lanzarote
17.11.06, 19:48
Nie wiem czy to depresja, ale chyba mam blisko do "cienkiej czerwonej
linii". To zdecydowanie najgorszy rok z moich dotychczasowych lat. Zmarł mój
ojciec, mama choruje od dziewięciu miesięcy, w pracy się wali, mnie niebawem
czeka operacja, z facetem... cóż mówiąc na skróty nasz związek przechodzi
kryzys.
Mimo że dotąd byłam osobą bardzo optymistycznie podchodzącą do życia (prawie
szczęśliwą) teraz jestem przeciwieństwem Midasa, czego się nie tknę, obraca
się w ...przeciwieństwo złota.
Płaczę, mam problemy z zasypianiem, nie pomagają pogaduchy z przyjaciółkami,
nie mam ochoty wychodzić z domu, czuję się fatalnie.
Czy to już jest ten moment, kiedy powinnam odwiedzić fachowca?