Dodaj do ulubionych

Przyczyna mojej depresji

16.02.03, 00:43
Juz wiem dlaczego ją mam: otóz to wszystko przez to ze odkąd pamiętam byłam
nadwrazliwa zawsze przejmowałam sie kazdym słowem wypowiedzianym przez
siebei ,kazdym czynem ,podczas gdy normalny człowiek wogóle by sie nie
przejął dla mnie to byl już powód zeby nie móc zasnąć i gnębić sie
psychicznie a to doprowadziło mnie w końcu do nienawiści do samej siebie -ja
po prostu katowałam i dalej katuje sama siebie ,obwiniam sie za wszystko a
jak już sie zakocham i to nieszczęśliwie to wolałabym zwijac sie z
najgroszego bólu fizycznego zamiast żyć z tym co czuje .Zawsze
wrązliwa ,naiwna i wierząca i dobroć tego świata .Czy ktoś miedzy innymi tez
ma problem z tą nadwrażliwościa która zniszczyła mu życie ???????
Obserwuj wątek
    • donjuan Re: Przyczyna mojej depresji 16.02.03, 11:57
      Z nadwrazliwoscia juz sie przychodzi na swiat i nic na to
      nie poradzimy . Rozejrzyj sie wsrod swoich najblizszych ,
      czy ktos z nich ma takze problemy zblizone do tych z
      ktorymi sama sie borykasz . Psychologowie zalecaja dla
      takich nadwrazliwych osob trening odpornosci i zachowan
      asertywnych . Pociesze Cie , ze z tych klopotow ze swoja
      osobowoscia stopniowo sie , na szczescie wyrasta niczym
      z ubranek dzieciecych , ale potrzeba na to nieco czasu i
      wyrobienia w sobie pewnego dystansu do ludzi i spraw
      zycia codziennego . Zalecam poszukanie takich "pokrewnych
      dusz " ; jest ich sporo , trzeba tylko cierpliwie
      rozejrzec sie dokola . Pozdrawiam.
      • Gość: ApokaLisA Re: Przyczyna mojej depresji IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 13:27
        upierdliwie zgłaszam się jako jedna z pokrewnych dusz..[kojarzy mi się to z
        Anią z zielonego wzgórza...]
        ale nie wierzę że z tego się wyrasta..
        trening osobowośći też nic nie daje..no tyle że zaczynam być wściekła na siebie
        że nie potrafię nad sobą zapanować..
      • Gość: sensitive Re: Przyczyna mojej depresji IP: 144.138.242.* 24.02.03, 04:52
        witam w klubie nadwrazliwych

        Chcialabym w to wierzyc, ze wyrasta sie z tej meczacej 'cecy charakteru', ale
        niestety mam raczej wrazenie, ze to postepuje.

        Zaluje, ze nie jestem zimna jak glaz....
    • Gość: kiddie Re: Przyczyna mojej depresji IP: 143.26.83.* 24.02.03, 11:16
      Pozwolcie ze i ja wstapie do klubu... Zawsze rozpamietuje jak sie zachowalem,
      co i komu powiedzialem i dlaczego powinienem to zrobic lepiej, czasami wracam
      do przeszlosci, ktora ginie gdzies w mroku, nie wiem sam po co. Czasami mam
      kogos ochote przeprosic za jakis drobiazg, ktorego on juz w ogole nie
      pamieta... Coz - to czastka choroby.
      • mysterious Re: Przyczyna mojej depresji 24.02.03, 12:56
        Ale w tym wszystkim mamy jeden powód do zadowolenia,bo podobno na depresje
        cierpią tylko ludzie dobrzy
        • nuera Re: Przyczyna mojej depresji 25.02.03, 20:16
          mysterious to juz drugi twoj post pod ktorym moglbym sie osobiscie podpisac... Tez jestem wrazliwym czlowiekiem, czesto analizuje jakies drobne sytuacje zarzucam sobie ze zrobilem cos zle...
          • mysterious Re: Przyczyna mojej depresji 25.02.03, 22:26
            nuera napisał:

            > mysterious to juz drugi twoj post pod ktorym moglbym sie osobiscie
            podpisac...
            > Tez jestem wrazliwym czlowiekiem, czesto analizuje jakies drobne sytuacje
            zarzu
            > cam sobie ze zrobilem cos zle...

            Tak , to Ty rzuciłes szkole miesiac przed maturą......Niestety dziwne troche że
            nie spotkałam nikogo silnego bezdusznego kto by chorował na depresje .No bo
            zawsze jak cos sie stanie to człwoiek na pytanie dlaczego to sie stało ma trzy
            odpowiedzi do wyboru:
            1 to była czyjas wina
            2 to była moja wina
            3 to sie stał oprzez przypadek
            i chyba my wybieramy tą drugą i w tym tkwi bład .
            Wogóle za duzo myslec to niezdrowo i przekonałam sie o tym
            • mika_1 Re: Przyczyna mojej depresji 25.02.03, 23:35
              To fakt, chyba jesteśmy nadwrażliwi. zastanawiamy się nad rzeczami, których inni nie zauważają, obwiniamy się o nie wiadomo co (chociaż problem przez innych zapmomniamy) itp. Ale to fakt - nie zauważyłam wśród tych, którzy prą po trupach do celu, ludzi ciepriących na depresję. Jesteśmy chyba zbyt wrażliwi, zbyt dobrzy... ;)
              • mysterious Re: Przyczyna mojej depresji 25.02.03, 23:59
                No to mamy jeden powód do dumy:)
                • aiszka4 Re: Przyczyna mojej depresji 26.02.03, 12:43
                  mysterious napisała:

                  > No to mamy jeden powód do dumy:)

                  Ale ten powód nie jest wystarczający, żeby zacząć o sobie dobrze myśleć, żeby
                  przespać całą noc pierwszy raz od niepamiętam, kiedy. A kiedy znienawidzę
                  siebie do ostateczności, to nawet zabić się nie będę mogła, bo nie mam prawa
                  swoimi problemami obciążać innych.
      • tonik2 Re: Przyczyna mojej depresji 28.02.03, 10:26
        znam tez to. rozpamietywanie niektorych szcegolow, ktore kiedy tam w zyciu sie
        pojawily - np jak 8 lat temu mnie kobuch w tramwaju lapnal itp dziwne i drobne
        rzeczy. Powoli sie z tego wydobywam, duzo dala kuracja farmakologiczna.
    • zaba76 Re: Przyczyna mojej depresji 26.02.03, 16:59
      ja zawsze piec tysiecy razy myslalm o tym, co zrobilam, co ktos mi
      powiedzial... wystarczylo jedno slowo, ktore wprawialo mnie w dol, i wystarczyl
      jeden gest, ktory mnie z niego natychmiast wyciagal... tak, to jest rodzinne,
      choc nie wszyscy w rodzinie to maja... ale niektorzy tak. ZAwsze podchodzilam
      emocjonalnie do zycia, mam wrazenie, ze prze to bardzo duzo cierpialam, ale tez
      uwazam, ze odczuwajac tak wiele, moglam przezyc wiele rzeczy znacznie bardziej
      intensywnie i wartosciowo, niz inni.
    • marekwarzywoda Re: Przyczyna mojej depresji 26.02.03, 18:53
      zabawne, ale wiem co czujesz - podobne urojenia przesladuja mnie od
      dziecinstwa. Nieustanne przezywanie wypowiedzianych slow, niechec do samego
      siebie, niepowodzenia w szkole, milosci i w pracy. Ale przeciez zycie zna
      recepty takze dla depresyjnych nieudacznikow.
      Od roku moje zycie zmienilo sie na lepsze, odnalazlem swoja pasje, zyskalem
      pewnosc siebie. Zaczalem hodowac rybke, niepozorna, trzy centymetrowa amurke
      zlocista. Male wymagania a spora satysfakcja. Wiem, ze brzmi to troche glupio,
      ale ja naprawde odnajduje siebie. Nie przykladam juz wagi do wypowiadanych
      slow, coraz czesciej odnajduje usmiech na swojej twarzy. Rybka moze byc tylko
      pretekstem ale chodzi przede wszystkim o wlasna pasje i samorealizacje. Tak
      bardzo chcialbym Tobie pomoc ...
      • donjuan Re: Przyczyna mojej depresji 26.02.03, 20:39
        Wysoki poziom samoswiadomosci niewatpliwie jest
        skorelowany z waszymi cierpieniami i wiaze sie z
        doskonaleniem osobowosci poprzez dezintegracje pozytywna
        . Osobnik wysoko wartosciowy biologicznie i z dobrze
        zintegrowana osobowoscia moze byc umyslowo bardzo sprawny
        , dobrze spac , trawic i kopulowac . Tyle tylko , ze
        czesto jest to integracja na poziomie pawiana czy
        jakiegos innego zwierzecia kierujacego sie w zyciu
        gotowymi programami zachowan umiejscowionymi w
        miedzymozgowiu . Dlatego wszyscy cierpiacy i znerwicowani
        pocieszcie sie , gdyz nalezycie do pewnego rodzaju elity
        , awangardy przemian , przyszlosci gatunku ludzkiego . Im
        wiekszy jest wplyw kory mozgowej na zachowanie tym
        organizm potrafi sie bardziej elastycznie dostosowywac
        do zmieniajacych sie warunkow i uczyc . A postep
        ludzkosc zawdziecza wlasnie jednostkom tworczym czegos
        poszukujacym , niezadowolonym z terazniejszosci .
      • mika_1 Re: Przyczyna mojej depresji 27.02.03, 00:25
        I tu się zgadzam - pasja potrafi człowieka "podleczyć". Trzeba mieć pasję, wypełnić nią każdą wolną chwilę - wtedy jest lepiej, znacznie lepiej. Nie mówię, że wtedy nie czuje się smutku, ale ten smutek, żal, rozpacz przychodzą zdecydowanie rzadziej.... :)
        Pozdrawiam, Mika:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka