vengooo
19.01.07, 19:24
Kiedy miałem cztery lata, matka wracając z targu zawsze przynosiła mi
ciastko. Wychodziłem wtedy na podwórko przed domem i spokojnie brałem się do
jedzenia. Czasem schodziło mi na tym pół godziny, czasem zjedzenie jednego
ciastka trwało trzy kwadranse. Nadgryzałem maleńki kąseczek i patrzyłem w
niebo. Potem dotykałem nogą psa i odgryzałem kolejny kawałek. Było mi
przyjemnie być, było ze mna niebo, była ziemia, były zarośla bambusa,
kot,pies, kwiaty... Nie miałem jeszcze wielu trosk, nie myślałem o
przyszłości, nie wspominałem przeszłości z żalem... Wraz z ciastkiem, kotem,
psem, zaroślami bambusa byłem całkowicie zatopiony w chwili obecnej...
W dalszym ciągu jest możliwe spożywanie naszych posiłków tak powoli i z taka
radością, z jaką ja jadłem ciasteczko w dzieciństwie. Choc może się wam
wydawać, że zgubiliście już ciasteczko waszego dzieciństwa - zapewniam was,
że istnieje ono nadal w głębi waszego serca. Pozostało tam na zawsze i jeśli
zapragniecie - na pewno uda się wam je odszukać. Uważne jedzenie jest
szalenie ważną praktyką medytacyjną. Możemy jeść w taki sposób, który odrodzi
ciastko naszego dzieciństwa. Chwila obecna jest wypełniona szczęściem i
radością... Jeśli bedziecie uważni na pewno uda się wam to dostrzec.
...
fragment książki "Każdy krok niesie pokój" Thich Nhat Hanh