asiula_82
07.05.06, 23:52
Czuję się okropnie, jestem z moim chłopakiem od 1,5 roku ale gdzieś od pół
roku on pracuje i widujemy sie tylko w jego domu, nigdzie nie wychodzimy,
tylko czasem do pubu ze znajomymi. Dziś pojechałam z nim do jego rodziny, w
autobusie byłam okropnie spięta bo siedziałam przodem do wszystkich ludzi i
widziałam jak sie na mnie gapili, ale nie w tym rzecz. Ja nie potrafię z
nikim rozmawiac, nawet z nim! Pół drogi przemilczelismy i to nie jest tak, że
do siebie nie pasujemy, ja tak mam z kazdym ! ale akurat z nim, chcialabym o
czyms pogadac. Nie chce żeby kolejny chłopak zerwal ze mna z tego powodu że
mało mówię ( juz 2 takich było) jak jestesmy w domu to zawsze jakos idzie,
jest sporo ciszy, ale jak np ogladamy jakis film to o nim rozmawiamy, albo
jak coś wspolnie robimy, nasze rozmowy może nie sa zbyt czeste ale w normie.
a jak gdzieś z nim ide to nie wiem o czym mówić, bo właściwie spędzamy razem
mnóstwo czasu, codziennie u niego jestem a nie pracuję więc nie mam o czym mu
opowiadac. Czasem zastanawiam się czy to przez fobię czy może jestem jakas
niedorozwinieta. Nie ma osoby z która by mi się dobrze rozmawiało, ze
wszystkimi jest tak samo, może z nieznajomymi lepiej, bo wiem że ich więcej
nie zobaczę i ze moge im dużo opowiedzieć bo nic na moj temat nie wiedzą.
Przy zyciu trzyma mnie tylko fakt, że po 1,5 roku moj facet jeszcze nie
zerwał i że mowil kiedys koledze ze nie jestem dobrym mowcą, ale on nie tego
szuka w dziewczynie. Przepraszam za marudzenie, ale musiałam to tu napisac