tylko dla
        > > siebie!
        > Za dużo egoizmu. Wokół są żywi ludzie. Warto.

        .......a pieklo to inni

        za malo egoizmu, za duzo egocentryzmu
    • mskaiq Re: Swiat jest do .... 06.10.05, 16:56
      Mysle ze sie odnajdziesz, nie ma innej drogi. Zrobilas to przed tym, trzeba
      zapomiec o tym co sie zdarzylo obecnie. Im dluzej bedziesz o tym myslala tym
      wiecej bedzie w Tobie zalu i Twoja depresja wroci.
      Cokolwiek sie nie stalo nie warto budzic zalu, nie ma krzywdy ktora moglaby
      wywolac we mnie zal. Wiem ze ten zal spowodowalby utrate kontroly, przynioslby
      depresje.
      Dobrze ze nie chowasz sie wiecej pod koc, przed strachem najsilniej chroni
      wiara ze potrafisz, ze rozwiazesz kazdy problem. Pustke po strachu ktorego sie
      pozbedziesz zwykle wypelnia milosc a to zawsze oznacza radosc.
      Serdeczne pozdrowienia.
Pełna wersja