Dodaj do ulubionych

mój życiowy problem

27.11.05, 00:35
Witam!
Nie wiem nawet czy dobrze trafiłam...
Mam 22 lata i z każdym dniem dochodzę do wniosku że nie mam po co żyć.
Wszyscy mi mówią że nie jestem brzydką kobietą, jestem kontaktowa, nawet
bardzo, mam wielu znajomych, podobno mam świetny charakter ludzie mi ufają...
ale... no właśnie... tu jest to ale... jestem bardzo bardzo bardzo gruba...
nie będę pisała ile mam nadwagi ale jest to o wiele za dużo...jest to mój tak
duży kompleks że doszło do tego że nienawidzę siebie... ani wizualnie ani
mentalnie... kiedyś wystarczały mi słowa otuchy bliskich, teraz jest to za
mało. Starałam i staram się odchudzić na wszystkie sposoby a waga nie chce
drgnąć. doszło do tego że potrafię spać 22 godziny na dobę... wogóle nie
wychodząc z łóżka...zaniedbałam rodzinę, znajomych, przyjaciół... Kompleks
pogłębia się z dnia na dzień... jak wspomniałam mam 22 lata i choć moi
znajomi to przede wszystkim mężczyźni to przez całe swoje życie nie miałam
chłopaka...
Poza tym jestem bardzo zdrową kobietą... robiłam wszystkie możliwe badania i
nic one nie wykazały, kożystałam z różnego rodzaju poradni... Centrum
żywienia i żywności itp. ale wszystko kończyło się fiaskiem... nie potrafię
zaakceptować sama siebie w żaden sposób, nie mogę znaleźdź cechy która by mi
się w sobie podobała... ja już po prostu nie mam siły...
Obserwuj wątek
    • blue_a daisy? 27.11.05, 01:39
      próbowałaś ćwiczyć? w wyniku ruchu zmienia się metabolizm, zaczniesz chudnąć
      joga jest dobra, nie forsuje

      i zostanie Ci wtedy świetne ciało z fantastyczną duszą :)
    • beno_2 Re: mój życiowy problem 27.11.05, 08:23
      daisy8 napisała:

      > Nie wiem nawet czy dobrze trafiłam...
      Trafiłaś, a to już jest dobrze. Są jeszcze tacy, co zawsze biją poza tarczę.
      > Mam 22 lata i z każdym dniem dochodzę do wniosku że nie mam po co żyć.
      > Wszyscy mi mówią że nie jestem brzydką kobietą, jestem kontaktowa, nawet
      > bardzo, mam wielu znajomych, podobno mam świetny charakter ludzie mi ufają...
      To jest Twoj proch strzelniczy. Dobierz teraz tarczę. Polecam metodę prób i
      błędów.
      > ale... no właśnie... tu jest to ale... jestem bardzo bardzo bardzo gruba...
      > nie będę pisała ile mam nadwagi ale jest to o wiele za dużo...jest to mój tak
      > duży kompleks że doszło do tego że nienawidzę siebie... ani wizualnie ani
      > mentalnie... kiedyś wystarczały mi słowa otuchy bliskich, teraz jest to za
      > mało. Starałam i staram się odchudzić na wszystkie sposoby a waga nie chce
      > drgnąć. doszło do tego że potrafię spać 22 godziny na dobę... wogóle nie
      > wychodząc z łóżka...zaniedbałam rodzinę, znajomych, przyjaciół... Kompleks
      > pogłębia się z dnia na dzień... jak wspomniałam mam 22 lata i choć moi
      > znajomi to przede wszystkim mężczyźni to przez całe swoje życie nie miałam
      > chłopaka...
      > Poza tym jestem bardzo zdrową kobietą... robiłam wszystkie możliwe badania i
      > nic one nie wykazały, kożystałam z różnego rodzaju poradni... Centrum
      > żywienia i żywności itp. ale wszystko kończyło się fiaskiem...
      Potrzebny Ci psycholog albo takie lustro, w którym kobiety pięknieją.
      > nie potrafię
      > zaakceptować sama siebie w żaden sposób, nie mogę znaleźdź cechy która by mi
      > się w sobie podobała...
      Znajdź w sobie iskrę Bożą, inaczej powołanie. Nadaj temu wyzwaniu rzeczywisty
      kształt, a nazwy wartościowych cech pojawią się same.
      > ja już po prostu nie mam siły...
      Masz, tylko o tym nie wiesz.
      Pozdrawiam
      Maria
    • keisha85 Re: mój życiowy problem 27.11.05, 19:07
      ja cie doskoanle rozumiem, ja mam 20 lat i tusza tez jest moim problemem.tzn ja
      mam nadwage jakies 6-7 kg ale dla mnie to straszne, bo przebywam w towarzystwie
      ludzi szczuplych( studiuje na sportowej uczelni)ja w ogole czuje sie tez
      brzydka,mam mase kolegow, znajomych, jestem towarzyska ale strasznie samotna no
      i w ogole mam objawy depresji.ciezko mi ci pomoc, ale pamietaj ze nie jestes
      jedyna cierpiaca, a zycie to zmaganie z dobrymi i zlymi doswiadczeniami a nie
      konkurs szczuplosci czy pieknosci.ja czasem probuje sie tak pocieszac.oczywiscie
      jest mi baaardzo ciezko, nielatwo byc nieatrakcyjna kobieta ale musimy byc
      silne!!!!!!
    • ilquad Tyle ciała do kochania... 27.11.05, 22:00
      Czyli charakter masz OK, skoro znajomych miewasz, nawet cię lubią i akceptują,
      tylko z atrakcyjnością seksualną to tak nijak? Ale wiesz, są makijaże, balejaże,
      odpowiednie ubrania, i tak dalej. Spróbuj przestać się na siebie gapić i oceniać
      i żyj.
    • another_story Re: mój życiowy problem 28.11.05, 00:01
      > Spróbuj przestać się na siebie gapić i oceniać
      > i żyj.

      Ta porada jest całkiem do rzeczy, ale zapewne niewykonalna...
    • daisy8 Re: mój życiowy problem 30.11.05, 23:20
      dziękuje Wam za ciepłe słowa i za dobre rady bo teraz są one mi naprawdę
      potrzebne...
      pozdrowienia D.
      • normaalka Re: mój życiowy problem 01.12.05, 10:50
        Depresso potrzebuja tego wszedzie i o kazdej chwili, czasem szczegolnie bardzo,
        ale to bardzo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka