mariolkax
12.06.06, 21:26
...1999rok rak,radioterapia...remisja.
Ale zostały powikłania które doprowadzają mnie co jakiś czas do
bezpośredniego zagrożenia utraty życia.
rodzina wzywa pogotowie a to zabiera mnie w mniej lub bardziej ciężkim stanie
do szpitala do tej pory jakoś sobie radziłam ale ostatnio pogotowie
przyjechało i nie byli mi w stanie pomóc straciłam przytomność obudziłam się
po 4 dniach na OIOMie z powikłaniami neurologicznymi uczyłam sie mówic
chodzić etc.
Teraz obsesyjnie prześladuje mnie wizja rychłej mojej smierci.
Ciągle myśle że pogotowie tym razem przyjedzie za późno,a co będzie jak będę
sama w domu.
już nie wspomne o przerażajacym mnie dźwięku jadacej Rki...oblewa mnie pot a
serce wali jak szalone...to wszystko doprowadza mnie do szału....rak mnie nie
wykończył to zrabie to sama...autodestrukcja.
Psycholog odpada nie pomaga.