graza4
29.10.02, 22:39
a przynajmniej tak mi sie wydaje. Mozliwe, ze sama do tego doprowadzilam.
Zawsze mialam problemy z nawiazywaniem kontaktu, bylam niesmiala, ale od
jakis 3 lat krag ludzi wokol mnie maleje, i juz wlasciwie prawie nie mam do
kogo zadzwonic. Starzy znajomi powyjezdzali, a nowych nie mam. Wydaje mi sie,
ze zawsze na wstepie mysle sobie, ze ten ktos na pewno mnie nie polubi i "na
wszelki wypadek" sama sobie obrzydzam ta osobe, lub po prostu odpycham,
zbywam polslowkami, wyniosloscia. Oczywiscie nie mysle tak o tym, kiedy to
sie dzieje, ale tak chyba jest. To jest okropne, ale chyba jest to rezultat
czegos co jest glebiej, tzn. niskiej (bardzo) samooceny. Zauwazylam u siebie
tez mnostwo zlych uczuc wobec innych osob (na szczescie nie wszystkich),
zawisci, nielubienia.
Po za tym coraz czesciej mam mysli samobojcze. Widze, ze moje zycie robi sie
coraz bardziej puste, nie mam na nie zadnego pomyslu, a nawet jak cos mi
zaswita, to nie mam energii i wiary aby probowac to zrealizowac. Czuje jak
zycie, swiat przeplywa obok mnie, a ja jestem jakby otoczona kostka lodu.