Gość: Mała
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
31.03.03, 10:38
Witam Was wszystkich. Jestem tu pierwszy raz i mam nadzieję, że będziecie w
stanie choć troszkę mi pomóc w moim cierpieniu. Wiem, że to głupie ale
właśnie rozstałam się z mężczyzną mojego życia (tak mi się przynajmniej
wydawało).Nic nie wskazywało na to,że się rozstaniemy ale to stało się tak
nagle.Powiedział,że nie potrafi dłużej tak żyć,że nie potrafię Go zrozumieć
oraz tego,że całe dnie spędzałam sama (niestety taką
miał "pracę").Zaakceptowałam to ale On twierdzi,że nigdy się pod tym względem
nie zmienię i że już tak będzie zawsze.Cieżko żyć mi z tą myślą,że "być może"
już nie będziemy razem a najgorsze jest to,że żyję w całkowitym zawieszeniu
bo nie powiedział mi,że to definitywnie koniec ani że być może mamy szansę na
to aby jeszcze być ze sobą.Wyprowadziłam się do rodziców bo On zdecydował,że
to będzie dla mojego dobra.Ale ja Go tak bardzo kocham i nie potrafię sobie
wyobrazić nikogo innego w moim życiu bo tylko z Nim chcę spędzić resztę
swojego życia.Boli mnie to,że tak łatwo zrezygnował z Nas,z Naszego wspólnego
życia oraz Naszych planów i marzeń na przyszłość.Tylko On był sensem mojego
życia,które teraz nic dla mnie nie znaczy.Myślę dość często aby ulżyć swemu
cierpieniu,nie czekać co będzie dalej bo boję się najgorszego więc chyba wolę
sama sobie pomóc boe nie widzę innego wyjścia,a nawet nie chcę go
mieć.Poddałam się i nie mam już siły więcej walczyć,bo całe moje życie było
jedną wielką walką o prawo do szczęścia ale to wkrótce się zmieni...Już nie
będę nigdy cierpiała ani nikt nigdy już mnie nie skrzywdzi...Za bardzo
cierpię aby w cokolwiek wierzyć,że coś się zmieni. Przepraszam,że taki długi
post ale naprawdę BARDZO POTRZEBUJĘ POMOCY!!!!!!!!