artemika
23.05.06, 18:14
witam..mam 25 lat i nie potrafie życ tu i teraz:( ,,, skończyłam sytudia,nie
mam pracy i nawet nie chcę jej miec.żyje z dnia na dzień...boje sie potfornie
odpowiedzialności, boję sie że ktoś bedzie mną rrzadził..boje sie, że ze
bedzie mnie bolała głowa, bede wymiotowała<mam non stoip migreny, i jestem
meteopata> i nie bede mogłą nastepnego dnia pojsc do pracy,,bo bede nie do
życia...narazie sie uchylam od odpowiedzialnosci,ale na jak długo.mam
chłopaka,, on chce sie żenić, ja boje sie życ na własny rachunek, moiec
dzieci, troszczyc sie o kogos innego niz o sibie...na depresje zachorowałam w
wieku 16 lat,,były okresy lepsze i gorsze,,..Teraz gdy juz skonczyłam
edukacje, i powinnam szukac jakejs pracy, znowu nachodza mnie potforne lęki,
czesto irracjonalne, zupełnie bezpodstawne..uważam,że jestem głupia,
nieinteligetna, nie ma ze mna o czym poropzmawiac..,że jestem za bardzo
wrazliwa, wszystko roztrzasam, rozkładam na czesci, ze nic nie potrfi mnie
naprawde cieszyć.
Njwiekszym cierpieniem jest tęsknota za przeszłościa, za moim bajkowym
dzieciństwem, pełnym radoscvi i beztroski..ja wciaz żyję tamtym czasem, kiedy
wakacje spedzałam u ukoichanym dzaidków, i wujka na wsi...wciaz marze, bby
przenies c sie w tamten świat,, kiedy rano budziłam sie zimą, a babcia paliła
w kominku, kiedy dziadzio opowiadła hostorię z e swojego życia, a wujek
rzeżbił mi rózne ludziki z drewna...trudno mi to wyrazic, ale wydaje mi sie że
tak własnie wyglada raj...ostatnio byłam na wsi...wszystko sie zmieniło,, z
ukochanym osób żyje tylko babcia...poszłam do stodołym, jednego miejsca, ktore
sie nie zmieniło, stałam tam i chłonełam ten zapach, zapach dziadzia i wujka
...rozpłakałam sie,, powiedziałam babci, że chciałabym aby moje dziecinstwo
wróciło,, ona na to że tam to jue zjest że życie idzie na przod, a my sie
starzejemy..moje siostry i rodzenstwo cioteczne , z ktorym spedziałam tam na
wsi dziecistwo rzeczywiscie dorosło, pożeniło sie , maja swoje dzieci..a ja
ciagle mam przed oczami kraine wielkeij szczesliwości,,,tamten obraz zderza
sie z tym , terazniejszym, i nie umiem zaakceptowac tego ,że jestem ju
zdorosła, ze nie jestem dzieckiem..tak potfornie tesknie za dziadziem i wujkem
że czasem serce tak z vbólu boli, ze nie chde sie życ..nie lubie tego swojego
życiA,