Dodaj do ulubionych

czy to normalne?

23.10.05, 22:50
nie wiem czy dobrze trafilam z forum... ale mam pewnien problem. byc moze to
normalne byc moze nie,ale ja juz sama nie wiem co robic. na codzien wszystko
niby jest w porzadku, pewnie nikt nawet nie domysla sie ze cos moze mnie
dreczyc. moze to tylko chandra wiosenno - letnio - jessienno - zimowa, moze
po prostu jestem pesymistka (chociaz bardziej bym powiedziala ze realistka,
bo wiem ze niektore rzeczy sie udaja a inne nie) ale... zycie nie wydaje mi
sie w zaden sposob atrakcyjne. nie to, ze mysle o samobojstwie,ale po prostu
chcialabym zniknac. bezbolesnie dla wszystkich. przeraza mnie to co moze
przyniesc przyszlosc, boje sie prawie wszystkiego! niektore leki przychodza
nagle, wtedy wydaje mi sie ze zaraz sie udusze. placze, boli mnie klatka, mam
wrazenie ze cos mnie przygniata. i niestety dosyc czesto tak jest. boje sie
samotnosci a jednoczesnie wole byc sama, nie chce zeby ktos wiedzial co
czuje. jedna osoba wie o tym. bardzo mi na niej zalezy, dlatego nie chce zeby
sie o mnie martwila. a moze nie powinna, bo to normalne? moze uzalam sie nad
soba? tez sie wam cos takiego "przydarza"?
Obserwuj wątek
    • barbasia721 Re: czy to normalne? 23.10.05, 23:56
      witaj mimo poznej pory:)...wiesz nie jestem ekspertem ale mnie sie zdaje ze ta Twoja wielosezonowa chandra na nerwice lekowa i depresyjke mi wyglada...w kazym razie ja tak mialam dosyc intensywnie swego czasu i zapewniam Cie ze bylo to dla mnie jednak malo normalne...a uzalałam sie nad soba do slownie do upojenia czyli caly czas i bez przerwy...na dobry poczatek "pogadaj " sama ze soba czy widzisz jakies przyczyny swoich dolegliwosci a zaraz potem szukaj pomocy ...nie zwlekaj z tym tak dlugo jak ja bo na prawde szkoda kazdego dnia...pozdrawiam serdecznie
    • mskaiq Re: czy to normalne? 24.10.05, 16:45
      Mysle ze masz problemy, nie oszukuj sie ze ich nie masz. Potrzebujesz pomocy,
      musisz zrozumiec ze to co sie dzieje z Toba nie jest normalne. Pojawilo sie u
      Ciebie wiele strachu, z ktorym Sobie nie potrafisz poradzic a strach prowadzi
      do depresji.
      Piszesz ze jestes pesymista, pesymizm to nie jest cecha z ktora sie rodzimy, to
      pod wplywem strachu stajemy sie pesymistami i realistami. Bardzo czesto
      spotykam sie z takim rodzajem realizmu, zwykle oznacza ze wszystko jest
      niemozliwe.
      Masz rowniez mysli samobojcze, na razie jeszcze niesmiale. Nie wolno myslec o
      zniknieciu, dlaczego mialabys zniknac, te mysli biora sie z tego ze coraz
      czesciej akceptujesz ze ten swiat nie jest dla Ciebie. On jest dla Ciebie ale
      musisz zmienic sposob patrzenia na niego.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • kororowanka Re: czy to normalne? 25.10.05, 00:52
      dzieki barbasia 721 i mskaiq za odpowiedz na mojego posta. mialam dzisiaj
      troche wiecej czasu,wiec poczytalam inne watki dotyczace problemow podobnych
      do moich. bezsennosc, ataki zlosci z byle powodu, smutek az do bolu, strach i
      lek- to juz tak dlugo trwa, ze chyba "zaakceptowalam" pewne rzeczy i wmowilam
      sobie ze po prostu taka jestem. moze faktycznie powinnam cos z tym zrobic? z
      drugiej strony te stany nie sa ciagle. nie da sie ujac tego statystycznie ale
      mozna powiedziec ze ok 1/3 miesiaca mam "niezbyt dobra".jednoczesnie jest to
      tak nieprzewidywalne ze z minuty na minute nie moge przewidziec jaki bede miec
      humor:(
      nie chce nikomu glowy zawracac... jak mysle o tym wszystkim, to wydaje mi sie
      to strasznie glupie... wstydze sie tego... :( ...a czasami tak ciezko "trzymac
      fason" przed znajomymi, w pracy czy nawet przed rodzina
      • hasanet Re: czy to normalne? 25.10.05, 07:42
        Zdiagnozuj przyczyny fatalnego samopoczucia. Od ich eliminacji zacznij kurację,
        to standartowe postępowanie. Najwięcej o chorobie, bo na to mi wygląda, wiesz
        Ty sama. Rzetelny lekarz może Ci pomóc, ale gros pracy nad sobą musisz wykonać
        sama. Nie łam się, tak jak i inni jesteś dziecko Boże. Jemu uwierz, zaufaj, w
        nim pokładaj nadzieję. Bóg kocha swoje dzieci, dlatego Cię nie opuści. Zajrzyj
        czasem do starego kościoła, skup się na modlitwie, a doświadczysz Jego
        obecności, spłynie na Ciebie łaska uświęcająca. Korzystaj z duchowego wsparcia.
        Pozdrawiam
        Hasa
        • beno_2 Re: czy to normalne? 25.10.05, 09:51
          Nie zapominaj, Haso, jak wiele zawdzięczamy Bogu. Nie wystarczy powiedzieć:
          Dziękuję. W kraju, skąd pochodzę, po mszy wystawiają wiklinowy koszyczek
          wysłany białą serwetką. Każdy tam wrzuca grosz, parę groszy lub garść monet, w
          zależności od tego, na ile go stać i do czego się czuje powolany. Zaciągnęłaś,
          jak my wszyscy, dług u Boga, musisz go spłacić, bo nie będziesz wolna, zawsze
          będzie Ci ciążył w drodze ku spotkaniu. Daj Bogu tego, czego oczekuje lub czego
          zażada, jesli nawet nie teraz, to kiedyś tam. Dziwnie splata się życie.
          Jest wielu Bogów. Jeden powie: jesteś wolny, niczego od Ciebie nie chcę, tak
          będzie Ci lżej. Drugi włoży Ci nóż do ręki i rzeknie: zabij własną córkę i nie
          płacz, bo widok łez mnie przygnębia. Dwa testamenty, dwie drogi. Jest jeszcze
          Duch św.
          Spłać dług, jeśli to możliwe. Gdyby jednak nie, Boskim darem przełam się z
          żebrakiem.
          Koniec kazania. Dzisiaj wtorek.
      • mskaiq Re: czy to normalne? 25.10.05, 16:50
        Piszesz ze statystycznie Twoje problemy to tylko jedna trzecia miesiaca.
        Niestety to sie bedzie rozszerzalo, bedziesz miala te problemy codziennie jesli
        nie zaczniesz rozwiazywac Swoich problemow .
        Przede wszystkim nie wolno sie tego wstydzic, to jeden z powodow dla ktorych
        nie chcemy dzialac aby pomoc Sobie.
        Jesli chodzi ataki zlosci to probuj nie ulegac im. Codzienny spacer lub
        cwiczenia fizyczne powinien pomoc Ci pozbyc sie strsu a to pozwoli lepiej
        panowac nad ta zloscia. To powinno Ci pomoc rowniez w problemach ze snem.
        Unikaj rowniez smutku on zawsze przynosi bol i lzy.
        Najlepszym sposobem to aktywnosc, kiedy pojawia sie smutek, zajmnij sie czyms
        co lubisz, nie poddawaj sie temu smutkowi.
        Strach to najczestsza przyczyna depresji. Pokonywanie strachu, nie uleganie
        jemu to chyba najwzniejsze zadanie naszego zycia. Bez niego zycie ma sens,
        przynosi milosc i radosc.
        Serdeczne pozdrowienia.

        • kororowanka Re: czy to normalne? 26.10.05, 23:33
          Masz racje mskiaq…. ruch jest dobry na to żeby zapomniec o wszystkim,
          odreagowac stres, złość i smutek… chodze na aerobik, bardzo to lubie, w czasie
          treningu koncentruje się tylko i wyłącznie na choreografii i kolejnych
          powtórzeniach. Podobnie jest w pracy. Nie pozwalam sobie na żadne rozluźnienie,
          nawet lubie zostawac po godzinach. Gorzej jak przeleci mi jakas mysl przez
          glowe, bo wypadam z rytmu. Najgorsze jednak sa dla mnie ranki, kiedy trzeba się
          zmusic do wstania , wieczory i chwile kiedy dosłownie chociaz sekunde mam
          wolna. Jak mi się zaczna „smuty” to tylko spanie mnie ratuje o ile w ogole mogę
          zasnąć. A rano się czuje jak na kacu. Mój chłopak na razie jest cierpliwy
          (chyba). Pozwala mi się wypłakać i o nic nie pyta (prosilam go o to), chociaz
          pare razy zasugerowal ze powinnam cos z tym zrobic. …i ta złość na wszystko!
          Chcbym nie wiem jak się starala, nie potrafie się kontrolowac. Wystarczy ze
          chocby książka krzywo lezy na polce, a ja się wsciekam. Liczenie do
          10, „olewanie” nic nie daje bo i tak za chwile się przyczepiam do kolejnego
          głupstwa. Zupełnie nie wiem jak mam zaczac „porządkowanie” mojego zycia, bo
          wszytsko wiaze się ze wszystkim – po prostu bledne kolo. A jak mysle o tym
          wszystkim to znowu mnie to przeraza i znowu boli… na prawde czuje się jakbym
          tutaj nie pasowala. Jakby w ogole nie powinno mnie być na tym swiecie.
    • izka27 Re: czy to normalne? 26.10.05, 17:43
      ja mam dokładnie tak samo. boję się coraz bardziej co będzie dalej.zamykam się
      w sobie, nie chcę wychodzic z domu, spotykac się z ludzmi. mieszkam z
      chłopakiem i widze że on tez ma powoli tego wszystkiego dośc ,ze ciagle jestem
      przybita bez humoru... wstydze się o tym z kimkolwiek porozmawiac . chciałabym
      porozmawiac z kims kto mnie zrozumie a nie wysmieje i powie że jestem
      wariatką.co ja mam robic czy mam iśc do jakiegoś lekarza czy próbować dalej
      radzić sobie samemu..?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka