07.05.06, 23:52
Czuję się okropnie, jestem z moim chłopakiem od 1,5 roku ale gdzieś od pół
roku on pracuje i widujemy sie tylko w jego domu, nigdzie nie wychodzimy,
tylko czasem do pubu ze znajomymi. Dziś pojechałam z nim do jego rodziny, w
autobusie byłam okropnie spięta bo siedziałam przodem do wszystkich ludzi i
widziałam jak sie na mnie gapili, ale nie w tym rzecz. Ja nie potrafię z
nikim rozmawiac, nawet z nim! Pół drogi przemilczelismy i to nie jest tak, że
do siebie nie pasujemy, ja tak mam z kazdym ! ale akurat z nim, chcialabym o
czyms pogadac. Nie chce żeby kolejny chłopak zerwal ze mna z tego powodu że
mało mówię ( juz 2 takich było) jak jestesmy w domu to zawsze jakos idzie,
jest sporo ciszy, ale jak np ogladamy jakis film to o nim rozmawiamy, albo
jak coś wspolnie robimy, nasze rozmowy może nie sa zbyt czeste ale w normie.
a jak gdzieś z nim ide to nie wiem o czym mówić, bo właściwie spędzamy razem
mnóstwo czasu, codziennie u niego jestem a nie pracuję więc nie mam o czym mu
opowiadac. Czasem zastanawiam się czy to przez fobię czy może jestem jakas
niedorozwinieta. Nie ma osoby z która by mi się dobrze rozmawiało, ze
wszystkimi jest tak samo, może z nieznajomymi lepiej, bo wiem że ich więcej
nie zobaczę i ze moge im dużo opowiedzieć bo nic na moj temat nie wiedzą.
Przy zyciu trzyma mnie tylko fakt, że po 1,5 roku moj facet jeszcze nie
zerwał i że mowil kiedys koledze ze nie jestem dobrym mowcą, ale on nie tego
szuka w dziewczynie. Przepraszam za marudzenie, ale musiałam to tu napisac
Obserwuj wątek
    • krecik86 Re: dół 08.05.06, 08:59
      Jeżeli mówisz, że w domu, gdzie nikogo nie ma, jest cicho i spokojnie
      rozmawiasz z nim, a w miejscach publicznych już nie umiesz tzn. że jesteś
      spięta przez ludzi. Dlatego nic nie mówisz. Ja też tak mam, że w domu z rodziną
      umię swobodnie rozmawiać, a jak już są jacyś goście to niebardzo bo jestem
      bardzo spięty. To przez fobie wszystko.
      Pozdrawiam
      • asiula_82 Re: dół 08.05.06, 10:52
        W domu tez czasem jestem spięta i też czasem jest cisza i potem mam wyrzuty
        sumienia że go zanudzam, ale jest zdecydowanie rzadziej niż na ulicy a z
        rodziną to ja niestety tez nie potrafię rozmawiać :( dosłownie z nikim...
        • cztery.strusie Re: dół 08.05.06, 13:17
          Też nie umiem rozmawiać, nawet z bliskimi. O bzdurkach jeszcze jako tako, ale
          jak coś poważniejszego, to uuuu... Może spróbuj się tego nauczyć, bo warto. Bo
          im dalej w związek, tym większe się z takiej nieumiejętności rozmawiania robią
          problemy (właśnie mnie wczoraj zdołowało, bo już dawno coś powinnam powiedzieć,
          a ni cholery nie umiem). A rozmawiałaś o tym otwarcie z chłopakiem? O tym, że
          jest Ci trudno, że masz opory, a nawet o tym, że nie wiesz o czym? Bo jeśli on
          jest w stanie to zrozumieć, to może by Ci się udało z nim tę umiejętność
          poćwiczyć? Wyszłoby na zdrowie i Tobie, i jemu.
          • asiula_82 Re: dół 08.05.06, 13:29
            ja tego tematu unikam jak ognia, poprostu nic mnie nie dołuje tak bardzo jak to
            ze nie potrafię rozmawiac. Chłopakowi powiedziałam o tym na poczatku naszej
            znajomosci, szczerze mowiac chcialam go tym wystraszyc :P powiedział że nie
            uważa tego za wadę i że on morze mowic za nas oboje bo lubi, od tamtego czasu
            nie wracalismy do tematu, nigdy nie mial do mnie pretensji, ale boję sie że w
            koncu zacznie mu to przeszkadzac.
            • cztery.strusie Re: dół 08.05.06, 14:37
              Ja rozumiem, że temat trudny i trudno Ci go poruszyć, ale może spróbuj jakoś tak
              nie całkiem poważnie? Trochę pożartować, trochę się powygłupiać - czasem tak
              jest łatwiej (he, he, tak mówię, jakbym sama sobie z tym radziła).
    • elvi3 Re: dół 08.05.06, 16:16
      Pewnie większość z nas, tutaj, nie potrafi rozmawiać lub ma z tym jakieś
      problemy. Nie wiem czy Cię to pocieszy, ale będąc z moim pierwszym chłopakiem,
      prawie wcale się nie odzywałam. Nawet gdy już zamieszkaliśmy razem. Trwało to
      dużo więcej niż 1,5 roku. Wiele było przez to nieporozumień. Wprawdzie moja
      małomówność mu nie przeszkadzała, ale źle się czułam nie potrafiąc wyrażać
      swoich uczuć, mówić o potrzebach. W końcu znalazłam sposób. O ważnych rzeczach
      po prostu pisałam i podawałam mu karteczki. Z biegiem czasu zaufałam mu,
      przestałam się bać i mogłam już zupełnie swobodnie rozmawiać (oczywiście tylko
      z nim).
      Piszesz ładnie, więc może tędy droga, przynajmniej do Twojego chłopaka? Możesz
      na początku, zostawiać mu krótkie, miłe liściki, które będzie mógł czytać jak
      od niego wyjdziesz. Wyczuj jak to widzi i za którymś razem zostaw mu liścik, w
      którym napiszesz, jak wielkim i znaczącym dla Ciebie problemem jest rozmowa.
      Jesteście ze sobą długo. Myślę, że będzie dobrze. Pozdrawiam.
      • jajko_1980 Re: dół 09.05.06, 10:36
        czesc.wiesz co?ja mam męża zktórym jestem od 4latek.jest cholernie
        małomówny.zawsze,gdy po pracy wraca do domu,na pytanie,,jak tam w
        robocie",odpowiada:normalnie.no i potem odzywa się może jeszcze z cztery,pięć
        razy i koniec.a ja przez ten czas opowiadam mu cały swój dzień i czuję że
        prowadzę monolog.szczerze mówiąc ,czasem irytuje mnie jego małomówność,ale
        zdążyłam się do tego już przyzwyczaic i nadal go bardzo mocno kocham.za co?po
        prostu za to,jaki jest!
        trzym sie!pa
      • extreme74 Re: dół 09.05.06, 16:40
        Asiula,ja myślę,że Ty umiesz rozmawiać tylko coś Cię paraliżuje.Na tym forum
        jestem od jakiś 3 miesięcy i pisałam tu w różnym tonie o sobie,w różnym bo cały
        czas odkrywam skąd ten mój lęk.Ostatnie odkrycie to takie,że unikam ludzi,nie
        umiem z nimi rozmawiać, bo jestem nastawiona na spełnianie oczekiwań
        ludzi.Wiecie, jak ktoś lubi ludzi optymistycznych, to staram się taka być.Jak
        ktoś lubi ludzi poważnych, to staram się taka być ,itd.Ale zmęczona już tym
        jestem,a ponadto nie potrafię siebie zaakceptować takiej,jaką jestem.Wydaje mi
        się,że muszę się dostosowywać.A racjonalnie na to patrząc wcale nie muszę,tylko
        tak trudno mi w to uwierzyć.Pozdrawiam
        • asiula_82 Re: dół 10.05.06, 16:36
          Extreme, ja mam podobnie, że dostosowuję się do ludzi i tak naprawde to sama
          nie wiem jaka jestem :/
          Dzięki wam wszystkim za odpowiedzi, bardzo poprawiliście mi humor piszac że
          można być szczęśliwym z/będąc milczkiem :)
          Co do karteczek, to czasem zostawiam takie samoprzylepne i tam piszę coś miłego
          albo śmiesznego, choć nie mam problemów z powiedzeniem np ze go kocham (choc
          kiedyś długo nie mogłam tego wydusić z siebie). Zostawiam, tak zeby bylo mu
          milo jak wroci z pracy a mnie nie będzie.
          Dzięki wielkie jeszcze raz :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka