Dodaj do ulubionych

samouczek depresanta

19.12.05, 00:34
czyli jak sobie pomóc, a przynajmniej przestać dokładać do pieca.
(kiedyś już to wkleiłam, ale może komuś się przyda
no i zamknę usta tym co uważają że tutaj tylko prochach się pisze)

-Staraj się zaniechać taktyki negatywnego oceniania siebie i sytuacji w jakiej się znalazłeś.
Zaprzestań obwiniania się o swój kryzys. Próbuj skupić się na konstruktywnym myśleniu i działaniu.
Samoobwinianie się jest gwałtem zadawanym sobie samemu. Pamiętaj, że ci co się obwiniają mają
zazwyczaj wygórowane mniemanie o sobie!

-Sam nadajesz sens i znaczenie swojego życia. Staraj się skupić, na ile to możliwe, na każdej,
najdrobniejszej nawet czynności, którą masz wykonać.

- Próbuj podzielić drogę do wydobycia się z kryzysu na mniejsze etapy i serię posunięć. Jest to
łatwiejsze niż porywać się na działanie totalne i jednorazowe.

- Możesz być pewien, że podobnie jak wszystkie osoby w kryzysie i depresji, nieprawidłowo i
pesymistycznie oceniasz sytuację. Aby się temu przeciwstawić musisz starać się zapanować nad
irracjonalnym pesymizmem i negatywnymi emocjami.

- Prawdopodobnie z powodu złego samopoczucia innym przypisujesz złe nastawienie do siebie
lub do twych spraw. Jest to prawdopodobnie projekcja twych myśli i przekonań. Staraj się od tego
wyzwolić.

- Staraj się aktywnie, w miarę swych możliwości przeciwstawiać trudnościom i stawiaj czoło
sytuacjom kryzysowym.

- Staraj się myśleć aktywnie o danym celu, który powinieneś osiągnąć aby uporać się z
kłopotami.

- Dbaj o swój stan zdrowia: odżywiaj się regularnie, staraj się spać wystarczającą ilość godzin,

- LECZ SIĘ.

- Staraj się przebywać wśród drzew, łąk, jezior i gór. Energia matki natury wzmacnia siły i ładuje
nasze bioakumulatory.

- Odkryj ciszę.
Obserwuj wątek
    • blue_a Re: samouczek depresanta 19.12.05, 00:39
      dzięki. przydatne. jeśli masz więcej, wklejaj.

      nie wysypiam się :/ standard ostatnio to trzecia :/
      • lucyna_n Re: samouczek depresanta 19.12.05, 00:41
        pamiętaj żeby się o to nie obwiniać:))
        • blue_a Re: samouczek depresanta 19.12.05, 00:44
          ok :))

          1. to już jakieś postępy - dwie godziny do przodu :))
          • solaris_1971 Re: samouczek depresanta 19.12.05, 02:38
            A dla mnie to wieczne samoobwinianie sie to jeden z glownych problemow. Nie
            moge z tego blednego kola wyjsc. Codziennie rozpamietuje przeszlosc, jestem
            wsciekla i placze, ze zle postapilam, podjelam glupie decyzje i zmarnowalam
            zycie.
            To co napisalas jest bardzo madre, tylko kompletnie nie potrafie zastosowac
            tego w praktyce.
            • jako_70856 Re: samouczek depresanta 19.12.05, 03:27
              solaris_1971 napisała:
              > To co napisalas jest bardzo madre, tylko kompletnie nie potrafie zastosowac
              > tego w praktyce.

              nie tylko jedna Ty Solaris_1971. Chyba większośc z forumowiczów ma z tym
              problem :(
              • k_aja Re: samouczek depresanta 19.12.05, 04:06
                Chyba wiekszosc z nas ma problemy ze stosowaniem tego w praktyce. Niestety.
                • bambomurzynzafryko Re: samouczek depresanta 19.12.05, 08:22
                  No k_aja! Piękna noc! Spalaś jak zabita!
                  No nic. Może przynajmniej teraz sobie smacznie śpisz. Ale jeśli nie - mój
                  Boże! - jeśli nie,to daj znać.
                  I wyprowadzaj psa!
            • bambomurzynzafryko Re: samouczek depresanta 19.12.05, 08:44
              solaris_1971 napisała:

              zmarnowalam
              > zycie.

              No już nie przesadzaj.Ile ty masz lat, Sol?
              S. Tarkowskiego to być może najpiękniejszy film jaki widzialem. Zwykle wszystko
              po mnie splywa,mam krokodylą skórę itd. A po Solarisie dwa tygodnie chodzilem
              jak zaczarowany.
              Ciekawa sprawa z pretensjami Lema do Tarkowskiego. Jak wiadomo, Lem to miernota
              przy Tarkowskim. I ta miernota zapragnęla wtloczyć Tarkowskiego w swoje ciasne
              wydumane schematy... Lecę robić kawę.
              Amarcord też niczego sobie. Ale kocham się raczej w Satyriconie
              • solaris_1971 Re: samouczek depresanta 20.12.05, 06:41
                Tak, zmarnowalam zycie. >Nie skonczylam studiow, nie mam pracy i nie jestem w
                stanie jej szukac, nie mam dzieci, mam 34 lata, wyszlam za maz za sku..ela ( o
                rodzinie sku..elarozpisywalam sie a duplikacie )i od 10 lat nie potrafie od
                niego odejsc, codziennie przez niego mysle o samobojstwie.

                No, samoobwiniam sie. A kto do cholery ponosi wine za ten stan rzeczy jak nie
                ja sama ?

                Z tego wszystkiego mozna zmienic tylko jedna rzecz : wyjsc ponownie za maz.
                Przed slubem, nie chwalac sie, mialam spore powodzenie u plci przeciwnej. Teraz
                sam moj wyglad odstraszy najbardziej zdesperowanych. <jestem tak zaniedbana, ze
                ostatnio siostra mi powiedziala, ze nikt nie chodzi tak ubrany jak ja, ze za
                niektore moje ciuchy po prostu wstyd.
            • illiterate Re: samouczek depresanta 19.12.05, 12:59
              solaris_1971 napisała:

              > To co napisalas jest bardzo madre, tylko kompletnie nie potrafie zastosowac
              > tego w praktyce.

              A tak, dlatego mnie takie madrosci irytuja jednak troche. Fajnie sobie na nie
              popatrzec, tylko czesto mozna sie poczuc od nich jeszcze bardziej beznadziejnie
              ("jezu, tyle rzeczy, ktorych nie umiem i nie wiem, jak umiec").

              Jesli przyszlosc przeraza, bo jest jedna wielka ziejaca czarna dziura, latwiej -
              mimo wszystko - zyc w przeszlosci. Czyli w nieskonczonosc rozpamietywac, co
              powiedzialam, co on mi odpowiedzial, albo ze sie spojrzeli, albo ze sie wtedy
              wlasnie nie spojrzeli, albo ze nie powinnam, ze lepiej byloby...

              Generalnie "zycie w przeszlosci" i "zycie w przyszlosci" powoduja stres. Nad
              jednym i drugim nie mamy zadnej wladzy, wiec albo wyrzucamy sobie, ze cos
              mozna bylo lepiej, albo umieramy ze strachu przed tym, co za winklem.

              Takie cos: sprobuj moze zaczac sie skupiac nad tym, co jest teraz.
              Kiedy obierasz kartofle, obieraj kartofle. Wielu ludzi podczas obierania
              kartofli jest w pracy i rozgrywa po raz kolejny batalie o, powiedzmy, podwyzke,
              ktora sie przegralo albo juz dawno te kartofle obralo, zjadlo i poszlo na
              poczte... i to wszystko podczas obierania kartofli. Mysli bardzo latwo prowadza
              do 'nie tu i nie teraz'. Zeby to powstrzymac staraj sie obserwowac sama siebie,
              lapac na zbaczaniu ze swietlanej sciezki. Jestes Ty, ostry nozyk, ziemniak
              prosto z lodowki, wiec zimny, lekki chrzęst obierania - zadnego "wczoraj mi
              swinia Jolka powiedziala, ze...". To odpedzamy glosnym "sio!", jestes tylko Ty,
              ziemniak, nozyk... Jasne jest jednak, ze niektorych gonitw mysli nie da sie
              zatrzymac bez farmaceutykow.

              Moze, zeby bylo latwiej, zacznij nie od obierania, ale od jedzenia.
              Birdwatching tez sie sprawdza np.




              • lucyna_n Re: samouczek depresanta 19.12.05, 13:08
                odpychanie negatywych myśli to w zasadzie tylko wkręcanie się w nerwice, to na dłuższą metę nic nie
                da, niestety. Zgadza się że czasem trzeba leki, to zreszta jest w punkcie "LECZ SIĘ" bo jestem jak
                najdalsz od odmawiania ludzi od antydepresantow czy innych leków jakie psychor uzna za stosowne.
                Też bym chciała nie musieć się wysilać i po prostu żyć jak inni, ale skoro nie umiem i pomimo pewnej
                ulgi jaką dają leki to życie jest nadal marne, to szukam wskazowek co robię nie tak, gdzie tkwi haczyk.
                Myślę że po tylu latach chorowania nabralam już jako takiej pokory żeby umieć przyjąć do wiadomości
                fakt że skoro moje sposoby nie dają oczekiwanego rezultatu to trzeba je zmienić bo są złe.

                • illiterate Re: samouczek depresanta 19.12.05, 13:28
                  Nienienie - nie chodzi o "odpychanie negatywnych mysli" - bo jak sie zamiecie
                  cos pod dywan, to i tak po jakims czasie samo wyjdzie albo da o sobie znac
                  koszmarnym smrodkiem. Zgoda - to bez sensu.

                  Chodzi mi o - tylko i az - bycie "tu i teraz", zycie w terazniejszosci.
                  Taka moja irytujaca propozycja. W ogole ja sie z Toba nie spieram, mam po
                  prostu inny kat widzenia (dawno juz zdrowa, z niewielka depresyjna czkawka)

                  • lucyna_n Re: samouczek depresanta 19.12.05, 14:00
                    "tu i teraz" jak najbardziej jest metodą sluszną, zwlaszcza w ostrych kryzysach, dopisuję do listy.
              • lucyna_n Re: samouczek depresanta 19.12.05, 13:12
                żeby było jasne
                ja tych mądrośći nie wymyśliłam
                to są zalecenia od psychii
    • mskaiq Re: samouczek depresanta 19.12.05, 12:17
      Dodam tylko jedno, nie mozna przestac wierzyc, chocby wydawalo sie nam ze
      gorzej byc juz nie moze. Ten depresyjny lub wynikajacy ze strachu dol nie trwa
      dlugo.
      Jesli stracisz wiare, poddasz sie wtedy sami poglebiamy ten dol, trzeba czekac
      aby to zle poszlo, ono odejdzie, bedzie znacznie slabsze kiedy nie wzmocnimy
      tego wlasnym strachem.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • illiterate Re: samouczek depresanta 19.12.05, 12:25
      Pieknie-ladnie, tyle ze taka ilosc zasad az sie prosi, zeby je lamac. A skoro
      uznalo sie je za sluszne i madre, i zlamalo to nie pozostaje nic innego, zeby
      wpasc w kolejny wir, co wciaga w dol ("nie zaniechalam taktyki negatywnego
      oceniania, olaboga!", "nie podzielilam drogi na etapy", "nie przebywam wsrod
      drzew, a jedyny kwiatek, ktory posiadalam zmarl z braku wody" - zgroza). To ja
      raczej wole "glaszcz siebie po glowie i sprawiaj, zeby inni Cie tez glaskali. I
      ich glaszcz". Generalnie chodzi mi o, zeby traktowac wszystko (incl. siebie) w
      sposob uwazny, przesycony miloscia i szacunkiem
      Ament.

      • lucyna_n Re: samouczek depresanta 19.12.05, 12:48
        interpretacje i przyjęcie tych zasad jako dobre lub odrzucenie to już samodzielna decyzja i osobista
        sprawa czytacza, i pozostawiam to forumowiczom do ich wlasnej oceny bez narzucania czegokolwiek.
        Jeżeli ktoś ma inne sposoby i dzialają, to jak najbardziej niech stosuje, ja nie znam skuteczniejszych.
        Wiem że latwo napisać, wykonać trudniej, ale przecież nie chodzi o to żeby się zgnębić ilością nakazow
        tylko uświadomić błedne taktyki przetrwania i zmienić coś tak aby bylo lżej.
        Zresztą jest tu slowo o zaniechaniu obwiniania się i porzuceniu nadmiernych oczekiwań w stosunku do
        siebie. Jednym słowem samobiczowanie to też punkt nad ktorym należy popracować. Nie można
        dopuścić do tego żeby każda rada wydala się nam nakazem, czymś co jeśli niespelnione wywołuje
        poczucie winy.
        To przecież tylko sugestie, nic więcej.
        może trudne do przeniesienia w życie, a może wcale nie aż tak
        • illiterate Re: samouczek depresanta 19.12.05, 13:25
          Tak tak. Zgadzam sie.
          Jednak bardziej konstruktywne/inspirujace bylyby propozycje czy zasady +
          sposoby ich zastosowania, mysle.
          • lucyna_n Re: samouczek depresanta 19.12.05, 13:58
            sposoby zastosowania trzeba wykombinować samemu, jak to mawia Aneta, Depresso da radę:)
            • lamazz Re: samouczek depresanta 19.12.05, 14:00
              11. i szukaj dobrego psychoterapeuty
              • lucyna_n Re: samouczek depresanta 19.12.05, 14:02

                Ze względu na trudności finansowe większości forumowiczow wykreślilam ten punkt jako nierealny.
                poza tym to jest samouczek, o psychoterapeutach bylo już milion wątkow,
                • bambomurzynzafryko lucyna, jestem zlyyy! 19.12.05, 14:31
                  taki casus.Mlody czlowiek wchodzi w związek malżeński,mimo przeszkód
                  itd.Wynajmuje ze swoją wybranką kawalerkę na Bródnie i postanawia zostać
                  tlumaczem. Dostaje powieść. Tlumaczy ją. A inny tlumacz, który dostaje tekst do
                  redakcji, mówi - do bani. Praca 2 miesięcy - do bani. Oni mają dlugi,a tu nie
                  będzie ani grosika. Bo serce drugiego tlumacza, czarne jego serce, stwardnialo
                  od nadmiaru efectinu. A święta idą...
                  Drugim tlumaczem, tlumaczem sku..synem, jestem ja. Tlumacza pierwszego
                  poznacie za moment. Siedząc na parapecie (k_aja, to nie miala być aluzja), z
                  laptopem na kolanach,będzie się udzielal na naszym forum.
                  Ach, życie nowelą jest i tyle

                  • lucyna_n Re: lucyna, jestem zlyyy! 19.12.05, 14:42
                    a ja jestem z calkiem innego działu i mam na pieńku z wszystkimi redaktorami i redaktorkami :))
                    a co do sytuacji, no cóż, samo życie...
                    może nie wchodź w personalne szczegoły bo to jest jednak tylko forum
                    • bambomurzynzafryko Re: lucyna, jestem zlyyy! 19.12.05, 14:45
                      lucyna_n napisała:

                      > a ja jestem z calkiem innego działu i mam na pieńku z wszystkimi redaktorami
                      i
                      > redaktorkami :))
                      >
                      Jedno drugiego nie wyklucza!
                  • lucyna_n Re: lucyna, jestem zlyyy! 19.12.05, 14:44
                    ps
                    ja na samobójcow mam alergię, nie nadaję się do ratowania, raczej budzi się we mnie instynkt coby dobić
                    żeby się nie męczył, tak więc w sprawie siedzenia na parapecie proszę nie liczyć na moje miękkie
                    serducho.
                    a tak wogole to co to wszystko ma do rzeczy?
                    • bambomurzynzafryko Re: lucyna, jestem zlyyy! 19.12.05, 14:47
                      lucyna_n napisała:

                      > ps
                      > ja na samobójcow mam alergię, nie nadaję się do ratowania, raczej budzi się
                      we
                      > mnie instynkt coby dobić
                      > żeby się nie męczył, tak więc w sprawie siedzenia na parapecie proszę nie

                      To na niezle forum trafilaś, idę odebrać dziecko z prze-prze
                      • lucyna_n Re: lucyna, jestem zlyyy! 19.12.05, 14:50
                        forum jak forum,

                        idz idz, dzieci to nasza przyszlość.
                        • bambomurzynzafryko Re: lucyna, jestem zlyyy! 19.12.05, 15:04
                          To winni sa Ci zawszeni czytelnicy! To oni nie chca czytać sknoconych
                          tlumaczeń! Czy jest tu na forum jakaś kanalia, co czyta książki?! No przyznać
                          się,mordercy!
                          (Nie idę po diecko,bo musze kawy,kawy...)
                          • bambomurzynzafryko Re: lucyna, jestem zlyyy! 19.12.05, 15:05
                            zawszeni bez kropek, hurrrrrrrrrraaaaaaaaa!
                            • lucyna_n Re: lucyna, jestem zlyyy! 19.12.05, 15:45
                              gorzej Ci?
                              • bambomurzynzafryko Re: lucyna, jestem zlyyy! 19.12.05, 17:55
                                lucyna_n napisała:

                                > gorzej Ci?

                                No mam wyrzuty sumienia, więc chyba gorzej, nie?
                    • solaris_1971 lucyna, dobij mnie ! 20.12.05, 06:29
                      Bede Ci wdzieczna , jak mnie dobijesz.
                      Moje zycie to jedno wielkie gowno, w ktorym tkwie od jakichs 12 lat nie
                      potrafie tego gownianego zycia zakonczyc, co jest glownym powodem mojego
                      wstretu i pogardy dla siebie.
                      • lucyna_n Re: lucyna, dobij mnie ! 20.12.05, 11:28
                        chyba nie zrozumiałaś mojego wpisu

                        nie znoszę wątkow samobójczych , to wszystko
    • jolanta73 Re: samouczek depresanta 19.12.05, 19:27
      WItam Was wszystkich.Mam syna, który się leczy i tak jak Wy ma
      problemy.Chciałam Wam powiedzieć to co jemu. Wszyscy mozecie być z siebie
      bardzo dumni. Zobaczcie ile pracy i wysiłku wkładoacie chocby napisanie kilku
      słów na tym forum, raz jesteście zadowoleni a raz źli , ale i tak Wszycy
      jesteście cudowni, bo pomimo,że macie "doła" to jednak tu jesteście. I to są
      Wasze emocje.Nie umiem przelać swoich myśli na maila, ale naprawdę dobrze , że
      jesteście.Zyczę Wam aby zawsze się chciało tak bardzo jak się niechce, a
      wszystko będzie OK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      JOlanta
      • lucyna_n Re: samouczek depresanta 19.12.05, 21:11
        Dziękuję za miłe słowa,
        nawet nie wiesz jak potrzebne są takie słowa z ust osoby zdrowej.
        syn ma szczęście że ma taką matkę.
        • mskaiq Re: samouczek depresanta 20.12.05, 13:25
          Dobre slowa zawsze przynosza radosc. Jestes o krok od pokonania nerwicy i
          pozbycia sie depresji.
          Ludzie ktorzy maja depresje, nie sa chorzy, depresja to cos co moze przyjsc do
          kazdego i czego mozna sie pozbyc. To sprawa naszych mysli, strachu, braku
          wybaczenia sobie, zalu itp.
          Napisalas samouczek depresanta, to Twoja droga, znam ja bo szedlem podobna i
          wiem ze wygrasz Lucynko.
          Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka