natretna
16.11.06, 18:07
Zastanwia mnie jedno. Czy wam też trudno życ z innymi. Mam na myli rodzine,ale
głownie chodzi mi o partnera.
Ja juz jestem tak dlugo sama, ze teraz nawet sobie nie wyobrazam byc z kimś.
Nie wiem, czy bym potrafiła. Kiedys bardzo chciałam miec kogos, a teraz juz
chyba wiem ze nie potrafie. Nie miała bym czasu, denerwuje mnie spotykanie sie
z kims codziennie. Lubie miec czas dla siebie.
I teraz zastanawiam sie czy jestem poprostu egoistka, czy moze poprostu przez
tak dlugi okres samotnosci zdziczałam. Dodam tylko ze nigdy nie byłam w
trwałym zwiazku. Spotykałam sie z roznymi facetami, ale nigdy nikt sie zemna
nie zwiazał.
Nie wiem czy to moja wina. Co takiego wemnie jest ze dla nikogo nie jestes
dosc dobra, bo to chyba o to chodzi.
Mam jakis obraz idealnego partnera z jakim bym chciała byc, ale ja takich
ludzi nie spotykam, a jak spotkam to nic z tego nie wychodzi.
i wiem ze problem nie tkwi w wygladzie, tylko w czyms innym czego nie moge
odszyfrwac.
Nie chce byc tez z kims kto mi nie odpowiada w 100% , a wiem ze kobiety tak
robia wiaza sie z facetami mimo ze ich nie kochaja, mimo ze wiedza ze ich nie
pokochaja, i mimo tego ze wiedza ze to nie jest partner odp dla nich.
Mnie by chyba nerwy posciły jak bym miała tracic zycie na kogos kto mnie nie
fascynuje, ciekawi pociaga.
Przeciez to jest strata czasu i energii.