Dodaj do ulubionych

depresja a rozstanie

10.01.06, 15:19
witam. wlasnie rozstalam sie z facetem. wiem, ze to normalne i bynajmniej nie
powod do depresji.tylko, ze ow facet byl moim jedynym lekiem na depresje,
substytutem seroxatu. bylismy razem kilka lat i dzieki temu jakos sie
trzymalam. teraz juz nie mam sily. cierpie na fobie spoleczna i szanse na to,
ze jeszcze kogos sobie znajde sa nikle. na wizyte u psychologa nie stac mnie.
tzn stac ale za pol roku, jesli nfz bedzie na tyle laskaw. sesja za pasem a
wszystko wymyka mi sie spod kontroli. nie mam juz nawet sily sie ciac - to
byla zawsze moja odpowiedz na niedostosowanie. melatonina nie dziala. nie
spie od czwartku, o ile pamietam. tzn spie jakies 1-2 godz nad ranem.co
robic? zaznaczam, ze rady w stylu "to swinia i bedzie ci lepiej bez niego"
nie pomoga. dziekuje.
Obserwuj wątek
    • wichrowe_wzgorza Re: depresja a rozstanie 10.01.06, 15:56
      the_fragile napisała:

      > witam. wlasnie rozstalam sie z facetem. wiem, ze to normalne i bynajmniej nie
      > powod do depresji.tylko, ze ow facet byl moim jedynym lekiem na depresje,
      > substytutem seroxatu.


      To mozna tak uprzedmiotowic człowieka? Jako substytut serotaxu?
      Sorki, ale nie mogłam powstrzymać się przed zadaniem tego pytania.
    • mirabelka00 Re: depresja a rozstanie 10.01.06, 17:49
      Ja też cierpię na fobie społeczną,ale na powodzenie u facetów nie narzekam-za
      to mam ogromne leki przed pojsciem do pracy, czy jak byłam młodsza,chodzeniem
      do szkoły. Więc o to,że nikogo już nie znajdziesz nie martwiłabym
      się.Niektórych facetów intrygują własnie takie niszczesne kobiety w depresji,
      mogą im wtedy słuzyc silnym ramieniem i czuć się bardziej męscy;)
      W psychoterapię naprawdę warto zainwestować,bo to w przyszłosci zaprocentuje i
      się zwróciz naddatkiem (wiem to na swoim przykładzie)może masz szanse pożyczyć
      od kogoś pieniądze, wygrzebać zaskórniaki itd. Jeśli nie teraz to kiedyś w
      bliskiej przyszłosci.
      Zawsze po rozstaniu ma się takie samopoczucie,ja tez myślałam,ze bez niego
      umrę ,nie dam sobie rady itd. Ale po pewnym czasie to mija,na starą miłosc
      najlepszy jest nowy związek, klin -klinem. Ważne żebyś nie idealizowała tej
      osoby we wspomnieniach,nie przypominała sobie miłych wspolnie spędzonych chwil
      itd. Za jakiś czas spojrzysz na to z dystansem i może nawet stwierdzisz,ze
      dobrze się stało,ze się rozpadło. Pozdrawiam i zyczę lepszego samopoczucia.
      • mirabelka00 a na sen... 10.01.06, 17:55
        Na bezsenność najlepszy jest kot. Jak moja kicia siedzi mi przytulona na
        kolanach i mruczy,to po chwili oczy same się kleją,choć nie mialam snu w
        planie. Może adoptuj ze schroniska jakiegoś biednego zwierzaka, kontakt ze
        zwierzeciem też potrafi poprawić samopoczucie.
        • kontika82 Re: a na sen... 10.01.06, 22:15
          mirabelka, bardzo podoba mi sie Twoje podejscie:) mysle, ze wlasnie tak jest.
          Do autorki - wiem cos o tym, jak milosc moze przynosic wiare..ale nawet jak
          bedziesz teraz przez chwile sama, to przezyjesz.grunt to przetrwaj te
          dni.bedzie lepiej
      • the_fragile dziekuje 10.01.06, 23:27
        dziekuje wszystkim za odpowiedzi. nie wiem czy przetrwam ale w sumie nie mam
        wyjscia. a co do tego subsytutu serxatu- moze zle sie wyrazilam. on byl czyms
        wiecej. czyms, dzieku czemu seroxat nie byl mi potrzebny.
    • mskaiq Re: depresja a rozstanie 11.01.06, 08:02
      Kiedy kochasz nie potrzebny jest lek na depresje, wtedy nie ma depresji. Zwykle
      kiedy konczy sie zwiazek staramy sie uciekac od milosci, pozbyc sie jej bo
      uwazamy ze to ona nas rani.
      To nie ona, to proba pozbycia sie milosci rani. Milosc jest czescia nas,
      probujac sie jej pozbyc powodujemy ze znika radosc i sens. Kolory zycia staja
      sie czarne, niemozliwe do akceptacji.
      Zostan z ta miloscia, nie obrzydzaj jej Sobie, mysl o niej pieknie, bardzo Ci
      to pomoze, Twoje cierpienie bedzie o wiele latwiejsze do zniesienia.
      Sprobuj rowniez isc na dlugi spacer, pomoze Ci pozbyc sie stresu. Po dlugim
      spacerze bedziesz mogla zasnac.
      Rowniez zacznij jesc bo zwykle kiedy nastepuje zerwanie przestajemy jesc,
      przestajemy kompletnioe dbac o Siebie.
      Piszesz, ze nie znajdziesz nikogo w Swoim zyciu, tak nie jest, Twoja fobia
      spoleczna nie stoi na przeszkodzie. Mialas fobie spoleczna i znalazlas kogos.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • the_fragile Re: depresja a rozstanie 11.01.06, 12:09
        dziekuję, bardzo ładnie i mądrze to powiedziałaś. jeść niestety nie mogę, ale
        przynajmniej staram się dużo pić. co do tego, że kogoś sobie znajdę, to mam
        spore wątpliwości. nie twierdzę, że faceci się mną zupełnie nie interesują ale
        to nigdy nie jest w moim przypadku odwzajemnione. jak tylko ktoś chce być kimś
        więcej niż tylko przyjacielem - ja się zamykam, zaczynam go unikać a zawet
        nienawidzieć. um. z moim facetem było inaczej. ale chyba głównie dlatego, że on
        bardzo nad tym pracował, był przy mnie. był dla mnie. byliśmy najlepszymi
        przyjaciólmi a teraz on nie chce nawet odebrać telefonu, kiedy dzwonię. to mnie
        zabija.
        • mskaiq Re: depresja a rozstanie 11.01.06, 12:56
          Nie znam Twojej sprawy, ale z tego co piszesz to Twoj chlopak bardzo Ciebie
          kochal, moze nie wszystko stracone, moze warto poczekac.
          Jesli chodzi o innych facetow to Twoje zamykanie sie wynika z tego ze sie boisz
          byc zraniona przez druga osobe. Twoj Chlopak potrafil pokonac ten strach u
          Ciebie, i dlatego nie balas sie Go kochac.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • the_fragile Re: depresja a rozstanie 07.02.06, 17:11
            Nie byo warto. Ta milosc istniala tylko w mojej wyobrazni. Szkoda tylko, ze
            przekonuje sie o tym w ten sposob. Dziekuje za wszystkie rady. Pytanie 'jak to
            przezyc?' niestety pozostaje akualne.
            • czteryzeiro Re: depresja a rozstanie 07.02.06, 18:40
              jestem w podobnej sytuacji,jednostronna miłość,to boli i nie ma lekarstwa

    • ruth_71 Re: depresja a rozstanie 07.02.06, 21:03
      Bardzo serdecznie i ciepło Cię witam the_fragile. Doskonale wiem co czujesz. 2 dni temu odszedł ode mnie Mąż, po 3 tygodniach miotania się od podjęcia decyzji. Nadal nie mogę w to uwierzyć. Był dla mnie wszystkim, moim powietrzem, odwagą, miłością... Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Byłam Nas pewna i naszej miłości, byłam taka dumna z Naszego związku, z jego wyjątkowości, stałości, ech długo by pisać... Nigdy się tego nie spodziewałam, nic tego nie zapowiadało...
      Niestety tak jak Ty przekonałam się, że ta miłość istniała tylko w mojej wyobraźni... Niestety nie powiem Ci jak masz teraz żyć, bo ja sama tego nie wiem, ale spróbuj poszukać jednak pomocy psychologicznej. Nie wiem z jakiego miasta jesteś, ale na pewno istnieje tam jakaś instytucja. Ja zgłosiłam się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej i dostałam od nich namiar na bezpłatną terapię. Niestety na razie nie ma miejsc... W ostateczności zadzwoń do tzw telefonu zaufania, oni powinni mieć adresy takich instytucji. Byłam też u lekarza pierwszego kontaktu i dostałam lek, który ładnie wygłuszył moje lęki i napady paniki. Niestety nic mądrego nie mogę Ci poradzić, ale jestem z Tobą i ściskam mocno.
      • the_fragile Re: depresja a rozstanie 08.02.06, 13:58
        Dziekuje Ci za slowa otuchy i wsparcie. Mam nadzieje, ze obie jakos sobie
        poradzimy i uda nam sie jeszcze znalezc prawdziwe szczescie. Moj problem polega
        niestety na tym, ze ja ciagle sie oszukuje, ciagle nie dociera do mnie to, co
        sie stalo. Zyje przeszloscia i boje sie, ze juz tak mi zostanie. Ciagle tez mi
        go brakuje, ciagle go kocham, chociaz wiem, ze nasz zwiazek to bylo jedno
        wielkie klamstwo a ktos, komu wierzylam bardziej niz sobie zranil mnie i
        wykorzystal.
        Wierze, ze Ci sie uda ruth_71. Dzialanie jest wrogiem myslenia.Pozdrawiam.
        • ruth_71 Re: depresja a rozstanie 08.02.06, 18:32
          Ja niestety też się oszukuję... Wyobrażam sobie, że jak minie trochę czasu to On za mną zatęskni, zrozumie, że mnie kocha i jak bardzo się pomylił... Tylko ja już nie mam nawet wspomnień, bo kiedy przywołuję jakąś chwilę, od razu pojawia się wątpliwość: a czy wtedy jeszcze Cię kochał? po czym to poznać, kiedy nawet przed odejściem, gdy wszystko było jasne, był dla mnie dobry, dbający, też rozpaczał jak ja... ja też ciągle nie wierzę... ale jestem coraz bardziej zła na Niego, choć nie chcę pielęgnować tej złości. Na razie funkcjonuję jak automat, ale nie wiem co będzie dalej...
          Twój pierwszy post pochodził z 10.01, widzieliście się od tamtej pory?
          • the_fragile Re: depresja a rozstanie 08.02.06, 23:40
            tak, widzielismy sie ostatnio. ja gotowa poswiecic wszystko, by sprobowac
            jeszcze raz i zeby tym razem nam sie udalo. tyle, ze wszystko bylo/jest nie
            tak. czulam to. i wtedy on powiedzial mi, ze spal z kims innym i chociaz nic to
            dla niego nie znaczylo, to jednak to zrobil. naiwana ja, mimo bolu, tak bardzo
            chcialam uslyszec cos, co by znaczylo, ze mimo wszystko mnie kocha.
            i...uslyszalam to, tyle, ze oprocz tego powiedzial tez, ze nie zamierza
            przestac sie z nia widywac bo ona jest jego przyjacielem i potrzebuje go.
            ciagle tak bardzo go kocham, ze w zasadzie nic do mnie nie dociera. wiem, ze
            musze zyc dalej bez niego i to mnie przeraza. mowia, ze nadzieja umiera
            ostatnia. niestety ostatnia umiera milosc. powodzenia ruth.
            • ruth_71 Re: depresja a rozstanie 09.02.06, 17:30
              Tak mi przykro the_fragile. A z Tobą też chce się widywać? Może widząc jak bardzo Tobie zależy nie poczuł straty, może ciągle ma poczucie, że wszystko zależy od niego i to on ma kontrolę, kiedy tylko zechce, bo np. zatęski będzie mógł wrócić...Może nie poczuł się zagrożony... Chociaż, jeśli znalazł sobie inną, to nie wygląda to dobrze... Szkoda, że nie jesteś z okolic Łodzi, mogłybyśmy wspólnie powylewać łzy ;-). Ściskam Cię mocno.
              • the_fragile Re: depresja a rozstanie 10.02.06, 13:56
                jeszcze raz dziekuje za wyrazy sympatii ruth_71. niestety jestem z wawy ale
                dziekuje za propozycje, przydaloby mi sie porozmawiac z kims, kto rozumie jak
                ciezko jest zapomniec. co do mojej sytuacji, mysle ze masz racje. ale to takze
                moja wina. ja go tak bardzo kocham, nawet po tym wszystkim i on doskonale o tym
                wie. mysle tez, ze czuje sie troche winny, ze mnie skrzywdzil i chcialby mi to
                jakos wynagrodzic, tyle ze nie jest gotowy zapomniec o niej. w dodatku jego
                przyjaciele, ktorych spotkalam raz przez 5 minut, z jakichs wzgledow strasznie
                mnie nienawidza. a on nie moze bez nich zyc. a mnie to tak bardzo boli.
                chcialabymm, zebysmy mogli znowu byc przyjaciolmi. tyle, ze wiem doskonale, ze
                to niemozliwe, bo tak naprawde on nigdy nie traktowal mnie jak przyjaciela. ja
                tylko chcialam tak myslec. trzymaj sie cieplo i jeszcze raz wielkie dzieki za
                danie mi mozliwosci wyplakania sie wirtualnie.
      • miriam11 Re: depresja a rozstanie 08.02.06, 18:59
        Ruth, jakbym czytała o sobie! W sierpniu cudowny wspólny urlop, a we wrześniu
        trach i po wszyskim. Dokładnie jak piszesz- nagle i bez zapowiedzi... a też
        byliśmy cudownymi przyjaciółmi i też taka byłam pewna tej miłości. Marna to
        pociecha, ale dobrze wiedzieć, że to co wtedy czułam było absolutnie normalne i
        ludzkie. Wiele miesięcy chodziłam jak błędna i pytałam wszystkich dookoła :no
        jak to, przecież on mnie kochał? Jak małe dziecko usiłujące zrozumieć świat,
        który się zawalił.
        Minęło 2,5 roku. Nie miotam się już. Nie wiem, czy jeszcze sobie życie ułożę,
        czasem wierzę że tak a czasem już nie. Ale jestem już spokojna i wyciszona. Ty
        też się wyciszysz, bardzo Ci tego życzę. Uściski - Miriam
        • ruth_71 Re: depresja a rozstanie 08.02.06, 19:38
          Dziękuję miriam11. Co jest z nami (nimi) nie tak? Dlaczego gdy ich miłość gaśnie, my tego nie zauważamy? Przecież nie przestaje się kochać z dnia na dzień! Dlaczego nic nie mówią, pozwalają nam cieszyć się wyimaginowaną miłością? Dlaczego nie walczą? Ja nic nie rozumiem... Kiedy przeczytałam, że minęło już 2,5 roku to tak zabolało. Bo ja ciągle chcę wierzyć w szczęśliwe zakończenie, ale dlaczego akurat mnie to miałoby spotkać, skoro historie takie podobne. Czy Ty już zrozumiałaś co się stało, czy On Ci to kiedyś wyjaśnił?
          • miriam11 Re: depresja a rozstanie 08.02.06, 20:19
            Ruth, niepotrzebnie napisalam o tym 2,5 roku. Bo to u mnie tak bylo, ale nie
            znaczy, ze Ty tez tyle czasu bedziesz cierpiec. Mam wielka nadzieje, ze
            pozbierasz sie znacznie szybciej.
            Ja przestalam starac sie zrozumiec dlaczego, bo wiem ze nikt nigdy mi na to nie
            odpowie i moge najwyzej zwariowac. Dzien, w ktorym przestalam probowac dojsc do
            tej odpowiedzi byl poczatkiem mojego dojscia do rownowagi. On mi nigdy nic nie
            wyjasnil, nawet nie probowal, a pytany ciagle zmienial zeznania. Mysle, ze nie
            umial powiedziec rzeczy najprostszej, ze przestal mnie kochac. Tak wiec takze
            tym rozmowom dalam spokoj. Teraz nie mamy zadnego kontaktu. Czasem to troche
            boli, bo chcialabym wiedziec, co u niego, ale moze to i lepiej.
            Pytasz, czemu nie walcza... nie wiem. Czasem mam wrazenie, ze mezczyzni sa
            niesamowicie wygodni, ze latwiej odejsc niz walczyc. Ale moze sie myle. Nie
            roztrzasaj tego, bo i tak nie znajdziesz dobrej odpowiedzi.
            Zycze Ci bardzo, abys pozbierala sie szybciej niz ja.
            • miriam11 Re: depresja a rozstanie PS 08.02.06, 20:20
              Ruth, czy cyferki w Twoim nicku to Twoj rok urodzenia? Jesli tak, to jestesmy w
              tym samym wieku :-) Zycie zaczyna sie dopieropo 35-tce, podobno :-)))))
              • ruth_71 Re: depresja a rozstanie PS 08.02.06, 20:46
                Dzięki za wszystko, wiem, że nie powinnam zadręczać się pytaniami, ale ja jestem dopiero na początku tej drogi, pewnie kiedyś dojrzeję by nie pytać, by przyjąć... by myśleć o przyszłości bez Niego... na razie to wszystko to abstrakcja, jakiś koszmarny żart...

                Tak, to moja data urodzenia rówieśniczko, ale zanim się pozbieram, będę już zgrzybiałą staruszką i swego szczęścia będę szukać w Klubie Seniora...
                • miriam11 Re: depresja a rozstanie PS 08.02.06, 20:52
                  ruth_71 napisała:

                  > Tak, to moja data urodzenia rówieśniczko, ale zanim się pozbieram, będę już zgr
                  > zybiałą staruszką i swego szczęścia będę szukać w Klubie Seniora...

                  To się tam pewnie spotkamy :-)))
                  Wiem, początek jest okropny, bo te myśli i pytania są silniejsze. Ale naprawdę
                  czas leczy rany, to nie banał, tylko wielka prawda życiowa. Chociaż kiedyś
                  myślałam, że będzie boleć już zawsze. Ja sobie poradziłam, poradzisz sobie i Ty.
                  Na pewno.
                  • ruth_71 Re: depresja a rozstanie PS 08.02.06, 21:25
                    Raz jeszcze dzięki, tak dobrze jest mieć świadomość, że ktoś wie o czym piszę, co czuję i jeszcze ma cierpliwość czytać i pocieszać. Tym bardziej, że tak zamknęłam się w moim małżeństwie, że nikt inny nie był mi potrzebny. I tak przyjaźnie się pokończyły, znajomości nie pielęgnowane - rozluźniły i chyba jestem sama... mam tylko rodzinę, ale to inna bajka. Pracy też nie mam... A co mam? 35 lat i muszę zaczynać wszystko od nowa...
                    Dobra, dość tego użalania na dziś, chyba wyczerpałam limit. Pozdrawiam
                    • miriam11 Re: depresja a rozstanie PS 09.02.06, 07:53
                      Ruth, nie wszystko stracone z tymi znajomosciami. Prosze Cie - chocbys miala
                      wrazenie, ze przenosisz tone wegla - wez za sluchawke i zadzwon do jednej-dwoch
                      osob. Spotkaj sie, chocbys nie wiem jak chciala zamknac sie w domu i plakac.
                      Powolutku, powolutku wyjdziesz w gorke.
                      • ruth_71 Re: depresja a rozstanie PS 09.02.06, 17:32
                        Tylko wiesz, zwykła rozmowa o głupotach strasznie mnie męczy, jestem teraz monotematyczna, poza tym nie znajduję osoby, z którą chciałabym się spotkać. Najchętniej poznałabym nowych ludzi, a to nie jest takie proste...
                        • miriam11 Re: depresja a rozstanie PS 09.02.06, 17:48
                          ruth_71 napisała:

                          > Tylko wiesz, zwykła rozmowa o głupotach strasznie mnie męczy, jestem teraz mono
                          > tematyczna, poza tym nie znajduję osoby, z którą chciałabym się spotkać. Najchę
                          > tniej poznałabym nowych ludzi, a to nie jest takie proste...
                          Wiem że jesteś monotematyczna bo ja też byłam. Na szczęście byli ludzie, którzy
                          tego cierpliwie słuchali, choć może czasem mieli dość. Na pewno nie masz nikogo
                          takiego? A poznawanie nowych ludzi no tak, tu może być kłopot. Ale zobacz,
                          jesteś tu z nami i nas poznałaś :-) To już coś. Ja tu poznałam bardzo
                          sympatycznego człowieka, z którym się zaprzyjaźniłam i nawet spotkałam w realu,
                          mimo że w innych miastach mieszkamy. Widzisz?
                          • ruth_71 Re: depresja a rozstanie PS 09.02.06, 18:03
                            I bardzo się cieszę, że Was poznałam, bo to ogromna podpora dla mnie, szkoda tylko, że nie można na piwo wyjść z Wami...
                            • miriam11 Re: depresja a rozstanie PS 09.02.06, 18:07
                              ruth_71 napisała:

                              > I bardzo się cieszę, że Was poznałam, bo to ogromna podpora dla mnie, szkoda ty
                              > lko, że nie można na piwo wyjść z Wami...
                              A gdzie mieszkasz?
                              • ruth_71 Re: depresja a rozstanie PS 09.02.06, 18:10
                                okolice Łodzi
                                • miriam11 Re: depresja a rozstanie PS 09.02.06, 18:22
                                  No to kicha, ja z Wrocławia. A jak bywam w Łodzi to mnie rodzina rozchwytuje i
                                  nie mam czasu butów sobie zawiązać :-(
                                  • ruth_71 Re: depresja a rozstanie PS 09.02.06, 19:03
                                    szkoda
                                    • miriam11 Re: depresja a rozstanie PS 09.02.06, 19:36
                                      Ale jakbyś była we Wrocławiu to uprzedź, pójdziemy na piwo :-)
                                      • ruth_71 Re: depresja a rozstanie PS 09.02.06, 19:40
                                        Dzięki ;-), nie pamiętam czy kiedykolwiek byłam we Wrocławiu.
                                        • miriam11 Re: depresja a rozstanie PS 09.02.06, 19:50
                                          ruth_71 napisała:

                                          > Dzięki ;-), nie pamiętam czy kiedykolwiek byłam we Wrocławiu.

                                          A warto, bo śliczne miasto. To co - jakbyś się wybierała, to uprzedzisz?
                                          Trzymaj się cieplutko. Ja zmykam z sieci. Pa!
                                          • ruth_71 Re: depresja a rozstanie PS 09.02.06, 19:56
                                            Jasne!
                                            Dobrej nocy.
                          • dance_macabre Re: depresja a rozstanie PS 09.02.06, 23:50
                            pozdrowienia od sympatycznego człowieka:)
                            Sorki Miriam, że się wcinam, ale chciałem przebuszować po forum i Cię znaleźć :)
                            • miriam11 Re: depresja a rozstanie PS 10.02.06, 08:16
                              dance_macabre napisał:

                              > pozdrowienia od sympatycznego człowieka:)
                              > Sorki Miriam, że się wcinam, ale chciałem przebuszować po forum i Cię znaleźć :
                              > )
                              Cześć sympatyczny :-), widzę że mnie w wątku o citalu zdradzasz ;-) Na maile nie
                              odpisujesz, buuu no nic już dla Ciebie nie znaczę ;-)))))))
                              • dance_macabre Re: depresja a rozstanie PS 10.02.06, 11:29
                                No co Ty!
                                Przecież wiesz, że jesteś moją the one and only;-))))
                                • miriam11 Re: depresja a rozstanie PS 10.02.06, 13:37
                                  Dansiku, takie wyznania publicznie??? Mmmmmm. A wyślesz mi walentynkę? Jako
                                  "tajemniczy nieznajomy", oczywiście!
    • kuba_halford Jak nie ta/ten to inna/inny co sie martwisz :) 10.02.06, 22:45
      naprawde masz tylko siebie i martw sie tylko o siebie, powiedza ci ze jestes
      wszystkim i kochaja ale jak bedziesz tego potrzebowac to ich nie bedzie. Wymaga
      cwiczen w zyciu ale mozna sie nauczyc (przy odpowiednim przebiegu niestety)
      hehe czego i Tobie zycze :). Jak nie ten to inny olej dziewczyno :). Dbaj o
      siebie i nie przejmuj sie pie..mi bo masz tylko siebie, bedzie Ci zle o
      mozemy porozmawiac zawsze a zyie jest tylko jedno.
      Trzymaj sie :).
    • metodzik Re: depresja a rozstanie 19.02.06, 20:00
      Wlasnie depresja niszczy moj zwiazek,co mam zrobic??
      • sneeper Re: depresja a rozstanie 09.04.06, 15:10
        kuba ty brzydalu ,widziałem cie w wesołym miasteczku na rollercoasterze,
        jak mogłeś wychylac się z krzesełka i rzucic lodem w jakaś babcię, fe !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka