chomiczek4
10.11.05, 14:05
właśnie... dopadł mnie wczoraj, gdy usłyszałam od rodziców, że powinnam być
uległa w pracy i pozwolić sobie wejść na głowę (byle mieć pracę), że źle
zrobiłam rzucając pracę, gdzie był mobbing (co skończyło się rozstrojem
nerwowym - moim, nie szefów). dobiło mnie to - bo nie mam pracy, ale ciągle
szukam, ale "normalnej", gdzie jest choć trochę dobrze. przecież nie mogę
ciągle obrywać, też chcę coś od życia. pracy nie mam od paru miesięcy, ale
staram się szukać, zapisałam się na angielski, żeby coś robić, żeby nie
siedzieć w domu i niełapać doła.
pomyślałam, żeby pojechać do Anglii - ale nie wiem czy to dobry pomysł, gdy
jestem kłębkiem nerwów i nie mam na nic już siły.
nie wiem już co robić....