26.03.06, 00:02
Kochani moi, no i po co to wszystko?
Żremy te leki, udajemy że wierzymy w wyleczenie (to najpierw), potem, że
wierzymy w poprawę, no bo w końcu lekarze wiedzą najlepiej, nieprawdaż?
I wszystko to tylko dlatego, że nie mamy odwagi spojrzeć w oczy prawdzie- że
NIGDY się nie wyleczymy. Raz będzie lepiej, a raz gorzej, ale NIGDY nie
będzie dobrze "na zawsze".
Aż do śmierci będziemy mieć depresję. Albo nerwicę. Albo jedno i drugie!

Obserwuj wątek
    • uhu_an Re: Nigdy. 26.03.06, 00:07
      a ja wierze, z ebedzie dobrze i , ze moje cierpienie ma sens( no moze nie
      zawsze gdy cierpie=, ale po ostatnim dole jestem naprawde optzmistzcynie
      nastawiona. widye w koncu ymianz. i mnie to ciesyz.

      eeee cos sie skopsalo y klawiatura. jak to ymienic.aaaa!
      • tarja30 Re: Nigdy. 26.03.06, 00:17
        uhu_an napisała:

        > a ja wierze, z ebedzie dobrze i , ze moje cierpienie ma sens( no moze nie
        > zawsze gdy cierpie=, ale po ostatnim dole jestem naprawde optzmistzcynie
        > nastawiona. widye w koncu ymianz. i mnie to ciesyz.
        >
        > eeee cos sie skopsalo y klawiatura. jak to ymienic.aaaa!


        resetem
    • zombi19 Re: Nigdy. 26.03.06, 01:27
      Jeśli ktoś ma jakiś epizod depresyjny bądż też nerwicowy to mozliwe że z tego
      wyjdzie. Nio ale brak biologicznej równowagi neuroprzekażników siłą woli jakoś
      trudno wyleczyć :(. Ech za to na to chyba lekarze nie narzekają, musieliby
      zmienić zawód jakby ubylo im połowe pacjentów.
      • oskar53 Re: Nigdy. 26.03.06, 01:36
        Taaaaa, z tym, że u mnie to nie był żaden epi..t, bo ile on może trwać? Pół
        roku, rok? Dwa? Trzy? Dwadzieścia?
        Na naszych nagrobkach zamiast R.I.P. powinno być R.I.D.- rest in depression.
    • dorcia1974 Re: Nigdy. 26.03.06, 01:38
      oscarq jak to po co to wszystko?chociazby po to zeby cieszyc sie tymi chwilami
      kiedy jest dobrze.U mnie to dobrze trwa juz jakis m-c lub dwa i ręcze ci że
      warto.Zrę leki bo nie mam wyjscia,dawno sie pogodziłam z tym ze do konca zycia
      bedzie raz tak a raz siak,więc i tobie proponuję zawrzec z nią (depresją lub
      nerwicą)pokój i cieszyc się ze np.nie jest to choroba smiertelna
      • oskar53 Re: Nigdy. 26.03.06, 01:40
        Hmmmm nie jest śmiertelna? A jak ktoś popełni samobója, to co wtedy?
        Wiem, wiem, próbujesz pomóc, a ja się głupio czepiam. Ale jestem w okropnym
        stanie.
        • dorcia1974 Re: Nigdy. 26.03.06, 01:43
          uwierz mi ze jeszcze bedziesz skakał jak kózka po łące:) a ja wtedy bede miała
          nawrót i wtedy napisze post a ty mnie bedziesz pocieszał:)
          • oskar53 Re: Nigdy. 26.03.06, 03:03
            Umowa zatem stoi. :)
            • anika15 Re: Nigdy. 26.03.06, 04:40
              uhu_an
              eeee cos sie skopsalo y klawiatura. jak to ymienic.aaaa!

              Ctrl+Shift(lewy) powinno pomóc:)
              ----------------------------------
              oskar53
              Kochani moi, no i po co to wszystko?

              Bo mamy szansę - właśnie te leki a inni jej nie mają.
              Nie możemy więc...nie wolno nam jej zaprzepaścić.
              To jakby zmarnować całkiem dobre życie.

              są ciężkie dni, ale są też dni radosne.
              odwagi:)
    • zombi19 Re: Nigdy. 26.03.06, 11:17
      Może macie racje że przyjdą lepsze dni, ale mimo wszystko trudno się pogodzić z
      tym co straciliśmy. Można po kilku latach obudzić się z palcem w nocniku, bez
      dawnych przyjaciół, bez pracy, bez perspektyw a życie przecieka nam przez
      pacle. Czasami tak naprawdę to może być przyczyną prawdziwej depresji-stracony
      czas i nieprawdziwe wybory życiowe. Pociesza mnie fakt że przemijanie dotyczy
      nas wszystkich a nasze życie to tylko kilkadziesiąd lat, może istnieje 4
      wymiar ? :). Ja w każdym razie przestałem wierzyć w ideały, życie to gra
      pozorów, tzw autorytety kryją za sobą często niemiłą niespodziankę.
      • suchyxxx Re: Nigdy. 26.03.06, 11:31
        a moja babcia przez lata brała jakiś stary lek i po 6 latach nagle zaczeła się
        śmiać i lek stopniowo odstawiła.Do dzisiaj czuje się bardzo dobrze a mineło z 15
        lat już.Czyli jednak da się wyleczyć
    • ooptymistka Życ z tym 26.03.06, 12:21
      Ja żyje ze sobą poprostu z taka jaka jestem. Czasami drażliwa, czasami
      płaczliwa, nerwowa, ale też optymistycznie nastawiona do życia, potrafiaca
      kochać i współczuć. Jestem jaka jestem, przede wszystkim pogodzona z tym co mi
      się dostało od losu i zmieniam tylko to co moge zmienić. Mam 33 lata - męża i
      syna niedepresyjnego jak nie mam doła giganta do da się z tym żyć.
      • suchyxxx Re: Życ z tym 26.03.06, 12:23
        dokładnie-po jakimś czasie brania leków nie ma się huśtawek nastroju i dołów
        więc da się normalnie żyć.A że leki będę brał przez lata byc może to co z
        tego.Ważne żeby się dobrze czuć
    • teresa995 Re: Nigdy. 27.03.06, 18:54
      Nieprawdą jest to, co piszesz, ja chorowałam na depresję przez 6 lat piętnaście
      lat temu, nie chciałam żyć, ciągle myślałam o skończeniu z tym swoim
      popapranym, strasznym życiem, usiłowałam popełnić kilka razy samobójstwo,
      odratowali mnie (na szczęście). Też żarłam prochy przez wiele lat, nie
      wierzyłam w wyleczenie mnie z tego bałaganu w mojej głowie. A jednak od wielu
      lat mam chorobę za sobą, owszem czasem lekkie zaburzenia nerwicowe mam, bardzo
      rzadkie lekkie załamania (kilkugodzinne) (ale chyba teraz większość ludzie je
      ma, prawda?), ale depresja odeszła całkowicie. Też bałam się, tak jak Ty, że za
      kilka miesięcy lub lat depresja wróci, ale do tej pory przez te 15 lat ani
      jednego epizodu depresji.
      Gdy o niej czasem pomyślę, aż się boję, dziwię się, że ten koszmar udało mi się
      przeżyć, i oczywiście bardzo współczuję wszystkim, którzy na depresję chorują.
      Ale wierz mi, u większości chorych ona nie wraca - je jestem tego przykładem.
      Pozdrawiam, życzę więcej wiary w siebie, więcej optymizmu (chociaż wiem, ze to
      trudne i całkowitego wyleczenia (tak jak w moim przykładzie. Głowa do góry !!!
      • nocny.lot Re: Nigdy. 27.03.06, 19:02
        A jednak po 15 latach ciagnie wilka do lasu. WWW daje nowe, niezwykle mozliwosci.
    • virusti bez leków 28.03.06, 09:19
      Spotkałem jednego z moich kumpli z którym nie rozmawiałem od kilku lat.
      Wykorzystując pogodę przeszliśmy się z psami do opuszczonego parku. Kolega od
      zawsze ćwiczył sporty walki dlatego zdziwiły mnie jego obawy o to czy miejsce
      jest aby bezpieczne. Kolejnym zaskoczeniem było pesymistyczne podejście do
      większości spraw. Podczas rozmowy przyznał się do przebytej depresji. Poradził
      sobie bez leków, wychodził około roku. Nie było nawrotów. Tylko smutku jakby
      wiecej.
    • mskaiq Re: Nigdy. 28.03.06, 09:36
      Mozna pozbyc sie depresji na zawsze, jej powrot zalezy tylko od nas. Ludzie
      ktorym udalo sie jej pozbyc sa bardzo otwarci na wszystko wokol i na ludzi, nie
      ma w nich smutku, zalu, potrafia dobrze radzic sobie ze strachem.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • oskar53 Re: Nigdy. 28.03.06, 12:46
        Sprawa jest bardzo prosta- za każdym razem, kiedy będziemy mieli muchy w nosie
        i najdzie nas chętka aby zafundować sobie nawrót depresji lub lęku, należy
        porozrzucać po całym domu marchew oraz dać sobie w twarz z całej siły packą na
        muchy.
        Marchwiowo-packowe pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka