Dodaj do ulubionych

Toksyczni rodzice

16.10.05, 14:49
Jestem studentką i na razie muszę mieszkać z rodzicami. I tu zaczyna się mój
problem. Mam wrażenie, że oni chcą zrobić ze mnie marionetkę. Mam robić to co
oni chcą, bo jak mówią "mieszkam pod ich dachem i oni mnie utrzymują".
Jeszcze rok muszę to znosić i nie wiem jak ja to wytrzymam. Najgorsze jest
to, że oni nie zdają sobie sprawy jak źle wpływają na moją psychikę.
Szczególnie moja matka i jej komentarze typu: "jacy inni są wspaniali, czego
to nie robią etc." Mam strasznie niskie poczucie własnej wartości. Śmieszne
jest to, że inni widzą we mnie atrakcyjną, miłą dziewczynę. Nie mam faceta,
bo boję się wchodzić w głębsze relacje z ludźmi. Przez to czuję się też
samotna, unikam ludzi, chociaż oni myślą, że ja mam idealne życie:
jedynaczka, zamożni rodzice, ładna, wesoła, a to wszystko iluzja.
Obserwuj wątek
      • hasanet Re: Toksyczni rodzice 16.10.05, 17:26
        Mogą być zamożni, muszą jeszcze chcieć, że ktoś ma, nie znaczy, że lubi
        wydawać. Często zdarza się wypaczona miłość rodzinna, która nie pozwala
        odfrunąć dzieciom, kiedy tego bardzo chcą. Nadopiekuńczość albo lęk przed
        osamotnieniem - nie wiem, czym to wytłumaczyć.
        • anatemka Re: Toksyczni rodzice 16.10.05, 18:22
          anetka, jak miło powiedzieć takie imię:) masz rację. Zawsze można negocjować.
          Wymyśleć warunki. Wydostać się. Wiem co znaczy syndrom pustego gniazda, bo ma
          teściowa na niego cierpi. Może naszej koleżance się uda? Może powie, że owszem,
          będzie miała magistra, pod warunkiem, że... Nie zaszkodzi spróbować.
            • cyria Re: Toksyczni rodzice 16.10.05, 18:53
              Twoi Rodzice doskonale zdają sobie sprawę z Twojego uzależnienia od nich.
              Materialna zależność sprawia,że ustawiają Ci marszrutę i czują się upważnieni do
              krytyki (w końcu jesteś na ich łasce).
              Chyba wiedzą,że nie jesteś jeszcze gotowa wyfrunąć z domu, więc się podporządkujesz.
              Układ zalatuje toksycznie...
              Może jeśli wypracujesz sytuację, która spowoduje,że poczują się mniej pewni
              /jakaś praca,własne finanse,własny lokal...a może wystarczy podana informacja o
              jego poszukiwaniu/uda się nieco zniwelować ich "nadzór" nad Tobą.
              Powodzenia.

              • marvika Re: Toksyczni rodzice 16.10.05, 19:04
                Dzięki :) Trudne to będzie. Jestem jedynaczką, co strasznie kompilkuje sprawe.
                Nie chce ich ranić, ale z drugiej strony dobija mnie to wszystko. Z nimi jest
                tak, że np. jechaliśmy ostatnio w aucie, normalna rozmowa i nagle zwróciłam
                uwage swojemu tacie (lekko go skrytykowałam), a on zaczął od razu na mnie
                wrzeszczeć. Po prostu u mnie w domu normalne jest to, że w każdej chwili
                atmosfera może się zmienić z byle powodu.
      • marvika Re: Toksyczni rodzice 16.10.05, 18:32
        Miałam pracę sezonową, ale teraz zaczeły mi się studia. Mogłabym się
        wyprowadzić, tylko że nie mam wystarczających środków finansowych na
        samodzielne życie.
    • mskaiq Re: Toksyczni rodzice 16.10.05, 15:16
      Mysle ze Twoim Rodzico, wydaje sie ze w ten sposob Ci pomagaja. Pokutuje
      przekonanie ze krytyka pomaga dlatego krytykuja Ciebie. Krytyka nie pomaga, Oni
      tego nie rozumieja.
      Moze warto Ich przekonac, powiedziec jasno co Ich komentarze i krytyka wywoluje
      w Tobie. Powiedz Im rowniez o Sobie, tak jak Sama piszesz Oni nic nie wiedza o
      Tobie i Twoich problemach, Oni musza sie dowiedziec tego od Ciebie, bez tego
      nie bedziecie w stanie sie porozumiec.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • zyrafa46 Re: Toksyczni rodzice 16.10.05, 20:50
        Poczytałam sobie wszystkie rady i WSZYSTKIE mi się spodobały. Nie krytykuj
        Rodziców, nie rób im tego, czego sama nie lubisz. Powiedz natomiast odważnie o
        wszystkim, co Cię gnębi. Oni nie wiedzą. Onie Cię kochają. Nie chodzili do
        szkoły wychowywania a to trudna szkoła dla nas wszystkich. Trzeba im wiedzy o
        córce. Nawet bolesnej. Będzie im ciężko, bo Cię kochają. (Krzyki Taty nie
        świadczą o tym, ze nie. Raczej o tym, ze jest słaby - przepraszam). Muszą
        przejrzeć na oczy, przemeblowac myślenie o Waszych stosunkach. Przed Toba
        ciężki rok: w takim stanie bardzo źle pisze sie pracę mgr. Pomyśl tez o tym
        (zawołali mnie na wywiad z papieżem i myśl mi umknęła)....
        to juz tak zostawie ten post.
        Pozdrawiam Cię serdecznie. Uwierz w Rodziców i w siebie.
        Żyrafa
    • pfrydrych Re: Toksyczni rodzice 28.02.06, 21:50
      Witaj,

      Próbowałaś powiedzieć już rodzicom jaki wpływ ma ich postawa na Ciebie? Jeśli nie, spróbuj, jeśli tak i nie przyniosło to skutku czas uświadomić sobie, że czeka Cię długa droga do odzyskania wiary w siebie. Piszesz, że inni postrzegają Ciebie jako ładną i wesołą dziewczynę z zamożnej rodziny. Wiem dokładnie o czym mówisz, bo tak samo postrzegano moją rodzinę. Zawsze najbardziej bolało mnie to, że nikt w rodzinie nie chciał uwierzyć, że w środku jest inaczej. Rany psychicznie bolą bardzo a nie widać ich na zewnątrz. Moja matka posuwała się do kłamstw na mój temat. W rodzinie zawsze słyszałam - oni ci tyle pomagają a Ty jesteś taka niewdzięczna. Coś wreszcie pękło i stawiłam im czoła.
      Jeśli faktycznie koniec studiów pozwoli Ci się usamodzielnić, zrób to jak najszybciej. Inaczej sprawy mogą się pogorszyć. Toksyczne związki najlepsze są na odległość. Niekiedy właśnie ta odległość pomoże naprawić to, co między Wami.
      • sneeper Re: Toksyczni rodzice 28.02.06, 22:04
        to coś dla mnie,
        przez nich nie poznałem brata(wielki sku..syn podobno),
        ale jakże tak brata nawet nie znać
        -ściągnąłem se książkę, czytam pobieżnie, szybciej niz zdrowy człowiek,
        to pewnie z powodu tego otepienia i pomijania nieistotnych fragmentów,
        na koniec dowiem się kto truł moich rodziców ,to też klucz do zdrowia
    • uhu_an u mnie jest to samo 28.02.06, 23:21
      i czuje sie tak samo.
      ze starymi sie nie dogadasz, bo nie ma jak- oni swoje,a poza tym to swiete
      krowy, wiec do bledu sie nie przyznaja.
      Moze to zabrzmi bardzo okrutnie, ale lej na nich-wiem, wiem bardzo latwo mowic,
      ale NIE MA innego rozwiazania. nie licz na nich, bo nie pomogą. sprawy mozesz
      wziac we wlasne rece.
      jak na razie nie widzisz mozliwosci wyprowadzki, to postaraj sie znalezc jakies
      dodatkowe zajecia, aby nie przebywac w domu. z czasem jak znajdziesz lepsza ,
      stala prace mozesz sie spokojnie wyprowadzic.
      nie daj sie zmanipulowac jak ja. ja najpierw walczylam, a potem mi przeszlo- to
      jest juz zrezygnowanie- ostatnia faza wspoluzaleznienia.

    • anjakarenina u mnie też to samo :( 01.03.06, 12:14
      właściwie mogłabym stworzyć taki sam list jakieś 12 lat temu chyba. bardzo
      pomógł mi fakt, że w mieście moich rodziców nie ma uniwersytetu i musiałam się
      wyprowadzić, żeby studiować:) tyle, że to nie rozwiązało problemu. odległość
      pozwala się odizolować fizycznie, ale w psychice pewne rzeczy zostają (choćby
      niskie poczucie własnej wartości, trudność w nawiązywaniu głębszych relacji
      itd.) tę opowieść może ożywić fakt, że, kiedy skończyłam studia i postanowiłam
      zostać w tym mieście, znaleźć pracę, wynająć mieszkanie, spotkało się to z
      ogromną dezaprobatą, jakbym zrobiła moim rodzicom na złość, byłam
      nieodpowiedzialna i uparta wg nich. no tak, byłam uparta, zamieszkałam sama, nie
      chciałam od nich żadnej pomocy (duma) i żyłam tak sobie z poczuciem winy, że
      wyrządzam im niebywałą krzywdę. pewnie był to jeden z powodów mojej depresji,
      chyba tak chciałam im pokazać, że "źle wpływają na moją psychikę", bo rozmowy
      oczywiście nie dawały nic, a potem już ich wcale nie było. tabu. innym tabu były
      moje związki, przestałam im o tym cokolwiek mówić, bo każdy chłopak był
      nieodpowiedni. no, a teraz, z 30 skończoną:) uczę się nie patrzeć na siebie
      przez ich pryzmat:)
      • kamila305 Re: u mnie też to samo :( 01.03.06, 21:52
        anjakarenina napisala,ze uczy sie nie patrzec na siebie przez ich pryzmat.Skad
        ja to znam ,cale zycie ucze sie tego samego z roznym skutkiem.Wciaz mam
        zakodowane co oni na to powiedza,jak zareaguja i bywa ,ze gdy robie cos ,co
        wiem ,ze nie wzbudziloby ich aprobaty cierpie.
        • sneeper Re:kto truł moich rodziców 01.03.06, 23:13
          pod balkonem miałem zdechłego kota co zjadł szczura
          z tymi toxycznymi rodzicami to jakaś osmiornica jest
          the Cube ?
          --
          egzekucje nad masonami:
          gdy wykonają zadania/.../
          /.../ będą zapadać na choroby ,na pozór prawdziwe
          że nawet bracia masoni,
          jesli zobaczą
          nie osmielą się protestować


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka