22.02.06, 22:40
Witam wszystkich serdecznie:)Kilka lat temu zdiagnozowano u mnie fobię społeczną i nerwicę lękowo-depresyjną.Obecnie praktycznie nie mam objawów,które paraliżowałyby mnie i utrudniały mi życie.Ale mój największy problem polega na tym,że nie potrafię byc w grupie.W kontaktach indywidualnych nie mam większych trudnosci ale jakakolwiek aktywnosc w wiekszej zbiorowosci ludzkiej jest niemożliwa.Nie muszę chyba mówic,że w zwiazku z tym cieżko jest mi znaleźć znajomych,przyjaciół.Wydaje mi sie,że ludzie których spotykam na swojej drodze mają już grono znajomych i nie potrzebuja mojej osoby do szczęścia...Czy pogodzić się,ze moje życie zawsze bedzie takie ubogie towarzysko?Mam chłopaka który jest dla mnie największa ostoją ale czasem po prostu brakuje mi znajomych z którymi mogłabym wyskoczyc do kina,na spacer.Czy macie podobne przeżyciai jak sobie radzicie?Godzicie się z samotnościa spowodowaną zahamowaniami czy walczycie?
Jestem z Warszawy,jeśli ktos ma ochote pogadać piszcie na maila:)
Obserwuj wątek
    • ry-bka Re: Witam:) 22.02.06, 23:02
      Witaj w przytulisku!

      Ja próbuję walczyć resztkami sił. Zdałam sobie sprawę, że może być gorzej, że to
      jeszcze nie dno. Znajomych do których moge pójść, czy z nimi wyjść, to na trzech
      palcach ręki mogę policzyć :)
      A i tak coraz częściej mam 100 tys powodów żeby sie od wizyt wymigać. Do siebie
      nikogo nie zapraszam - niby dlatego, że moje wynajmowane lokum jest beznadziejne.
      NIe radze sobie z tym wszystkim.
      MAm iśc jutro na pierwszą lekcję angielskiego - jestem przerażona. Boję się, że
      wykonam stary numer z zaspaniem. Na wszelki wypadek naopowiadałam komu sie dało,
      że idę - może to mnie jakoś zmobolizuje.
      • pokii Re: Witam:) 22.02.06, 23:52
        > MAm iśc jutro na pierwszą lekcję angielskiego - jestem przerażona. Boję się, ż
        > e
        > wykonam stary numer z zaspaniem. Na wszelki wypadek naopowiadałam komu sie dało
        > ,
        > że idę - może to mnie jakoś zmobolizuje.
        >

        oj, masz pojsc rybko!

        ... sprubój chociaż, w razie 'ataku'zawsze można wybiec w środku zajeć
      • alcea_rose Re: Witam:) 23.02.06, 10:07
        ry-bka napisała:

        Na wszelki wypadek naopowiadałam komu sie dało
        > ,
        > że idę - może to mnie jakoś zmobolizuje.

        Ry-bka daj znać jak Ci poszło.Powodzenia.
        Ja już nie informuję ludzi o ważnych spotkaniach poniewaz później muszę się gęsto tłumaczyć dlaczego nie poszłam:)U mnie niestety ta metoda nie działa mobilizująco.Ale ponieważ mam problem z wczesnym wstawaniem-często wyłączam budzik i śpię dalej-gdy mam ważna sprawę do załatwienia wynoszę budzik do drugiego pokoju i tym sposobem MUSZĘ wstać żeby go wyłączyć:)
        • ry-bka Re: Witam:) 23.02.06, 21:36
          No i uciekałam, ale na końcu - żeby nie musiec gadać z ludźmi :D
          Nawet fajnie było. Ludzie sympatyczni i nie najgorzej szło mi z udziałem w
          zajęciach.
          A ja przez prawie 5 lat (!) na samą myśl o kursie dostawałam bólu żołądka i
          ataków paniki.... 5 zmarnowanych lat - mogłabym w tym czasie anglistyke skończyć!
          Może następnym razem uda mi się nie uciec zbyt szybko i troszkę jednak pogadać?

          ryb-ka
          • sylwek07 Re: Witam:) 23.02.06, 22:45
            ry-bka a ile ja moglem zrobic ,,no ale bylo minelo teraz jest przyszlosc
    • sylwek07 Re: Witam:) 23.02.06, 14:24
      witaj alcea_rose :)
      super ze masz chlopaka i ze jest dla Ciebie ostoja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka