hate myself

15.11.05, 23:27
dni sobie lecą, a u mnie wciaż tak samo, chociaż dzis mialam w miare dobry
nastrój.
do czasu.
wiem,że mogę siebie oszukiwac, wciskac sobie kity,że nie jestem gorsza od
innych,że ja mogę byc inna, nie uwierzę chyba w to nigdy, bo wciąż mam
potwierdzenie na to,że jednak jestem przeciętna starzejącą się babą, nudną,
zamkniętą w sobie, nie mającą nic ciekawego do powiedzenia...
wciąż się porównuję z innymi ludźmi i wypadam w tych porównaniach źle, chcę
byc taka jak ci, którzy w jakis sposob mi imponuja, a jestem takim
szarakiem,że ręce opadają...
wyrzuciłam to z siebie, a teraz spróbuję zasnąc.
wyrzuciłam co nie zmienia faktu,że nadal jestem szarym czlowiekiem.
dobranoc.
    • blue_a trzymaj się 15.11.05, 23:52
      i dobrej nocy...

      nie porównuj się z nikim, bo to bez sensu...

      (u mnie zmęczenie, z którego nie wiem jak się otrząsnąć)

      dobranoc
      • raz.dwa_i_trzy Re: don't hate yourself 16.11.05, 00:21
        wiesz tak sobie mysle, ze takie myslenie to z braku uczucia badz z
        nieumiejetnosci jego okazywania - mysle o milosci do partnera, do rodzinki, do
        milej pani na przystanku i sasiadki (tak, tak - milosc do blizniego)...
        sama tez tak negatywnie mysle o sobie, ale wydaje mi sie, ze poki jeszcze
        zdarzaja sie te rzadkie chwile kiedy nastroj jest dobry to mozna z siebie cos
        pozytywnego wykrzesac. postaraj sie zrobic cos milego dla innych, a sama
        poczujesz sie jakos lepiej. zaangazuj sie w cos. ja np.chce pracowac jako
        wolontariusz, bo przeraza mnie mysl, ze jestem nikomu niepotrzebna. ale nie
        tylko o to chodzi. przykro mi sluchac jesli komus jest zle i jesli ja mam wplyw
        na to, ze u kogos na twarzy pojawi sie usmiech to bardzo chce ten usmiech
        wywolac.
        • rather.not.happy Re: don't hate yourself 16.11.05, 21:36
          raz.dwa_i_trzy napisała:

          > wiesz tak sobie mysle, ze takie myslenie to z braku uczucia badz z
          > nieumiejetnosci jego okazywania - mysle o milosci do partnera, do rodzinki,
          do
          > milej pani na przystanku i sasiadki (tak, tak - milosc do blizniego)...
          > sama tez tak negatywnie mysle o sobie, ale wydaje mi sie, ze poki jeszcze
          > zdarzaja sie te rzadkie chwile kiedy nastroj jest dobry to mozna z siebie cos
          > pozytywnego wykrzesac. postaraj sie zrobic cos milego dla innych, a sama
          > poczujesz sie jakos lepiej. zaangazuj sie w cos. ja np.chce pracowac jako
          > wolontariusz, bo przeraza mnie mysl, ze jestem nikomu niepotrzebna. ale nie
          > tylko o to chodzi. przykro mi sluchac jesli komus jest zle i jesli ja mam
          wplyw
          >
          > na to, ze u kogos na twarzy pojawi sie usmiech to bardzo chce ten usmiech
          > wywolac.

          dzięki. z tym brakiem uczucia do rodziny [ faceta nie mam ] to jest tak,ze
          oczywiscie jak kazdy kocham swoja rodzinę,chociaż tego im akurat nie mówię, bo
          to każdy wie. mi brakuje czegoś innego - akceptacji siebie, nie chcę się
          pogodzic z tym,że jestem taka a nie inna,a pewnych rzeczy nie jestem w stanie
          zmienic. porownuję się z innymi,bo widzę wokół tylu fajnie żyjących ludzi i
          denerwuje mnie to,że raczej nigdy taka nie będę. wiesz,że nie jestem ani
          ładna,ani mądra :(, jadę po sobie równo,ale dobija mnie ta moja przeciętnośc. i
          jeszcze dodaj do tego różne lęki, życie w totalnym stresie, mieszanka
          wybuchowa,która noszę w sobie :( raz mi jest wszystko jedno, innym razem nie
          mogę tego zniesc.
      • rather.not.happy Re: trzymaj się 16.11.05, 21:38
        dzięki.
        wiem,że to bez sensu,ale...
        i tak się porównuję.
        pozdrawiam.
    • mlasskacz Moje bogate doswiadczenie poucza mnie, że to są po 16.11.05, 09:13
      prostu błędne (nawykowe-a wiec nie tak łatwe do natychmiastowej zmiany) myśli. To nie jest jakas "prawda". Błędny nawyk, błędna reakcja.
Pełna wersja