Dodaj do ulubionych

warte przeczytania...

22.07.06, 19:30
napewno wiele osób zna, a jeśli nie zna to niech pozna...

"Potęga podświadomości" J.Murphy -doskoanała ksiązka by se uświadomić jak
działa człowiek i co robić by nie wpadać w tarapaty....
Obserwuj wątek
    • depresyjka4 czytałam ta książke i rzeczywiście fajna, ale ma.. 22.07.06, 21:16
      jedna wadę. autor za duzo niepotrzebnie pisze o Bogu.
      • sneeper Re: czytałam ta książke i rzeczywiście fajna, ale 22.07.06, 21:59
        pewnie to jaki symulant,
        albo co gorsza sy mulator
      • ollaboga77 Re: czytałam ta książke i rzeczywiście fajna, ale 22.07.06, 22:13
        a ja uważam to za zalete, bo pokazuje, że Biblia swoimi twierdzeniami nie
        kłamie i rzeczywiście ma to swój odpowiednik w realnym świecie w człowieku.
        • sneeper Re: czytałam ta książke i rzeczywiście fajna, ale 22.07.06, 22:21
          tak jak kazda dobra bajka, mozna sie czegos nauczyc
          • ollaboga77 Re: czytałam ta książke i rzeczywiście fajna, ale 22.07.06, 22:30
            nie akurat to nie jest bajką... raczej kniżka mówi o wzięciu swojego życia w
            swoje własne ręce... bo tak jest najbaezpieczniej powiem Wam.... no ale moze
            niektorzy lbia jak inni nimi dyryguja... ja nie...
            • sneeper Re: czytałam ta książke i rzeczywiście fajna, ale 22.07.06, 22:39
              to jest przeciez dyre mokracja,
              czyli zly ustruj, ale lepszego (mostu) miedzy spoleczenstwem
              a panstwem jeszcze nie wynaleziono
              -chociaz moowia, ze monarchie mialy swoje zalety
              • sneeper Re: czytałam ta książke i rzeczywiście fajna, ale 22.07.06, 22:43
                oczywiwisciee, jesli wladze obejmie caryca katarzyna,
                • abasia471 Re: czytałam ta książke i rzeczywiście fajna, ale 23.07.06, 11:23
                  Jak dla mnie, to ta książka jest trochę za pozytywistyczna. Wielu osobom
                  napewno nie spodoba się z tego względu, że autor kładzie w niej duży nacisk na
                  odpowiedzialność człowieka za swoje życie, a więc i za to jak się zachowujemy
                  wobec choroby. Zauważyłam, że wiele osób z depresją przyjmuje postawę bardzo
                  bierną i babrze się w swoich negatywnych emocjach z masochistyczną
                  zawziętością. Na tych którzy mimo choroby próbują kierować swoim życiem patrzą
                  z pewną niechęcią, zakładając, że widocznie są mniej chorzy od nich. Depresja
                  nie rozgrzesza nikogo z odpowiedzialności za własne życie. Autor jednak moim
                  zdaniem poszedł trochę za daleko, zakładając, że w zasadzie wszystko zależy
                  wyłącznie od naszego wyboru. Moim zdaniem zależy bardzo wiele, ale jednak nie
                  wszystko. Ja założyłam, że robię wszystko na co w danej chwili mnie stać i nie
                  daję sobie taryfy ulgowej z powodu choroby. Nie można traktować choroby jako
                  alibi na spaprane życie.
                  • miriam11 Re: czytałam ta książke i rzeczywiście fajna, ale 23.07.06, 11:33
                    abasia471 napisała:

                    > Jak dla mnie, to ta książka jest trochę za pozytywistyczna. Wielu osobom
                    > napewno nie spodoba się z tego względu, że autor kładzie w niej duży nacisk na
                    > odpowiedzialność człowieka za swoje życie,

                    ooo, to fajne takie protestanckie podejście ;-)

                    > Autor jednak moim
                    > zdaniem poszedł trochę za daleko, zakładając, że w zasadzie wszystko zależy
                    > wyłącznie od naszego wyboru.

                    Czy ten Murphy to pseudonim literacki Maska?
                    • abasia471 Re:miriam 23.07.06, 13:54
                      Murphy jest jednak trochę bardziej logiczny i mniej życzeniowy niż mask. Trzeba
                      jednak przyznać, że śpiewają na podobną nutę. Ta książka warta jest jednak
                      przeczytania. Szczególnie powinny moim zdaniem sięgnąć po nią osoby, które
                      chciałyby, żeby choroba sama im przeszła, bez żadnego wysiłku z ich strony. Tak
                      lekko nie ma, wyjście z depresji to ciężka praca. Wiem o tym bo sama tyram jak
                      dziki osioł a jedyne co mi się do tej pory udało, to utrzymać się na
                      powierzchni. Pocieszam się jednak, że to zawsze coś, dzięki moim staraniom
                      przynajmniej funkcjonuję w miarę normalnie i nie oczekuję, że wszyscy będą mnie
                      chołubić bo jestem chora.
                      • miriam11 Re:miriam 23.07.06, 16:22
                        Ja tej książki nie znam, ale widziałam opis na Merlinie i chyba sobie z
                        ciekawości zamówię. Lubię czytać więc na pewno mi nie zaszkodzi. Oczywiście z
                        tym pseudonimem Maska to żartowałam :-) ale to wiesz na pewno.
                    • abasia471 Re: miriam11 23.07.06, 17:04
                      Polecam Ci ją, bo czytając można się przekonać jaki się ma stosunek do choroby
                      i wogóle do odpowiedzialności za swoje życie. Z tym protestanckim podejściem
                      bardzo trafiłaś, autor był jakoś związany z kościołem, ale niech Cię to nie
                      zniechęca. Mogę się założyć, że mask czytał ją wielokrotnie, ale jak wszystko,
                      robił to przez pryzmat swojego idealistycznego chciejstwa.
                      • miriam11 Re: miriam11 23.07.06, 17:54
                        abasia471 napisała:

                        > Polecam Ci ją, bo czytając można się przekonać jaki się ma stosunek do choroby
                        > i wogóle do odpowiedzialności za swoje życie. Z tym protestanckim podejściem
                        > bardzo trafiłaś, autor był jakoś związany z kościołem, ale niech Cię to nie
                        > zniechęca.

                        Abasiu, wręcz przeciwnie, to mnie tylko zachęca, bo tak się składa, że jestem
                        protestantką i to praktykującą :-) Muszę powiedzieć, że wiara i modlitwa wiele
                        razy w trudnych chwilach stawiała mnie do pionu.
                        • abasia471 Re: miriam11 23.07.06, 20:50
                          No, to masz bardzo solidne podstawy bo lepiej budować na skale. Ja jestem
                          praktykującą katoliczką, ale nie cierpię dewocji i właściwie nie lubię księży,
                          a przynajmniej wiekszości. Sposób praktykowania katolicyzmu w Polsce budzi we
                          mnie wstręt. To obnoszenie się z wartościami, wycieranie sobie gęby Bogiem, z
                          jednoczesnym zionięciem nienawiścią jest dla mnie nie do przyjęcia. Wiara jest
                          dla mnie ważna i pomaga mi zmagać się z życiem. Nie traktuję Boga jak
                          instytucji ubezpieczeniowej, czy złotej rybki, ale jak przyjaciela który mi
                          towarzyszy.
                          • miriam11 Re: miriam11 23.07.06, 21:32
                            abasia471 napisała:

                            > Nie traktuję Boga jak
                            > instytucji ubezpieczeniowej, czy złotej rybki, ale jak przyjaciela który mi
                            > towarzyszy.
                            Dokładnie tak. Pięknie napisałaś :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka