Dodaj do ulubionych

mskaiq....

25.10.06, 16:57
mskaiq, wysyłam Ci mail przez pocztę Gazety - nie wiem, cy dojdzie, więc poni
żej, ten sam tekst, ale okrojony nieco - nie wszystko tu mogę powiedzieć...
No więc w ub.roku,jeszcze przed wyprowadzka z poprzedniego mieszkania,
wysiadł mi stary komputer- dlatego milczałam.
Udało mi się samiutkiej całkiem sprzedać mieszk. na Zoliborzu, kupić nowy
lokal, przeprowadzić, zaanagażować robotników, kupić materiały budowlane
i....klęska.
Robotnicy okazali się, wbrew opinii osoby, która mi ich polecała, niesolidni,
pijący, a jeden brał narkotyki - mnie też w to chciał wciągnąć.
Ostatecznie straciłam siłę, którą zdobyłam na terapii, gdy nowo nabyte
mieszkanie, nie było wyremontowane po wielu miesiącach mojej męki i bytowania
w brudzie remontowym, bez dostępu do rzeczy osobistych popakowanych w worach,
śpiąc w kuru i pyle na podłodze, bez świąt, znajomych /wstydziłam się to tego
bałaganu kogokolwiek zaprosić,a potem jeden robotników ukradł mi komórkę z
namiarami na znajomych ludzi/.
Lokal miał być wykończony w grudniu ub. roku, a nie jest do tej pory. Gdy mam
jako taki nastrój sama tera dźwigam różne rzeczy, rozpakowuję, maluję,
powinnam też gipsować i tynkować - nie wiem czy dam radę.
Nie miałam komputera, zepsuł się też telewizor, a nowego sprzętu nie chciałam
kupować, gdy wokół wciąż unosił się pył i kurz.
Ten remont był olbrzymi - mieszkanie było ruiną - nie da się ukryć, że
kupiłam je nie tylko ze wględu na cenę - jaką taką, jak na W-wę, ale głównie
powodu tego, że ten lokal jest tak blisko miejsca, gdzie mieszka mój ex-
ukochany.Bo tyle czasu już minęło od momentu, gdy on mnie tak strasznie
zranil, tyle czasu z nim nie rozmawiałam, nie widziałam go,a nic mi nie
przeszło
W końcu przyszedł nawrót depresji, a ja jej nie leczyłam, bo siedzialam po
uszy w remoncie, nie miałam czasu na lekarza.
No i ostatecznie wylądowałam w szpitalu, po miesiącu leczenia było całkiem
OK., ale mi odwaliło, wyszłam na przepustkę i tam nie wróciłam, odstawiłam
nagle wszystkie leki, co, rzecz jasna, zaskutkowało jeszce gorszym
samopoczuciem.
Aktualnie ledwo żyję w tym lęku /co będzie TERAZ, gdy skończy się kasa, jaką
zdobyłam dzięki różnicy cen sprzedanego i kupionego mieszkania - mam, póki
co, orzeczoną całkowitą niezdolność do pracy, a zresztą pracy dla mnie nie
ma,/,zaczęłam dramatycznie odczuwać brak prawdziwego domu, rodziny,
pryjaciół, znajomych.
No i bezsenność, bezsenność, bezsenność.
To tyle.
Co u Ciebie ?

ściskam
a.
Obserwuj wątek
    • aidka Re: mskaiq..../P.S. 25.10.06, 17:02
      ABB GDCAAEG

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka