jupik7
07.08.06, 22:56
Jestem przerażoną mamą 9,5 letniej dziewczynki. 4 miesiące temu załamało nam
się życie. Moja córeczka, do tej pory cudowna. rozsądna , inteligentna
dziewuszka, nagle zaczęła kląć, złorzeczyć na nas ( mnie i męża), Boga, Matkę
Boską, Jezusa. To były przerażające słowotoki nie do zatrzymania. Nasza
reakcja na początku była jednoznaczna- nie wolno i koniec, włącznie z karnymi
klapsami. Dopiero po jakimś czasie, dgy zaczął wyłaniać sięz tego wątek ( tak,
tak) seksualny, zaczęliśmy dociekąć sedna problemu. I okazało się, że naszą
córeczkę jej inteligencja i ciekawość życia zawiodła na manowce pornografii i
tajników seksu. Żródeł było bardzo wiele - a to ktoś pokazał Playboya, a to
artykuł w gazecie ( niby normalnej - Naj, Poradnik domowy, Angora - ale mocno
"poradnikowej"). Do pewnego momentu było to dla niej ciekawe, ale po pewnym
czasie zaczęło ją to chyba męczyć, nie wiedziała co zrobić z emocjami, zaczęła
się onanizować ( sporadycznie - sposoby z "poradników"). I nagle trach:
rekolekcje i bardzo ostre kazanie na temat nieczystości i lekcje religii, na
których akurat ten temat przerabiano. Myślę, że wtedy właśnie nastąpiło u niej
to "tąpnięcie" i załamanie. No i oberwało się wszystkim autorytetom,natrętnie
blużniercze myśli i słowotok - konieczność ich powiedzenia, "wyspowiadania"
się nam - mnie i mężowi - z tego wszystkiego. Byliśmy zaszokowani, szybko do
psychologa; tam dowiedzieliśmy się, że po raz pierwszy w praktyce ma taki
przypadek, że z 9-latką rozmawia jak z dorosłym pacjentem i nie bardzo wie
jaki rodzaj terapii zastosować.
Postanowiłam wziąć sprawy w nasze ręce, wyjechaliśmy na urlop i zaczęliśmy
prostować jej ścieżki wiedzy na ten temat - co jest wulgarne, a co naturalne i
ludzkie. Tłumaczyliśmy, że prawdziwe życie erotyczne jest inne niż to
prezentowane przez ludzi, któezy dla pieniędzy potrafią zrobić ze swoim ciałem
różne obrzydliwości i wmanewrowali ją w oglądanie tego żerując na dziecięcej
ciekawości. Czyli nie ty jesteś winna, tylko źli ludzie. POMOGŁO ! Mała
uspokoiła się i wszystko zaczęło wracać do normy. Zdażały się jeszcze epizody
konieczności wypowiadania "tych moich myśli" ale coraz rzadziej. Niestety po
dwóch miesiącach znowu to narasta. Nie są to już bluźnierstwa i aż tak
seksualne sprawy, czasami nawet bzdury ( " to są takie moje myśli ale muszę ci
je powiedzieć, muszę się przyznać, ale zgubiłam dwa złote), ale czasami
poważniejsze ( nie wiem, czy cię kocham, myślę że nie, ale nie wiem czy to
szczerze, ale chyba szczerze, ale nie wiem itd). Zaczyna też myśleć znowu
seksualnie, każde prztrulenie się do mnie jej się kojarzy, ba! wszystko jej
się z tym kojarzy. Jesteśmy przerażeni. Próby położenia tamy tym wynurzeniom
budzą taki sprzeciw, że kończy się to łzami jej i czasami moimi ( próbowałam
brać ją na litość - zobacz jak mnie tym ranisz). Skutek taki, że ma mnie za
wroga, ze strachem myśli okażdej eazem spędzonej chwili ("bo ja znowu będę ci
mówiła te moje myśli, bo ja muszę".
Ludzie, co robić, tak ją kocham, jak jej pomóc. Jesteśmy umówieni do
psychologa, ale termin dopiero 17 sierpnia.
Jak mam postępować, czy dawać jej się wygadać i nie komentować tych wynurzeń,
czy próbować je blokować, próbuję jej tłumaczyć ta myśl to bzdura, to jest
nimożliwe, to nierealne, nie możesz tak, nie wolno ci....
Błagam, doradźcie, ja już nie mogę, przepraszam za błędy, ale piszę to
płacząc. Proszę o pomoc - jak mam postępować.
Acha, diagnoza w tytule jest na wyrost, mam cichą nadzieję, że się nie
potwierdzi, ale takie było wstępne przypuszczenie pani psycholog.