otalia
25.02.06, 18:50
Nie wiem, co się stało. od kilku miesięcy czuję się fatalnie, nie mam ochoty
na nic, zaczynam przyglądać się życiu zamiast w nim uczestniczyc, wycofuję
się. Zaczęło się od zwątpienia w wartość każdego dnia, pracy, kontaktów z
ludzmi. Boję się, ze to nie zmęczenie, to problem we mnie. Rezygnuję ze
spotkan ze znajomymi, nie wierzę w to, co robię. Jeszcze tylko nadzieja, ze to
moze minie podtrzymuje mnie i sprawia, ze pracuję. Boję się izolacji, ale nie
umiem wyjść z tego stanu.czy warto zwrócić się o pomoc, czy przesadzam?