kororowanka
23.10.05, 22:50
nie wiem czy dobrze trafilam z forum... ale mam pewnien problem. byc moze to
normalne byc moze nie,ale ja juz sama nie wiem co robic. na codzien wszystko
niby jest w porzadku, pewnie nikt nawet nie domysla sie ze cos moze mnie
dreczyc. moze to tylko chandra wiosenno - letnio - jessienno - zimowa, moze
po prostu jestem pesymistka (chociaz bardziej bym powiedziala ze realistka,
bo wiem ze niektore rzeczy sie udaja a inne nie) ale... zycie nie wydaje mi
sie w zaden sposob atrakcyjne. nie to, ze mysle o samobojstwie,ale po prostu
chcialabym zniknac. bezbolesnie dla wszystkich. przeraza mnie to co moze
przyniesc przyszlosc, boje sie prawie wszystkiego! niektore leki przychodza
nagle, wtedy wydaje mi sie ze zaraz sie udusze. placze, boli mnie klatka, mam
wrazenie ze cos mnie przygniata. i niestety dosyc czesto tak jest. boje sie
samotnosci a jednoczesnie wole byc sama, nie chce zeby ktos wiedzial co
czuje. jedna osoba wie o tym. bardzo mi na niej zalezy, dlatego nie chce zeby
sie o mnie martwila. a moze nie powinna, bo to normalne? moze uzalam sie nad
soba? tez sie wam cos takiego "przydarza"?