Dodaj do ulubionych

chyba wyzdrowiałam

30.11.06, 15:42
Sluchajcie choruje na to od 3 lat.Ntręctwa mialam takie odjechane ze naprawde
bylo bardzo zle.Powazne mysli samobojcze.Natrectwa myslowe.PObyt w szpitalu-
anafranil plus chloroprotiksen.
I nic.
i wiecie co?
Pozstanowilam odstawic leki popadlam w taki dziwny stan wyluzowania(sam
przyszedl bez zadnej terapi) ze nie bede brala tych gowien ze trudno..wlasnie
bede zyc z tymi moimi natrectwami.A naprawde bylo trudno(np myslalam ciagle o
tym ze oddycham ze mrugam oczami..i kazde mrugniecie powodowalo u mnie
spiecie i poczucie lęku.Mysli o skrzywdzeniu kogos czy siebie na porzadku
dziennym, mysli o tym ze jestem lesbijka moze albo pedofilem-na porzadku
dziennym)Postanowilam z tym zyc-zaakceptowalam fakt ze beda mnie te mysli
nękac i ze bede juz zawsze zyla w takim strachu i lęku ze jakby co to oddzial
zamkniety w wariatkowie(balam sie tez ze popelnie samobojstwo)
I co?
nie uwierzycie..odeszlo wszystko-moge teraz o tym rozmawiac smiac sie z tego
moge sluchac innych natrectw i sie nie wkrecam.
A jak mi kraza po glowie to witam je z radoscia..a niech sobie beda.JAkos juz
wiem ze tylko ja sama moge decydfowac czy zabije kogos czy nie czy skrzywdze
decko czy przespie sie z kobieta.I nie mam na to ochoty i wiem ze nigdy tego
nie zrobie.A te pytania a moze jednak??Sa tylko skutkiem wrodzonej
niepewnosci mojej i tyle.
Lezalam w szpitalu z facetem ktory bal sie np ze zjadl szpilki w nocy i tego
nie pamieta..albo ze wypil plyn do mycia naczyn.Niby smieszne ale mnie to
przerazalo-bo ta niepewnosc czy to zrobil czy nie byla podobna do
mojej.Zaczelismy sie razem troche z tego smiac-i przechodzilo jemu to
napiecie.
Mysle zatem kochani ze jestemy bardzo normalni i nie ma co wmawiac sobie ze
to jakas straszna choroba.Choroby da sie pokonac.i te nasza tez sie da.
Ja ja pokonalam,nie boje sie jej ani jej nawrotow.
I wam zycze tego samego.
POzdrawiam\
Asia
Obserwuj wątek
    • agatricze Re: chyba wyzdrowiałam 30.11.06, 17:16
      Wiesz co-zazdroszczę ci.Ja tak nie potrafię "olać", zaakceptować swoich
      natrętnaych myśli.Mam wtedy taki nastój depresyjny że jest absolutnie
      niemożliwe.Nie mam siły na nic , nic mnie nie cieszy .Po głowie chodzi tylko
      jakaś bzdura i przymus zastanawiania się typu: zrobiłam i tak w coś
      okrutnego , czy też nie zrobiłam?I tak wkółko?Zastana3wiam się nad tym miesiąc,
      dwa miesiące i nie potrafię podiąć żadnej decyzji.Agdy przeanalizuję wszystko
      dokładnie i wiem że to tylko głupia myśl , to znów jak nieproszony gość
      pojawia się niepewność, a może jednak kogoś zabiłam tylko sama siebie
      oszukuję itp. itp....To niema końca.Od nowa przypominanie sobie wszystkiego,
      analizowanie sytuacji krok po kroku i myśl że to tylko głupie
      natręctwo.Chwila spokoju i odnowa.I tak wkoło panie pierdoło.To jest nie
      dopokonania.Zupełnie niewiem jak ty rozprawiłaś się z tą chorobą.Podziwiam cię.
      • kratka5 Re: chyba wyzdrowiałam 01.12.06, 09:27
        ech..
        Tak bym chciala dac wam jakis sposob na to.
        Ale nie wiem jak to sie stalo..poporstu kiedy postanowilam z tym zyc okazalo
        sie ze jest to mozliwe.
        Bo to nie jest tak ze wszystko zniklo.dalej mam te mysli tylko nie dotykaja
        mnie tak jak kiedys,zaczelam potrafic myslec o codziennych sprawach normalnych
        i nawet widziec nadzieje na w miare normalne zycie.
        Mysle ze w moim przypadku duzo pomogl szpital-ilez ja tam sie napatrzylam! ilez
        nieszczescia! I bralam ten anafranil 6 tygodni tam i wielkie nic-jak bylo zle
        tak bylo dalej.tylko jakas otumaniona lekko chodzilam -i wtedy doszlam do
        wniosku ze nic mi juz nie pomoze i albo w leb sobie strzele albo zaczne jakos z
        tym zyc-zamiast na sile chciec zapomniec o tych myslach(nie ma szans)sprobuje
        je zaakceptowac.Wiedzialam ze to tylko glupie mysli ktore mnie strasza i
        powoduja to straszne napiecie i niemoc totalna z deprecha do tego.
        I udalo sie.
        NAprawde jest w miare ok.
        Potrafie kontrolowac te gowniane mysli i spowodowac ze są ale mi w niczym nie
        wadza.
        Sa gorsze dni-alewiem ze to idzie przeczekac!ze to minie jakos.
        Nic nie biore ,zadnych lekow.One w g mnie pomagaja tylko w takich bardzo
        ostrych stanach kiedy juz nie da sie samemu uspokoic.Bralam ze 4 miesiace,potem
        powoli odstawialam.Utylam po tym anafranilu i schudnac teraz nie moge:(
        Napewno na kazdego z was przyjdzie czas wyzdrowienia.Na to sie nie choruje
        wiecznie tak ostro.
        Sa lepsze i gorsze dni.
        Trzeba uwierzyc ze da sie z tym zyc.
        to cala tajemnica
        wtedy puszcza ten strach co to bedzie dalej ze mna.
        jezeli ktos z was chce to podaje swoj numer gg 352510.
        chetnie pogadam
        pozdrawiam
        Asia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka