zaankaa
08.02.06, 09:52
Zaplątałam się. Od poł roku mieszkam z chłopakiem, i calkowicie sie ukrywam
ze swoją chorobą (depresja + bulimia), biorę leki (bioxetin), 2 x w tygodniu
chodze na terapię (poprostu udaje, ze bylam pochodzic po sklepach albo u
rodzicow, albo zostałam dluzej w pracy). I on o tym wszystkim nic nie wie. W
poprzednim związku mój chłopak o wszystkim wiedział, i miałam przeczucie, że
bardzo mnie to osłabiało, byłam tą chorą, tą z problemami.
Psychiatra mówi, zeby nie mowic. Psycholog, ze mam prawo miec swoje życie i
nie musze chłopaka we wszystko wtajemniczac a jednoczesnie, że ukrywanie się
świadczy o tym jaki mam stosunek do siebie i terapii.
Nie wiem. Boję sie ze zostane odrzucona, a jednoczesnie uwazam, ze powinnam
byc wobec niego uczciwa, ze powinien o mnie wiedziec tak wazna rzcz. Tyle ze
czy w ogole chodzi tu o uczciwosc? Chyba o taka, zeby go ostrzec przed soba -
facet chce sie odswiadczyc.
Nie wiem. Może demonizuje problem. Takie pomieszanie między tym jak sprawe
widzę rozumem, a jak emocjami.