alcea_rose
22.02.06, 22:40
Witam wszystkich serdecznie:)Kilka lat temu zdiagnozowano u mnie fobię społeczną i nerwicę lękowo-depresyjną.Obecnie praktycznie nie mam objawów,które paraliżowałyby mnie i utrudniały mi życie.Ale mój największy problem polega na tym,że nie potrafię byc w grupie.W kontaktach indywidualnych nie mam większych trudnosci ale jakakolwiek aktywnosc w wiekszej zbiorowosci ludzkiej jest niemożliwa.Nie muszę chyba mówic,że w zwiazku z tym cieżko jest mi znaleźć znajomych,przyjaciół.Wydaje mi sie,że ludzie których spotykam na swojej drodze mają już grono znajomych i nie potrzebuja mojej osoby do szczęścia...Czy pogodzić się,ze moje życie zawsze bedzie takie ubogie towarzysko?Mam chłopaka który jest dla mnie największa ostoją ale czasem po prostu brakuje mi znajomych z którymi mogłabym wyskoczyc do kina,na spacer.Czy macie podobne przeżyciai jak sobie radzicie?Godzicie się z samotnościa spowodowaną zahamowaniami czy walczycie?
Jestem z Warszawy,jeśli ktos ma ochote pogadać piszcie na maila:)