laserowy.johny 14.11.06, 23:12 Jakie leki na to? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ollaboga77 Re: Syndrom wyuczonej bezradności 14.11.06, 23:26 żadne leki tylko kop w dupke i do przodu ;-) wspólczuje, ale sobie też wspólczuje:(((( Odpowiedz Link Zgłoś
laserowy.johny Re: Syndrom wyuczonej bezradności 15.11.06, 05:21 ollaboga77 napisała: > żadne leki tylko kop w dupke i do przodu ;-) kop w dupke....ale madra. to troszke tak jakby odpalac rower z zerwanym lancuchem pchajac go, a nuz zaskoczy. Odpowiedz Link Zgłoś
anatemka Re: Syndrom wyuczonej bezradności 15.11.06, 09:13 no pewnie, lepiej usiąść i płakać , że rower popsuty niz wziąść się do roboty i łańcuch nareperować. Odpowiedz Link Zgłoś
laserowy.johny Re: Syndrom wyuczonej bezradności 15.11.06, 13:59 anatemka napisała: > no pewnie, lepiej usiąść i płakać , że rower popsuty niz wziąść się do roboty i > > łańcuch nareperować. chyba sie spytalem jakie leki na to zeby lancuch nareperowac :P Odpowiedz Link Zgłoś
abasia471 Re: Syndrom wyuczonej bezradności 15.11.06, 14:21 To by było pięknie, gdyby tak łyknąć pigułę i już po problemie. Niestety trzeba się napocić i naszarpać żeby życie było znośne. Moim zdaniem psychoterapia może pomóc, ale trzeba wliczyć w koszty, że na początku może być nieprzyjemnie. Świadomość, że bezradność jest wyuczonym nawykiem, a nie stanem faktycznym, jest furtką do zmiany na lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
anatemka Re: Syndrom wyuczonej bezradności 15.11.06, 17:04 > Świadomość, że bezradność jest wyuczonym nawykiem, a nie stanem faktycznym, > jest furtką do zmiany na lepsze. chcąc niechcąc muszę sie zgodzić z abasią. Odpowiedz Link Zgłoś
beezle Re: Syndrom wyuczonej bezradności 15.11.06, 07:17 Niestety olla ma rację - im mocniejszy kop, tym lepszy rozpęd, a potem już samo idzie, druga metoda to głęboka woda - albo sie utopisz, albo się nauczysz pływać; niestety głaskanie po główce i metody mniej drastyczne nie działają, farmaceutyków chyba na to nie ma (a jeżeli są to jest to właśnie głaskanie po główce); im wyżej sobie poprzeczkę stawiasz tym większe cierpienie przy jej przeskakiwaniu, ale też lepsze efekty i zwyczajne problemy innym nie sprawiające trudności w końcu i bezradnemu przestają sprawiać wrażenie nie do przeskoczenia, a to już krok w kierunku bezproblemowych skoków na główkę. Z drugiej strony grzane wino ponoć na wszystko jest dobre... Odpowiedz Link Zgłoś
laserowy.johny Re: Syndrom wyuczonej bezradności 15.11.06, 13:58 beezle napisała: > Niestety olla ma rację - im mocniejszy kop, tym lepszy rozpęd, a potem już samo > > idzie, druga metoda to głęboka woda - albo sie utopisz, albo się nauczysz > pływać; wyuczona bezradnosc nie musi sie wiazac z brakiem dzialania, cos kazdy robi, ale z rozpieprzonym systemem motywacyjnym. osoba taka tylko unika cierpienia, nie jest natomiast zdolna do dzialan pozytywnych dla siebie. kopaniem mozesz zmusic zeby ktos cos zrobil, ale nie zmusisz zeby sam zaczal robic z wlasnej woli, z wlasnej moze tylko unikac cierpienia jak kazdy. Odpowiedz Link Zgłoś
laserowy.johny Re: Syndrom wyuczonej bezradności 15.11.06, 14:25 osoba z wyuczona bezradnoscia to ta wlasnie skopana, jak z kazdej strony kop to sie przestaje ruszac. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Syndrom wyuczonej bezradności 15.11.06, 08:41 Mysle ze nie jest potrzebny kop. Wazne jest to abys uwierzyl w Siebie ze nie jestes bezradny, ze mozesz rozwiazac kazda sprawe. Nie ma lekarstw na bezradnosc ale mozna sie nauczyc nie byc bezradny. Zacznij zalatwiac sprawy i nie zniechecaj sie kiedy cos nie wyjdzie. Jesli cos sie nie udaje oznacza to ze popelniony zostal gdzies blad. Trzeba go znalesc i probiowac. Jak Ci sie uda raz to przekonasz sie ze mozesz zrobic wszystko co jest Ci potrzebne. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
kachaa17 Re: Syndrom wyuczonej bezradności 15.11.06, 09:18 lekami tego nie załatwisz tylko pracą nad sobą. Przecież jak sam napisałes jest to wyuczona bezradnosć to również trzeba się jej oduczyć i nauczyc innych zachowań. Jeśli sam nie dajesz rady to idź na terapię. Odpowiedz Link Zgłoś
aurelia_aurita Re: Syndrom wyuczonej bezradności 15.11.06, 11:41 Surowa marchewka, zimny prysznic. I nauczyć się sobie radzić. :) Odpowiedz Link Zgłoś
beezle Re: Syndrom wyuczonej bezradności 15.11.06, 12:59 Ponoć prysznice naprzemienne - zimno-ciepło - dobrze działają Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Syndrom wyuczonej bezradności 15.11.06, 12:16 www.mleczko.pl/andrzej_mleczko.jsp?menu=2&actual=66&pagenr=3 Odpowiedz Link Zgłoś
dywersanepid Re: Syndrom wyuczonej bezradności 15.11.06, 14:58 o kurka wodna ojciec co pol roku skladal wnioski racjonalizatorskie i dostawal dodatek do premii , lata 1960 -1986 , maly dodatek. Po transformacji ustrojowej ,zanim przeszedl na meryture zlozyl jeszcze dwa wnioski racjonalizatorskie kupil za to samochod i wybudowal dom jednorodzinny a koszty budowy byly duze ,wieksze niz przecietne mial pecha...gdzie sa pieniadze z lat 1960 -1986 ? wiem ze trolluje ,moze glupawo, ja tylko walcze z wewnetrznym bezsensem -- dobrze, gdy prawda mowi sama wsobie bez znakow symboli piktogramow slow Odpowiedz Link Zgłoś
jokker5 Re: Syndrom wyuczonej bezradności 15.11.06, 15:05 Trochę żle rozumujesz.W tamtym systemie dostawali za mało, w tym systemie za dużo.Suma sumarum -wyszło sprawiedliwie.... Odpowiedz Link Zgłoś
dywersanepid Re: Syndrom wyuczonej bezradności 15.11.06, 15:13 he he - "moglbys byc moim natchnieniem hi hi Odpowiedz Link Zgłoś