Dodaj do ulubionych

wczoraj....

16.03.06, 10:36
Ciachnęłam sobie żyłę. I to ostro, mocniej niż zamierzałam. Trysnęło
strasznie,dziś jeszcze z rany się sączy krew. Co ja robię? Dlaczego nie umiem
NORMALNIE reagować? Dlaczego zamiast pokrzyczeć, pokłócić się, albo wyryczeć
w poduszkę problem, ja zachowuję się tak głupio nieodpowiedzialnie?
Wiem,potrzebuję pomocy. Fajnie,ale nie stać mnie na lekarza.Wizytya u
psychiatry z funduszu zawsze kończy się tak samo...Zero rozmowy, tylko
recepta i do domu...Nie wiem,co mam robić, zależy mi na tym,żeby uratować
siebie samą... Nie wiem co robić. Boję się, bo wczoraj, jak poczułam pod
nożem żyłę..jak krew trysnęła,to wcale nie czułąm strachu...ulgę raczej..
Boję się,że kiedyś znów...tylko mocniej... Czuję
strach,przerażenie,niepokój,ciągle płaczę,nie jestem w stanie wykonać moich
obowiązków... Wczoraj leżałam z godzinę zanim ktoś przyjechał,byłam
sama...Potem sama zatamowałam krew,ale byłam cholernie słaba i całkiem sama.
Nie było aż tak źle,ale boję się , ze następnym razem będzie.
Obserwuj wątek
    • karolinak12 Re: wczoraj.... 16.03.06, 11:03
      A czy masz kogos na kim mozesz polegac? Rodzicow,przyjaciolke,chlopaka?
      Moze sprobuj tez zadzwonic na ktorys z telefonow zaufania-tam moga Ci podac
      kontakty do bezplatnych dobrych specjalistow.
      • niunka24 Re: wczoraj.... 16.03.06, 11:10
        a znasz może jakiś tego typu numer? Niby mam, ale...
        to nie takie proste...
        dzięki za odpowiedź.
        • karolinak12 Re: wczoraj.... 16.03.06, 11:18
          Nie wiem skad jestes.Jezeli chodzi o Krakow to na 100% numery telefonow
          zaufania sa w Dzienniku Polskim.Powinny tez byc w ksiazce telefonicznej typu
          Panorama Firm itp. To,ze kogos masz to bardzo duzo wbrew pozorom.Ja tez mialam
          podobne problemy ze soba,ale jak mieszkalam z ojcem (alkoholikiem) to
          kompletnie nie moglam na nikogo liczyc,sama musialam sie z tym zmagac i jeszcze
          wysluchiwac od leni,dziwakow itp.Teraz mieszkam z narzeczonym,ktory mnie
          wspiera i jest na pewno ciut lepiej ( choc i on do konca wszystkiego nie
          zrozumie ) Poszukaj moze tez w czerwonym linku na gorze-lista psychiatrow-sa
          tam psychiatrzy i prywatni i na NFZ-czesc tych ostatnich nawet z dobrymi
          recenzjami.
    • mskaiq Re: wczoraj.... 16.03.06, 11:16
      Ciachnelas Sobie zyle, dlaczego? Mysle ze to Twoja zlosc na Siebie, jestes tak
      zla ze przynosi Ci radosc to ze mozesz sie ukarac.
      Nie mozna rowniez krzyczec, ani plakac trzeba Sobie wybaczyc. Tylko w ten
      sposob mozesz pomoc Sobie, cos sie zawalilo, nie wyszlo, zrobilas zle, no to
      co. Kazdy popelnia bledy, najwazniejsze jest unikac bledow, nie mozna sie karac
      za nie.
      Przed strachem trzeba sie bronic, placz poglebia go, lepiej wtedy zajac sie
      czymkolwiek, umyc naczynia, posprzatac. Wtedy strach slabnie nie myslisz o nim,
      jest o wiele latwiej.
      Musisz ratowac Siebie, musisz odnalesc zycie ktore bedzie mialo sens i milosc,
      zobaczysz wtedy wszystko w inny sposob, przestaniesz sie bac.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • tristezza Re: wczoraj.... 16.03.06, 12:12
      www.przyjaciele.org/pomoc/gdzie_pomoc.php
      moze tutaj cos znajdziesz
      najwyrazniej mama to nie jedyny Twoj problem
      trzymam kciuki i pozdrawiam
      t.
      • suchyxxx Re: wczoraj.... 16.03.06, 13:02
        Chciałem dodać że psychiatra nie jest od rozmowy bo od tego jest
        psycholog.Psychiatra zadaje tylko dużo pytań na temat dolegliwości psychicznych
        i fizycznych i dobiera odpowiedni na te dolegliwości lek.Nie dziw się że
        psychiatra nie gadał.Jeżeli nie zapytał się nawet o to na co cierpisz to był
        jakiś beznadziejny.Powinien zadać conajmniej z 10 pytań i więcej.Ja ze swoim
        gadałem zawsze godzinę albo półtorej i on dobierał lek.Nie musisz się jednak
        martwić że z tobą nie gadał.Czasami jest tak że same leki wystarczą człowiekowi
        i sam się wyleczy.Tak jak ja np. brałem ostatnio leki i nie gadałem z nikim
        specjalnie i moje huśtawki nastroju oraz myśli samobójcze same mineły po kilku
        miesiącach brania leku-czyli w moim przypadku rozmowa nie ma sensu tylko same
        leki mają.Może i u Ciebie same leki pomogą za jakiś czas? Oczywiście namawiam
        Cię jednak abyś spróbowała iść do dobrego psychiatry i psychologa.Są też
        psychiatrzy którzy pełnią rolę psychologów-mają takie kwalifikacje jak ja np.
        miałem taką panią co dawała leki i prowadziła terapię.Musisz mieć kogoś
        bliskiego z kim możesz pogadać i się wypłakać.Pamiętaj też że idealny lek trudno
        znaleść i musisz próbować np. 1 miesiąc bierzesz lek i jak jesteś zbyt zmulona
        po nim i nie masz sił-oraz objawy są okropne to idziesz do psychiatry i zmienia
        ci lek i tak do skutku aż znajdziesz ten odpowiedni.Tylko nie zmieniaj leków co
        2 tygodnie tylko najwcześniej co miesiąc jeżeli lek nie działa albo skutki
        uboczne są tragiczne.A jeżeli chodzi o alkoholika w domu to znim gadaj jak
        najwięcej i wyżal mu się oraz daj do zrozuemienuia że jeżeli się nie zmieni to
        odejdziesz i go zostawisz.Wiem że to trudne ale rozmawiaj często i wprost o
        problemach swoich i jego/jej natomiast 1 krok w walce z uzależnieniem jest
        pójście do centrum terapii uzależnień i ewentualnie detox w celu bezbolesnego
        odstawienia alkoholu.A wiesz że seroxat-lek antydepresyjny jest przepisywany
        alkoholikom żeby nie pili?Serio-seroxat zmienia smak alkoholu i poprawia
        samopoczucie przezs co jest łatwiej bez wódki.Musisz podjąć te kroki jeżeli
        chcdesz poprawić swoje życie i jego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka